O czym chcesz poczytać?
  • Słowa kluczowe

  • Tematyka

  • Rodzaj

  • Artysta

Miasteczko, gdzie malarze przesiadują. Kazimierz Dolny w malarstwie i grafice dwudziestolecia międzywojennego



Potrzebujemy Twojej pomocy. Wesprzyj nas »

Teresa Roszkowska, Fantazja Kazimierska, Kazimierz nad Wisłą, Kazimierz Dolny, Niezła Sztuka

Teresa Roszkowska, Fantazja Kazimierska | 1929, Muzeum Nadwiślańskie w Kazimierzu Dolnym

„Miasteczko, otoczone małemi wzgórzami, tonęło w bujnej zieleni sadów, jak przepiórcze gniazdo w trawach. Ze szmaragdowej zieloności wyglądały tu i owdzie strzeliste wieże kościołów i miłe oku czerwone dachówki zamożniejszych domków. Na najwyższych wzgórzach groźnie i malowniczo szarzały odwieczne kamienne ruiny. Wyglądało to wspaniale i ślicznie. Niestety, ledwieśmy wjechali w ulice, mój zapał ostygł znacznie. Miasteczko było przeważnie drewniane, złożone z budynków, kleconych z desek tak dziwacznie, że chyba tylko w Polsce podobną architekturę spotkać można, łacno więc spostrzec się dało, iż większość mieszkańców stanowią Żydzi”1.

Tymi słowami Piotr Choynowski podsumował swoje wrażenia z pierwszego spotkania z międzywojennym Kazimierzem Dolnym. Trudno chyba o lepszą syntezę ówczesnego pejzażu tego nadwiślańskiego sztetla.

Zwykło się uważać, że początek dziejów dwudziestowiecznej kolonii artystycznej w Kazimierzu Dolnym wyznacza przyjazd do miasteczka profesora stołecznej Szkoły Sztuk Pięknych Tadeusza Pruszkowskiego wraz z jego uczniami w 1923 roku2. Odtąd kochany „Grubas”, jak niekiedy nazywali go uczniowie, przyjeżdżał – a w późniejszych latach również przylatywał swoją awionetką – do tego nadwiślańskiego sztetla co roku.

Tadeusz Pruszkowski, samolot, Kazimierz Dolny, sztuka polska, malarz polski, niezła sztuka

Malarz Tadeusz Pruszkowski siedzi na swoim prywatnym samolocie | 1932, fot. NAC

Warszawscy malarze z pewną dozą przesady okrzyknęli go wkrótce „kimś w rodzaju nieoficjalnego burmistrza miasteczka”. W latach 30. Pruszkowski tak mocno zżył się z Kazimierzem, że zdecydował się wznieść tutaj swój współczesny „zamek” – intrygującą willę zaprojektowaną przez znanego warszawskiego architekta Lecha Niemojewskiego. Po ukończeniu studiów Pruszkowiacy stowarzyszający się w grupach takich jak Bractwo św. Łukasza, Szkoła Warszawska czy loża wolnomalarska rozsławili Kazimierz Dolny wśród miłośników sztuki.

Władysław Skoczylas, Ulica Lubelska, sztuka polska, Kazimierz Dolny, Kazimierz nad Wisłą, Niezła Sztuka

Władysław Skoczylas, Ulica Lubelska | 1929, Muzeum Narodowe w Krakowie

Łatwiej byłoby wymienić artystów, którzy nigdy nie przyjechali do miasteczka lessowych wąwozów, niż podać pełną listę twórców przybywających tu na coroczne letnie plenery. Choć przeważali warszawiacy, to nie brakowało również artystów z Krakowa, Poznania i Łodzi. Miastem nie gardzili nawet wilnianie i lwowiacy. Choć najliczniejsi byli zwolennicy postimpresjonistycznego pleneryzmu, to spotkalibyśmy tu także ekspresjonistów, a nawet zwolenników awangardy! Z Łodzi przyjeżdżał tutaj nawet Karol Hiller, malując w miasteczku piękne „wakacyjne” akwarele i gwasze utrzymane w dość tradycyjnym stylu.

Aleksander Mann, Widok na klasztor oo. Reformatorów, Kazimierz Dolny, Kazimierz nad Wisłą, Niezła Sztuka

Aleksander Mann, Widok na klasztor oo. Reformatorów w Kazimierzu | 1922, Biblioteka Narodowa w Warszawie, źródło: Polona

Jakie kazimierskie miejsca i widoki najsilniej przyciągały uwagę malarzy i grafików? Spróbujmy spojrzeć na plastyczną ikonografię ówczesnego Kazimierza Dolnego „z lotu ptaka”.

W pracach malarskich i graficznych odnajdziemy bogaty przegląd najsłynniejszych kazimierskich zabytków. Do najczęściej ukazywanych należały fara, klasztor oo. Reformatów wraz z jego malowniczym wejściem oraz kamienice mieszczańskie. Nieliczni twórcy – na czele których należy wymienić Leona Wyczółkowskiego – zwracali szczególną uwagę na rzeźbiarskie detale siedemnastowiecznych kamienic. Mistrz Wyczół przyjechał do najsłynniejszego polskiego sztetla m.in. w 1918 roku. Jego uwagę przykuły przede wszystkim zabytkowe spichlerze oraz kamienice Przybyłów i Celejowska.

Co zaskakujące, plastycy aktywni w dwudziestoleciu międzywojennym niezbyt często sięgali po motywy kazimierzowskiego zamku i średniowiecznej baszty strażniczej. Jeśli te cenne zabytki pojawiały się w ich dziełach, to jedynie jako obserwowane z oddali akcenty kazimierskiego krajobrazu. Podobnie jak dach i sygnaturka fary funkcjonowały zwykle jako znaki rozpoznawcze nadwiślańskiego miasteczka. Niejednokrotnie – jak w przypadku obrazu Barbary Skoczylas Rudery żydowskie – tylko dzięki tym detalom możemy zidentyfikować poszczególne płótna jako przedstawienia Kazimierza Dolnego.

Także zabytkowa synagoga nieczęsto stanowiła temat prac plastycznych. Pomimo wielkiego zainteresowania żydowskim pejzażem kulturowym miasteczka znamy tylko jeden wzór przedwojennej pocztówki ukazujący widok zewnętrzny bożnicy. Malarze, zwłaszcza pochodzenia żydowskiego, znacznie chętniej sięgali natomiast po motywy zaczerpnięte z jej bogato zdobionego wnętrza. Nieporównanie częściej plastycy interesowali się sąsiednim budynkiem jatek, w celach ekspresyjnych wykorzystując krwistą czerwień jej dolnej kondygnacji. Uczynił tak m.in. łódzki malarz Samuel Finkelstein, tworząc jedno ze swoich najciekawszych dzieł.

Ogromną popularnością wśród plastyków cieszyły się również kazimierskie ulice i zaułki. Hitem wśród malarzy był widok zabudowań położonych nad Grodarzem, oglądany z perspektywy jednego z łączących obydwa brzegi potoku mostków. Poruszającą charakterystykę tej miejscowej „smródki” pozostawiła nam nieoceniona przyjaciółka Kazimierza Dolnego, Maria Kuncewiczowa, w noweli Dziwna Rachel, opublikowanej w słynnym tomie Dwa księżyce. Pisarka w taki oto sposób opisała poszukiwania malowniczych motywów prowadzone przez malarza Pawła:

„Tymczasem malarz – krążył po zaułkach, upatrując tematu. Wiedział, jaki chlewek do kogo należy i jaka kałuża nigdy nie wysycha; mimo to często zaznawał rewelacyj. Uświadamiał sobie na przykład, że to, co nieciekawej skądinąd płaszczyźnie nadaje kolor wytwornej makaty, że to jest właśnie – brud. Albo że niektóre fantastyczne kształty byłyby ordynarne, gdyby ich nie modelowało zniszczenie. […] Zachwyt nie opuszczał go ani u brzegu gnojówki, gdzie staruchy, rozsiadłe na kulawych stołkach, zażywały wczasu, ani pośród śmietnisk, z których dzieci wygrzebywały – by je tulić do siebie – jakieś przedmioty, które w nursery brano by przez szczypce. Ze szczególną ciekawością oglądał strumień, płynący wzdłuż głównej ulicy. Natura wody była tam odmieniona: ta ciecz migotała tęczowo i tłusto, jak nafta. Picie jej groziło chyba śmiercią. Jednak – zamiast zasypać strugę, opinano ją koszlawymi mostkami… A kozy stawały nad nią rozmarzone”3.

Obok ujęć poszczególnych ulic i zaułków odnajdziemy także przedstawienia poszczególnych podwórek. Wernakularna zabudowa miasteczka stanowiła pretekst do tworzenia prac utrzymanych w duchu dwudziestowiecznej odmiany malowniczości. Gigantyczną popularnością cieszył się piętrowy dom z drewnianą galerią stojący przy ulicy Browarnej oraz sąsiadujący z nim zespół budynków znajdujący się między południowo-zachodnią pierzeją Rynku a brzegiem Grodarza. Wydaje się, że artystów fascynowała nieregularność i fantazyjność budynków tworzących omawiany fragment zabudowy Kazimierza. Niektórzy odtwarzali go dość realistycznie.

Stanisław Bagieński, Rynek w Kazimierzu Dolnym, Kazimierz Dolny, niezła sztuka

Stanisław Bagieński, Rynek w Kazimierzu Dolnym | ok. 1930, Muzeum Narodowe w Warszawie

Aniela Cukier, Kazimierz nad Wisłą, Fantazja, Kazimierz Dolny, Niezła Sztuka

Aniela Cukier, Kazimierz nad Wisłą. Fantazja | 1933, Biblioteka Narodowa w Warszawie

Inni zaś poddawali widok podpatrzony w naturze licznym stylizatorskim przekształceniom. Do stałego repertuaru środków służących wzmocnieniu wrażenia malowniczości pejzażu należało przede wszystkim przesadne uwypuklanie krzywizn ścian i dachów budynków. Ich linie wyostrzano albo wyoblano, osiągając wrażenie niepokojącego rozedrgania lub, co było znacznie częstszą praktyką, płynnego falowania linii ścian i kalenic dachów. Przykładem takiego spojrzenia na pejzaż architektoniczny Kazimierza Dolnego jest fragment eseju Konrada Winklera Kazimierz malarski:

„Zaprzysięgłych zwolenników formy «integralnej» w malarstwie uderzy w tym dziwnym miasteczku bogactwo nieprawdopodobnych wprost kształtów architektonicznych, gdzie niesamowite łamańce swojskiego drewnianego budownictwa, jako niby harmonijne dopełnienie zabytków z XIV do XVII wieku – przenoszą nas co chwilę w fantastyczny świat dziecięcej groteski. Zabawne uliczki, wiodące korowody rozhuśtanych podskakujących domków, opatrzonych tajemniczymi murkami i przybudówkami, wśród których często prześwieca niespodzianie jakiś czcigodny fragment zabytkowej architektury w szczątkowej postaci – a dachy? Niewątpliwie, w krzywiznach i załamaniach kazimierzowskich dachów – objawia się osobliwy duch miejscowej egzotyki”4.

Hanna Rembertowicz-Szymborska, Tyły kamienic, sztuka polska, Kazimierz Dolny, Kazimierz nad Wisłą, kobiety w sztuce, Niezła Sztuka

Hanna Rembertowicz-Szymborska, Tyły Kamienic | 1934, Muzeum Nadwiślańskie w Kazimierzu Dolnym

Franciszek Starowieyski, Zaułek w Kazimierzu, Kazimierz Dolny, Kazimierz nad Wisłą, Niezła Sztuk

Franciszek Starowieyski, Zaułek w Kazimierzu | 1957, Muzeum Nadwiślańskie w Kazimierzu Dolnym

W zetknięciu z chylącą się ku upadkowi drewnianą zabudową polskich miasteczek zarówno plastycy, jak i literaci doświadczali wrażenia „rozhuśtania” krzywych domów i budynków gospodarczych. Ekspresyjna deformacja motywów architektonicznych prowadziła do dynamizacji i odrealnienia obrazowanych przestrzeni, stając się jednym z najważniejszych aspektów typowej charakterystyki środkowoeuropejskiego sztetla.

O trwałości opisywanej konwencji świadczy jej niesłabnąca popularność w twórczości artystów żydowskich aktywnych po II wojnie światowej5.

Innymi środkami służącymi potęgowaniu wrażenia malowniczości były również indywidualne stylizacje kolorystyczne tworzonego widoku oraz urozmaicenia faktury. Wielka rzesza artystów – zupełnie wbrew prawdzie historycznej – ukazywała powierzchnie ścian i dachów kazimierskich budynków jako płaskie, radosne w odcieniu plamy barwne6. Malarz i krytyk sztuki, Konrad Winkler uważał, że w Kazimierzu:

„[…] w zaczarowanym kole kilkunastu kilometrów kwadratowych płodnej, ciemnougrowej glinki – stworzył Bóg pejzaż godny najpiękniejszych zakątków południowej Francji – pejzaż rozsłoneczniony a przy tym nieco mglisty, gdzie w opalizujących oparach wiślanych migocą złotem szczyty wieżyc wyniosłych kościołów”7.

Stanisław Czajkowski, Pejzaż z Kazimierza, Kazimierz Dolny, Kazimier nad Wisłą, Niezła Sztuka

Stanisław Czajkowski, Pejzaż z Kazimierza | 1922, Muzeum Nadwiślańskie w Kazimierzu Dolnym

Dodawał, że artyści zainteresowani zagadnieniami zmienności barw i światła odnajdą tu „[…] organistyczne rozfalowanie barw żywych i nasyconych, obywających się w pewnych warunkach oświetleniowych bez półtonów i ćwierćtonów”8. W nastroju zbliżonym do atmosfery prozy Winklera utrzymany jest m.in. Widok na Kazimierz nad Wisłą Menaszego Seidenbeutla, w którym miasteczko wydaje się przesycone nienaturalnym, rozproszonym światłem.

Menasze Seidenbeutel, Pejzaż, Kazimierz nad Wisłą, Kazimierz Dolny, Niezła Sztuka

Menasze Seidenbeutel, Pejzaż (Kazimierz nad Wisłą) | przed 1939, Muzeum Narodowe w Warszawie

Ten piękny obraz znakomicie wpisuje się w mit barwności i świetlistości kazimierskiego pejzażu, który Konradowi Winklerowi przypominał „utracone raje Południa”9. Z tej konwencji wyłamywali się nieliczni, m.in. Jan Gotard, Jan Zamoyski, Bolesław Cybis, Natan Szpigel, Samuel Finkelstein i Henryk Rabinowicz.

Bolesław Cybis, Widok z Kazimierza, Kazimierz Dolny, Kazimierz nad Wisłą, Niezła Sztuka

Bolesław Cybis, Widok z Kazimierza | 1925, kolekcja prywatna Krzysztofa Musiała

Wyrazistą twórczość ostatniego z wymienionych znakomicie scharakteryzował międzywojenny krytyk Henryk Weber:

„[…] dla amatora zaułków istnieje tu [w Kazimierzu] pewna pikanteria. Znajdzie tu «nędzę na jasno». Nigdzie może rachityczne i reumatyczne uliczki, z poranionymi tyłami domów i postrzępionymi parkanami nie mają tak pysznych rumieńców i tyle słoneczno-kolorowego humoru, co tutaj. Miejscami przypomina się chora, obandażowana noga wysunięta na błyszczące i wonne wiosenne słońce… Wszystkie te właściwości Kazimierza to właśnie materjał dla Rabinowicza”10.

Plastyków przyjeżdżających do międzywojennego Kazimierza niekiedy fascynowały nie tylko tutejsze ściany i drzewa, ale również ludzie mieszkający w miasteczku. Największe zainteresowanie kazimierzanami przejawiali malarze z Bractwa świętego Łukasza. Dzięki nim – a także lubelskiemu fotografowi Stanisławowi Magierskiego – znamy wygląd tak ikonicznych kazimierskich postaci jak niewidomy żebrak Aleksander (Oleksy) Kozdroń, sportretowany przez Marię Kuncewiczową w Dwóch księżycach jako ślepy Michał dialogujący z malarzem Jeremim.

Pierwowzorem tego ostatniego był osiadły w Kazimierzu na stałe Antoni Michalak. To właśnie on nakreślił najbogatszą panoramę mieszkańców miasta w swoim dziele dyplomowym z 1925 roku – frapującej Bajce o szczęśliwym człowieku.

Antoni Michalak, Bajka o szczęśliwym człowieku, Niezła Sztuka

Antoni Michalak, Bajka o szczęśliwym człowieku | 1925, Muzeum Narodowe w Warszawie

Łukaszowcy, zapatrzeni w malarstwo dawnych mistrzów, wiele uwagi poświęcali malarstwu alegorycznemu i historycznemu. Nie gardzili także tematyką religijną. Tego typu dzieła osadzali najczęściej w kazimierskim pejzażu. Niech nie zdziwi nas zatem Chrystus spacerujący na tle Grodarza na obrazie Chrystus i miasto Jana Wydry. W tle zobaczymy także farę, kościół św. Anny oraz słynną Górę Trzech Krzyży.

Wszyscy miłośnicy Kazimierza Dolnego mają z pewnością świadomość, że to piękne miasteczko zawdzięcza swoją sławę nie tylko zabytkowemu centrum wypełnionemu interesującą architekturą. Wiedzieli o tym także międzywojenni artyści. W małym prowincjonalnym Kazimierzu odnajdywali alternatywę dla zurbanizowanego i zunifikowanego pejzażu dużych miast. W twórczości wielu spośród nich odnajdziemy więc idylliczne przedstawienia wiejskiego oblicza Kazimierza, na które składają się przede wszystkim niewielkie, luźno rozmieszczone domy i chaty zatopione we wszechobecnej zieleni.

W tego typu przedstawieniach zieleń drzew i krzewów stanowi chromatyczną dominantę i ramę, w której ukazywane są drewniane domy i chaty oraz widoczne w oddali kościoły. Prace omawianego typu odnajdziemy przede wszystkim w twórczości Eugeniusza Arcta, Bolesława Baakego i Samuela Finkelsteina.

Osobną kartę w kazimierskiej ikonografii plastycznej tworzą fantazje pejzażowe wykonywane na podstawie rzeczywistej architektury i typografii miasteczka. Choć pojawiają się one w twórczości Władysława Skoczylasa i Stefana Rassalskiego, to celowała w nich przede wszystkim jedna z najoryginalniejszych malarek z kręgu Tadeusza Pruszkowskiego – Teresa Roszkowska.

Teresa Roszkowska, Fantazja kazimierska, Kazimierz Dolny, Kazimierz nad Wisła, sztuka polska, Niezła Sztuka

Teresa Roszkowska, Fantazja kazimierska | 1924-1925, Muzeum Nadwiślańskie w Kazimierzu Dolnym

Baśniowo-groteskowy Kazimierz z jej obrazów zasiedlają ludzie-lalki uczestniczący w pociesznym spektaklu wiecznego karnawału. Niczym mistrz Pieter Bruegel starszy patrzyła ona na Kazimierz Dolny z dystansu. W jej intrygujących dziełach codzienne bolączki mieszkańców przekształcają się w pełne humoru scenki rodzajowe. Warto dodać, że ta ekscentryczna ulubienica stołecznego profesora była nie tylko mistrzynią tempery, ale również autokreacji. Jak przystało na wytrawną miłośniczkę opalania, na nadwiślańskich plażach wyróżniała się niezwykle ciemną karnacją. Z malarskiego autoportretu oraz z ówczesnych fotografii spogląda na nas niczym współczesna, wyemancypowana dzikuska. Nieustraszona artystka z piórami na głowie i kolczykiem w uchu na jednej z fotografii z epoki pozuje w towarzystwie Pruszkowskiego w roli najlepszej zdobyczy stołecznego profesora.

Środowisko artystyczne międzywojennego Kazimierza Dolnego to niewyczerpana studnia anegdot. Dotyczą one m.in. braci bliźniaków – Menaszego i Efraima Seidenbeutlów. Podobno – ze względu na problemy materialne – do Szkoły Sztuk Pięknych początkowo uczęszczali na zmianę i byli zapisani jako jedna osoba. W murach uczelni krążyła również plotka, że pewnego razu każdy z braci tego samego dnia – i, co najważniejsze, w ramach jednej opłaty – skorzystał z usług golibrody. Można domyślać się zdumienia, jakie wywołał w pracowniku zakładu fryzjerskiego widok zarośniętego klienta, który już po kilku godzinach od ogolenia powrócił z pretensjami, iż zarost zdecydowanie zbyt szybko mu odrósł. Niezależnie od prawdziwości tej historyjki obydwaj Seidenbeutlowie – ze względu na typ urody porównywani do Bustera Keatona – należeli do najbardziej utalentowanych uczniów Pruszkowskiego.

Tadeusz Pruszkowski, Pruszkowski z uczniami, studenci Pruszkowskiego, Kazimierz Dolny, sztuka polska, malarz polski, niezła sztuka

Tadeusz Pruszkowski (stoi w środku w palcie) z uczniami – grupa artystów malarzy Szkoły Warszawskiej, fot. NAC

O miasteczku lessowych wąwozów w malarstwie i grafice można mówić zatem bez końca. Namalowane tutaj obrazy pojawiały się na niemal każdym z dorocznych Salonów organizowanych w międzywojniu w warszawskim Instytucie Propagandy Sztuki. Oglądając idylliczne lub groteskowe obrazy i grafiki ukazujące przedwojenny Kazimierz, warto przywoływać jednak w pamięci międzywojenne fotografie ukazujące to miasteczko autorstwa Jerzego Benedykta Dorysa, Stanisława Magierskiego oraz Wiktora Ziółkowskiego. Przypomną nam, że sztetl znany z prac braci Seidenbeutlów i Teresy Roszkowskiej stanowi w dużej mierze wytwór plastycznej fantazji jego twórców. Podziwiając tego typu dzieła, nie przenosimy się do ówczesnego Kazimierza Dolnego, ale w lepszy, piękniejszy świat artystycznej imaginacji. Mocą sztuki ubogi sztetl awansował do roli „utraconych rajów Południa”. Międzywojenne obrazy i grafiki potwierdzają więc słuszność obserwacji pisarza Adolfa Rudnickiego, który w 1938 roku pisał o przyjeżdżających do miasteczka artystach, że „po tym siedlisku nędzy chodzili oni jak po rajskim ogrodzie”11.

bibliografia, artykuły o sztuce, niezła sztukaBibliografia:
1. Choynowski P., Kazimierz nad Wisłą, w: J. Balicki, S. Maykowski, Będziem Polakami: drugi rok nauki języka polskiego w szkołach średnich ogólnokształcących, Lwów 1928.
2. Kuncewiczowa M., Dwa księżyce, wyd. 2, Warszawa 1938.
3. Odorowski W., Malarze Kazimierza nad Wisłą, Warszawa 1991.
4. Rudnicki A., Lato, Warszawa 1938.
5. Weber H., Obrazy H. Rabinowicza, „Nowy Dziennik” nr 70, 1934.
6. Winkler K., Kazimierz malowniczy, „Wiadomości Literackie” nr 2, 1939.
7. Życie Sztetla w sztuce Żydów polskich na świecie w XX wieku: prace ze zbiorów Biblioteki Uniwersyteckiej, Archiwum Emigracji oraz Towarzystwa Przyjaciół Archiwum Emigracji, katalog wystawy, Toruń 2016.


  1. P. Choynowski, Kazimierz nad Wisłą, w: J. Balicki, S. Maykowski, Będziem Polakami: drugi rok nauki języka polskiego w szkołach średnich ogólnokształcących, Lwów 1928, s. 301.
  2. W. Odorowski, Malarze Kazimierza nad Wisłą, Warszawa 1991, s. 46.
  3. M. Kuncewiczowa, Dwa księżyce, wyd. 2, Warszawa 1938, s. 104–105.
  4. K. Winkler, Kazimierz malowniczy, „Wiadomości Literackie” nr 2, 1939, s. 4.
  5. Życie Sztetla w sztuce Żydów polskich na świecie w XX wieku: prace ze zbiorów Biblioteki Uniwersyteckiej, Archiwum Emigracji oraz Towarzystwa Przyjaciół Archiwum Emigracji, katalog wystawy, Toruń 2016.
  6. Ibidem, s. 25.
  7. K. Winkler, op. cit., s. 4.
  8. Ibidem.
  9. Ibidem.
  10. H. Weber, Obrazy H. Rabinowicza, „Nowy Dziennik” nr 70, 1934, s. 8.
  11. A. Rudnicki, Lato, Warszawa 1938, s. 92.


Portal NiezlaSztuka.net prowadzony jest przez Fundację Promocji Sztuki „Niezła Sztuka”. Wszystkie publikacje finansowane są dzięki darowiznom Czytelników. Dlatego Twoja pomoc jest bardzo ważna. Jeśli chcesz wesprzeć nas w tworzeniu tego miejsca w polskim internecie na temat sztuki, będziemy Ci bardzo wdzięczni.

Wesprzyj »



Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *