O czym chcesz poczytać?
  • Słowa kluczowe

  • Tematyka

  • Rodzaj

  • Artysta

Kot Jeleński, Leonor Fini i Stanislao Lepri. Ménage à trois



Potrzebujemy Twojej pomocy. Wesprzyj nas na PATRONITE »

Czuły Kot, melancholijna femme fatale, umykający konwenansom arystokrata. Trójka ludzi, którzy spletli ze sobą swoje losy, stworzyli specyficzny ménage à trois, związek czy też raczej alternatywny wariant małżeństwa i żyli razem w specyficznej symbiozie przez niemal trzydzieści lat.

xy

Leonor Fini, Voyage sans amarres – huile sur toile , 1986, prywatna kolekcja, tumblr.com

Mowa o postaciach bardzo znanych, wybitnych ludziach, którzy umiejąc uniknąć wpisania w społecznie określone ramy, sprawili, iż ich niekonwencjonalny styl życia sam w sobie stanowi element tworzonej przez nich sztuki.

Na początek – parafrazując wspomnienia A. Wata – wyobraźmy sobie, jak po paryskiej Quai de la Seine idą dwaj smukli, pełni wdzięku i arystokratycznego sznytu mężczyźni o niebanalnych rysach, między nimi zaś – niczym jakieś zjawisko lub postać, której miejscem powinna być teatralna scena – kroczy drobna kobieta owinięta w luźną, choć w wyrafinowany sposób udrapowaną szatę w mocnym, niebieskim kolorze. Jej czarne włosy tworzą wokół głowy gęstą aureolę nieokiełznanych loków. Twarz ma poważną, zafrasowaną, bez cienia uśmiechu. Jednak tym, na co zwraca uwagę każdy, są jej ciemne oczy, patrzące szeroko z gwałtownością, jakimś niesamowitym błyskiem gniewu czy też mające wyraz, który wyraża nagłe zaciekawienie.

Leonor Fini: Portret Stanislao Lepri, fragment, Portret Kota Jeleńskiego, Autoportret

Leonor Fini: Portret Stanislao Lepri, fragment, Portret Kota Jeleńskiego, Autoportret

Leonor Fini, Konstanty A. Jeleński i Stanislao Lepri zmierzają ku Palais Royal, do swojego mieszkania w kamienicy pod numerem 8 przy Rue de Villiere, gdzie mieszkają wspólnie od 1952 roku.

Bezsprzecznie gwiazdą pod każdym względem, czy to faktycznej sławy czy też sposobu bycia jest Leonor.

Leonor Fini w masce, fot. Weinstein gallery

Leonor Fini w masce, fot. Weinstein gallery

Leonor Fini, Sergio Gajardo, and a stranger in front of Autoportrait avec Sergio et Kot , in Torre San Lorenzo, Italy, 1952

Leonor Fini makująca Autoportret z Siergiejem i Kotem, Sergio Gajardo, 1952

Wielka artystka, która tworząc przez ponad siedemdziesiąt lat pozostawiła po sobie olbrzymi dorobek obrazów olejnych, akwarel, grafik, rysunków, w tym ilustracji do licznych książek (m.in. Rękopisu znalezionego w Saragossie Potockiego, Kwiatów zła Baudleaire’a, Baśni 1001 nocy czy Justyny Markiza de Sade), masek, kostiumów teatralnych i filmowych (m.in. do 8 i 1/2 Felliniego), elementów scenografii oraz fotografii, które portretowały ją w wymyślnych strojach, oryginalnych stylizacjach czy też nago (jak słynne zdjęcie z 1933 roku z sesji Henri Cartier-Bresson).

Henri Cartier Bresson Akt (Leonor Fini)

Henri Cartier Bresson Akt (Leonor Fini), 1933, fot. pictify.saatchigallery.com

Urodzona w 1907 roku (datę urodzin zatajała notorycznie się odmładzając) w Buenos Aires, pochodziła z arystokratycznej rodziny o korzeniach włoskich, niemieckich i słoweńskich.

Burzliwe pierwsze kilkanaście lat spędziła w kosmopolitycznym Trieście, na początku lat trzydziestych instalując się w Paryżu i poświęcając sztukom malarskim. Niezwykłe dzieciństwo przewija się w całej jej twórczości, a triesteński, tajemniczy dom wypełniony secesyjnymi bibelotami, gdzie miała okazję poznać wielu znamienitych artystów, w tym wielkiego pisarza Italo Selvo (wraz z jego nauczycielem angielskiego… Jamesem Joyce’m) został częściowo odtworzony w mieszkaniu paryskim, które według relacji osób je odwiedzających, miało niepowtarzalną atmosferę i zawierało unikalne elementy wyposażenia w stylu Art Nouveau.

Romans artystki z Maxem Ernstem sprawił, iż zwróciła się ku bardzo prężnie rozwijającemu się surrealizmowi, ale nie zadeklarowała się jako przedstawicielka nowego nurtu. Projektując kostiumy do baletu i teatru, stała się znaną w paryskim środowisku artystką, której wymyślne stroje, maski wykonywane na cieszące się wielkim zainteresowaniem bale maskowe oraz teatralność wizerunku były szeroko komentowane. Wojna przerwała „paryski bal” zmuszając Leonor do wyjazdu poza Paryż.

Leonor Fini fot. d’Arturo Ghergo, Rzym 1944-1945

Leonor Fini fot. d’Arturo Ghergo, Rzym, 1944-1945, nowness.com

W roku 1941. trafiła do Monte Carlo, gdzie utrzymywała się z portretowania bogatych członków rodzin arystokracji, i tam właśnie poznała ambasadora Włoch w tym kraju, markiza Stanislao Lepri, który wkrótce za namową artystki porzucił karierę w dyplomacji na rzecz malarstwa. Mimo, iż był zadeklarowanym homoseksualistą, między nim a Leonor nawiązał się romans, jak twierdzą niektórzy, będący jedynym heteroseksualnym związkiem malarza.

Fini, zamężna w tym czasie z R. Vincenzim (jak twierdziła, zawarła małżeństwo chcąc zapewnić mu aryjskie dokumenty), nie zdecydowała się na urodzenie dziecka Lepriego, zaś dokonana kilkanaście lat później operacja usunięcia macicy uniemożliwiła jej macierzyństwo, które w zderzeniu z jej osobowością wydawało się i tak nie wchodzić w rachubę.

Po zakończeniu wojny i uzyskaniu rozwodu przez Leonor, oboje ze Stanislao zamieszkali w Rzymie, malując i wikłając się w kolejne miłosne przygody.

sothebys-autoportret-ze-stanislao

Leonor Fini, Autoportret z Stanislao Lepri, ok. 1942-43, Sothebys

Ich romans zamienił się w silną przyjaźń, która miała przetrwać do końca życia Lepriego, który do 1980 roku, w którym zmarł na raka, tworzył w estetyce surrealizmu. Obecnie zapomniany, kiedyś cieszył się sporym uznaniem.

Kochankiem Leonor był w czasie pobytu w Rzymie między innymi Sforzino Sforza, syn dyplomaty, ministra spraw zagranicznych przedwojennego rządu włoskiego, który z kolei był nieujawnionym, biologicznym ojcem Konstantego Jeleńskiego.

Jeleński nazywany powszechnie Kotem w 1952 roku miał 29 lat. Urodzony w Warszawie syn dyplomaty pochodzący z arystokratycznej rodziny, w ’39 roku wyjechał, by służyć w wojsku polskim we Francji, w trakcie wojny służył w dywizji Gen. Maczka, biorąc między innymi udział w akcji lądowania w Normandii.

Po zakończeniu wojny pozostał na zachodzie, w Rzymie przyjmując posadę w ONZ-etowskim FAO. Rozpoczął też współpracę z „Kulturą” Giedroycia, widząc siebie docelowo w roli dyplomaty lub działacza międzynarodowego.

Konstanty Jeleński, 1937, www.wojciechkarpinski.com

Konstanty Jeleński, 1937, www.wojciechkarpinski.com

Jako chłopiec olśniewał urodą kupidyna (co odnotował J. Iwaszkiewicz w swoim Dzienniku), w młodości bardzo przystojny (blond fale, miła aparycja, smukłe ciało, charakterystyczny dołek w brodzie), dobiegając do trzydziestki już łysiał, ale mimo to jego uroda była tym czynnikiem, który sprawił, iż Leonor Fini zadurzyła się w nim od pierwszego wejrzenia. Kot był zadeklarowanym homoseksualistą, bardzo silnie związanym z matką, mimo to spotkanie z kobietą-zjawiskiem, jakie stanowiła artystka w jednej chwili przewartościowało jego świat i wnieciło najpierw namiętność, później uczucie, które przetrwało do końca.

Relacja dotycząca ich poznania obrosła legendami i warta jest przytoczenia. Opierając się na opowieści samego Kota Jeleńskiego (można ją obejrzeć i posłuchać jego nienagannej francuszczyzny na filmie zamieszczonym na oficjalnej stronie internetowej artystki www.leonor-fini.com), na początku 1952 roku Jeleński umówiony był w galerii z Leonor, o której wiele słyszał od znajomych. Przyszedłszy dosłownie chwilę po tym jak wybiła umówiona godzina spotkania, nie zastał już jej – będąc bardzo punktualną, pojawiła się na miejscu nieco za wcześnie, po czym widząc, że nie ma Kota, wyszła z galerii, pozostawiając jednak po sobie bardzo silny, wręcz namacalny zapach ciężkich perfum. Jeleński pojawiwszy się na miejscu wyznaczonego spotkania, podążał za tym zapachem i odnalazł ją na ulicy. Patrzyła na niego zdumiona, po czym powiedziała mu, że dosłownie dzień wcześniej narysowała portret mężczyzny do złudzenia przypominający Kota… Ten portret do końca ich dni wisiał na ścianie w ich paryskim mieszkaniu.

Burzliwa namiętność jaka z miejsca połączyła znaną artystkę i młodszego o 15 lat Polaka zdawała się nie mieć szans przetrwania, zważywszy na ich różne osobowości, odległe od siebie ośrodki życiowe (Paryż i Rzym), niechęć matki Jeleńskiego do Leonor, homoseksualizm Kota, jej biseksualizm i związek z Leprim, z którego nie zamierzała rezygnować.

Kot Jeleński i Leonor Fini, fot. www.wojciechkarpinski.com

Kot Jeleński i Leonor Fini, www.wojciechkarpinski.com

Jednak po wspólnej podróży do Anglii i razem spędzonych wakacjach (w trakcie których oboje ulegli silnej fascynacji osobą chilijskiego homoseksualisty w Tore San Lorenzo), Kot podjął życiową decyzję o przeniesieniu się do Paryża i zamieszkaniu wspólnie z Leonor i Leprim.

Józef Czapski, jego przyjaciel (i wspaniały malarz), bardzo sceptycznie postrzegał jego związek ze znaną, aczkolwiek mającą opinię despotycznej modliszki artystką. Jednak Kot w listach zaprzeczał temu, iż został totalnie zdominowany przez Leonor, tłumaczył przyjacielowi, iż ona sama chciała dla niego zamieszkać w Rzymie, że spotkanie jej było momentem, w którym „opadły z niego łuski”, wkroczył na terytorium, które wydawało się na zawsze niedostępne – obszar twórczości i wolności.

Dzięki pomocy m.in. Giedroycia znalazł zatrudnienie w Kongresie Wolności Kultury, stając się redaktorem czasopisma „Preuves”. Zamieszkał wspólnie z Leprim i Leonor, początkowo z trudem znosząc erotyczne fascynacje Leonor oraz niechęć Stanislao, który w którymś momencie stał się nie tylko przyjacielem Jeleńskiego, ale też jego kochankiem. Obaj do końca życia Lepriego stanowili w pewnym sensie parę, utrzymując intymną zażyłość pomimo homoseksualnych kontaktów z osobami trzecimi.

Dla obu mężczyzn fizyczne kontakty z Leonor prawdopodobnie były jedynymi o charakterze heteroseksualnym. Niektórzy twierdzą, iż artystkę łączyła z Kotem wyłącznie platoniczna zażyłość, czego zapewne nigdy nie uda się już ustalić. Pewne jest, że łączyła ich niezwykła więź, która przetrwała ponad trzydzieści lat i której nie udało się mimo usilnych starań zniszczyć matce Kota, Renie Jeleńskiej, która do końca swoich dni nienawidziła partnerki swojego syna.

W 1959 roku zamieszkali w dwupoziomowym mieszkaniu przy rue de Vrillere, gdzie kilka lat później dokupili jeszcze trzecie piętro kamienicy, tworząc niezwykły azyl i odrębny świat, przesycony obcowaniem ze sztuką. W sypialni Leonor i Kota stało gigantyczne łóżko, na którym artystka w ciągu dnia, gdy Kot przebywał w pracy leżała w swej powłóczystej szacie, rozmawiała przez telefon otoczona kotami, jedząc owoce i rysując.

Leonor Fini, Autoportret, 1986.

Leonor Fini, Autoportret, 1986.

Pracownia i sypialnia Stanislao umiejscowiona była obok. Oprócz głównych domowników mieszkał z nimi też aktualny sekretarz artystki oraz opiekunka kotów – kilkunastu, niekiedy ponad dwudziestu persów (zwykle białych), które przemieszczały się po całym domu, wchodząc na wszystkie meble, nawet na stół w trakcie posiłku.

W ich niezwykłym domu bywali wspaniali goście (oczywiście musieli lubić koty), między innymi Federico Fellini, Antonioni, Monica Vitti, ale również polscy przyjaciele Kota: Miłosz, Czapski, Herling-Grudziński, Iwaszkiewicz. Ten ostatni tuż przed śmiercią odwiedził mieszkanie przy rue de Vrilliere, po którym to spotkaniu napisał swój ostatni wiersz Urania, dedykowany zresztą Jeleńskiemu.

Relacje osób, które odwiedzały Leonor, Kota i Stanislao mówią o niezwykłej, nazywanej „gombrowiczowską” atmosferze, jaka panowała w ich otoczeniu. Stanowili odrębny świat, szepcząc i chichocząc, porozumiewając się między sobą półsłówkami, metajęzykiem czy kodem nawiązującym do ich doświadczeń i anegdot, których nikt spoza ich kręgu nie mógł zrozumieć.

Do legendy przeszły już zmiany nastroju artystki, jej choleryczny charakter, wybuchowy temperament i wściekłość, w którą potrafiła wpaść w ułamku sekundy. Lepri nie angażował się w rozpętywane przez nią awantury, natomiast Kot nauczył się przez lata, jak „obsługiwać” osobę pokroju Leonor i umiejętnie potrafił skierować jej wybuch na boczne tory. Sam był łagodnym, delikatnym człowiekiem o niezwykłym uroku osobistym, bardzo przyjaznym i wzbudzającym sympatię innych. Stanowił dla Leonor niejako łącznik ze światem, chronił ją i opiekował się nią, uczestnicząc w organizacji jej wystaw, dbając o jej interesy w świecie materialnym.

xy

Leonor Fini, fot. leonorfini.com

Przez kilkanaście pierwszych lat ich alternatywnego związku każde lato spędzali na Korsyce, gdzie Leonor dzierżawiła ruiny klasztoru w Nonza. Ten odosobniony, odseparowany od cywilizacji i świata zewnętrznego zakątek stanowił ich prywatną arkadię, gdzie Leonor i Stanislao godzinami rysowali i malowali, we trójkę kąpali się w morzu, przebierali, organizowali specyficzne gry i niekonwencjonalne zabawy.

Spoglądając na zdjęcia dokumentujące pobyty na Korsyce nie sposób nie odnieść wrażenia, iż przebywanie w izolacji, w otoczeniu tajemnicznych ruin, w gorącym klimacie w bezpośredniej bliskości morza miało też wymiar silnie erotyczny. Każdego roku sezon kończyli przyjęciami i balami z okazji urodzin Leonor, które przypadały na dzień 30 sierpnia.

Do ich letniej siedziby przybywali wówczas znamienici goście, często przybywając bezpośrednio jachtami i łodziami od strony morza.

Wyjazdy do Nonza źle znosiły jednak koty Leonor, przez co w końcu zdecydowano się na zakup farmy w Saint-Dye nad Loarą, która na długie lata stała się ich drugim po paryskim mieszkaniu domem.

Kot Jeleński pracując dla Kongresu Kultury stał się w latach sześćdziesiątych ogromnie ważną postacią na mapie polskiej emigracji.

Konstanty Jeleński, Vence fot. Bohdan Paczowski, www.wojciechkarpinski.com

Konstanty Jeleński, Vence
fot. Bohdan Paczowski, www.wojciechkarpinski.com

Znane są powszechnie jego zasługi dla popularyzowania polskiej poezji, którą tłumaczył i której antologia dzięki jego staraniom została wydana we Francji. Nazywany impresariem polskiej kultury na zachodzie, w 1959 roku doprowadził do publikacji Ferdydurke Gombrowicza we Francji, później innych jego dzieł, faktycznie przyczyniając się do popularności pisarza na zachodzie. Przyjaźń i wsparcie, jakie znalazł w osobie Kota Gombrowicz miały ogromny wpływ na życie i treść książek pisarza.

Witold Gombrowicz, Konstanty A. Jeleński, Vence, 1968 (fot. B. Paczowski), www.wojciechkarpinski.com

Witold Gombrowicz, Konstanty A. Jeleński, Vence | 1968
(fot. B. Paczowski), www.wojciechkarpinski.com

Jeleński nie tylko wspierał polskich twórców, którzy podobnie jak on nie mieli szansę na publikacje w komunistycznej Polsce, Pozostawił po sobie teksty krytyczno-literackie, bogatą korespondencję, eseje (zbiór Chwile oderwane 2007 r.). W 1980 roku komitet noblowski zwrócił się do Jeleńskiego prosząc o rekomendację jednego z czterech wskazanych polskich twórców pretendujących do tej nagrody. Niewątpliwie wskazał Miłosza, którego zbiory poezji, obok Szekspira, trzymał zawsze przy swoim łóżku, w każdym ze swoich domów.

Sam Czesław Miłosz, zaprzyjaźniony z Kotem i Leonor upamiętnił ich niezwykłe uczycie we wspaniałym wierszu z 2003 roku Leonor Fini, który zaczyna się zdaniem: „Nie byłem dobry dla twoich kotów Leonor”.

Oto fragment:
W żarliwej miłości mówiłaś mu wszystko o sobie,
łącznie z enigmatycznym dzieciństwem w Trieste.
Wasze łoże było przybytkiem szeptów i tajemnic.
Nie będę teraz wydziwiał nad twoją ambicją
służenia swoim maskom, wachlarzom i toaletom,
jak też obrazom w pracowni na górze
apartamentu przy rue de la Vrilliere,
dokąd wstęp był wzbroniony.
Wolę myśleć o was na Korsyce w ruinach klasztoru,
gdzie w waszej sypialni figowiec wyrastał z podłogi
i przebijał pułap, a tuż obok toń morska przy skale.” (…)

Cecil Beaton Leonor Fini w jej studio , 1961, fot. redlist

Cecil Beaton Leonor Fini w jej studio | 1961, fot. redlist

Malarstwo, akwarele, rysunki Leonor wymagałyby osobnego omówienia. Jej spuścizna jest bogata, bardzo ceniona i coraz częściej prezentowana na wystawach na całym świecie.

Leonor Fini, Vesper Express, 1966, nowness.com

Leonor Fini, Vesper Express, 1966, nowness.com

weinstein-le-double-hi

Leonor Fini Le double, weinstein.com

Jej obrazy cechują poetyckie niedopowiedzenia, literackość, alegoryczność i bogata symbolika. Częstymi tematami jest seksualność, deformacja ciała, efemeryczne postacie, kościotrupy i oczywiście koty. Alabastrowe ciała często malowanych kobiet zwykle miewają oblicza samej Leonor, która bardzo ciężko znosiła proces starzenia, chociaż natura była dla niej wielce łaskawa pozwalając zachować jej urodę do siedemdziesiątego roku życia.

sothebys-Cherchez-la-femme-sothebys

Leonor Fini, Cherchez la femme, Sothebys

weinstein-le-carrefour-dhecate-hi

Leonor Fini, Le carrefour, Weinstein

weinstein-la-lecon-de-botanique-hi

Leonor Fini, La lecon de botanique, Weinstein

weinstein-comme-tous-les-soirs-hi

Leonor Fini, Comme tous les soirs, Weinstein

Żywe kolory dopiero w latach siedemdziesiątych zastąpiły ciemne barwy i coraz bardziej ponura, kojarząca się z procesem rozkładu i śmiercią tematyka.

Twarz artystki uwieczniona na filmach czy fotografiach wydaje się czymś mocno zafrasowana, gniewna. Wyraźnie zarysowane, ściągnięte brwi, zamknięte, wąskie usta, czarne włosy dopełniają wizerunku tajemniczego, teatralnego. Wydaje się kimś z pogranicza jawy i snu, czarownicą uprawiającą białą magię, której treścią życia jest tworzenie pałaców marzeń. Sama portretując się często przyjmowała postać sfinksa czy też kościotrupa o delikatnych rysach twarzy.

Zainteresowałam się jej twórczością w 1996 roku, gdy zaczęto pisać o Leonor w związku z jej śmiercią. W 1997 roku po raz pierwszy miałam okazję odwiedzić Paryż. Snując się samotnie po Quai de la Seine w pochmurny, listopadowy dzień przysiadłam na ławeczce, na której ktoś pozostawił papierowy magazyn prezentujący kulturalne atrakcje miasta. Kartkując zeszyt natrafiłam na zdjęcie obrazu Leonor wraz z informacją o galerii, w której można obejrzeć niektóre jej prace.

sothebys-la-victim-est-reine

Leonor Fini,Ofiarą jest Królowa , 1963, Sothebys

sothebys-leau-endormie-sothebys

Leonor Fini,Śpiące wody , 1962, Sothebys

milosc-bezwarunkowa-sothebys-057N09398_8FMZC

Leonor Fini, Miłość bezwarunkowa, 1958, Sothebys

weinstein-colloque-minerale-hi

Leonor Fini, Mineral Colloquium, 1960, weinstein.com

Czym prędzej przedostałam się na drugą stronę rzeki i posiłkując się mapą pośpieszyłam na rue de L’Universite, gdzie mieści się Galerie Minsky – miejsce, z którym artystka była związana za życia i które popularyzuje oraz sprzedaje jej prace. Miałam tam okazję zobaczyć rysunki i akwarele Leonor, zakupić kilka pocztówek z jej obrazami oraz plakaty. Kilka lat później wróciłam w to miejsce kupując wykonaną specjalną techniką kopię jej obrazu, który wisi w moim domu nad kominkiem.

Historia niekonwencjonalnych więzi i wspólnego pożycia opisywanej trójki fascynuje mnie od dawna. Ze szczególną radością odwiedziłam więc świetną wystawę Portret podwójny, jaką w 2011 roku zorganizowało Muzem Literatury w Warszawie, w ramach których pokazano wiele zdjęć Kota i Leonor, ich prace plastyczne, zrekonstruowano gabinet Jeleńskiego oraz łóżko Leonor, z rozłożonymi na pościeli elementami jej garderoby, paterą z owocami, przyborami do rysowania, telefonem i rozrzuconymi kartkami papieru.

Żyjąc wspólnie od 1952 do 1980 roku, Kot, Leonor i Stanislao stworzyli niecodzienny związek, którego nie zniszczyły poboczne relacje erotyczne, jakie cała trójka miała z osobami z zewnątrz. Pierwszy odszedł Lepri, umierając na raka w 1980 roku. Jeleński zmarł w 1987 roku, jak twierdzą niektórzy na AIDS (nie jest to potwierdzona informacja). Leonor Fini zmarła we śnie w wieku 89 lat. Odejście Lepriego pogrążyło ją w depresji na wiele miesięcy, jednak gdy gwałtownie odszedł Kot, jej rozpacz – jak relacjonawano – była wręcz namacalna i przerażająca.

Cała trójka spoczęła we wspólnym grobie na cmentarzu w Saint-Dye. Ich grób stanowi gładka, pionowa płyta wyrytymi na niej trzema nazwiskami i z renesansową płaskorzeźbą anioła, kupioną w paryskim antykwariacie.

Leonor Fini <em>Extrême Nuit,</em> 1977, i12bent.tumblr.com/

Leonor Fini Extrême Nuit, 1977, i12bent.tumblr.com/

Sylwia Zientek

» Sylwia Zientek

Pisarka, autorka powieści historycznych i obyczajowych (m.n. Hotel Varsovie, Kolonia Marusia, Próżna czy Miraże). Z wykształcenia prawniczka. Pasjonatka sztuki i historii Warszawy. Obecnie pracuje nad drugim tomem sagi Hotel Varsovie.

Portal NiezlaSztuka.net prowadzony jest przez Fundację Promocji Sztuki „Niezła Sztuka”. Wszystkie publikacje finansowane są dzięki darowiznom Czytelników. Jeśli chcesz wesprzeć nas w tworzeniu tego miejsca w polskim internecie na temat sztuki, będziemy Ci bardzo wdzięczni. Nawet 1 zł ma dla nas ogromne znaczenie.

Wesprzyj »


2 thoughts on “Kot Jeleński, Leonor Fini i Stanislao Lepri. Ménage à trois

  1. Zupełnie przypadkiem trafiłam na Pani stronę. Jak tylko wrócę z wakacji od razu pędzę do biblioteki po Pani książkę. Wielkie ukłony i podziękowania za tyle wiadomości o nieprzeciętnych ludziach. Merci beaucoup

  2. Z przyjemnością czyta się o takich ludziach, którzy to nudne życie umieli przeżyć z dala od nudy. K. Jeleński to filar Kultury, autorytet dużego kalibru zaraz po Giedroyciu i zasłużony w świecie Gombrowicza. Fascynujące profile ludzi ponadczasowych i ponadprzeciętnych. Dziękuję, miło się czytało.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *



ns-wspieram-post

Spodobał Ci się artykuł? Wesprzyj nas »