O czym chcesz poczytać?
  • Słowa kluczowe

  • Tematyka

  • Rodzaj

  • Artysta

Tadeusz Boy-Żeleński i Skandalistka – o jednym z najsłynniejszych romansów dwudziestolecia międzywojennego



Potrzebujemy Twojej pomocy. Wesprzyj nas na PATRONITE »

Historia związku, którą poniżej chcę przypomnieć przywodzi mi na myśl słowa popularnej piosenki śpiewanej przez Annę Jantar „Nic nie może przecież wiecznie trwać, co zesłał los trzeba będzie stracić. Nic nie może przecież wiecznie trwać, za miłość też przyjdzie kiedyś nam zapłacić.”

Kiedy nawiązali ze sobą po raz pierwszy kontakt był rok 1927. On był sławną osobistością, cenionym literatem – autorem wciąż bardzo popularnych Słówek, wybitnym tłumaczem, współtwórcą kabaretu „Zielony Balonik”, człowiekiem o uznanym dorobku. Miał 52 lata i zmagał się z poczuciem wypalenia, permanentną melancholią i kryzysem wieku średniego. Uważał się za starego i nieatrakcyjnego, chociaż dzięki swej osobowości i statusowi cieszył się niesłabnącym powodzeniem u kobiet. Zaznał w życiu wiele razy stanu zakochania (głównie w pięknych aktorkach, a jego wielką miłością z lat młodości była Dagny Przybyszewska), miał udane życie rodzinne i niespożytą energię do pisania. Mowa oczywiście o Tadeuszu Boyu-Żeleńskim.

Tadeusz Boy-Żeleński

Tadeusz Boy-Żeleński | ok. 1910, źródło: polona.pl

Tego dnia przyszła z nim robić wywiad przysłana przez Mieczysława Grydzewskiego nieznana dziennikarka, bardzo stremowana, ale też ciekawa spotkania z tak znaną osobą. Irena Krzywicka (z domu Goldberg) – bo o niej mowa – miała 28 lat i była w szóstym miesiącu ciąży z mężem – adwokatem na dorobku Jerzym Krzywickim. Boy przyjął ją w swoim mieszkaniu przy Smolnej w Warszawie (z okien salonu widać było Muzeum Narodowe w budowie), z chęcią odpowiadał na jej pytania, sam serwował kawę i ciastka. Wyszła zauroczona mężczyzną, który wydał się jej kimś na kształt duchowego przewodnika, artystycznego mentora, który zachwycił ją swą wiedzą, niepospolitym humorem i elokwencją.

Irena Krzywicka

Irena Krzywicka | 1933, źródło: polona.pl

Przez kolejne miesiące, już po porodzie myślała o nim często, aby wreszcie niemal po roku odważyć się na telefon. Wkrótce spotkali się na kawę w jej skromnym wówczas mieszkaniu, aby wreszcie umówić się na spacer Mostem Poniatowskiego. Tamtego wiosennego dnia spiesząc na to spotkanie oboje nabyli sobie nowe kapelusze i mocno przytrzymując je w obronie przed wiejącym nad rzeką wiatrem, przeszli na drugą stronę Wisły i z powrotem prowadząc pasjonującą rozmowę, aby zakończyć spacer w słynnej cukierni Ziemiańskiej, do której Krzywicka wkroczyła wyłącznie jako towarzyszka sławnego Boya.

Józef Rapacki Wnętrze kawiarni Ziemiańska

Józef Rapacki Wnętrze kawiarni „Ziemiańska” | 1926, Muzeum Warszawy

Kilka miesięcy później Żeleński pojechał do Krynicy aby spotkać się z młodą wielbicielką, której do tej pory skutecznie udawało się ubiec przed fizycznym aspektem ich zażyłości. Dręczona wyrzutami sumienia wobec męża, Krzywicka w końcu uległa błaganiom Boya, który prosił, by „okazała łaskę starcowi, któremu niewiele pozostało już czasu”. W trakcie pobytu nad morzem doszło w końcu do nawiązania romansu, który przetrwać miał niemal 12 lat.

Łączącemu ich uczuciu, codziennym spotkaniom i licznym rozmowom telefonicznym nie stali na przeszkodzie współmałżonkowie. Zawarte w 1904 roku małżeństwo Tadeusza z Zofią Pareńską – słynną Zosią opisaną w Weselu przez Wyspiańskiego (przez niego też uwiecznioną na słynnym obrazie Macierzyństwo) miało specyficzny charakter.

Stanisław Wyspiański, Macierzyństwo, 1905

Stanisław Wyspiański Macierzyństwo (Portret Zofii Żeleńskiej z synkiem Jasiem) | 1905, muzeumutracone.pl

Oboje nie ukrywali przed sobą swoich romansów. Szanowali się nawzajem, przyjaźnili, wspierali będąc najbliższymi osobami, co nie stało na przeszkodzie np. wieloletniemu związkowi Zofii z Witkacym, który przez jakiś czas pomieszkiwał u Żeleńskich (w ramach podziękowania malując portrety, których Boy nienawidził). Liberalny typ małżeństwa, który nawet dzisiaj uchodziłby za skandalizujący, nazywano powszechnie „à la Boyowie”…

Podobnie Jerzy Krzywicki wydawał się nie zwracać uwagi na zażyłość żony z Boyem. Być może działo się tak za sprawą obietnicy, jaką złożył swojej – wówczas jeszcze – narzeczonej, gdy już po oświadczynach wyznał jej, że zachorował na rzeżączkę. Gdy Irena pomimo wstydliwej choroby nie zamierzała zerwać zaręczyn, Jerzy przysiągł, iż nigdy nie będzie wtrącał się w jej sprawy ani nie zatruje jej życia zazdrością. Złośliwi mówili, iż Irena była tak zafascynowana swoim teściem – słynnym profesorem Ludwikiem Krzywickim, iż to de facto jego poślubiła, nie zaś początkującego adwokata.

Jedyną osobą, której związek z Boyem miał przeszkadzać był synek Krzywickiej, który ostentacyjnie okazywał niechęć wobec starszego „wujka”, zresztą z wzajemnością.

Irena Krzywicka, fot. polona.pl

Wiążąc się z Żeleńskim, dostając się do prestiżowego kręgu skamandrytów spotykających się w cukierni Ziemiańskiej, Irena Krzywicka zapoczątkowała w swoim życiu okres, który później wielokrotnie nazywała najszczęśliwszym. Jak pisała w swoich słynnych wspomnieniach Wyznania gorszycielki, rok 1928 był niewiarygodnie owocnym okresem – apogeum pełni istnienia, którego nigdy nie miała już powtórzyć. Mimo powszechnego kryzysu gospodarczego, sytuacja materialna jej i męża bardzo się poprawiła i za sprawą pozycji adwokata zamieszkali w sześciopokojowym apartamencie tuż przy Placu Trzech Krzyży. Krzywicka mogła pozwolić sobie na ścięcie włosów na krótko i czesanie się z modnym przedziałkiem (wreszcie miała pieniądze na częste wizyty u fryzjera), nabyła nową garderobę i stała się szykowną, elegancką kobietą.

Witkacy Portret Ireny Krzywickiej

Stanisław Ignacy Witkiewicz (Witkacy) Portret Ireny Krzywickiej  |  1928
pastel, papier, 63 × 47 cm, Muzeum Pomorza Środkowego w Słupsku

Miała też najwspanialszego synka Piotrusia, który był idealnym, pięknym dzieckiem. Jej małżeństwo trwało w zgodzie, jej mąż zapewniał środki na utrzymanie rodziny, ona zaś mogła poświęcić się pracy dziennikarskiej, społecznej, literackiej, a przede wszystkim być z Boyem… Jak twierdziła, kochała bowiem obu mężczyzn, każdego inaczej, nie mogąc zrezygnować z żadnego ze związków. Żeleński inspirował ją, wprowadził w świat najbardziej znanych i cenionych literatów, zabierał ze sobą na premiery teatralne (kina nie lubił), w południe do Ziemiańskiej, wieczorami po spektaklu do restauracji. Jej kariera rozwijała się w zawrotnym tempie, a Warszawa śmiała się, że Krzywicka zdobywa świat pod-Boyem…

Jak twierdziła sama Krzywicka, to związek z nią podziałał na Boya tak ożywczo i wzniecił w nim pokłady nowej twórczej energii, niespotykany zapał do pracy, który zaowocował kolejnymi tomami Biblioteki Boya – tłumaczeniami francuskich klasyków, pracą nad biografią Mickiewicza, wybitnymi recenzjami teatralnymi, felietonami i tekstami dla prasy.

Stanisław Ignacy Witkiewicz, Portret Ireny Krzywickiej, 1928, Muzeum Pomorza Środkowego w Słupsku

Stanisław Ignacy Witkiewicz (Witkacy) Portret Ireny Krzywickiej  |  1928
pastel, papier, 63 × 47 cm, Muzeum Pomorza Środkowego w Słupsku

Zainteresowanie Krzywickiej losem kobiet, które z powodu trudnej sytuacji życiowej i materialnej decydują się na aborcję i często giną z powodu zabiegów dokonywanych przez niewykwalifikowane akuszerki sprawiło, iż oboje zainicjowali debatę publiczną na temat świadomego macierzyństwa i trudnej sytuacji kobiet. Boy – z wykształcenia lekarz – wspierał uświadamianie kobiet co do metod kontroli urodzin. Oboje z Krzywicką wyszli z tą zakazaną dotąd tematyką do prasy, stając się obiektem ataków konserwatywnych środowisk. Co więcej, dzięki ich wsparciu powstały w Polsce pierwsze kliniki świadomego macierzyństwa. Irenie przyczepiono łatę „gorszycielki” i „skandalistki”. Prawicowe kręgi zaczęły szkalować i atakować Żeleńskiego, którego antyklerykalne poglądy przekładały się na obraz żyjącego w grzechu libertyna.

Leon Wyczółkowski

Leon Wyczółkowski Portret Tadeusza Boya-Żeleńskiego  |  1907
olej, płótno, 57,5 × 70 cm

Dostała od życia wszystko, co tylko mogła sobie wymarzyć: pisała felietony, teksty krytyczne, powieści (m.in. Pierwsza krew), była znaną, podziwianą kobietą, miała wspaniałą rodzinę, dwóch synów i męża, który tolerował jej związek z Boyem. Ciepłe miesiące spędzała w swoim modernistycznym domu w Podkowie Leśnej, gdzie do woli mogła oddawać się swojej pasji ogrodniczej – przyjmowała gości, sadziła rośliny, hodowała zwierzęta ciesząc się możliwością obcowania z przyrodą. Zatwardziały mieszczuch – Boy – z trudem znosił podobno jej zamiłowanie do wiejskich klimatów. W czasie sezonu zimowego mieszkała w Warszawie, gdzie mogła co wieczór chodzić w towarzystwie kochanka na premiery, kolacje i inne towarzyskie spotkania.

Stała się bardzo znaną osobistością warszawską. Kobiety podziwiały styl bycia i wyjątkowe stroje. Przyjaźniła się z najwybitniejszymi nazwiskami epoki (m.in. ze skamandrytami: Iwaszkiewiczem, Słonimskim, Morską oraz Marią Pawlikowską-Jasnorzewską), była stałą bywalczynią salonów literackich i miejsc, w których bawiła się artystyczna bohema. Jej reportaże sądowe opisujące bardzo emocjonującą sprawę Gorgonowej (oskarżonej o zamordowanie pasierbicy) przysporzyły jej sławy. Stała się symbolem feministek i zaangażowania w walkę o prawa kobiet. Jako jedna z pierwszych popularyzowała też twórczość Marcela Prousta, którego cały cykl W poszukiwaniu straconego czasu został przetłumaczony przez Boya (przekład dwóch ostatnich tomów zaginął w czasie wojny).

Pozamałżeński związek z Boyem na krótko osłabł, gdy Krzywicka zaszła w drugą ciążę, jednak po urodzeniu drugiego syna – Andrzeja – jej romans ożył z dawną intensywnością. Przerwał go dopiero nieodwracalnie wybuch wojny – widzieli się po raz ostatni w ostatnich dniach sierpnia 1939 roku w pociągu, którym wracali z pobytu w Zakopanem. Wiedząc, iż napaść przez Niemcy jest już nie do uniknięcia, nie podejrzewali jak szybko działania wojenne w tragiczny sposób skomplikują ich życie.

Mając świadomość, iż znajduje się na hitlerowskiej liście intelektualistów przeznaczonych do likwidacji, we wrześniu Boy uciekł do Lwowa, gdzie podjął pracę na tamtejszym uniwersytecie. W Warszawie została jego żona Zofia, syn Stanisław i tęskniąca za nim Irena z synami. Jej mąż brał udział w kampanii wrześniowej, pisząc uspokajające listy z frontu. Wkrótce miał zostać zamordowany w Katyniu.

Krótko po wkroczeniu hitlerowców do Lwowa, Żeleński wraz z innymi profesorami uczelni został rozstrzelany w dniu 4 lipca 1941 roku. Wiadomość o jego śmierci została przekazana Krzywickiej na prośbę żony Boya.

Stanisław Ignacy Witkiewicz, Portret Tadeusza Boya-Żeleńskiego, 1928, Muzeum Pomorza Środkowego w Słupsku

Stanisław Ignacy Witkiewicz (Witkacy) Portret Tadeusza Boya-Żeleńskiego  |  1928
pastel, papier, 61 × 47 cm, Muzeum Pomorza Środkowego w Słupsku

Krzywicka nie podporządkowała się niemieckim zarządzeniom i nie przeniosła się do getta, dzięki czemu prawdopodobnie udało jej się przeżyć wojnę. Początkowo ukrywała się w Podkowie Leśnej, u znajomych, aby w końcu pod przybranym nazwiskiem mieszkać na warszawskiej Sadybie.

Witkacy Portret Ireny Krzywickiej | 1928, Muzeum Pomorza Środkowego w Słupsku

Witkacy Portret Ireny Krzywickiej | 1928, Muzeum Pomorza Środkowego w Słupsku

W 1943 roku spotkała ją największa możliwa tragedia – po kilkudniowej chorobie zmarł jej najukochańszy syn Piotruś. Chłopiec przeziębił się w trakcie spaceru i zapadł na zapalenie osierdzia – w tamtych latach niemal w 99% przypadkach chorobę śmiertelną. Krzywicka twierdziła, że była „stworzona na matkę” i miłość do dzieci była w jej życiu najważniejszym z uczuć. Po tej gwałtownej śmierci dziecka, ze zrozpaczoną matką całą noc przesiedział Jarosław Iwaszkiewicz, pilnując aby nie popełniła samobójstwa. Ze wszystkich kochanych przez nią mężczyzn został z nią jedynie najmniej kochany młodszy syn Andrzej.

Wojna pozbawiła Krzywicką niemal wszystkiego, co było dla niej najważniejsze. Przetrwała dzięki pomocy przyjaciół i sąsiadów, którzy nie zadenuncjowali jej Gestapo, mimo iż doskonale zdawali sobie sprawę, kim jest ukrywająca się kobieta. Po wojnie krótko pełniła funkcję attaché kulturalnego w Paryżu, później współpracowała z prasą, pisała prozę, choć nigdy nie stworzyła wybitnej literatury.

Całą swą życiową energię skierowała na ocalałego syna, walcząc z jego chorobą (zapadł na chorobę Heinego-Medina), później wspierając go we Francji, gdzie zdobył wykształcenie i został pracownikiem naukowym, a w końcu profesorem wyższej uczelni w dziedzinie fizyki.
Zmarła w 1994 roku w wieku 95 lat w Bures-sur-Yvette.

Sylwia Zientek

» Sylwia Zientek

Pisarka, autorka powieści historycznych i obyczajowych (m.n. Hotel Varsovie, Kolonia Marusia, Próżna czy Miraże). Z wykształcenia prawniczka. Pasjonatka sztuki i historii Warszawy. Obecnie pracuje nad drugim tomem sagi Hotel Varsovie.

Portal NiezlaSztuka.net prowadzony jest przez Fundację Promocji Sztuki „Niezła Sztuka”. Wszystkie publikacje finansowane są dzięki darowiznom Czytelników. Jeśli chcesz wesprzeć nas w tworzeniu tego miejsca w polskim internecie na temat sztuki, będziemy Ci bardzo wdzięczni. Nawet 1 zł ma dla nas ogromne znaczenie.

Wesprzyj »


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *



ns-wspieram-post

Spodobał Ci się artykuł? Wesprzyj nas »