O czym chcesz poczytać?
  • Słowa kluczowe

  • Tematyka

  • Rodzaj

  • Artysta

Roman Kramsztyk i jego portretowy rejestr typów ludzkich



Potrzebujemy Twojej pomocy. Wesprzyj nas »

18 sierpnia 1885 warszawski pediatra, szanowany ordynator szpitala dla żydowskich dzieci im. Bersohnów i Baumanów1 – Julian Kramsztyk i jego żona Helena z domu Fajans2 doczekali się narodzin pierworodnego syna, któremu dali na imię Roman3.

Roman Kramsztyk, sztuka polska, polscy malarze żydowskiego pochodzenia, Niezła Sztuka

Roman Kramsztyk, źródło: Narodowe Archiwum Cyfrowe

Mniej więcej w tym samym czasie Fałat utrwalał w szkicowniku motywy z cejlońskiej podróży, Matejko obmyślał kompozycję Kościuszki pod Racławicami, a Juliusz Kossak wyczarował gwaszem na papierze spotkanie Chmielnickiego z Tuhaj-Bejem, i choć trudno przypuszczać by wpłynęło to na zainteresowania noworodka, Roman prędko chwycił za kredki. Czujni rodzice nie przeoczyli talentu syna.

Dom był patriotyczny. Dziadek przyszłego malarza – Izaak Kramsztyk, absolwent i wykładowca Szkoły Rabinów, zasłynął głoszeniem kazań w języku polskim. Za gorące poparcie powstańców styczniowych zapłacił zsyłką na Syberię4. Potomność nie szczędziła mu pochwał:

„Swoje córki i synów wychował na szczerych Żydów i polskich patriotów, zaangażowanych w życie naukowe, kulturalne i społeczne ziem polskich”5.

Nie mniej ciekawie przedstawiały się korzenie malarza ze strony matki. Maurycy Fajans – dziadek Romana po kądzieli – zapisał się w historii jako zręczny przedsiębiorca, przemysłowiec i potentat wiślanej żeglugi parowej, który flagowy okręt ochrzcił mickiewiczowskim imieniem „Pan Tadeusz”6. Trudno zatem wyobrazić sobie, że mały Roman nie znał narodowej epopei.

Pierwsze lekcje rysunku i malarstwa otrzymywał od znakomitej graficzki Zofii Stankiewicz i malarza Miłosza Kotarbińskiego7, a po ukończeniu w Warszawie gimnazjum zapisał się do krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych. W jesiennym semestrze roku akademickiego 1903/1904 Kramsztyk uczęszczał do pracowni Józefa Mehoffera8. Mimo że autor Dziwnego ogrodu nie wywrze wielkiego wpływu na młodego malarza, to z czasem zacieśniać się będą zadzierzgnięte w krakowskich pracowniach przyjaźnie z Henrykiem Kuną, Leopoldem Gottliebem, Wacławem Borowskim i Władysławem Skoczylasem9. Część z nich trwać będzie długie lata, tymczasem Kramsztyk pakuje walizki i rusza w dalszą drogę.

Opuściwszy Kraków, artysta przez chwilę kształcił się w warszawskiej pracowni Adolfa Edwarta Hersteina10, ale i to nie nasyciło artystycznych apetytów początkującego malarza. Na studia wyjechał do Monachium. Edukacji nie uwieńczył dyplomem ukończenia żadnej z akademii11, niemniej z pewnością ambicji mu nie brakowało. Już w 1909 roku warszawska publiczność zobaczyła prace dwudziestoczteroletniego artysty, debiutującego w salach Towarzystwa Zachęty Sztuk Pięknych12. Z tego czasu pochodzi portret zaprzyjaźnionego malarza Jana Rubczaka.

Roman Kramsztyk, Jan Rubczak, portret, sztuka polska, malarstwo polskie, Niezła sztuka

Roman Kramsztyk Portret Jana Rubczaka  |  ok. 1910
olej, płótno, 115 × 88 cm, Muzeum Narodowe w Warszawie

W portrecie kolegi po pędzlu zaskoczyć może bardzo wczesna recepcja kubizmu. Walcowata forma filiżanki uwypuklona została kolorem, a bryłowatość wazonu podkreślono konturem. Co najbardziej frapujące – wylew naczynia zdaje się oglądany z góry, choć brzusiec pokazany jest frontalnie, w ten sposób Kramsztyk wrzuca swój kamyczek do analitycznego ogródka kubistów, postulujących malarski ogląd rzeczy z kilku punktów. Mierząc polską miarą – jest to kamień bez mała milowy. Sposób ujęcia stolika świadczy o tym, że młody malarz nie boi się eksperymentować z perspektywą.

W 1910 roku, dwudziestopięcioletni Kramsztyk dociera do Paryża i stwierdzić można, że czasu bynajmniej nie marnował. Ówczesne prace są dowodem na to, że z uwagą śledził jaskółki awangardy, choć po latach wspominano, że nie zaniedbywał również lekcji malarskiej klasyki – „studiował sztukę muzealną w Luwrze”13, co z czasem przyniosło nieocenione artystyczne korzyści.

Roman Kramsztyk, Siedząca na wpół obnażona dziewczyna, ŻIH, niezła sztuka

Roman Kramsztyk, Siedząca na wpół obnażona dziewczyna | przed 1939, Żydowski Instytut Historyczny, źródło: https://delet.jhi.pl/pl/library/item/979205

Na uznanie nie trzeba było czekać długo. Raptem parę miesięcy po przybyciu do francuskiej stolicy Kramsztyk zadebiutował na Salonie Jesiennym, w którym będzie odtąd wystawiał regularnie aż do 1938 roku14. Jesienią 1939 roku to nie paryskie pokazy będą zaprzątać myśli artysty, ale nie uprzedzajmy faktów. Na razie jest jeszcze słoneczne lato, morze rozbija się o skalisty brzeg. Wzorem wielu postimpresjonistów, Kramsztyk wakacje spędza w Bretanii, skąd przywiezie prace eksponowane następnie na Salonie Niezależnych w roku 191115. W tym czasie zostanie również członkiem Towarzystwa Artystów Polskich w Paryżu.

kawiarnia La Rotonde, École de Paris,

Polscy artyści na tarasie paryskiej kawiarni La Rotonde w 1924 r. Przy stoliku od lewej siedzą Jadwiga Zak, Henryk Hayden i Eugeniusz Zak. Za nimi, trzeci od lewej stoi marszand Leopold Zborowski (brodaty, w kapeluszu). Przy drugim stoliku, pierwszy po prawej siedzi Roman Kramsztyk

Odnoszę wrażenie, że artysta będzie lubował się w rozmaitych stowarzyszeniach, bo w 1915 roku wstąpi do reaktywowanego Polskiego Towarzystwa Artystyczno-Literackiego, trzy lata później zgłosi akces do Grupy Pięciu, a po kolejnych trzech latach zostanie założycielem Rytmu16. Zanim jednak do tego dojdzie, na rok przed wybuchem I wojny światowej Kramsztyk zdąży jeszcze wziąć udział w wystawie Niezależnych, a krakowskie Towarzystwo Przyjaciół Sztuk Pięknych zorganizuje pierwszą wystawę indywidualną17 doskonale rokującego malarza.

W początkowym okresie paryskim Kramsztyk znajduje się pod przemożnym wpływem Cézanne’a18. Do problemu koloru podchodzi z ostrożnością, posługując się głównie zmatowiałymi tonami, unika dysharmonijnych połączeń, często definiuje plamy przy pomocy swobodnie prowadzonego konturu, nadającego im niemal graficznych charakter. Różnicuje charakter śladów pędzla, ale rzadko bawi się gęstością farby. Reprezentatywnym przykładem dzieła z wczesnego okresu pobytu nad Sekwaną jest Martwa natura datowana na ok. 1912 rok, wskazująca na kompozycyjną zręczność i biegłe opanowanie maniery Cézanne’a.

Roman Kramsztyk, Martwa natura, Niezła Sztuka

Roman Kramsztyk, Martwa natura | ok. 1912, Muzeum Narodowe w Warszawie

Niewiele później Kramsztyk stworzył portret Mojżesza Kislinga, brylującego na paryskich salonach artystycznych przybysza z Polski, jednego z czołowych przedstawicieli środowiska École de Paris19, z którym autor Portretu Rubczaka utrzymywał kontakty. Swobodne upozowanie i pełna wyrazu charakterystyka modela, poparta rysunkową zręcznością, swadą malarskiego gestu oraz kolorystyczną wrażliwością sprawią, że prędko syn warszawskiego pediatry stał się cenionym portrecistą.

Roman Kramsztyk, portret Mojżesza Kislinga, polscy malarze żydowskiego pochodzenia, Niezła Sztuka

Roman Kramsztyk, Portret Mojżesza Kislinga | 1913, Muzeum Narodowe w Krakowie

„Rejestr jego typów ludzkich uderza swą różnorodnością”20 – chwalono, mając na uwadze, że po drugiej stronie sztalugi malarza zasiadały nie tylko tuzy Montparnasse’u, ale także ludzie pióra, rzeźbiarze i intelektualiści. Kiedy fama poniesie się w modnych kręgach, przy niejednym stoliku w warszawskiej „Ziemiańskiej” wymieniane będą półgłosem uwagi o wizerunkach tworzonych przez osiadłego w Paryżu malarza.

Józef Rapacki, Wnętrze kawiarni Ziemiańska, sztuka polska, niezła sztuka

Józef Rapacki, Wnętrze kawiarni „Ziemiańska” | 1926, Muzeum Warszawy

Kiedy w 1914 roku wybuchnie wojna, Kramsztyk wróci do Warszawy. Wróci, dodajmy, otoczony nimbem uznanego twórcy bywałego w świecie, mogącego poszczycić się wystawami w Berlinie, Wenecji, Wiedniu i Paryżu. Oczywiście i na ziemiach polskich nazwisko malarza nie schodzi z plakatów. We Lwowie oraz Poznaniu odbędą się wystawy jego prac21, ale i stołeczna publiczność parokrotnie będzie miała okazję podziwiać prace Kramsztyka. Sam tylko Polski Klub Artystyczny eksponować będzie jego dzieła aż trzykrotnie (1917, 1919, 1929)22.

W 1916 roku powstał jeden z najbardziej zaskakujących obrazów Kramsztyka. Legenda o koronie stanowi niespotykany w jego malarskim repertuarze zwrot ku postromantycznej poetyce łączącej symbol i baśniowość. Elżbieta Zawistowska dostrzeże w obrazie „malarską wizję dziejów Polski, nawiązującą jednocześnie do obecnego w polskim romantyzmie mitu prometejskiego oraz do poezji Słowackiego”23.

Roman Kramsztyk, Legenda o koronie, Niezła Sztuka

Roman Kramsztyk, Legenda o koronie | 1916, Muzeum Narodowe w Warszawie

Renata Piątkowska zaś zauważyła, że „nie tyle szło mu o historię, ile o oddanie stanu ducha narodu, pokazanie Polski jako wiecznej idei, Polski jako snu, Polski jako marzenia”24, i to stwierdzenie wydaje mi się bliższe prawdy. Uwadze badaczek nie umknęło, że dzieło pozostaje bliskie symbolizmowi w wydaniu jeszcze młodopolskim. Legendarna korona Lecha pojawia się tu w otoczeniu doskonale utrwalonych w ikonografii symboli: biały orzeł zrywający kajdany, sylweta Wawelu czy nostalgiczny pejzaż to przecież repertuar form znanych z dzieł twórców przełomu wieków. Łopocząca na wietrze poła szkarłatnego płaszcza odsyła do romantycznej wizji Polski jako Chrystusa narodów, choć w postaci dumnie znoszącego cierpienia heroicznego młodzieńca dostrzegano także Piasta lub Prometeusza25. Baśniowo-legendarny epizod w twórczości Kramsztyka jest dowodem biegłej znajomości ikonosfery polskiego romantyzmu i przyswojenia młodopolskiej tradycji, którą – jak pokazują kolejne obrazy – świadomie odrzucił.

Roman Kramsztyk, Gitarzysta, ŻIH, niezła sztuka

Roman Kramsztyk, Gitarzysta | przed 1923, Żydowski Instytut Historyczny, źródło: https://delet.jhi.pl/pl/library/item/810625

Obecność tak szeroko zakrojonej alegorycznej narracji w zdominowanym przez portrety i pejzaże dossier Kramsztyka może zaskakiwać. Impulsem do stworzenia dzieła był prawdopodobnie konkurs rozpisany przez Zachętę w 1916 roku, choć z pewnością procentowało tu wychowanie w domu w silnych tradycjach patriotycznych.

Pod koniec wojny Kramsztyk sportretuje Henryka Kunę, który – podobnie jak dziadek malarza uczył się na rabina, ale w odróżnieniu od Izaaka Kramsztyka porzucił studia nad Torą na rzecz sztuki. Kuna zyskiwał coraz większą popularność jako przedstawiciel rzeźbiarskiego nowego klasycyzmu. Łagodne spojrzenie artysty uchwyconego w dystyngowanej pozie na tle neutralnej tkaniny w pełni zadośćuczynią jego wysmakowanemu gustowi. Bylibyśmy jednak w błędzie sądząc, że każdy wizerunek wychodzący spod pędzla Kramsztyka tchnie klasycznym spokojem, umiarem i powagą.

Roman Kramsztyk, Henryk Kuna, rzeźbiarz, portret, niezła sztuka

Roman Kramsztyk Portret rzeźbiarza Henryka Kuny  |  ok. 1917
olej, płótno, 119 × 90 cm, Muzeum Narodowe w Warszawie

Tuż po odzyskaniu po Polskę niepodległości Kramsztyk sportretował Karola Szustra – wziętego pianistę-akompaniatora, dyrygenta orkiestr teatrów Rozmaitości i Polskiego26, ale także – wielkiego miłośnika rozkoszy stołu, uwiecznionego podczas zajadania w zapamiętaniu raków.

Roman Kramsztyk, Mężczyzna jedzący raki, Karol Szuster, Niezła Sztuka

Roman Kramsztyk, Mężczyzna jedzący raki (portret Karola Szustra) | ok. 1919, Muzeum Narodowe w Warszawie

Roman Kramsztyk, Portret pana B, polscy malarze żydowskiego pochodzenia, Niezła Sztuka

Roman Kramsztyk, Portret pana B | 1912, Muzeum Górnośląskie w Bytomiu

Jest to jeden z najdowcipniejszych wizerunków Kramsztyka, łączący błyskotliwość obserwacji, dosadność charakterystyki i malarski temperament. Początkowa szarość, czy wręcz szorstkość kolorytu znika, ustępując miejsca przemyślanej kreacji nie stroniącej od ciekawych rozwiązań harmonicznych, w których nie zabraknie miejsca na – będące moim zdaniem popisowym daniem w kramsztykowskim menu barwnego – tonów malachitowo-grynszpanowych.

Dobra passa trwa. Niebawem powstanie ikoniczny portret Jana Lechonia, znany w kilku wariantach. Kulisy powstania legendarnego wizerunku odmalował po latach Jarosław Iwaszkiewicz:

„Na początku epoki Pikadora Lechoń został posiadaczem jedynego stroju: czarnego żakietu (jaskółki) i szarych sztuczkowych spodni, znoszonych i wypchniętych na kolanach do ostatnich granic możliwości. Wszystko to często ozdobione czarno-szarym szalikiem w wężowe podłużne pasy, który to osobliwy szczegół został uwieczniony w znanym portrecie Romana Kramsztyka”, nie omieszkał wytknąć jednak malarzowi drobnej nieścisłości: „dał Lechoniowi w rękę książkę, z której ten czyta. A przecież Lechoń nie czytał z książki. Pamięć miał zadziwiającą, fenomenalną”27.

Jak widać, i Iwaszkiewicza pamięć tym razem nie zawiodła.

Roman Kramsztyk, Poeta, Jan Lechoń, portret, Niezła Sztuka

Roman Kramsztyk, Poeta – Portret Jana Lechonia | 1919, Muzeum Narodowe w Warszawie

Interesującym dziełem, wskazującym na inspiracje sztuką dawną, jest przechowywany w kolekcji katowickiej Koncert namalowany w 1918 roku. W obrazie tlą się echa XVII-wiecznych przedstawień domowego muzykowania w gronie przyjaciół, jakie miał w swoim dossier chociażby Johannes van Bronckhorst. Na mierzącym metr na blisko półtora metra płótnie rozpoznać możemy Tadeusza Pruszkowskiego, który w okresie II Rzeczpospolitej wywarł znaczny wpływ na bardziej tradycyjną frakcję krajowych malarzy.

Roman Kramsztyk, Koncert, Niezła Sztuka

Roman Kramsztyk, Koncert | 1918, Muzeum Śląskie w Katowicach

Ślub

Roman Kramsztyk, Portret żony artysty, sztuka polska, polscy malarze żydowskiego pochodzenia, Niezła Sztuka

Roman Kramsztyk, Portret żony artysty | przed 1926, Muzeum Górnośląskie w Bytomiu

W 1920 roku Zachęta zaprezentuje wystawę indywidualną Kramsztyka28. Powodów do szczęścia będzie jednak więcej – Roman weźmie ślub z Bronisławą z Markusów primo voto Heymanową, siostrą artysty Louissa Macoussisa29.

Tymczasem w twórczości Kramsztyka pojawi się grafika. Figobranie to kolorowany drzeworyt z 1921 roku doskonale ilustrujący tezę, że

„Nieobce [Kramsztykowi] były konkretne formy postimpresjonizmu Cézanne’a i jak gdyby oswojonego kubizmu, co znalazło swój wyraz w jego złożonej twórczości, oscylującej między przeciwnościami”30.

Roman Kramsztyk, Figobranie, drzeworyt, Niezła Sztuka

Roman Kramsztyk, Figobranie | 1921, Muzeum Narodowe w Warszawie

Figobranie ma w sobie jeszcze zmysłowość artystycznej materii mistrza z Aix-en-Provence, ale technika drzeworytu doskonale sprawdziła się jako medium materializacji pociągu do geometryzacji. Artysta kubizm nie tylko oswoił, pozbawiając go drapieżności i gwałtowności gestów, ale także przyswoił go sobie. Aż chciałoby się westchnąć za Joanną Pollakówną:

„(…) ten biegły malarz szczególnie chętnie uciekał się do rozmaitych modi; ileż epok, ile pogłosów mistrzów odnaleźć można”31.

W latach 30. XX wieku dostrzegano proroczo, że „w obrazach Kramsztyka wyżywa się przede wszystkim jego bujny temperament malarski, wyładowuje się jego gorąca miłość rzeczywistości. Miłość tak wielka, że obejmuje nawet to, co brzydkie i pospolite”32. Historia z całą swoją brutalnością niebawem miała raz jeszcze dowieść, że artysta nie będzie obawiał się dokumentować swoją sztuką nawet brutalnych realiów.

W 1922 roku zawiązuje się – przy wydatnym udziale Kramsztyka – Stowarzyszenie Artystów Polskich Rytm, uznawane dziś za „jedno z najbardziej reprezentatywnych stowarzyszeń artystycznych w okresie dwudziestolecia”, i choć reprezentowało ono frakcję umiarkowaną, postulującą asymilowanie do praktyki twórczej artystycznych zdobyczy sztuki europejskiej, to jednak w zakresie umiarkowanym, przy jednoczesnym podejmowaniu prób dialogowania z szeroko definiowaną tradycją. Dla Zaka i Borowskiego będzie to antyk i klasycyzm, dla Stryjeńskiej i Skoczylasa – folklor. Dla Kramsztyka będzie to – posługując się słowami Mirona Białoszewskiego – sprawdzanie sobą, przesączanie rozlicznych stylów, konwencji i manier przez indywidualną wrażliwość. Rytmiści popierani byli przez instytucje i sanacyjny rząd, stąd do dziś w literaturze obecna jest opinia, że to właśnie rytmiści „nadawali ton życiu kulturalnemu Polski”33.

W rytmie Rytmu toczyło się przez chwilę życie Kramsztyka, choć artysta niebawem przeniesie się na powrót do Paryża, a ponieważ historia lubi się powtarzać, będzie tam niemal do wybuchu kolejnej wojny. Do Polski będzie przyjeżdżał często. Nie będą słabły jego kontakty z paryskim i krajowym parnasem, czego dowodem jest portret Romualda Kamila Witkowskiego, jednego z ciekawszych przedstawicieli Rytmu34.

Roman Kramsztyk, Portret Eweliny Markus, teściowej artysty, Niezła Sztuka

Roman Kramsztyk, Portret Eweliny Markus, teściowej artysty | niedatowane, Muzeum Górnośląskie w Bytomiu

Kramsztykowie lubią podróżować. Wyjeżdżają na półwysep Iberyjski, skąd artysta wraca z dossier bogatszym o pejzaże takie jak chociażby Krajobraz z Katalonii. Przesycone słońcem widoki prędko zyskują uznanie, krytyka chwali dzieła „redukowane do rzeczy i form istotnych, świadomie skondensowane a zarazem romantyczne”35, pokazujące zupełnie inne oblicze malarskiej wrażliwości Kramsztyka. I choć urzekają arkadyjskim spokojem, a nawet pewną uroczo niefrasobliwą naiwnością, jedna z wakacyjnych wypraw zakończy się tragedią. W 1925 roku dochodzi do tragedii. Żona artysty ginie w katastrofie morskiej w okolicach Collioure36. Po zaledwie pięciu latach małżeństwa Roman Kramsztyk zostanie wdowcem.

Na przekór osobistej tragedii nie przestanie malować. Paryżanie oglądać będą prace polskiego malarza w Salon des Tuileries (1925-1939), Galerie Druet (1925-1928) i galerii Beaux-Arts (1935)37. Obrazy i rysunki podróżować będą także daleko poza granice Francji, by brać udział w pokazach w Pradze i Sztokholmie (1927), Brukseli i Hadze (1929), Pittsburgu i St. Louis (1932), Moskwie i Nowym Jorku (1933), Rydze i Tallinie (1934)38. Również nad Wisłą popularność Kramsztyka nie słabnie. Czesław Garliński eksponować będzie jego płótna w swoim Salonie trzykrotnie w latach 1924, 1926, 192939. Prace artysty pokazywane będą we Lwowie, Poznaniu, Łodzi, a nawet mniejszych ośrodkach takich jak Chełm40. Instytut Propagandy Sztuki w 1935 roku przyzna malarzowi nagrodę na V Salonie Zimowym, a dwa lata później odbędzie się wystawa indywidualna, na którą złożą się sześćdziesiąt dwa obrazy olejne i trzynaście sangwin41. W przededniu wybuchu II wojny światowej Kramsztyk zdąży jeszcze otrzymać Nagrodę Honorową.

U progu lat 30. powstaje portret Chila Aronsona, świadczący o estetycznych przemianach zachodzących w twórczości Kramsztyka. Jego obrazy coraz częściej zasługują na używane wobec nich wówczas miano „muzealnych”. Koloryt oscyluje wokół tonów ziemistych i miodowych, przywodząc na myśl rembrandtowskie gamy, rześka świetlistość południowych pejzaży zmienia się w gęste, miodowe światło, a ich baśniowe niegdyś kolory tężeją; im bardziej ściszone są kolory, tym głośniej rezonują młodzieńcze studia prowadzone w Luwrze nad twórczością XVII-wieczną. Wprawność malarskiego rzemiosła daje mu dużą swobodę w konstruowaniu światów pokrytych tajemniczą patyną.

W latach trzydziestych Kramsztyk wraca do grafiki. W technice litografii wykonane są, przechowywane w łódzkiej kolekcji, Twarze dziewczyn pochodne od rysunków tworzonych sangwiną, cieszących się w gremium ówczesnych kolekcjonerów znakomitą estymą. Ruda kredka w ręce doświadczonego artysty staje się doskonałym medium utrwalania eterycznej urody modelek. Do tej kolekcji dodać możemy także litograficzne wyobrażenie siedzącej dziewczyny ze zbiorów Żydowskiego Instytutu Historycznego. Krytycy coraz chętniej mówią o „leonardowskich” studiach postaci ujmujących pewnością ręki i zachwycającą subtelnością modelunku.

Zlecenia portretowe płynęły nie tylko od zamożnych kolekcjonerów i zaprzyjaźnionych artystów42. Z czasem przed sztalugą Kramsztyka zasiadać zaczęli także prominentni politycy, wśród nich – namalowany w 1936 roku – Kazimierz Bartel, człowiek tysiąca i jednego politycznego talentu. Był szefem kolejnictwa wojskowego, w czasie wojny polsko-bolszewickiej objął tekę ministra, pięciokrotnie wybierany premierem, ministrem wyznań religijnych i oświecenia publicznego, do końca II Rzeczypospolitej zasiadał w senacie43.

Czytelnicy „Wiadomości literackich” mogli zapoznać się z recenzją Mieczysława Wallisa, przekonującego, że „(…) nie jest Kramsztyk klasykiem w znaczeniu wölfflinowskim […] zamiast o klasycyzmie, z większą słuszną można by mówić o humanizmie Kramsztyka”44. Z biegiem lat opinia ta tylko się ugruntuje. Do dziś komentatorzy doceniają „inspirację tradycją, postawienie w centrum tematu człowieka, preferowanie logiki i harmonii układu kompozycyjnego […] oraz wagę, jaką przykładał do kunsztu rzemiosła malarskiego”45. I choć pozornie brzmieć to może tautologicznie, Kramsztyk jest portrecistą na wskroś humanistycznym.

Roman Kramsztyk, Mężczyzna w meloniku, Mateo Hernández, ŻIH, niezła sztuka

Roman Kramsztyk, Mężczyzna w meloniku (Mateo Hernández) | niedatowany, Żydowski Instytut Historyczny, źródło: https://delet.jhi.pl/pl/library/item/622774

Nie szuka nowych środków wyrazu, a raczej – idąc drogą wspólną wielu rytmistom – podejmuje dialog z rozmaitymi tradycjami. Portret Marii Strońskiej – znany dziś w dwóch wersjach przechowywanych w muzeach narodowych w Kielcach i Warszawie – otrzymał tytuł Vanitas Vanitatum. Już w samym tytułowym cytacie z Księgi Koheleta widzieć można ukłon w stronę starotestamentalnego dziedzictwa, malarz odnosi się jednak również do barokowej ikonografii – umieszczając w dłoniach aktorki bańkę mydlaną przywołuje popularny w XVII-wiecznych martwych naturach wanitatywnych symbol ulotności i złudzeń.

Przez chwilę złudzenie pokoju w Europie jeszcze nie pryska. Prace Kramsztyka pojawią się na wystawie paryskiej w 1937 roku46 i tuzinach kolejnych pokazów. Wybuch wojny zaskakuje artystę podczas pobytu w Warszawie. Nie uciekł z kraju w związku ze śmiercią matki47 i niebawem podzielił tragiczny los setek tysięcy obywateli pochodzenia żydowskiego, zamykanych przez hitlerowców w gettach. Za wysokim murem Muranowa przeżywać będzie koszmar okupacyjnego okrucieństwa.

Pozujący mu niegdyś cenieni artyści i ministrowie, piękne aktorki i intelektualiści ustępują miejsca rozdzierającej kronice umierania w getcie. Sangwiny Kramsztyka słynące z „leonardowskiej” subtelności muszą teraz udźwignąć nieporównywalnie większy ciężar gatunkowy. Wypielęgnowane twarze przedstawicielem międzywojennego high-life’u zmieniają się w wycieńczone głodem i przerażeniem wizerunki więźniów zamkniętej dzielnicy.

Roman Kramsztyk, Rodzina w getcie, ŻIH, niezła sztuka

Roman Kramsztyk, Rodzina w getcie | 1940-1942, Żydowski Instytut Historyczny, źródło: https://delet.jhi.pl/pl/library/item/607470

Rodzina żydowska w getcie stanowi jedno z najboleśniej przejmujących rysunkowych świadectw holocaustu. Zdaniem badaczy praca przedstawiać może Nuchema Lejbkorna ze Skierniewic.

„Jak wspominał jeden z naocznych świadków, Samuel Puterman, chodził on z czwórką swoich dzieci, z których troje <czepiało się resztek ubrania>, a czwarte było przez niego noszone. Z czasem wszystkie dzieci poumierały, a on sam tułał się po ulicach getta – okoliczności jego śmierci nie są dokładnie znane”48.

Równie brutalnie historia obeszła się z samym Romanem Kramsztykiem, zastrzelonym 6 sierpnia 1942 roku, na krótko przed likwidacją warszawskiego getta, którego mimo propozycji znajomych nie chciał opuścić. Nieprzeceniona Stefania Zahorska jeszcze przed wojną zauważała, że:

„(…) dokonywa się w sztuce [Kramsztyka] z jednej strony uświadomienie i przetrawienie treści najbardziej indywidualnych stanowiących o odrębności narodu […] z drugiej znowu strony znajduje w niej swój wyraz właśnie to, co jest najbardziej ogólnoludzkie i co stoi ponad wszelkimi różnicami […]. Sztuka powstaje ze zmysłowego stosunku do rzeczywistości, jest najwyższą sublimacją tego stosunku”49.

Przy czym ten zmysłowy stosunek nie musi być wyłącznie sybarytyzmem kształconego estety, może być także wzruszającym przejawem zmysłu współczucia i uniwersalności talentu Romana Kramsztyka.

bibliografia, artykuły o sztuce, niezła sztuka

Bibliografia:
1. Brus-Malinowska B., Malinowski J., Kisling i jego przyjaciele, Warszawa 1996.
2. Dobrowolski T., Malarstwo polskie ostatnich dwustu lat, Wrocław 1976.
3. Iwaszkiewicz J., Książka moich wspomnień, Warszawa 2010.
4. Kubaszewska H., Roman Kramsztyk, w: Słownik artystów polskich i obcych w Polsce działających, tom IV, Wrocław-Warszawa 1986.
5. Manicka A., Galeria sztuki XIX wieku. Przewodnik, Warszawa 2022.
6. Murawska-Muthesius K., Folga-Januszewska D. (red.), Muzeum Narodowe w Warszawie. Przewodnik, Warszawa 1998.
7. Olszewski A.K., Dzieje sztuki polskiej 1890-1980, Warszawa 1988.
8. Piątkowska R., Romana Kramsztyka Legenda o koronie, w: Krzycząc: Polska! Niepodległa 1918, Warszawa 2018.
9. Pollakówna J., Malarstwo polskie między wojnami, Warszawa 1982.
10. Prugar-Myślik A., Malarstwo przed drugą wojną światową, w: Muzeum Narodowe w Warszawie. Arcydzieła Malarstwa, Warszawa 2005.
11. Tanikowski A., Malarze żydowscy w Polsce, Warszawa 2007.
12. Wallis M., Humanizm Kramsztyka, w: „Wiadomości Literackie” nr 20 (652), 10 V 1936.
13. Zawistowska E., Roman Kramsztyk, w: Stowarzyszenie Artystów Polskich „Rytm”. Katalog wystawy w Muzeum Narodowym w Warszawie, Warszawa 2001.
14. https://encyklopediateatru.pl/osoby/40500/karol-szuster.
15. https://ipn.gov.pl/pl/publikacje/ksiazki/13392,Kazimierz-Bartel-18821941-Uczony-w-swiecie-polityki.html.


  1. R. Piątkowska, Romana Kramsztyka Legenda o koronie, w: Krzycząc: Polska!
    Niepodległa 1918, Warszawa 2018, s. 275-277.
  2. H. Kubaszewska, Roman Kramszyk, w: Słownik artystów polskich i obcych w Polsce działających, tom IV,
    Wrocław-Warszawa 1986, s. 241.
  3. E. Zawistowska, Roman Kramsztyk, w: Stowarzyszenie Artystów Polskich „Rytm”. Katalog wystawy w Muzeum Narodowym w Warszawie, Warszawa 2001, s. 156.
  4. R. Piątkowska, op. cit., s. 280.
  5. Ibidem.
  6. Ibidem.
  7. E. Zawistowska, op. cit., s. 156.
  8. H. Kubaszewska, op. cit, s. 241.
  9. A. Manicka, Galeria sztuki XIX wieku. Przewodnik, Warszawa 2022, s. 474-475.
  10. H. Kubaszewska, op. cit., s. 241.
  11. E. Zawistowska, op. cit., s. 156.
  12. H. Kubaszewska, op. cit., s. 241.
  13. T. Dobrowolski, Malarstwo polskie ostatnich dwustu lat, Wrocław 1976, s. 174.
  14. H. Kubaszewska, op. cit., s. 241.
  15. E. Zawistowska, op. cit., s. 156.
  16. H. Kubaszewska, op. cit., s. 241.
  17. Ibidem.
  18. A. Manicka, op. cit., s. 474-475.
  19. B. Brus-Malinowska, J. Malinowski, Kisling i jego przyjaciele, Warszawa 1996, s. 14-24.
  20. T. Dobrowolski, op. cit., s. 174.
  21. H. Kubaszewska, op. cit., s. 241.
  22. Ibidem.
  23. E. Zawistowska, op. cit., s. 156.
  24. R. Piątkowska, op. cit., s. 275-277.
  25. Ibidem.
  26. https://encyklopediateatru.pl/osoby/40500/karol-szuster, dostęp: 9.08. 2022.
  27. J. Iwaszkiewicz, Książka moich wspomnień, Warszawa 2010, s. 111.
  28. H. Kubaszewska, op. cit., s. 241.
  29. E. Zawistowska, op. cit., s. 156.
  30. T. Dobrowolski, op. cit., s. 174.
  31. J. Pollakówna, Malarstwo polskie między wojnami, Warszawa 1982, s. 67.
  32. M. Wallis, Humanizm Kramsztyka, w: „Wiadomości Literackie” nr 20 (652), 10 V 1936.
  33. A. Prugar-Myślik, Malarstwo przed drugą wojną światową, w: Muzeum Narodowe w Warszawie. Arcydzieła Malarstwa, Warszawa 2005, s. 591.
  34. A. K. Olszewski, Dzieje sztuki polskiej 1890-1980, Warszawa 1988, s. 34-35.
  35. T. Dobrowolski, op. cit., s. 174.
  36. E. Zawistowska, op. cit., s. 156.
  37. H. Kubaszewska, op. cit., s. 241.
  38. Ibidem.
  39. Ibidem.
  40. Ibidem.
  41. Ibidem.
  42. Muzeum Narodowe w Warszawie. Przewodnik, red. K. Murawska-Muthesius, D. Folga-Januszewska, Warszawa 1998, s. 337-338.
  43. https://ipn.gov.pl/pl/publikacje/ksiazki/13392,Kazimierz-Bartel-18821941-Uczony-w-swiecie-
    polityki.html, dostęp: 10.08. 2022.
  44. M. Wallis, Humanizm Kramsztyka, w: „Wiadomości Literackie” nr 20 (652), 10 V 1936.
  45. E. Zawistowska, op. cit., s. 159.
  46. Hanna Kubaszewska, op. cit., s. 241.
  47. E. Zawistowska, op. cit., s. 158.
  48. Materiały Żydowskiego Instytutu Historycznego im. Emanuela Rindelbluma w Warszawie.
  49. Cyt. za: A. Tanikowski, Malarze żydowscy w Polsce, Warszawa 2007, s. 14.

» Paweł Bień

Urodzony w 1994 roku, poeta, historyk sztuki, kulturoznawca. Absolwent Międzyobszarowych Indywidualnych Studiów Humanistycznych i Społecznych (MISH) na uniwersytetach Wrocławskim i Warszawskim. Pracownik Narodowego Instytutu Fryderyka Chopina i Muzeum Narodowego w Warszawie. Autor książki poetyckiej „Światłoczułość” (Łódź 2021).


Portal NiezlaSztuka.net prowadzony jest przez Fundację Promocji Sztuki „Niezła Sztuka”. Wszystkie publikacje finansowane są dzięki darowiznom Czytelników. Dlatego Twoja pomoc jest bardzo ważna. Jeśli chcesz wesprzeć nas w tworzeniu tego miejsca w polskim internecie na temat sztuki, będziemy Ci bardzo wdzięczni.

Wesprzyj »



Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *