„Podobno zaczął rysować, kiedy pierwszy raz wziął ołówek do ręki. Przestał, kiedy przestał żyć. Urodził się tylko dla malarstwa i tylko dla malarstwa mógł żyć”1.
Czy można sztuce poświęcić coś więcej niż życie? Czy można więcej coś dawać od siebie niż każdy swój oddech, każdą swoją minutę i każde drgnienie tkanek? Czy można więcej duszy wpleść w barwy na płótnie inaczej niż okłamując śmierć i kalectwo, zatracając się całkiem w działaniu? Jak marna jest dola ludzka, przy wzniosłości idei, pokazuje nam nieco zapomniany, choć jakże zapadający w pamięć swą tragiczną i krótką biografią, Zygmunt Waliszewski.

Zygmunt Waliszewski, Autoportret | ok. 1936, Muzeum Narodowe w Warszawie
- W. Waliszewska, O Zygmuncie Waliszewskim. Wspomnienia i listy, 1972, s.24. ↩













