Historia sztuki nie jest obiektywna. To, co zwiemy kanonem jest subiektywnym wyborem, w którym zawsze ktoś zostanie pominięty. Kiedy ci „pominięci” i nieznani pojawiają się w którymś momencie historii, ich dzieła nierzadko są przypisywane komu innemu. Pomyłki przy atrybucji dzieł nie są w historii sztuki rzadkością, w szczególności w przypadku artystek.

Judith Leyster, Autoportret, detal | ok. 1630, National Gallery of Art, Waszyngton
Kobiety parające się sztuką, bardziej niż mężczyźni, były podatne na wykluczenie z historii ze względu na kulturowe i społeczne uwarunkowania. Często odmawiano im talentu, a ich dzieła przypisywano artystom – mężczyznom. Przykłady można mnożyć. Za autora słynnego obrazu Marie-Denise Villers Młoda kobieta z blokiem rysunkowym z 1801 roku uznawano Jacquesa-Louisa Davida. Obrazy XVIII-wiecznej weneckiej malarki Giulii Lamy przypisywano Tiepolowi, a nawet Zurbanánowi1. Obrazy Sofonisby Anguissoli występowały pod nazwiskami Tycjana i Van Dycka. Autorstwo doskonałego obrazu Artemisi Gentileschi przez długi czas przypisywano jej ojcu, Oraziowi. Porównania z rodzicielem nie ominęły także Marietty Robusti – przez długi czas jej obraz Portret starca z chłopcem z około 1585 roku uznawano za jeden z najlepszych portretów jej ojca, Tintoretta2. Chcecie usłyszeć jeszcze jedną podobną historię?













