O czym chcesz poczytać?
  • Słowa kluczowe

  • Tematyka

  • Rodzaj

  • Artysta

Czarna Wenus zostaje szpiegiem. Niezwykła historia Josephine Baker




George Hoyningen-Huene, Josephine Baker, George Hoyningen-Huene Estate Archives, zdjęcie, archiwum, fotografia, niezła sztuka

Josephine Baker, fot. George Hoyningen-Huene | 1927, George Hoyningen-Huene Estate Archives, źródło: materiały prasowe Neue Nationalgalerie, Staatliche Museen zu Berlin, Berlin

Freda Josephine ma osiem lat, gdy jej matka stwierdza, że powinna iść do pracy, by wspomóc rodzinę finansowo. Dziewczynka ląduje na służbie u białej kobiety, pani Keiser. Sypia w zimnej piwnicy, za towarzystwo mając jedynie pieska, wstaje skoro świt, sprząta, myje podłogi i schody, zmywa naczynia, przynosi drewno, robi pranie. Po wykonaniu wszystkich swoich obowiązków musi iść do szkoły – nie cierpi jej, bo inne dzieciaki wyśmiewają się z niej i wytykają palcami. One też pochodzą z ubogich rodzin, ale nawet na ich tle Freda prezentuje się szczególnie mizernie: jest wychudzona i zaniedbana, często brudna, zazwyczaj chodzi bez butów, w tej samej sukience. Jej wyniki w nauce także nie robią wrażenia. Freda ma jednak swój sposób na ignorowanie przykrej rzeczywistości – ciągle żartuje, wygłupia się, stroi miny, pokazuje język. W przyszłości takie dokazywanie stanie się jej znakiem rozpoznawczym, teraz pomaga jej przetrwać. Potrzebuje takich swoich sposobów, bo los nadal jej nie oszczędza. Pewnego dnia rozwścieczona pani Keiser wciska ręce małej Fredy do garnka z wrzącą wodą. To kara za rozbicie talerza – albo inne, zdawałoby się, nieznaczące przewinienie. Freda wrzeszczy, modląc się o śmierć. Nie umiera – los trzyma dla niej coś jeszcze w zanadrzu.

Taniec to ciepło

Josephine Baker, kobiety w sztuce, taniec, zdjęcie, archiwum, fotografia, niezła sztuka

Josephine Baker jako dziecko, źródło: Wikipedia.org

Freda Josephine, która w przyszłości zasłynie jako Josephine Baker, przychodzi na świat 3 czerwca 1906 roku w Saint Louis. Jej skóra ma kolor kawy z mlekiem, co można uznać za wyrok sam w sobie. Matka dziewczynki, Carrie, jest czarna i uwielbia tańczyć. Wychodzi jej to naprawdę dobrze i widzi w tym swoją szansę na lepsze życie, może nawet karierę? Wielkie nadzieje przerywają jednak narodziny córki. Carrie już zawsze będzie miała żal do niczego winnej dziewczynki, że zaprzepaściła jej marzenia. Freda od najmłodszych lat słyszy, że lepiej by było, gdyby umarła. Nie może szukać oparcia w ojcu – za którego najczęściej uważa się perkusistę Eddiego Carsona – bo ten znika, gdy rodzi się młodszy brat Fredy. Jedyną miłą sercu dziewczynki osobą jest jej babcia, Elvira, która otacza wnuczkę miłością, ciepłem i czyta jej bajki: o Czerwonym Kapturku, Królewnie Śnieżce, Kopciuszku… Freda najbardziej lubi tę ostatnią baśń, bo utożsamia się z jej bohaterką, tak samo jak ona niechcianą i pomiataną.

Josephine Baker w trakcie występu w Folies Bergère, kobiety w sztuce, taniec, zdjęcie, archiwum, fotografia, niezła sztuka

Josephine Baker w trakcie występu w Folies Bergère, fot. Stanisław Julian Ostroróg | ok. 1926, National Museum of African American History and Culture, Waszyngton

Pomimo niesprzyjających okoliczności życiowych dziewczynce udaje się zachować pozytywne nastawienie, jest wesoła i niezmiennie żartuje. A gdy jej zimno – tańczy. Potem będzie powtarzać, że tańczyła, aby się rozgrzać, ale tak naprawdę ma to w krwi od dziecka. Wykazuje naturalny talent do swobodnego, mniej lub bardziej świadomego kierowania ciałem. Na ulicach obserwuje ulicznych tancerzy, poznaje, a później w domu próbuje odtwarzać podpatrzone kroki.

W wieku trzynastu lat Freda Josephine podejmuje pracę w barze, gdzie poznaje starszego o dwanaście lat robotnika. Willie Wells zostaje jej pierwszym mężem i nadzieją na stworzenie prawdziwego domowego ogniska, jakiego nigdy nie miała. Małżeństwo jednak szybko się kończy rozwodem, a Freda wraca do punktu wyjścia – i do tańca. Tańczy i improwizuje do muzyki granej przez ulicznych muzyków. Stroi zabawne miny, wygina ciało i przewraca oczami, czym zwraca na siebie uwagę. Pewnego dnia zauważa ją dyrektor miejscowego teatru i proponuje małą rolę w rewii. Na scenie Freda robi to, co wychodzi jej najlepiej – improwizuje, a widownia jest zachwycona.

Ostatnia w szeregu

Freda nie wyróżnia się szczególnie jako tancerka na tle doświadczonych artystek, ale szybko dociera do niej, że to bycie zabawną na scenie przyciąga uwagę publiczności. Tak dobrze radzi sobie z występami w rewii, że wyrusza w trasę z zespołem. Zna na pamięć wszystkie role i ruchy, więc gdy jakaś tancerka nie może wystąpić, to Freda ją zastępuje. Wciąż odstaje od grupy, zwłaszcza fizycznie, bo nadal jest mała i chuda jak na swój wiek, ale wdzięku i uroku nikt nie może jej odmówić. Z trupą jedzie do Kansas City, Chicago i Filadelfii, gdzie zakochuje się w Williamie Bakerze. Ma piętnaście lat, gdy po raz drugi zostaje żoną. To małżeństwo też nie trwa długo, ale Freda już nigdy nie zrezygnuje z nazwiska Baker. Rezygnuje za to z pierwszego imienia i od teraz chce być znana jako Josephine Baker.

Dora Kallmus, Josephine Baker, d’Ora Paris, zdjęcie, archiwum, fotografia, niezła sztuka

Josephine Baker, fot. Dora Kallmus | 1926, OÖ Landes-Kultur GmbH, Land
Oberösterreich, źródło: materiały prasowe Neue Nationalgalerie, Staatliche Museen zu Berlin, Berlin

Kolejnym przystankiem na tanecznej trasie okazuje się Nowy Jork. Josephine nikogo tam nie zna, pierwszą noc w mieście spędza na stosie gałęzi w Central Parku, a potem przemierza ulice w poszukiwaniu pracy. Dosłownie udaje się jej wybłagać posadę w jakimś teatrze na Broadwayu. Przed występami musi wybielać się pudrem ryżowym (bo biała publiczność nie chce oglądać czarnoskórych artystów) i zajmuje ostatnie miejsce w szeregu, ale w ogóle jej to nie przeszkadza. Gdy wychodzi na scenę, czuje się w swoim żywiole – nadal się wygłupia, robi zeza, udaje, że się potyka. Widownia krzyczy i klaszcze z zachwytu, widząc coś tak nietypowego i zabawnego, a inne tancerki są zazdrosne, że Josephine kradnie całą uwagę.

Paryski sen

Zarobki Josephine są na tyle zadowalające, że pozwalają jej także na finansowe wspieranie rodziny. Jej młodsze rodzeństwo jest coraz liczniejsze i wpatrzone w starszą siostrę, natomiast matka nadal pozostaje chłodna i zdystansowana. Nie cieszą jej pierwsze sukcesy córki, jakby miała jej za złe, że żyje życiem, o jakim ona zawsze marzyła. Josephine też marzy – o coraz większym sukcesie. Przedstawienie Shuffle Along, w którym gra, cieszy się dużą popularnością. W kasie biletowej pytają, czy będzie występować „ta śmieszna dziewczyna”. W kolejnym spektaklu, In Bamville, Baker odgrywa już jedną z głównych ról, a na plakacie przedstawia się ją jako jedną z najlepiej opłacanych tancerek na świecie. Ale ona wciąż chce więcej. Zaczyna uczyć się śpiewu, a gdy pojawia się szansa podróży wraz z nowo powstałą trupą do Paryża, postanawia ją wykorzystać. Ludzie z całego świata tłumnie płyną do Ameryki, aby spełnić swój american dream, a Josephine zamierza stąd odpłynąć.

Josephine Baker, Carl Van Vechten, kobiety w sztuce, taniec, zdjęcie, archiwum, fotografia, niezła sztuka

Josephine Baker, fot. Carl Van Vechten | 1949, Library of Congress, Waszyngton

We wrześniu 1925 roku schodzi ze statku na francuski ląd. Najbardziej zaskakuje ją to, że ludzie się do niej uśmiechają. W Ameryce, nawet w kosmopolitycznym Nowym Jorku, czarnoskórzy nie są, łagodnie mówiąc, zbyt dobrze traktowani. Josephine wciąż ma w pamięci wydarzenia, których pewnie już nigdy nie zapomni – zamieszki w Saint Louis w lipcu 1917 roku, podczas których mordowano i palono Afroamerykanów. Josephine miała wówczas tylko jedenaście lat. Teraz, będąc we Francji, odnosi wrażenie, że wszyscy są równi, choć jeszcze nie zdaje sobie sprawy, że nawet tu osoby o jej kolorze skóry traktuje się bardzo stereotypowo.

Wyruszając w podróż do Paryża, marzyła o eleganckich występach w pięknych sukniach, tymczasem na miejscu okazuje się, że ma zagrać w Murzyńskiej rewii, wykonując Danse sauvageDziki taniec. Mało tego, musi wystąpić niemal nago, okryta jedynie piórami wokół bioder i kostek, aby wpisać się w schematyczne postrzeganie czarnoskórych przez Paryżan.

Na scenie tańczy swoją wersję charlestona, który właśnie podbija amerykańskie i europejskie salony. Spektakl z dzikim tańcem i nutą erotyzmu wzbudza wśród Paryżan zarówno zachwyt, jak i oszołomienie, a Josephine, nawet jeśli miała jeszcze jakieś wątpliwości, wie, że będąc po prostu sobą, może mieć cały świat u swoich stóp. I zamierza to wykorzystać.

Żyć fantazją

Baker trafia do Paryża w momencie, gdy miasto ogarnia „negromania”. Sztuka afrykańska staje się coraz bardziej doceniana i pożądana, egzotyczna kultura budzi ciekawość. Osobną uwagę poświęca się „czarnemu ciału”, które postrzega się niemal wyłącznie w kontekście erotyki, seksualnej swobody, braku zahamowań. Jak zauważa Elżbieta Sieradzińska w książce Serce w ogniu. Burzliwe życie Josephine Baker:

„Mit, czy raczej klisza, stereotyp czarnego nagiego ciała, pozbawionego kulturowych hamulców, wyzwolonego, ze szczyptą egzotyki przyciąga Paryżan jak magnes, karmi ich wyobrażenia i bardziej lub mniej skryte pragnienia. Szybko zakorzeniający się jazz, «murzyńskie» rytmy i tańce jeszcze wzmacniają ten trend, wzbogacają tworzące się kolejne klisze, krystalizuje się nowe postrzeganie afrykańskości”1.

Baker swoimi żywymi, zabawnymi, dzikimi i nieco skandalicznymi występami poniekąd utrwala ten zakorzeniony w świadomości Francuzów stereotyp. Czy jej to przeszkadza? Trudno ocenić, wydaje się, że po prostu odgrywa taką rolę, jakiej się od niej oczekuje, a przy tym wygląda, jakby dobrze się bawiła. Na zarzuty, że zachowuje się niemoralnie, odpowiada, że jest naturalna. Nie wstydzi się swojego ciała, kocha taniec i swobodny ruch, uwielbia czuć na sobie wzrok widzów. I wciąż się śmieje, stroi zabawne miny, dokazuje. Staje się uosobieniem nowoczesności i egzotyki.

Josephine Baker, Szaleństwo dnia, Folies Bergère, kobiety w sztuce, taniec, zdjęcie, archiwum, fotografia, niezła sztuka

Josephine Baker w Szaleństwie dnia, fot. Stanisław Julian Ostroróg, źródło: Wikipedia.org

Josephine nasyca się sukcesem, podoba się jej jego smak. Skrupulatnie wycina i zbiera wszystkie wzmianki o sobie w prasie. Bywa w modnych miejscach, galeriach, restauracjach, poznaje artystów, muzyków i pisarzy. Nie zapomina jednak o swoich korzeniach i domu rodzinnym – nadal wysyła matce pieniądze, zwłaszcza dla młodszego rodzeństwa.

Po sukcesie Murzyńskiej rewii Baker otrzymuje angaż w Folies Bergère i rozpoczyna pracę nad nowym spektaklem Szaleństwo dnia. Rola Fatou ugruntuje jej pozycję artystki we Francji. To w tym przedstawieniu występuje w kostiumie, który na zawsze zapisze się w pamięci widzów, choć dziś może się wydawać rasistowski i seksistowski. W Szaleństwie dnia Baker pokazuje się bowiem w spódniczce z… bananów wykonanych z materiału. Pozostałymi elementami jej stroju jest biżuteria – potrójny sznur pereł wokół szyi oraz bransolety na nadgarstkach i kostkach. Josephine na scenie naśladuje ruchy zwierząt, wydaje się nieprawdopodobnie gibka.

„Cała Europa o niej mówi – pisze na łamach «Anteny Polskiej» Roman Zrębowicz – fenomenalna uroda egzotyczna, królowa charlestona, pierwsza kolorowa gwiazda na wypłowiałym firmamencie rasy białej”2.

Nazywają ją Czarną Wenus, Czarną Perłą albo Czarnym Aksamitem. Zdaje się, że Josephine Baker stała się ikoną, a przecież nic, naprawdę nic tego nie zapowiadało.

Na skrzydłach świata

W połowie lat 20. Baker poznaje Giuseppego Abatino, znanego jako Pepito. Pepito twierdzi, że jest włoskim hrabią, a w rzeczywistości pracował jako kamieniarz, zanim został „agentem”, to jest menedżerem i kochankiem Josephine. Dzięki niemu tancerka zaczyna uczyć się francuskiego, dobrych manier i prowadzenia konwersacji, kontynuuje też lekcje śpiewu. Pepito otwiera dla ukochanej nawet nocny klub Chez Josephine.

Powitanie Josephine Baker na dworcu w Warszawie, Josephine Baker w Polsce, George Hoyningen-Huene Estate Archives, zdjęcie, archiwum, fotografia, niezła sztuka

Powitanie Josephine Baker na dworcu w Warszawie | 1938, Narodowe Archiwum Cyfrowe

Po podboju Francji Baker wyrusza na podbój świata – i to dosłownie. Występuje w niemal całej Europie, odwiedza Niemcy, Austrię, Włochy, Szwajcarię, Bałkany, Holandię, Belgię, Finlandię, Szwecję, Danię… Potem robi tournée po Ameryce Południowej – podróżuje po Argentynie, Chile, Brazylii. Josephine Baker jest wszędzie i wszędzie chcą ją oglądać. Bilety się wyprzedają, publiczność szaleje. Artystka przeżywa najlepszy czas swojego życia i nie zanosi się, aby miało to ulec zmianie.

Po powrocie do Paryża Baker kupuje dziewiętnastowieczny pałacyk Le Beau Chêne. W przepięknej posiadłości najważniejsze są zwierzęta, które Josephine darzy miłością od dzieciństwa – sprowadza tu całą menażerię, ma „kaczki, kury, kurczaki, gęsi, bażanty, żółwie, koty, psy, prosiaki i króliki”3. Tancerka osobiście zajmuje się swoim domowym zoo. Prowadzenie domu, o którym zawsze marzyła, sprawia jej prawdziwą przyjemność. Nie rezygnuje jednak z kariery na rzecz domowego ogniska. Wręcz przeciwnie – wciąż chce więcej. Rozwija się jako piosenkarka i coraz częściej występuje z własnym repertuarem. W 1931 roku wydaje swoją najpopularniejszą piosenkę J’ai deux amours. Poza tym gra w filmach – debiutuje w jeszcze niemej produkcji Syrena tropików (1927), potem dostaje angaż w dźwiękowych Zouzou (1934), Księżniczce Tam-Tam (1935) i Fałszywy alarm (1940). Nadal jest doceniana na świecie, o czym świadczą kolejne występy w Europie; w 1938 roku odwiedza nawet Polskę (Warszawę i Kraków).

Tancerka chce być szpiegiem

Josephine Baker, Francis C. Fuerst, kobiety w sztuce, taniec, zdjęcie, archiwum, fotografia, niezła sztuka

Josephine Baker w swoim paryskim apartamencie, fot. Francis C. Fuerst | ok. 1933, Narodowe Archiwum Cyfrowe

Relacja Baker z Pepito okazuje się nad wyraz trwała, zważywszy na awantury między małżonkami i liczne zdrady tancerki. Pepito w końcu jednak mówi dość i odchodzi w 1936 roku. Tancerka krótko jest sama – już w 1937 roku wychodzi za mąż po raz trzeci, za Jeana Liona, pochodzącego z zamożnej rodziny żydowskich przemysłowców. Dzięki małżeństwu zyskuje obywatelstwo francuskie, a że nie może posiadać podwójnego obywatelstwa, bez wahania rezygnuje z amerykańskiego. Ten związek również nie przetrwa próby czasu – małżonkowie już po kilkunastu miesiącach będą mówić o rozwodzie, do którego ostatecznie dojdzie w 1941 roku. Zanim to jednak nastąpi, wybuchnie II wojna światowa, a podczas niej Josephine sprawdzi się w nieoczekiwanej roli.

Po rozpoczęciu działań wojennych w 1939 roku potrzebni są agenci i informatorzy, którzy mają liczne kontakty i dzięki nim mogą przenikać do środowisk dyplomatycznych i zdobywać informacje bez zwracania na siebie uwagi. Najlepszymi kandydatami wydają się m.in. artyści. Francuski kontrwywiad bardzo nie chce powtórki historii z Matą Hari, mimo to proponuje współpracę Josephine Baker. Tancerka jest wszędzie zapraszana, bywa w towarzystwie, występuje i co rusz poznaje kogoś nowego. Każdy ją zna i to paradoksalnie sprawia, że pozostaje poza wszelkimi podejrzeniami. Artystka przyjmuje propozycję francuskiego kontrwywiadu z entuzjazmem, a nawet ekscytacją. Wyznaczone jej zadania wykonuje bez problemu, nawiązuje kontakty ze wskazanymi osobami, na przykład z attaché wojskowym ambasady włoskiej, i wyciąga informacje, które bardzo przydają się francuskiemu kontrwywiadowi, m.in. te dotyczące ruchów wojsk niemieckich.

Tak dobrze wywiązuje się z powierzonej jej misji, że otrzymuje propozycję dołączenia do sanitarnej kobiecej sekcji ratownictwa powietrznego przy Czerwonym Krzyżu. Sama zasiada za sterami samolotu i leci do Belgii z zapasami żywności i lekarstw4. Przygotowuje też paczki dla żołnierzy (za własne pieniądze) i pisze do nich listy, by dodać im otuchy. Jest niesamowita. Za swoje zasługi zostanie odznaczona Krzyżem Wojennym, Medalem Ruchu Oporu z Rozetą i Legią Honorową.

Walka o lepszy świat

W 1947 roku Baker po raz czwarty staje na ślubnym kobiercu. Jej mężem zostaje kompozytor i dyrygent Joseph Bouillon. Razem postanawiają zaadoptować czworo dzieci, po jednym pochodzenia europejskiego, azjatyckiego, afrykańskiego i rdzennie amerykańskiego. Josephine marzy o stworzeniu Wioski Świata, dzięki której udowodniłaby, że ludzie o różnym kolorze skóry mogą być dla siebie braćmi. Ostatecznie małżonkowie adoptują aż dwanaścioro dzieci.

George Hoyningen-Huene, Josephine Baker, George Hoyningen-Huene Estate Archives, zdjęcie, archiwum, fotografia, niezła sztuka

Josephine Baker, detal, fot. George Hoyningen-Huene | 1927, George Hoyningen-Huene Estate Archives, źródło: materiały prasowe Neue Nationalgalerie, Staatliche Museen zu Berlin, Berlin

Baker angażuje się również w walkę z segregacją rasową w Stanach Zjednoczonych. Na początku lat 50. urządza trasę po Ameryce. Bilety na jej koncerty rozchodzą się błyskawicznie, gazety drukują słowa pełne uznania, nie brakuje jednak rasistowskich docinków. Pojawiają się także anonimowe pogróżki, być może od członków Ku Klux Klanu, ale Baker zapewnia, że się ich nie boi, i występuje dalej, choć nie zgadza się na dawanie koncertów w miejscach, gdzie nie wpuszcza się czarnoskórych. Zdarza się, że nie chcą jej obsłużyć w restauracji albo wpuścić do hotelu. Artystka jest wściekła – w obcych krajach może liczyć na więcej szacunku i wolności niż we własnej ojczyźnie. Walka o prawa człowieka staje się dla niej równie istotna co kariera artystyczna. Wykorzystuje każdą okazję, by wytknąć Stanom Zjednoczonym politykę segregacjonizmu.

W sierpniu 1963 roku bierze udział w Marszu Pracy i Wolności na rzecz praw czarnoskórych obywateli. Staje u boku Martina Luthera Kinga, ubrana w mundur, który nosiła podczas II wojny światowej, i wygłasza krótkie przemówienie. Zaraz po niej do mikrofonu podchodzi King i wypowiada historyczne słowa: „I have a dream” (Mam marzenie). Przełomowe zmiany właśnie się zaczęły.

fleuron niezła sztuka pipsztok

Josephine Baker odeszła 12 kwietnia w 1975 roku w Paryżu. Oficjalnie za przyczynę zgonu uznaje się wylew krwi do mózgu. Występowała do samego końca – miała prawie siedemdziesiąt lat i nadal zachwycała na scenie. Jej życie rozpoczęło się w okrutnym momencie historii, ale los w końcu o nią zadbał. Najpiękniejsza w życiorysie Josephine wydaje się jej troska o inne istoty – ludzi i zwierzęta. Nawet gdy była jedną z najbardziej rozpoznawalnych na świecie artystek, brylowała w towarzystwie i na scenach, zarabiała miliony i przyciągała wzrok, nie zapominała o innych. Dbała o nich najlepiej, jak potrafiła. Zawsze pierwsza chętna do pomocy, nie bała się ryzykować i poświęcać, walczyć o to, co uznawała za istotne. I w całej jej historii właśnie to najbardziej wzrusza.

Więcej o Josephine Baker w książce:

Elżbieta Sieradzińska

Serce w ogniu
Burzliwe życie Josephine Baker »

Wydawnictwo Marginesy
Warszawa 2025

bibliografia, artykuły o sztuce, niezła sztuka

Bibliografia:
1. Dudziak M., Josephine Baker. Racial Protest and the Cold War, „The Journal of American History” nr 2, 1994.
2. Mahon E.K., Skandalistki. Historie kobiet niepokornych, tłum. J. Skórzyńska-Ślusarek, Warszawa 2013.
3. Norwood A.R., Josephine Baker, strona internetowa National Women’s History Museum, https://www.womenshistory.org/education-resources/biographies/josephine-baker.
4. Reißmann B., Josephine Baker, strona internetowa Stadtmuseum Berlin, https://www.stadtmuseum.de/en/article/josephine-baker.
5. Sieradzińska E., Serce w ogniu. Burzliwe życie Josephine Baker, Warszawa 2025.


  1. E. Sieradzińska, Serce w ogniu. Burzliwe życie Josephine Baker, Warszawa 2025, s. 68.
  2. Cyt. za: Ibidem, s. 101.
  3. Ibidem, s. 157.
  4. Ibidem, s. 285.

Artykuł sprawdzony przez system Antyplagiat.pl


© Wszelkie prawa zastrzeżone, w tym prawa autorów i wydawcy – Fundacji Niezła Sztuka. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części portalu Niezlasztuka.net bez zgody Fundacji Niezła Sztuka zabronione. Kontakt z redakcją ».


fleuron niezła sztuka pipsztok

Dziękujemy Ci, że czytasz nasze artykuły. Właśnie z myślą o takich cudownych osobach jak Ty je tworzymy. Osobach, które lubią czytać i doceniają nasze publikacje. Wszystko, co widzisz na portalu jest dostępne bezpłatnie, a ponieważ wkładamy w to dużo serca i pracy, to również zajmuje nam to sporo czasu. Nie mamy na prowadzenie portalu grantu ani pomocy żadnej instytucji. Bez Waszych darowizn nie będziemy miały funduszy na publikacje. Dlatego Twoje wsparcie jest dla nas bardzo ważne. Jeśli lubisz czytać niezłosztukowe artykuły – wesprzyj nas.
Dziękujemy Ci bardzo, Joanna i Dana, założycielki Fundacji Niezła sztuka

» Agata Dobosz

Absolwentka twórczego pisania i edytorstwa, magister antropologii literatury, teatru i filmu. Interesuje się kulturą szeroko pojętą, szczególnie sztuką i literaturą XIX i XX wieku. Nie wyobraża sobie dnia bez książki, muzyki, kilku obrazów i sportu.


Portal NiezlaSztuka.net prowadzony jest przez Fundację Promocji Sztuki „Niezła Sztuka”. Publikacje finansowane są głównie dzięki darowiznom Czytelników. Dlatego Twoja pomoc jest bardzo ważna. Jeśli chcesz wesprzeć nas w tworzeniu tego miejsca w polskim internecie na temat sztuki, będziemy Ci bardzo wdzięczni.

Wesprzyj »