Warsztat Hieronima Boscha, Kuglarz, 1496–1520,
olej, deska, 53 × 65 cm
Musée municipal Ducastel-Vera, Saint-Germain-en-Laye



Warsztat Hieronima Boscha, Kuglarz | 1496–1520, Musée municipal Ducastel-Vera, Saint-Germain-en-Laye
Nadciąga ponury wieczór, niebo przybrało szaro-niebieską barwę, przykrywając kołdrą zmierzchu jasny błękit dnia. Zgiełk miasta ucichł, ludzie szykują się do snu, kończą trud codziennych, powtarzalnych zajęć, kierując własne myśli ku wieczności i ciszy. Jednak gdzieś za murami, na skraju dróg, w mrocznym pejzażu rozstajnych peryferii pewien wędrowny mag rozpoczął swój spektakl.
Jest człowiekiem z innego wymiaru, człowiekiem drogi, żyjącym poza prawem społecznym – według zasad, które wyznacza los. Jego oryginalność podkreśla sam ubiór – długa czerwona suknia obszyta czarną lamówką i wysoki czarny kapelusz – symbol czarodzieja, kuglarza – znak odmieńca. Niepokojąca jest jego fizyczność: dziwnie wystający brzuch, lekki garb i nieproporcjonalnie duża w stosunku do reszty ciała głowa każą widzieć w nim człowieka cieleśnie niedoskonałego, wynaturzonego, bezgranicznie brzydkiego. Przy czym brzydota ta nie ma w sobie uroku, zamyślenia czy rozpaczy, po prostu jest i kreuje istotę pozbawioną szlachetności i dobra.
Biodra kuglarza oplata pas, na którym (niczym cenny mieszek) zawisł wiklinowy koszyk, z którego wygląda ciekawska sowa. Ponury ptak nocy, drapieżne zwierzę, tutaj zdaje się oswojonym, łagodnym towarzyszem życia kuglarza. Brązowo-szare piórka ugładzone spokojem tworzą tło dla czarnych bystrych oczu, spoglądających na uczestników pokazu. Sowa powszechnie była uważana za istotę złowróżbną i wcielenie diabła, łączona z ciemnością, mrokiem, zwiastowała zło i grzech1, tym samym na obrazie symbolizuje z jednej strony mądrość i przebiegłość magika, z drugiej jednak strony przepowiada jego niecne zamiary, ujawnia oszukańczą profesję.

Co ważne, nie tylko sowa należy do osobistej przybocznej menażerii maga, tworzy ją również mały, karłowaty piesek – przypominający nieco pinczerka z zabawnym przyklejonym ogonkiem. Zwierzak „odziany” jest w błazeńską czerwoną czapkę i czarne szelki z dzwoneczkami. Przysiadł spokojnie tuż przy drewnianym stole, a my możemy się jedynie domyślać, iż czeka na swoją kolej… Gdy mag skończy udany, obezwładniający widzów pokaz hipnozy, wtedy być może dla rozluźnienia nastroju zaprezentuje sztuczki z udziałem psa, który na rozkaz będzie skakał przez różową obręcz, dzwoniąc dzwoneczkami i wywołując śmiech zadziwienia i zachwytu.



Warsztat Hieronima Boscha, Kuglarz, detal | 1496–1520, Musée municipal Ducastel-Vera, Saint-Germain-en-Laye



Warsztat Hieronima Boscha, Kuglarz, detal | 1496–1520, Musée municipal Ducastel-Vera, Saint-Germain-en-Laye
Mag stoi przy drewnianym stole, na którym w pełnej harmonii i podejrzanym porządku znajdują się: dwa odwrócone dnem do góry kubki, piramidka, trzy kulki (jedna na kubku) oraz magiczna różdżka. Dodatkowy element stanowi tajemna żaba, o której za chwilę będzie mowa. Sam kuglarz prezentuje widzom czwartą kulkę o mocy hipnotycznej, która już zaczarowała i obezwładniła mężczyznę stojącego z lewej strony. Widać wyraźnie, iż jest on porażony pokazem, a raczej pozaziemską mocą. Przechylony gwałtownie, z szeroko otwartymi oczyma, rozchylił w oniemieniu usta, w których widnieje druga żaba. Gest ten zdaje się punktem zwrotnym sceny, zaczynamy bowiem rozumieć, iż żaba siedząca na stole z całą pewnością również „wyskoczyła” z ust mężczyzny. Wypada zatem zadać pytanie, jakiego wydarzenia jesteśmy świadkami. Moc kuglarza nie jest jedynie mocą hipnotyczną, ale raczej mocą uzdrawiającą, bowiem kuglarz nie jest zwykłym sztukmistrzem, a magikiem i uzdrowicielem w jednym.
W późnym średniowieczu można było spotkać mnóstwo wędrownych paramedyków, nie tylko „rwaczy zębowych”, ale także balwierzy, „pijawkarzy”, uzdrowicieli posiadających wiedzę o ziołach, praktykujących dzięki różnej maści podręcznikom magii, wróżbiarstwa i uleczania. Wykonywali oni wszelakie zabiegi lecznicze, wytwarzali lekarstwa, stosowali amulety i talizmany, mieszając to, co magiczne, świeckie z sakraliami2.
Niezwykły wątek obrazu stanowią wspomniane żaby, jedna siedząca na stole, druga zaś wyłaniająca się z ust zadziwionego widza. Żaby i ropuchy należały do istot postrzeganych negatywnie. Wierzono, że mogą przynieść nieszczęście, rzucić urok i zesłać czary, uchodziły bowiem często za jedno z wcieleń diabła czy czarownicy. Żabę „odczytywano” również jako jedną z odmian zmory, która potrafiła wywoływać u człowieka duszności, ból w klatce piersiowej i schorzenia serca3.


Jednocześnie w licznych, popularnych legendach i mirakulach całej Europy da się odnaleźć wątek żab, ropuch i jaszczurek, które wskutek nieuwagi człowieka miały dostawać się do jego brzucha, gdzie zamieszkując, powodowały straszliwe choroby, bóle i wymioty, co rejestrowały już od początku XVI wieku zarówno ikonografia wotywna, jak i zapiski w księgach mirakularnych wielu sanktuariów.
Trzy malowane obrazy wotywne, pochodzące z początku XVI stulecia i poruszające tę tematykę, znajdują się na ścianach obejścia tak zwanej Kaplicy Łask w niemieckim sanktuarium w Altötting. Ukazują one kolejno: siedemnastoletniego Fritza Gebharta, któremu w ustach wyrosła straszliwa ropucha, przez co nie mógł on ani jeść, ani pić; Sigmunda Webera, który cierpiał z powodu straszliwych bólów wywołanych przez ropuchy i jednego węża, gnieżdżących się w jego brzuchu, oraz Barbarę – służącą hrabiny z Prannau, której brzuch bardzo się rozrósł, dodatkowo zaś czuła się ona ciągle jakby dręczona i kąsana wewnątrz, co było wynikiem obecności robaków i trzynastu węży długich jak ramię4.
Podobny temat da się odnaleźć również w przedstawieniach malarskich z innych sanktuariów, na przykład w kaplicy w Mariabrünndl znajduje się obraz z 1664 roku przedstawiający dziewczynę, która miała wypić wraz z wodą żabi skrzek, co spowodowało nie tylko napuchnięcie brzucha, ale też donośny rechot i skrzeczenie, które wydobywały się z jej ciała. Jak głosi legenda, kiedy dziewczyna wypiła wodę z cudownego źródełka należącego do sanktuarium, zwymiotowała cztery żaby i wyzdrowiała5.
W przestrzeni kultury ludowej wierzono, że żaby mogły dostać się do brzucha człowieka przez wypicie złej lub brudnej wody, czyli wody zanieczyszczonej ikrą. Żaba taka, jako istota demoniczna, bywała określana jako Krotenalp. Co ważne, obawiano się jej działania, bowiem mogła wywoływać liczne choroby, w tym choroby kobiece, poronienia i wady u noworodków. Jeszcze około 1900 roku w niemieckojęzycznym regionie alpejskim używano określenia krottet w odniesieniu do dzieci niepełnosprawnych fizycznie, których wada chorobowa była wadą wrodzoną6.
Wobec tak bogatej tradycji pojmowania żaby jako zwierzęcia, które ma zdolność wyrządzania ciężkich dolegliwości i chorób w ciele człowieka, można założyć, iż omawiany obraz przedstawia akt cudownego uzdrawiania właśnie z „żabiej choroby”, choć trudno powiedzieć, o jakie schorzenie bądź dolegliwości chodzi – bóle brzucha, kolkę, niemożność jedzenia? Jedno jest pewne: cudowne uzdrawianie nie dzieje się w sanktuarium i nie odpowiada za nie sacrum, ale wydarza się dzięki podejrzanej mocy magika, który leczy za pomocą hipnozy w miejscu przypadkowym, świeckim.



Warsztat Hieronima Boscha, Kuglarz, detal | 1496–1520, Musée municipal Ducastel-Vera, Saint-Germain-en-Laye
Uzdrawiany mężczyzna nie jest jedynym uczestnikiem spektaklu – towarzyszy mu osiem innych osób i jedno dziecko; ciekawy to konglomerat postaci. Jest wśród nich zakonnica o surowej, ascetycznej twarzy, dużym nosie i zmysłowych ustach: spogląda z niedowierzaniem na czarodziejską kulkę trzymaną przez magika, a jej niewzruszone oblicze zdaje się zmrożone emocjonalnym chłodem. Jest też intrygująca para: młoda kobieta o zachwycającej urodzie i rudych, upiętych wysoko włosach, odziana wykwintnie w czerwoną suknię i kapelusik z woalką. Kobieta uśmiecha się lekko, czując na swoim ramieniu dłoń towarzyszącego jej mężczyzny – być może kochanka, który czyniąc publicznie ów poufały gest, wskazuje jednocześnie palcem lewej dłoni na chudego jegomościa w okularach i stroju przypominającym habit. Kochanek słodkiej uwodzicielki w czerwieni dostrzegł chyba niecne działanie pseudomnicha i stara się skłonić kobietę, by spojrzała w prawą stronę, bo umknie jej chwila szczególna.
Pozostałe postaci to dwaj panowie odziani w czerń oraz mężczyzna w czubatej wełnianej czapce, który najwyraźniej także zaczął poddawać się mocy magika, bowiem przymknął oczy, jakby zupełnie nagle naszła go podejrzana senność. Przypomina on nieco derwisza, wyłączonego z otaczającego go świata; towarzyszy mu dość zabawny jegomość, odziany w zielone palto i takiż szmaragdowy kapelusz, a jego okrągłą, księżycową twarz „dekoruje” szeroki, pulchny nos. Uśmiecha się zawadiacko, dotykając ręki derwisza i przyglądając się uzdrawianemu mężczyźnie, którego blade lico wyróżnia się zdecydowanie na tle twarzy pozostałych postaci. Oblicza te, zdobne w oczy o migdałowych powiekach, wydają się raczej poczciwe i dobrotliwe; karmiąc ciekawość, asystują w procesie uleczania, zwyczajni w swoim życiu, teraz wciągnięci w wydarzenie niezwyczajne…
Zza uzdrawianego mężczyzny wychyla się mały chłopczyk trzymający dziecinną, prostą, ulotną zabawkę – wiatraczek. Trudno wywnioskować, czy jest to dziecko któregoś z gapiów. Chłopczyk z wielkim zaciekawieniem spogląda ku uzdrawianemu mężczyźnie, uśmiechając się zawadiacko, zachwycony przemianą chorego, jego zastygnięciem w bezruchu i medytacyjnym „wyrzucaniem” żaby z ciała. Co jednak istotne, wydaje się, iż niebanalną rolę odgrywa tutaj wspomniana zabawka.
Chłopczyk z wiatrakiem stanowił w popularnej nowożytnej emblematyce jedno z alegorycznych przedstawień głupoty. Czy tutaj również moglibyśmy odnaleźć podobną symbolikę? Trwa uzdrawianie, ale uzdrawiany mężczyzna zdaje się jednocześnie człowiekiem głupim, bezmyślnym i nieuważnym, gdyż właśnie w tym samym momencie, w którym dzieje się akt cudownego uleczania, ma miejsce kradzież, a jej sprawcą jest pseudomnich – najprawdopodobniej współtowarzysz magika.
Ów sprytny złodziejaszek, który wykorzystuje nieuwagę uzdrawianego uczestnika pokazu, ma co prawda słaby wzrok, o czym świadczą okrągłe okulary sterczące mu na nosie, jednak okazuje się, iż wada nie przeszkadza mu w sprawnym ujęciu mieszka z pieniędzmi. Duet „szarlatan i złodziej” nawiązuje do istniejących realnie żebraczych duetów, które we włoskim nazewnictwie były określanie mianem posteggiatori i dotyczyły żebraczych szarlatanów działających w towarzystwie tak zwanych bruco lub grancio obcinających nieuważnym widzom sakiewkę podczas ulicznych sztuczek7.
Obraz przedstawiający pokaz magika wykonał artysta wywodzący się z warsztatu Hieronima Boscha8, tym samym główny wątek dzieła stanowi motyw ikonograficzny inspirowany ukochaną tematyką obrazów Boscha, jakim był świat „ludzi luźnych”: nieskrępowanych wędrowców, złodziejaszków, kuglarzy, oszustów, magów, cyrulików i żebraków. Są wśród nich wędrowcy z podejrzaną przeszłością (Wędrowiec – malowidło z zamkniętych skrzydeł tryptyku Wóz z sianem), włóczędzy, którzy postanowili odmienić swoje życie i nawrócić się duchowo (Syn marnotrawny), ułomni moscardini pozbawieni rąk czy stóp – być może dotknięci rojnicą (tablica ołtarzowa ze św. Bavonem), żebracy pozbawieni nóg i dotknięci ślepotą muzykanci prowadzeni przez cyrkowe pieski (centralna część tryptyku Kuszenie św. Antoniego), nędzarze walczący na śmierć i życie o pieniądze (część środkowa tryptyku Wóz z sianem) oraz pseudouzdrowiciele, ludowi znachorzy, fantazyjni pseudomedycy i wędrowni rwacze zębowi (Leczenie głupoty; część środkowa tryptyku Wóz z sianem).
Wszyscy ci bohaterowie Hieronima Boscha i jego następców stanowili smakowity temat, bowiem ich realne sobowtóry wielce fascynowały ówczesnych ludzi, tym chętniej więc oglądano ich świat zmultiplikowany i zamknięty w pudełkowym krajobrazie obrazu. „Ludzie luźni” (z jęz. niemieckiego los – „służący bez pana”) tworzyli margines społeczny, który z jednej strony budził strach i odrazę tak zwanych szanowanych, zwykłych obywateli, z drugiej strony fascynował. Ich życie wydawało się nieustabilizowane, nieharmonijne, wielu z nich było rozbójnikami, szulerami, oszustami. Nie istniały dla nich zakazy i bariery, przestrzeń zaś była wolna i otwarta9.
Wędrowali przez gościńce, pustkowia, lasy, dzikie krainy – przez miejsca istniejące poza „centrum”, przekraczali święte granice terytorialne. Byli niebezpieczni i niezwykli. Przez odważny, wędrowny sposób życia sytuowano ich w pojęciowej grupie odmieńców, dzikich ludzi i innych baśniowych stworów.
Wszystkie te cechy mają magik i jego wspólnik, i chociaż dzieje się zło, jakim jest kradzież, jednocześnie ma także miejsce akt uzdrawiania, uleczania, uwalniania ciała z obrzydliwych, obłych, chorobotwórczych żab. Czy zatem autor obrazu nie chce nam dyskretnie i bałwochwalczo powiedzieć, że może i zło, czyniąc swoją powinność, umniejsza przestrzeń dobra, ale niekiedy przy okazji zdarza się mu odwrócić porządek świata?


Bibliografia:
1. Failing J., Frosch und Kröte als Symbolgestalten in der Kirchlichen Kunst, t. 1: Inaugural-Dissertation zur Erlangung des Doktorgrades der Philosophie des Fachbereichs Kunstgeschichte der Justus-Liebig-Universität Giessen, Giessen 2002.
2. Fraenger W., Hieronim Bosch, tłum. B. Ostrowska, Warszawa 1987.
3. Geremek B., Litość i szubienica. Dzieje nędzy i miłosierdzia, Warszawa 1989.
4. Geremek B., Ludzie marginesu w średniowiecznym Paryżu, XIV–XV wiek, Wrocław 1971.
5. Geremek B., Świat „opery żebraczej”. Obraz włóczęgów i nędzarzy w literaturach europejskich XV–XVII wieku, Warszawa 1989.
6. Goglin J.L., Nędzarze w średniowiecznej Europie, tłum. Z. Podgórska-Klawe, Warszawa 1998.
7. Jagla J., Wieczna prośba i dziękczynienie. O symbolicznych relacjach między sacrum i profanum w przedstawieniach wotywnych z obszaru Polski Centralnej, Warszawa 2009.
8. Kieckhefer R., Magia w średniowieczu, tłum. I. Kania, Kraków 2001.
9. Kobielus S., Bestiarium chrześcijańskie. Zwierzęta w symbolice i interpretacji. Starożytność i średniowiecze, Warszawa 2002.
10. Ziemba A., Sztuka Burgundii i Niderlandów 1380–1500, t. 2: Niderlandzkie malarstwo tablicowe 1430–1500, Warszawa 2011.
- S. Kobielus, Bestiarium chrześcijańskie. Zwierzęta w symbolice i interpretacji. Starożytność i średniowiecze, Warszawa 2002, s. 300–302. ↩
- Zob. R. Kieckhefer, Magia w średniowieczu, tłum. I. Kania, Kraków 2001, s. 93–104. ↩
- J. Jagla, Wieczna prośba i dziękczynienie. O symbolicznych relacjach między sacrum i profanum w przedstawieniach wotywnych z obszaru Polski Centralnej, Warszawa 2009, s. 208–209. ↩
- Zob. W. Theopold, Mirakel. Heilung zwischen Wissenschaft und Glauben, München 1983, s. 116–119. ↩
- Ibidem, s. 118. Zob. też R. Kriss, Die Opferkröte, „Bayerisches Heimatschutz” t. 26, 1930, s. 108. ↩
- J. Failing, Frosch und Kröte als Symbolgestalten in der Kirchlichen Kunst, t. 1: Inaugural-Dissertation zur Erlangung des Doktorgrades der Philosophie des Fachbereichs Kunstgeschichte der Justus-Liebig-Universität Giessen, Giessen 2002, s. 252. ↩
- B. Geremek, Świat „opery żebraczej”. Obraz włóczęgów i nędzarzy w literaturach europejskich XV–XVII wieku, Warszawa 1989, s. 71. ↩
- W. Fraenger, Hieronim Bosch, tłum. B. Ostrowska, Warszawa 1987, s. 442–444; A. Ziemba, Sztuka Burgundii i Niderlandów 1380–1500, t. 2: Niderlandzkie malarstwo tablicowe 1430–1500, Warszawa 2011, s. 649. ↩
- Więcej o żebrakach i ludziach luźnych m.in.: B. Geremek, Ludzie marginesu w średniowiecznym Paryżu, XIV–XV wiek, Wrocław 1971; B. Geremek, Świat „opery żebraczej”…, op. cit.; B. Geremek, Litość i szubienica. Dzieje nędzy i miłosierdzia, Warszawa 1989. Zob. także B. Baranowski, Ludzie gościńca w XVII–XVIII wieku, Łódź 1986; J.L. Goglin, Nędzarze w średniowiecznej Europie, tłum. Z. Podgórska-Klawe, Warszawa 1998. ↩


© Wszelkie prawa zastrzeżone, w tym prawa autorów i wydawcy – Fundacji Niezła Sztuka. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części portalu Niezlasztuka.net bez zgody Fundacji Niezła Sztuka zabronione. Kontakt z redakcją ».


Dziękujemy Ci, że czytasz nasze artykuły. Właśnie z myślą o takich cudownych osobach jak Ty je tworzymy. Osobach, które lubią czytać i doceniają nasze publikacje. Wszystko, co widzisz na portalu jest dostępne bezpłatnie, a ponieważ wkładamy w to dużo serca i pracy, to również zajmuje nam to sporo czasu. Nie mamy na prowadzenie portalu grantu ani pomocy żadnej instytucji. Bez Waszych darowizn nie będziemy miały funduszy na publikacje. Dlatego Twoje wsparcie jest dla nas bardzo ważne. Jeśli lubisz czytać niezłosztukowe artykuły – wesprzyj nas.
Dziękujemy Ci bardzo, Joanna i Dana, założycielki Fundacji Niezła sztuka
A może to Cię zainteresuje:
- Hieronim Bosch „Kuglarz” - 21 maja 2026
- Hieronim Bosch „Niesienie krzyża” - 11 marca 2026
- Vittore Carpaccio „Młody rycerz w pejzażu” - 5 lutego 2026
- Albrecht Dürer „Czterej Jeźdźcy Apokalipsy” - 21 stycznia 2026
- Diego Velázquez – człowiek pełen sprzeczności - 4 listopada 2025
- Czy można zamienić stratę w obraz? O portretach trumiennych - 30 października 2025
- Hieronim Bosch „Św. Jan Chrzciciel” - 11 września 2025
- Diego Velázquez „Chrystus w domu Marii i Marty” - 8 maja 2025
- Hans Holbein młodszy „Portret Georga Gisze” - 10 kwietnia 2025
- Peter Paul Rubens i Jan Brueghel starszy „Ogród Eden z upadkiem człowieka” - 13 marca 2025
































