Antoni Gaudí wymyka się wszelkim definicjom. Chciałoby się przypisać jego twórczość do konkretnego nurtu – neogotyku, secesji, a może modernizmu? Potrzebujemy takich ściśle określonych ram, bo wierzymy, że będą nam ułatwiać poruszanie się po niekiedy zawiłych ścieżkach historii sztuki, sprawią, że więcej zrozumiemy, dotkniemy źródła inspiracji, a nawet – poczujemy istotę tego nieuchwytnego geniuszu.
Patrząc na zaprojektowane przez niego budynki, czujemy się, jakbyśmy wpadli do baśni, w której mieszają się światy i kultury. Architektura tworzona przez Gaudíego sprawia, że zaciera się granica między wyobraźnią a rzeczywistością zdominowaną przez porządek, ostre kąty i proste linie.



Wnętrze Sagrada Familia, fot. SBA73, CC BY-SA 2.0, źródło: Wikipedia.org
Ákos Moravánszky, szwajcarsko-węgierski architekt i historyk, w króciutkiej biografii Gaudíego stwierdził, że „początkowo projektowane przez niego obiekty traktowano jako bezładne i irracjonalne wymysły zwariowanego artysty żyjącego w świecie snu i halucynacji”1. Zabrzmiało jak krytyka, ale przypomina nieco komplement, czyż nie?
Tak rodzi się geniusz. Albo szaleniec
Życie Antoniego Gaudíego przypadło na wspaniały czas rozwoju przemysłu, nauki i nowych koncepcji, także w sztuce. Urodził się 25 czerwca 1852 w Reus lub Riudoms – obie miejscowości chciałyby być kolebką narodzin genialnego, choć nieco szalonego architekta. Rodzina Gaudíego od wielu pokoleń zajmowała się produkowaniem kotłów, dlatego jego bliscy musieli być nieco zaskoczeni, gdy Antoni oznajmił, że zamierza studiować architekturę. W tym celu przeprowadził się do Barcelony, z którą związał się już na zawsze. Nie był szczególnie sumiennym studentem – egzamin końcowy zaliczył na najniższą ocenę, ale mimo to w 1878 roku udało mu się uzyskać dyplom.
Już w trakcie studiów pierwsze szkice Gaudíego musiały budzić zdziwienie. Zaprojektowana w ramach egzaminu aula uniwersytecka zdradzała skłonność przyszłego architekta do mieszania stylów, a także mnogości dekoracji i detali. W projekcie uwagę przyciąga centralna część budowli o kopułowatym kształcie, zwieńczona daszkiem osadzonym na kolumnach, jakby wyjętych ze świata starożytnej Grecji.



Antoni Gaudí, projekt audytorium uniwersyteckiego | 1877, źródło: Wikipedia.org
Może to właśnie wymykanie się utartym schematom powodowało, że Gaudí podczas pobytu na uniwersytecie otrzymywał najniższe noty za swoje prace. Już na tym wczesnym etapie sposób myślenia artysty i przekładania na papier pomysłów rodzących się w jego wyobraźni zdradzał, że w przyszłości wyprzedzi swoją epokę.



Antoni Gaudí, fot. Pau Audouard Deglaire | 1878, źródło: Wikipedia.org
Rodzina Gaudíego nie opływała w bogactwa, więc i on prowadził skromny tryb życia w trakcie studiów; gdy miał okazję, dorabiał sobie jako pomocnik w pracowniach architektonicznych. Po zdobyciu dyplomu i pierwszych indywidualnych zleceń rekompensował sobie wcześniejsze niedogodności poprzez zadbany wygląd i modne ubrania, do których zaczął zdradzać upodobanie. Kapelusze kupował w „Arnau”, najlepszym salonie sprzedającym nakrycia głowy, a jego brodą zajmował się wybitny fryzjer Audonard2. Architekt nie przepadał za uwiecznianiem jego postaci na fotografiach, najchętniej uciekał przed aparatem, więc jego zachowane wizerunki należą do rzadkości. Na jednym z niewielu zdjęć Gaudíego z 1878 roku widzimy przystojnego mężczyznę o gęstych włosach i brodzie, rzucającego łagodne, ale pewne spojrzenie.
Atrakcyjny młodzieniec bardzo różnił się od Antoniego z przyszłości, który w dojrzałym wieku wybrał ascetyczny tryb życia – nie przejmował się już strojami i jadł skromne posiłki, a niekiedy w ogóle z nich rezygnował, często pościł.
Wszystkie myśli dla architektury
Gaudí poświęcił całe życie architekturze – wypełniała mu codzienność, każdy dzień i wszystkie myśli. Miał do tego przestrzeń, bowiem nie prowadził ani życia towarzyskiego, ani nawet rodzinnego – bardzo wcześnie stracił po kolei wszystkich bliskich. Z natury stronił od ludzi i nie szukał z nimi kontaktu, nigdy się nie ożenił. Nie interesował się też edukowaniem innych, prowadzeniem zajęć i wygłaszaniem wykładów, a już na pewno nie zamierzał podróżować czy zajmować się polityką bądź szukaniem innych pasji. Skupił się wyłącznie na sztuce budowania i może właśnie dlatego udało mu się stworzyć tak charakterystyczny, a jednocześnie nowatorski styl.
Po nauce na uniwersytecie nie podążał szlakami wytyczonymi przez innych architektów, niemniej wiedza zdobyta podczas studiów, szeroka znajomość literatury i nurtów w sztuce stały się dla niego źródłem inspiracji. W jego projektach dostrzegamy wpływy gotyku, secesji, hiszpańskich tradycji ceramicznych, a nawet budownictwa orientalnego.
Najbardziej istotną inspiracją była dla niego natura – wraz ze swoimi materiałami, nieregularnościami, falującymi liniami, zaskakującymi formami i bogactwem kolorów. Elementy przyrody można już dostrzec w zaprojektowanym dla samego siebie biurku, które wyróżniają duże boczne nadstawki i wykończenia w postaci motywów zwierzęcych i roślinnych.
Gdy architektura staje się snem
Po ukończeniu uniwersytetu Gaudí współpracował z innymi architektami przy kilku mniejszych projektach, m.in. budowie osiedla robotniczego w Mataró. Pierwsze indywidualne zlecenie otrzymał w 1883 roku. Zamówienie na letnią willę złożył u niego właściciel cegielni i producent płytek Manuel Vicens. Już w tej debiutanckiej realizacji można poczuć, że fantazja Gaudíego nie znała granic. Casa Vicens (hiszp. casa – dom) przywodzi na myśl baśniowy pałac, który nagle wyrasta przed przechodniami na barcelońskiej ulicy. Podobno architektowi było żal, że swój pierwszy budynek będzie musiał postawić na działce porośniętej aksamitkami, więc postanowił uwiecznić je na płytkach zdobiących fasadę3. To piękny symbol fascynacji naturą, ale też szacunku, jakim artysta darzył środowisko naturalne, dając temu wyraz w swoich projektach.



Fasada Casa Vicens, fot. Canaan, CC BY-SA 4.0, źródło: Wikipedia.org
Casa Vicens pod względem architektonicznym wydaje się kolażem przeróżnych stylów. Gaudí zdecydował się na zastosowanie naturalnych i nieco pospolitych surowców: kamienia koloru ochry oraz cegły, którym jednak daleko do pospolitości dzięki licznym elementom zdobniczym: zielono-białym kafelkom, ułożonym jak listwy lub w szachownicę i uzupełnionymi o wspomniane płytki z aksamitkami. Na zewnętrznej powierzchni domu dzieje się o wiele więcej – fasadę przecinają balkony, wykusze i wieżyczki, dzięki którym, w połączeniu z bogatą ornamentyką, budynek zyskuje charakter arabskiego bądź perskiego zameczku.
Podobną stylistyką architektoniczną wyróżnia się kolejna realizacja Gaudíego – Casa El Capricho (hipsz. el capricho – kaprys), nad którą architekt pracował w podobnym czasie, choć nigdy nie pojawił się osobiście na placu budowy. Kierownictwo przekazał swojemu przyjacielowi Cristóbalowi Cascante. Powód nieobecności Gaudíego był dość prozaiczny. Casa El Capricho miała zostać wybudowana niedaleko Santander w północnej Hiszpanii, setki kilometrów od Barcelony, gdzie Gaudí nadzorował prace nad Casa Vicens.



Casa El Capricho, fot. Triplecaña, CC BY-SA 4.0, źródło: Wikipedia.org
Domek El Capricho wznosi się pośrodku zieleni niczym chatka Baby Jagi. Nazwa idealnie odzwierciedla charakter tego zaskakującego budynku, który wydaje się kaprysem architekta. Detale fasady zdradzają podobieństwo do Casa Vicens i pokazują, jakimi fascynacjami kierował się w tym czasie Gaudí. Na pierwszy plan wysuwa się szczególnie inspiracja Orientem, wpływami indyjskimi i chińskimi, które dla artysty stanowiły przede wszystkim alternatywę dla panującego wówczas zachowawczego akademickiego klasycyzmu. Masywną bryłę budynku odciążają płytki z motywem roślinnym, ale tym razem Gaudí zdecydował się na słoneczniki. Wywodzące się z tradycji mauretańskiej zdobnictwo płytkami nie było niczym nadzwyczajnym w hiszpańskim budownictwie. Jednak w twórczości Gaudíego płytki zyskały nowy wymiar – nie tylko pełniły funkcję dekoracyjną, lecz także podkreślały strukturę budynku, jego poziomy i wystające elementy architektoniczne.
Mecenas jak Anioł Stróż
Po ukończeniu studiów Gaudí, jeszcze zanim na dobre zaczął się rozwijać jako architekt, miał szczęście poznać kogoś, kto w jego oryginalnych, nieco dziwacznych jak na ówczesną estetykę projektach dostrzegł coś wartościowego. Przemysłowiec Eusebi Güell, który wzbogacił się na produkcji tekstyliów, od samego początku wierzył w potencjał Gaudíego i choć mógł pozwolić sobie na zaangażowanie doświadczonych architektów, on wolał wspierać młodego twórcę. Z jego usług będzie korzystał do końca życia.
Początkowo Gaudí wykonywał dla swojego najwierniejszego mecenasa drobne zlecenia, m.in. zaprojektował meble do pałacu Sobrellano w Comillas. W 1885 roku Güell zlecił architektowi zaprojektowanie pałacu w centrum Barcelony. Miejska rezydencja miała być okazałym symbolem statusu przemysłowca, który w 1910 roku otrzymał tytuł hrabiego. W tym projekcie Gaudí na główny budulec wybrał porządnie oszlifowany kamień, mający podkreślać prestiż fundatora. Twórca prawie całkowicie zrezygnował z rzeźb, jedynie pomiędzy dwoma bramami umieścił bogato zdobione godło Katalonii.
W porównaniu do poprzednich projektów Gaudíego pałac wybudowany dla Güella sprawia wrażenie prostszego, a przez to bardziej eleganckiego i reprezentacyjnego. Wodze fantazji architekt puścił jednak w kolejnej realizacji dla swojego mecenasa – Parku Güell. Gaudí miał na zlecenie Güella zaplanować wzorcowe osiedle, inspirując się angielskimi miastami-ogrodami, wówczas najświeższym pomysłem urbanistycznym. Osiedle miało wyróżniać się podwyższonym standardem i być otoczone dużym, murowanym ogrodzeniem. Działka została podzielona na sześćdziesiąt parceli, jednak udało się sprzedać zaledwie dwie z nich – plan Gaudíego nie spotkał się z zainteresowaniem władz miasta i osiedle nie zostało ukończone, postawiono tylko kilka budynków, w tym dwa pawilony przy wejściu. Nie pomogło nawet to, że zarówno Güell, jak i Gaudí postanowili tam zamieszkać.
Zrealizowany tylko częściowo projekt, który dziś pełni funkcję parku czy też terenu wypoczynkowego, wydaje się najbardziej pomysłowy i kolorowy, a nawet nieco szalony, spośród wszystkich realizacji Gaudíego. Aż można poczuć żal na myśl, że nigdy już nie będzie nam dane ujrzeć w całości wymyślonego przez architekta osiedla. Pawilony, które powstały, charakteryzują się zaokrąglonymi kształtami i wyglądają, jakby zostały przeniesione z bajek. Wiele elementów architektonicznych w parku zdobią typowe dla Gaudíego mozaiki, które utworzono z pozyskanych od zakładów ceramicznych odpadków, skorup i wybrakowanych wyrobów. Artysta kazał wciskać te ceramiczne okruchy w jeszcze miękką zaprawę murarską.
Największe wrażenie robi okalający teren mur w kształcie falującej ławki, który pokazuje jak Gaudí starał się współpracować z krajobrazem. Nie próbował na siłę go okiełznać, wręcz przeciwnie – swój park stworzył, wykorzystując naturalne, nieregularne ukształtowanie. Nie wyrównał terenu ani nie wytyczył ulic, zamiast tego dostosował się do dzikiej topografii, omijając wzgórza i przerzucając nad nimi małe wiadukty.
Wariacja architektury mieszkalnej



Casa Calvet, fot. Canaan, CC BY-SA 4.0, źródło: Wikipedia.org
Choć Gaudíemu nie udało się zrealizować osiedla zaprojektowanego na zlecenie Güella, miał okazję stworzyć inne budynki mieszkalne. W latach 1898–1900 pracował nad Casa Calvet.
Zaprojektowany dla przedsiębiorcy tekstylnego Perego Calveta dom jest uznawany za najbardziej konwencjonalny w dorobku Gaudíego i może właśnie z tego powodu otrzymał wyróżnienie od miasta – jedyne oficjalne uznanie jego zasług. Casa Calvet tylko na pierwszy rzut oka niczym się nie wyróżnia. Gdy dokładniej przyjrzymy się budowli, dostrzeżemy, że balkony mają różne kształty i rozmiary, dzięki czemu fasada nie jest jednostajna i spłaszczona, wydaje się wręcz falować i wybrzuszać. Falujące, typowe dla secesji linie Gaudí powtórzył w meblach zaprojektowanych do wnętrz Casa Calvet.
Nieco bardziej fantazyjną formą wyróżnia się następny budynek mieszkalny w dorobku hiszpańskiego artysty – wybudowana w latach 1904–1906 Casa Batlló, której fasada przywodzi na myśl fragmenty ludzkich kości4. Z tego powodu budynek ten czasami był nazywany Casa dels Ossos – Dom pod Kośćmi.



Casa Batlló, dzięki uprzejmości © Casa Batlló – Gaudí – Barcelona
Jego zewnętrzne ściany sprawiają wrażenie miękkich i plastycznych. W tym projekcie Gaudí po raz kolejny zdecydował się zrezygnować z prostej płaszczyzny, fasada jest falista, przez co wydaje się, jakby płynęła, ciągle była w ruchu.
Falującą formę, ale w znacznie większej skali architekt powtórzył w swoim kolejnym, jednym z najsłynniejszych projektów – Casa Milà. Mieszkańcy Barcelony ochrzcili tę zaskakującą kamienicę przydomkiem La Pedrera, czyli Kamieniołom.
Przewrotna nazwa wynikała ze sposobu pracy robotników, którzy wedle zaleceń Gaudíego wykuwali kilofami kamienną fasadę, co przypominało roboty w kamieniołomie. Rainer Zerbst trafnie opisał Casa Milà jako:
„budynek, który w świecie nie ma sobie równego. Można by go przyrównać do stromych zboczy skalnych, w których afrykańskie plemiona urządzały sobie mieszkalne jaskinie. Z drugiej strony falista, porowata fasada przypomina delikatną, piaszczystą plażę formowaną przez cofającą się wodę. Może też przywodzić na myśl plaster miodu, zbudowany przez pracowite pszczoły”5.



Casa Milà, fot. Thomas Ledl, CC BY-SA 4.0, źródło: Wikipedia.org
Sposób wykuwania fasady Casa Milà wpłynął na jej charakterystyczny kształt, który może się kojarzyć z kamiennym morzem, łagodnie wznoszącym się i opadającym. Projekty Gaudíego z jednej strony są wynikiem niebywałej fantazji, z drugiej – zdradzają skłonność architekta do abstrakcji, która dopiero miała na dobre się rozgościć w sztuce.
Dzieło życia
Casa Milà była ostatnim świeckim budynkiem zaprojektowanym przez Gaudíego. Po tej realizacji poświęcił się całkowicie dziełu życia, które stało się jego największym osiągnięciem – świątyni Sagrada Família (Święta Rodzina). Historia budowy tego kościoła rozpoczęła się w 1882 roku; zlecenie na jej projekt otrzymał wówczas architekt diecezjalny Francisco de Paula del Villar y Lozano, który jednak postanowił odstąpić to zamówienie Gaudíemu. Architekt nie przewidywał, że prace nad świątynią będą nie tylko towarzyszyć mu przez resztę życia, ale trwać jeszcze przez dekady po jego śmierci. Ponad sto czterdzieści lat później od rozpoczęcia budowy Sagrada Família wciąż nie jest ukończona.



Budowa Sagrada Família, © Fundació Junta Constructora del Temple Expiatori de la Sagrada Família, źródło: sagradafamilia.org



Budowa Sagrada Família, © Fundació Junta Constructora del Temple Expiatori de la Sagrada Família, źródło: sagradafamilia.org
Gaudí bardzo optymistycznie zakładał, że skończy pracę nad świątynią do około 1896 roku, jeśli tylko będzie otrzymywał rocznie 360 tysięcy pesetów6. Nie wziął jednak pod uwagę, że kościół planowano jako pokutny, więc miał powstać wyłącznie z datków. Z tego powodu prace znacznie się opóźniały, tak że podczas I wojny światowej architekt osobiście chodził od domu do domu, zbierając pieniądze7.
Na mozolny proces budowy Sagrada Família wpływa również sam koncept Gaudíego. Jego projekt zakłada skomplikowane konstrukcje i liczne zdobienia, które mają sprawiać wrażenie ukształtowanych przez siły natury, wymagają więc niezwykłego kunsztu rzeźbiarskiego. Gaudí zdawał sobie sprawę, że jego monumentalna wizja architektoniczna wywrze wpływ na budownictwo w przyszłości. Gdy pytano go, czy Sagrada Família jest jedną z wielkich katedr, odpowiadał: „Nie, to pierwsza z serii zupełnie nowych”8.
Temu projektowi poświęcił kilkanaście lat swojego życia, od 1914 roku nie pracował już nad niczym innym. Choć bardzo się starał dogonić własne wizje, budowa świątyni była postrzegana coraz bardziej negatywnie, nie widziano w niej sensu. Architekt starał się pozostawać na uboczu, mimo to często atakowano go w publikacjach prasowych, przedstawiając jako niemodnego i nieszczęśliwego marzyciela9.



Pracownia Antoniego Gaudíego, © Fundació Junta Constructora del Temple Expiatori de la Sagrada Família, źródło: sagradafamilia.org



Antoni Gaudí, © Fundació Junta Constructora del Temple Expiatori de la Sagrada Família, źródło: sagradafamilia.org
Niewiele wiadomo o ostatnich latach życia Gaudíego, poza pracą nad świątynią. Prowadził samotniczy tryb życia; codziennie spacerował między swoją pracownią ulokowaną przy Sagrada Família a portem, gdzie wpatrywał się w morze. Potem szedł pomodlić się do kościoła. Z tego okresu pochodzi tylko jedno zdjęcie, które zrobiono podczas procesji Bożego Ciała w 1924 roku. Widoczny na fotografii architekt jest już w podeszłym wieku, na co wskazują siwe włosy.
7 czerwca 1926 roku Antoni Gaudí spacerował tak jak każdego dnia. Kiedy zamyślony przechodził przez ulicę, potrącił go tramwaj. Początkowo nie rozpoznano nieprzytomnego, wychudzonego, skromnie ubranego architekta i przewieziono go do szpitala dla ubogich. Tam odnalazł go jeden z przyjaciół. Gdy zaproponowano Gaudíemu przeniesienie do innego, zapewne bardziej eleganckiego pokoju, ten zaprotestował, mówiąc: „Moje miejsce jest tu, pośród biednych”10. Zmarł 10 czerwca, został pochowany w krypcie nieukończonej świątyni Sagrada Família.


Bibliografia:
1. Estévez A.T., Gaudí, tłum. Ł. Szulim, Warszawa 2018.
2. Linares M., Antoni Gaudí, tłum. A. Gadzała, Köln 2017.
3. Moravánszky Á., Antoni Gaudí, tłum. M. Dobrowolny, Warszawa 1983.
4. Zerbst R., Antoni Gaudí. Wszystkie budowle, tłum. M. Meyer, Warszawa 2004.
- Á. Moravánszky, Antoni Gaudí, tłum. M. Dobrowolny, Warszawa 1983, s. 7 ↩
- R. Zerbst, Antoni Gaudí. Wszystkie budowle, tłum. M. Meyer, Warszawa 2004, s. 13. ↩
- A.T. Estévez, Gaudí, tłum. Ł. Szulim, Warszawa 2018, s. 26. ↩
- Ibidem, s. 147. ↩
- R. Zerbst, op. cit., s. 176. ↩
- Ibidem, s. 192. ↩
- Ibidem. ↩
- Ibidem, s. 33 ↩
- A.T. Estévez, op. cit., s. 25. ↩
- R. Zerbst, op. cit., s. 13. ↩


© Wszelkie prawa zastrzeżone, w tym prawa autorów i wydawcy – Fundacji Niezła Sztuka. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części portalu Niezlasztuka.net bez zgody Fundacji Niezła Sztuka zabronione. Kontakt z redakcją ».


Dziękujemy Ci, że czytasz nasze artykuły. Właśnie z myślą o takich cudownych osobach jak Ty je tworzymy. Osobach, które lubią czytać i doceniają nasze publikacje. Wszystko, co widzisz na portalu jest dostępne bezpłatnie, a ponieważ wkładamy w to dużo serca i pracy, to również zajmuje nam to sporo czasu. Nie mamy na prowadzenie portalu grantu ani pomocy żadnej instytucji. Bez Waszych darowizn nie będziemy miały funduszy na publikacje. Dlatego Twoje wsparcie jest dla nas bardzo ważne. Jeśli lubisz czytać niezłosztukowe artykuły – wesprzyj nas.
Dziękujemy Ci bardzo, Joanna i Dana, założycielki Fundacji Niezła sztuka
A może to Cię zainteresuje:
- Antoni Gaudí i jego baśniowa architektura w 100. rocznicę śmierci mistrza! - 10 czerwca 2026
- Czarna Wenus zostaje szpiegiem. Niezwykła historia Josephine Baker - 6 maja 2026
- Wyjść z cienia Luciana Freuda. Prawdziwa historia Celii Paul – artystki, która maluje ciszę - 28 stycznia 2026
- Leonardo da Vinci „Salvator Mundi” - 27 listopada 2025
- Czułość artysty. Życie i twórczość Waldemara Cwenarskiego - 3 października 2025
- Johannes Vermeer „Widok Delft” - 25 września 2025
- Piękno czasami wyrasta z popiołów. Historia Catherine i Christiana Diorów - 24 sierpnia 2025
- Sarah Bernhardt – święty potwór o złotym głosie - 24 lipca 2025
- 5 miejsc, które musisz zobaczyć w Weimarze - 26 czerwca 2025
- Gustav Klimt „Portret Johanny Staude” - 29 maja 2025













































