Sztuka jako sposób radzenia sobie z przeżytym dramatem. Alina Szapocznikow przekuwała doświadczenie traumy Zagłady oraz walki z chorobą w odważne rzeźby. Przy tym pozostawała radosna i pełna energii, uwielbiana przez ludzi. Kim była kobieta, która nie bała się zwrócić z prośbą o pomoc do słynnego Pabla Picassa?
Mówiono na nią „Torpeda” – tyle miała życiowej energii. Dziewczęca, radosna, z burzą czarnych loków, z pasją oddawała się rzeźbieniu. Za tym szczerym uśmiechem ukrywała jednak wojenną traumę, później także śmiertelną chorobę. Jaki obraz siebie wykuła artystka?

Alina Szapocznikow, fot. Ryszard Stanisławski, © Archiwum Olgi Stanisławskiej
Szary sweter
Gruby, wełniany, robiony na drutach podczas pobytu w szpitalu. Na co dzień nosiła też inne, na przykład jasnobrązowe, do tego spódnice zapinane z przodu, nylonowe pończochy. Tą mniej formalną stylizacją odejmowała sobie lat. Jednak rzeźbić mogła tylko w tym jednym: „I przede wszystkim wkładam szary sweter, który sama sobie zrobiłam przed laty i nie potrafię się z nim rozstać. Dopiero, gdy mam go na sobie, czuję, że mogę zabrać się do roboty”1. To był jej pancerz, jak zauważył historyk sztuki Andrzej Kossakowski2.

Alina Szapocznikow w pracowni, fot. M. Karewicz | lata 60. XX wieku, Muzeum Historii Żydów Polskich Polin
Drzwi pracowni otwierała o dziewiątej rano, zamykała o piątej po południu. Ktoś określił jej artystyczne królestwo mianem „fabryczki na delikatne rzeczy”3. Nie lubiła, gdy ktoś nieproszony przekraczał próg pracowni. Ona sama zaś wielokrotnie przekraczała własne granice.
Zapomnieć o Zagładzie
Błyskotliwa, dowcipna, pełna energii, elegancka – tak postrzegano Alinę Szapocznikow. Trudno było się domyślić, ile cierpienia ukrywała za uśmiechem: getto, obóz pracy, śmierć najbliższych, emigrację, bezpłodność, chorobę nowotworową. Wszystkie traumy przetopiła w poliestrowe żywice, gips czy brąz. W wywiadach nie wspominała o żydowskim pochodzeniu, w ślad za rodziną wybrała polskość4.
Urodziła się 16 maja 1926 roku w Kaliszu, zaraz potem jej rodzice – ojciec dentysta, matka pediatrka – przenieśli się do Pabianic. Alina uczęszczała do polskiej szkoły podstawowej oraz gimnazjum, do którego przyjmowano co roku dwie uczennice pochodzenia żydowskiego. W domu rozmawiano wyłącznie po polsku, zrezygnowano z koszernej kuchni. O żydowskość upomnieli się naziści.
Zmarły na gruźlicę rok przed wybuchem wojny Jakub Szapocznikow nie doczekał przymusowej przeprowadzki z willi do getta, najpierw pabianickiego, a po jego likwidacji w maju 1942 roku – do łódzkiego. Jego żonę, Rywkę, zatrudniono w szpitalu, na początku w getcie, później w obozie koncentracyjnym. W Auschwitz przebywała krótko wraz z córką, może kilka tygodni, następnie trafiły do Bergen-Belsen. Po ewakuacji obozu obie znalazły się w podobozie Duderstadt, skąd skierowano je do pracy w fabryce amunicji. „Alina otrzymała numer 42048, Rywka – 42101”5. Gdy II wojna światowa dobiegała końca, obóz przejściowy ewakuowano i to wówczas rozdzielono matkę i córkę.
Artystka
Po raz drugi urodziła się w Pradze, a właściwie w Cieszynie, bo takie miasto podała, starając się o czechosłowackie obywatelstwo. Wniosek złożyła jako Alena Šapočnikova, dokumenty potwierdzające nową tożsamość otrzymała 6 marca 1947 roku. Kilkanaście miesięcy wcześniej, gdy wraz z grupą więźniarek przekroczyła granicę, uznano ją za „czechosłowacką repatriantkę z Polski”6. Szybko nauczyła się mówić bez akcentu i myśleć jak komunistka. W przyszłości zdarzy jej się tworzyć dzieła o charakterze propagandowym. Spośród dwóch rzeczy, o których była przekonana – że jej matka nie żyje i że zostanie rzeźbiarką – tylko ta druga okazała się prawdziwa. Wszystko układało się pomyślnie, choć nie bez przygód.

Alina Szapocznikow, Pomnik Przyjaźni Polsko-Radzieckiej | 1954, © Piotr Stanisławski, dzięki uprzejmości Artmuseum.pl
Jesienią 1945 roku rozpoczęła studia w Wyższej Szkole Artystyczno-Przemysłowej w Pradze, mimo że wykonana w ramach egzaminu wstępnego głowa z gliny rozpadła się, zanim ktokolwiek zdążył ją ocenić. W pracowni rzeźbiarza Josefa Wagnera uczyła się szukać odpowiedzi na pytania mistrza, które naprowadziły ją na własną koncepcję formy i treści. Pracując zarobkowo u Otakara Velínskiego, nie wykonała żadnej rzeźby, za to „myła podłogi, chodziła po piwo” – jak wspominał Tadeusz Rolke, który fotografował jej dzieła7. Ale to tam ukochała kamień. Mieszkając w Pradze, odnalazła matkę w Łodzi; już nie Rywkę, a Reginę. O polskość upomniała się sama.
Pożyczka od Picassa

Alina Szapocznikow, Bukiet II, detal na wystawie Sposoby widzenia w Muzeum Sztuki w Łodzi | 1966, fot. Fundacja Niezła Sztuka
Po raz trzeci Szapocznikow narodziła się w Paryżu – już jako artystka. W listopadzie 1947 roku zawitała do stolicy Francji jako stypendystka, na początku roku 1948 została słuchaczką École Nationale Supérieure des Beaux-Arts. U Paula Niclausse’a uczyła się rzeźbiarstwa przez dwa lata, by następnie zacząć pracować na swoje nazwisko.
Doceniano jej dojrzałość, pełną ekspresji precyzję. Kiedy wyobrazimy sobie drobnej budowy kobietę z uśmiechem obrabiającą ważący dwie tony kamienny blok, być może nie zdziwi nas fakt, że gdy artystce skończyły się pieniądze, ta zwróciła się o pomoc do samego Pabla Picassa. Jej pewność siebie i wrodzony wdzięk bez problemu wynegocjowały pożyczkę. Zanim spłaciła dług, nie mogła powstrzymać się przed kupnem sandałów8.
O kobiecie
Rzeźby Szapocznikow z lat 50. były manifestem młodości, kobiecości skonfrontowanych z przemocą, opresją. Trudny wiek: wysoka na 189 centymetrów figura z gipsu przedstawia nagą dziewczynę, która zostaje wystawiona na publiczny ogląd, a mimo to bije z niej duma. Bellissima, Kobieta-róża, Pnąca: te dzieła są już bardziej abstrakcyjne, sensualne, kształtem przypominają rośliny – jednak nadal to gra z kobiecym (czyli własnym) ciałem. Ten eksperyment nigdy się nie skończy, z czasem będzie jedynie przybierał coraz odważniejsze formy.
Siłę czerpała od matki. Ta wysyłała córce do Paryża paczki z żywnością, ubraniami, lekarstwami i nie przestała nawet wtedy, gdy Szapocznikow zaczęło się powodzić finansowo. Opiekowała się dorosłą artystką tak jak nastolatką w getcie. Zmarła w Warszawie na raka płuc.
Czas na miłość
Pierwsza miłość, rzeźba powstała w 1954 roku na fali odwilży po śmierci Józefa Stalina, aż kipi młodością i zmysłowością. Prywatne życie Szapocznikow też takie było. Koleżanki z Pragi wspominały, że miała kilku chłopców naraz i nie odmawiała sobie flirtu nawet z tymi już zajętymi. Za mąż wychodziła dwukrotnie. Ryszarda Stanisławskiego, historyka i krytyka sztuki, spotkała w Paryżu w 1948 roku. Cztery lata później byli już małżeństwem i rodzicami adoptowanego syna. Rozwiedli się w 1958 roku, lecz pozostali w przyjaźni, czego dowodem jest ich wieloletnia korespondencja zebrana w tomie Kroją mi się piękne sprawy.

Alina Szapocznikow i Ryszard Stanisławski przy radiu | 1952–1953, dzięki uprzejmości Wydawnictwa Karakter
W 1956 roku podczas pracy w konkursie na polski pawilon na Expo 58 w Brukseli poznała Romana Cieślewicza, utalentowanego grafika. Podobnie jak w poprzednim związku najpierw zakochał się on, ona potrzebowała więcej czasu. Gdy po kilku latach pobytu w Polsce wymuszonego chorobą artystka wróciła do Francji na stałe w 1963 roku, zamieszkali razem, a w 1967 roku wzięli ślub. Cieślewicz wspierał ukochaną w jej międzynarodowej karierze rzeźbiarki, sam będąc już u szczytu sławy.
Z…
… gipsu i gliny Szapocznikow tworzyła niewielkie rzeźby w nieczynnym warsztacie tkackim w Paryżu, udostępnionym jej przez Helenę Lustre, znajomą rodziny jeszcze z Pabianic. W kamieniu ćwiczyła się w zakładach państwa Lerendu, położonych niedaleko cmentarza Père-Lachaise. W tamtym czasie wykonała m.in. medalion nagrobny dla skrzypaczki Ginette Neveu, która zginęła w katastrofie lotniczej. Specjalizowała się w tak zwanym traconym wosku. „Najpierw formuje się kształt z wosku; ja wosk uzupełniam papierem, inkrustuję kamieniami, kawałkami ceramiki. […] Później się to wypala i zalewa brązem. Praca ta przynosi mi także i dlatego tak wiele radości, że jest bliska rzemiosła”9 – mówiła w jednym z wywiadów. Jednak ze względu na niedostępność wielu produktów tworzyła głównie z biedamateriałów.

Alina Szapocznikow w swojej pracowni w Malakoff na przedmieściach Paryża | 1971, © Piotr Stanisławski, dzięki uprzejmości Artmuseum.pl
Poliester – w nim zatapiała przedmioty codziennego użytku: pończochy, bieliznę, rękawice, zdjęcia. O Szapocznikow i „krytycznym wymiarze plastiku” pisze Katarzyna Trzeciak w Politykach / awangardach:
„[…] Szapocznikow jest rzeźbiarką poszukującą nowych tworzyw, z którymi wiązała możliwość zarówno indywidualnego wyrazu, jak i artykulacji cywilizacyjnych przeobrażeń, wobec których tradycyjne materiały rzeźbiarskie okazywały się anachroniczne i znaczeniowo niewydolne”10.
Do Pnącej rzeźbiarka użyła konstrukcji z żelaznych prętów, na nie nałożyła odlane w formach betonowe elementy, te z kolei znikały pod świeżą masą, którą formowała jak ciasto. Stąd liczne ślady palców artystki na jej pracach. Szapocznikow odczuwała silną potrzebę kontaktu z materiałem.
Nagroda od Duchampa

Alina Szapocznikow na tle pracy Grands ventres | 1968, © Piotr Stanisławski, dzięki uprzejmości Artmuseum.pl
Na wystawy i sympozja rzeźbiarskie w całej Europie jeździła najczęściej własnym autem: czechosłowacką Škodą, Fiatem 1100, zielonym kabrioletem MG. Na tylnym siedzeniu woziła narzędzia i katalogi swoich prac. Z fragmentu samochodu zrobiła rzeźbę: złote, rozwarte kobiece nogi umieszczone na resorze to symboliczne zespolenie maszyny z ciałem. Nazwę swojej pracy – Goldfinger – Szapocznikow zaczerpnęła z filmu o Jamesie Bondzie, co jeszcze dobitniej podkreśla uprzedmiotowienie kobiety. Powstały w 1965 roku asamblaż przypadł do gustu jurorom nagrody Fundacji Copleya, a skład sędziowski tworzyli: Marcel Duchamp, Jean Arp, Max Ernst i Roberto Matta.
W Amerykańskim śnie Szapocznikow pisała o wykuciu z kawałka różowego marmuru Rolls-Royce’a dwukrotnie większego niż rzeczywisty. Nowy Jork nie był tym pomysłem zachwycony, Europa – wręcz przeciwnie. Brak środków i sponsorów zweryfikował jednak plan artystki, która skupiła się na dwóch miniaturowych modelach, w tym jednym z białego, tańszego marmuru. Właśnie ten nabył szwajcarski kolekcjoner i wynalazca elektrycznej szczoteczki do zębów Philippe-Guy Woog, zaś różowy model kupił francuski kierowca wyścigowy Hervé Poulain11.
Intymność
Od warszawskiej Zachęty po szwedzkie muzeum, przez paryskie salony i europejskie biennale sztuki – rzeźby Szapocznikow rozsławiły jej nazwisko jeszcze za życia, a nawet po śmierci gościły – i wciąż goszczą – w największych galeriach i ośrodkach sztuki na całym świecie. Jedni widzą w nich erotyzm, ekstrawagancję, inni dostrzegają intymność, wewnętrzne napięcie, autorefleksję. Wszyscy są zgodni co do indywidualizmu i niepowtarzalności spojrzenia artystki oraz sposobu doświadczania sztuki.

Pracownia Aliny Szapocznikow w Malakoff koło Paryża | 1970, fot. Artmuseum.pl
Nie krępowała jej nagość, własne ciało traktowała jako narzędzie do wyrażania stanów emocjonalnych, opowiadania o życiu i śmierci, upadku wartości, otaczającym pięknie – 22 czerwca 1971 roku w swojej pracowni w Malakoff napisała: „Twórczość mieści się między marzeniem a codziennością”12.
Komiks

Alina Szapocznikow, Piersi | 1966-68, Muzeum Narodowe we Wrocławiu
Pierwsza diagnoza zapadła w lipcu 1949 roku – gruźlica jajników. Nabyła ją w spadku po doświadczeniach obozowych. Kilka miesięcy w szpitalach, długa rehabilitacja, bezpłodność. Choroba przeszkodziła w uzyskaniu dyplomu, co jednak nie przekreśliło artystycznej kariery Szapocznikow.
Diagnoza z 1969 roku okazała się jeszcze poważniejsza – rak piersi. Ale i to cierpienie Szapocznikow potrafiła przekuć w dzieło. Formą autoterapii był chociażby cykl kilkunastu odlewów głów, zdeformowanych autoportretów, czyli Nowotwory uosobione z 1971 roku. Nawet w szpitalu humor jej nie opuszczał.
„Usiłuję zachować resztki godności z pomocą 4 flakonów wody kolońskiej, ubrana w najładniejsze koszule od Romana (Cerrutti1880), z paryską prasą literacką na nocnym stoliku. Pod tymi pięknymi strojami urządzili mnie doprawdy na wzór Charles’a Laughtona w roli Quasimodo w Dzwonniku z Notre Dame (wg V. Hugo), klasycznym filmie, który widziałam, będąc dzieckiem, i po którym jeszcze przez lata miałam koszmary”13
– pisała w 1972 roku do zaprzyjaźnionej francuskiej artystki Annette Messager. Do listu dołączony był rysunkowy komiks ukazujący Szapocznikow w trakcie leczenia.

Alina Szapocznikow w pracowni w Malakoff koło Paryża | 1970, © Piotr Stanisławski, dzięki uprzejmości Artmuseum.pl
Ostatnie życzenie

Alina Szapocznikow, Bouches en marche (Kroczące usta) | 1966, © Piotr Stanisławski, dzięki uprzejmości Artmuseum.pl
Szapocznikow zmarła 2 marca 1973 roku w sanatorium Praz-Coutant. Pochowano ją w Paryżu na cmentarzu Montparnasse, w dzielnicy artystów, w której mieściła się jej ulubiona restauracja urządzona w stylu art déco – La Coupole. Dopiero później między kartami książki Brunona Schulza odnaleziono jej testament. A w nim prośba o: pochówek w Warszawie, w której jej nazwisko nie było „dziwolągiem”; zatrzymanie ostatniej pracowni w Malakoff; zabezpieczenie rzeźby z cyklu Zielnik. Czułe pożegnanie z mężem, wzruszające słowa do syna. I lekcja życia:
„Chcę, żebyście pamiętali, że każdy liść fruwający, który można widzieć, każdy śmieć, który można dotknąć, każdy smak czy zapach, czy szum wiatru jest ważniejszy od wszystkich dzieł sztuki i «sukcesów» artystycznych”14.
Wolność
„Ach! Jakże jestem piękna. Och! Jakże jestem nieszczęśliwa, jak szczęśliwa, uwięziona, pognębiona, jak chcę wolności!”15 – zanotowała w pamiętniku z getta łódzkiego. Miała wtedy siedemnaście lat, ale pragnienie wolności, swobody twórczej pozostało z nią na zawsze. Swoich traum nie ubierała w słowa, lecz w dzieła. Pełna energii, zdeterminowana, ambitna, głodna życia – taki obraz siebie wykuła w sercach bliskich.

Bibliografia:
1. Beylin M., Ferwor. Życie Aliny Szapocznikow, Kraków–Warszawa 2015.
2. Budzbon-Szymańska D., Mistrzynie. Eseje o polskich artystkach, Warszawa 2024.
3. Kroją mi się piękne sprawy. Listy Aliny Szapocznikow i Ryszarda Stanisławskiego 1948–1971, red. A. Jakubowska, K. Szotkowska-Beylin, Kraków–Warszawa 2012.
4. Rottenberg A., Trudny wiek, Warszawa 2025.
5. Trzeciak K., Alina Szapocznikow i krytyczny wymiar plastiku, w: Polityki / awangardy, red. A. Karpowicz, J. Kornhauser, M. Rakoczy, A. Wójtowicz, Kraków 2021.
6. Witryna archiwum Muzeum Sztuki Nowoczesnej, archiwum.artmuseum.pl.
7. Witryna Secondary Archive, secondaryarchive.org.
- E. Mielczarek, Alina Szapocznikow, portal Secondary Archive, https://secondaryarchive.org/artists/alina-szapocznikow (dostęp: 23.12.2025). ↩
- Kroją mi się piękne sprawy. Listy Aliny Szapocznikow i Ryszarda Stanisławskiego 1948–1971, red. A. Jakubowska, K. Szotkowska-Beylin, Kraków–Warszawa 2012, s. 124. ↩
- E. Mielczarek, op. cit. ↩
- M. Beylin, Ferwor. Życie Aliny Szapocznikow, Kraków–Warszawa 2015, s. 14. ↩
- Ibidem, s. 24. ↩
- Ibidem, s. 27. ↩
- Ibidem, s. 31. ↩
- Ibidem, s. 88. ↩
- Alina Szapocznikow. Twarze w „Zwierciadle”, „Zwierciadło” nr 2, 1961, cyt. za: M. Beylin, op. cit., s. 139. ↩
- K. Trzeciak, Alina Szapocznikow i krytyczny wymiar plastiku, w: Polityki / awangardy, red. A. Karpowicz, J. Kornhauser, M. Rakoczy, A. Wójtowicz, Kraków 2021, s. 83. ↩
- M. Beylin, op. cit., s. 224. ↩
- A. Szapocznikow, Pewnej niedzieli w pełnym słońcu, rękopis, strona internetowa Muzeum Sztuki Nowoczesnej, https://archiwum.artmuseum.pl/pl/archiwum/archiwum-aliny-szapocznikow/104/7315 (dostęp: 22.12.2025). ↩
- Z wystawy Ciało. Rozkosz i ból w Krupa Gallery, Wrocław 13.09.2025–18.01.2026. ↩
- M. Beylin, op. cit., s. 250. ↩
- Kroją mi się piękne sprawy…, op. cit., s. 103. ↩
Artykuł sprawdzony przez system Antyplagiat.pl
© Wszelkie prawa zastrzeżone, w tym prawa autorów i wydawcy – Fundacji Niezła Sztuka. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części portalu Niezlasztuka.net bez zgody Fundacji Niezła Sztuka zabronione. Kontakt z redakcją ».

Dziękujemy Ci, że czytasz nasze artykuły. Właśnie z myślą o takich cudownych osobach jak Ty je tworzymy. Osobach, które lubią czytać i doceniają nasze publikacje. Wszystko, co widzisz na portalu jest dostępne bezpłatnie, a ponieważ wkładamy w to dużo serca i pracy, to również zajmuje nam to sporo czasu. Nie mamy na prowadzenie portalu grantu ani pomocy żadnej instytucji. Bez Waszych darowizn nie będziemy miały funduszy na publikacje. Dlatego Twoje wsparcie jest dla nas bardzo ważne. Jeśli lubisz czytać niezłosztukowe artykuły – wesprzyj nas.
Dziękujemy Ci bardzo, Joanna i Dana, założycielki Fundacji Niezła sztuka
A może to Cię zainteresuje:
- Alina Szapocznikow: między marzeniem a codziennością - 26 lutego 2026
- Kolor a ewolucja fotografii - 9 października 2025
- „Olimpia” Katarzyny Kozyry - 5 czerwca 2025
- Miłość i obsesja. W świecie uczuć i wyobraźni Zofii Rydet - 6 grudnia 2024
- „Przed kamerą – artyści”. Za kamerą – Adam Karaś - 8 lutego 2024
- Edward Steichen – uczynić z „Vogue’a” Luwr - 3 listopada 2023
- Wyrzeźbić naturę. Fotografie Karla Blossfeldta - 29 czerwca 2023
- Wojciech Plewiński: czarno-białe notatki fotografa - 3 lutego 2023
- Fotografika, czyli na styku sztuk - 22 stycznia 2023
- Jean Paul Getty – od milionera do kolekcjonera - 14 grudnia 2022













