O czym chcesz poczytać?
  • Słowa kluczowe

  • Tematyka

  • Rodzaj

  • Artysta

René Magritte „Kochankowie”



Potrzebujemy Twojej pomocy. Wesprzyj nas »

René Magritte, Kochankowie II,  1928
olej, płótno, 54 × 73,4 cm, Museum of Modern Art, Nowy Jork

René Magritte, Kochankowie, surrealizm, Belgia, Niezła Sztuka

René Magritte, Kochankowie II | 1928, Museum of Modern Art, Nowy Jork

Nad kanapą w moim salonie wisi duża reprodukcja Kochanków René Magritte’a. Kiedy ją tam wieszałam, mąż z lękiem zapytał: „A dzieci nie będą się tego bały?”. I jest w tym pytaniu coś niezwykle trafnego, bowiem malarstwo genialnego Belga wywołuje – nie tylko wśród dzieci – poczucie trudnego do opisania niepokoju. Na jego obrazach niemal zawsze jest coś nie tak. Zwyczajne z pozoru przedmioty i sytuacje nabierają magicznego charakteru, kiedy odkryje się drzemiącą w nich tajemnicę, specyficzne zaburzenie porządku i logiki. Aby odnaleźć znaczenia poszczególnych dzieł, trzeba dać się wciągnąć w pewną grę, zauważyć kontrasty, ulec zaskoczeniu.

Michel Foucault – filozof i bliski przyjaciel Magritte’a – nazywał artystę „autorem słów i rzeczy”, zwracał uwagę, że jest on malarzem myśli i koncepcji, a nie tematów. Jego płótna (i ich zwykle zawiłe tytuły) to łamigłówki, rebusy, których rozwiązanie paradoksalnie nie przynosi jednoznacznej odpowiedzi, lecz nastręcza jeszcze więcej pytań i refleksji natury egzystencjalnej. Filozofia, a także poezja, szczególnie Edgara Allana Poego, stanowiły bowiem źródła inspiracji artysty. Dajmy się więc na moment porwać tym surrealistycznym szaradom i zastanówmy nad rozwiązaniem zagadki tajemniczych Kochanków.

Magritte w roku 1928 namalował motyw kochanków w kilku wersjach, z których dwie trwale zapisały się w zbiorowej pamięci odbiorców. Jedną z nich, i zarazem najbardziej znaną, jest właśnie ta ukazująca całującą się parę. Kobieta i mężczyzna elegancko ubrani, stojący w bliżej nieokreślonej przestrzeni ograniczonej jedną ścianą i sufitem, zamierają w namiętnym pocałunku. I pewnie nie byłoby nic nadzwyczajnego w tej scenie, gdyby nie dwa białe płótna szczelnie okrywające ich głowy.

René Magritte, Kochankowie, surrealizm, Belgia, Niezła Sztuka

René Magritte, Kochankowie | 1928, National Gallery of Australia, Canberra

Gdy moja reprodukcja wisiała już na ścianie, przeprowadziłam mały eksperyment na odwiedzających mnie przyjaciołach. Pytałam ich o pierwsze skojarzenia, jakie przyszły im do głowy, kiedy zobaczyli obraz. Odpowiedzi były zaskakujące: randka w ciemno, fetysz, bezpieczny seks, a nawet dementorzy (być może mam dziwnych znajomych), ale często słyszałam także hasło „ślepa miłość” – i to jest trop, którym warto przez chwilę podążyć. Zakochany człowiek jest ślepy – to prawda stara jak świat. Namiętność początkowo pozbawia nas zdolności logicznego myślenia i racjonalnego oglądu rzeczywistości. Czyżby więc białe tkaniny na twarzach kochanków były symbolem zaślepienia, a całe dzieło stanowiło autorską interpretację powiedzenia „stracić dla kogoś głowę”? Ogarnięci pasją kochankowie nie widzą swoich wzajemnych wad, dostrzegają jedynie zarys prawdziwego charakteru, kontury, niewyraźne kształty ukryte pod materiałem, który staje się tu swego rodzaju bielmem przysłaniającym oczy chore z miłości. Czy jednak Magritte – mistrz iluzji i niedomówień uciekłby się do tak banalnego rozwiązania zagadki? A może wcale nie chodzi tu o miłość ślepą, lecz platoniczną? Biały woal jest przecież symbolem czystości, a usta kochanków, choć połączone, nie dotykają się bezpośrednio. Brak cielesności może świadczyć o duchowym wymiarze uczucia lub celowym ocenzurowaniu całej sceny. Intymność i erotyzm zostają tu przecież dosłownie zakryte. Artysta nadaje im status tajemnicy, sekretu, a nawet tabu.

René Magritte, Georgette Magritte, żona, bukiet, fotografia, Niezła Sztuka

Bukiet ( René Magritte, z żoną), fot. nieznany artysta | 1937, kolekcja prywatna, fot. Galerie Brachot, Belgia

Skoro materiał uniemożliwia całkowite połączenie się kochanków w pocałunku, to stają się oni nienasyceni, niezaspokojeni i jeszcze bardziej spragnieni. Z obrazu emanuje lekkie napięcie, atmosfera jest dość gęsta, a w pozie pary widać pewną desperację. To jakby kradziona chwila, namiętny pocałunek gdzieś w biegu, przelotem na przykład na rogu ulicy. Spotkanie intensywne, ale krótkie, które nie jest w stanie w pełni usatysfakcjonować żadnej ze stron. Być może jest to więc miłość zakazana, niemożliwa, pełna przeszkód, których symbolem stają się te kawałki białej tkaniny, mówiące nam także to, że nawet najsilniejsze zakochanie nie gwarantuje dwóm jednostkom kompletnego scalenia i zjednoczenia dusz. Nie mogę również oprzeć się wrażeniu, że w jakimś stopniu uczucie to jest toksyczne. Ta pasja niemal dusi kochanków, którzy wyglądają, jakby wzajemnie wysysali powietrze spod swoich płócien. Nie mogą czy nie chcą się uwolnić?

A co, gdyby stwierdzić, że głowy kochanków nie są okryte przypadkowym białym materiałem, lecz całunem? Przecież do umierania i atrybutów śmierci niezwykle często odwołuje się Magritte w całej swojej twórczości. Może kochankowie wcale nie wysysają z siebie życia, a wręcz przeciwnie: za pomocą gorącego uczucia rozpaczliwie chcą wybudzić się z martwoty, odrętwienia czy marazmu. A może to malarskie odzwierciedlenie łacińskiej sentencji etiam in morte superest amor – miłość trwa nawet po śmierci?

Zasłonięta czymś twarz to jeden z ulubionych motywów René Magritte’a. Na jego obrazach ludzkie oblicze przesłaniają m.in. zielone jabłko (Syn człowieczy), bukiet fiołków (Wielka wojna), błysk światła (Zasada przyjemności), gołąb (Mężczyzna w meloniku) lub właśnie biały materiał.

René Magritte, Mężczyzna w meloniku, surrealizm, Belgia, Niezła Sztuka

René Magritte, Mężczyzna w meloniku | 1964, kolekcja prywatna

Według od lat powielanego mitu źródłem tego motywu miało być samobójstwo matki Magritte’a, która utopiła się w rzece, gdy René był jeszcze dzieckiem. Po wyłowieniu ciała twarz kobiety zakryta była podwiniętą do góry białą nocną koszulą. To właśnie ten widok miał w umyśle malarza odcisnąć się nieodwracalnym piętnem. Choć historia dramatyczna, i przez to chwytliwa, nie jest jednak prawdą, gdyż według jego biografów to praktycznie niemożliwe, by młody Magritte widział matkę zaraz po wyciągnięciu z wody. Bardziej prawdopodobną hipotezą jest ta upatrująca proweniencji motywu zakrytej twarzy w fascynacji Magritte’a postacią Fantomasa – bohatera serii książek i filmów, fikcyjnego przestępcy ukrywającego swą prawdziwą twarz pod maską, szmacianą kominiarką lub naciągniętą na głowę pończochą. Tylko między rokiem 1913 i 1914 nakręcono aż pięć filmów o przygodach enigmatycznego geniusza zbrodni, a kolejne powstawały cyklicznie od lat trzydziestych aż niemal do końca lat sześćdziesiątych. Magritte, wielki fan kina, zapewne większość z nich, szczególnie te pierwsze, widział na dużym ekranie. Urzeczony tajemną aurą Fantomasa, którego tożsamości nigdy nie ujawniono, postanowił zapożyczyć do swojego malarstwa element zasłoniętej twarzy. I choć Fantomasa we własnej osobie artysta namalował chyba tylko dwukrotnie (Powrót płomienia oraz Barbarzyńca), to bliższe lub dalsze inspiracje jego osobą widoczne są w wielu jego pracach.

Płótno dla kochanków jest tym samym, czym maska dla Fantomasa – gwarantem anonimowości. Nie wiemy, kto kryje się pod materiałem, czyj portret podwójny namalował Magritte. Być może to on sam i jego żona Georgette – znana mu od dzieciństwa, ambasadorka jego sztuki, wielka muza i podobno jedyna przez całe życie modelka.

René Magritte, Georgette Berger, zdjęcie ślubne, Niezła sztuka

René Magritte i Georgette Berger – Zdjęcie ślubne | 1922, prywatna kolekcja

Możliwe jednak, że to nikt konkretny. Tak samo możliwe, że to każdy z nas. Białe płótno niczym carte blanche daje możliwość podstawienia w jego miejsce dowolnej twarzy. Sugeruje uniwersalność naszych przeżyć, ogólnoludzki wymiar miłości i namiętności, które oddziałują tak samo na wszystkich bez względu na różnice kulturowe, wiek czy status społeczny. Tak więc Kochankowie wcale nie muszą być przedstawieniem dwóch zakochanych osób, lecz odbiciem emocji im towarzyszących, portretem uczuć, a nie ludzi.

Przez zakryte twarze kochankowie są dla siebie obcy pomimo bliskiego fizycznego kontaktu. To tak, jakby Magritte dawał nam do zrozumienia, że drugi człowiek zawsze w pewnym stopniu pozostaje dla nas tajemnicą i nawet wielka miłość nie gwarantuje poznania całej prawdy o nim. Nasze prawdziwe oblicze ukrywa się pod wieloma maskami, o których, jako o gębach, pisał już Gombrowicz. Zmieniamy je w zależności od potrzeby i sytuacji, często nawet nieświadomie gramy z własnym wizerunkiem, bo – jak czytamy w Ferdydurke – nie ma ucieczki przed gębą innej niż tylko w drugą gębę. Prawdziwe ja, jeśli w ogóle istnieje, pozostaje ukryte. Kwestia prawdy, tego, co rzeczywiste, a co jedynie przedstawione, oraz relacje między faktami i niewidomymi to kluczowe zagadnienia w twórczości Magritte’a, którego flagowym dziełem jest przecież Zdradliwość obrazów.

René Magritte, Zdradliwość obrazów, To nie jest fajka, surrealizm, Belgia, Niezła Sztuka

René Magritte, Zdradliwość obrazów | 1929, Los Angeles County Museum of Art, Los Angeles

Słynna fajka z podpisem „To nie jest fajka”, która sugeruje, że obraz (nawet najbardziej realistyczny) będzie zawsze tylko obrazem, czyli pewną wizją artysty, bo istoty rzeczy nie da się przedstawić na płótnie. I być może to właśnie stanowi najważniejszy sens Kochanków. Po co im twarze, skoro natury i rzeczywistego oblicza i tak nie sposób oddać za pomocą farby i pędzla. Prawda jest tajemnicą.

Tajemnica ta od lat intryguje i inspiruje. Kochankowie wywarli istotny wpływ nie tylko na twórczość kolejnych artystów (m.in. Andy’ego Warhola), ale także przeniknęli do popkultury. Istnieje wiele mniej lub bardziej znanych fotografii z motywem pary całującej się z foliowymi torbami na głowach, w kapturach Ku Klux Klanu, czy – w dobie pandemii – z maseczkami na twarzach.

W 1991 roku włoski fotografik Oliviero Toscani w ramach kampanii reklamowej dla marki United Colors of Benetton wywołał skandal słynnym zdjęciem, na którym całują się ksiądz i zakonnica. W wywiadach przyznawał, że jego natchnieniem było właśnie dzieło Magritte’a. Jest to dzieło, które inspiruje kolejne pokolenia artystów.

Jak ostatecznie odczytywać Kochanków? Która interpretacja jest słuszna?  Sam Magritte zwykł o swoich obrazach mawiać, iż „nie znaczą nic, ponieważ przedstawiają tajemnicę, a ta jest niepoznawalna”.

bibliografia, artykuły o sztuce, niezła sztuka

Bibliografia:
1. Foucault M., To nie jest fajka, tłum. T. Komendant, Gdańsk 1996.
2. Paquet M., René Magritte. Widzialna myśl, tłum. E. Tomczyk, Köln 2003.
3. Rottenberg A., Magritte. Malarstwo, Warszawa 1976.

Iga Ranoszek-Bieńkowska

» Iga Ranoszek-Bieńkowska

Doktor nauk humanistycznych w zakresie językoznawstwa, absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Szczecińskim. Zawodowo naucza języka polskiego jako obcego, a prywatnie jest pasjonatką szeroko rozumianej sztuki. Najbardziej interesuje ją malarstwo i kultura XX wieku (szczególnie jego początków). Do ulubionych stylów zalicza realizm magiczny, surrealizm, art déco i symbolizm. Jest wielbicielką podróży, książek, kotów i tatuaży. Obiecuje sobie, że jeszcze kiedyś skończy historię sztuki.


Portal NiezlaSztuka.net prowadzony jest przez Fundację Promocji Sztuki „Niezła Sztuka”. Wszystkie publikacje finansowane są dzięki darowiznom Czytelników. Dlatego Twoja pomoc jest bardzo ważna. Jeśli chcesz wesprzeć nas w tworzeniu tego miejsca w polskim internecie na temat sztuki, będziemy Ci bardzo wdzięczni. Nawet 1 zł ma dla nas ogromne znaczenie.

Wesprzyj »



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *




Niezła Sztuka?
Czytam. Lubię. Wspieram.
Spodobał Ci się artykuł? Wesprzyj nas »