Gbur i zaduma

Razem z serdecznymi życzeniami wszelkiej pomyślności ten fragment rozważań na temat ducha zaklętego w sztuce – Asi i Danie oraz całej społeczności skupionej wokół ich portalu w prezencie pod Choinkę przesyłam. Bożena Fabiani

Na krótko przed świętami, zachwycając się obrazami ukazującymi cud Bożego Narodzenia, stawiam sobie następujące pytanie: czy malarz, autor obrazu religijnego bądź świeckiego, takiego obrazu, który wywołuje w nas głębokie przeżycie duchowe, sam musi być człowiekiem uduchowionym?

Georges de La Tour, Pokłon pasterzy, Boże Narodzenie w sztuce, niezła sztuka

Georges de la Tour, Pokłon pasterzy, detal | ok. 1645, Luwr

I najpierw przyszedł mi na myśl Fra Angelico, mnich, artysta malujący obrazy na kolanach, jako że traktował swoją pracę jak modlitwę. Jego obrazy tchną ciszą. Trzeba przed nimi przystanąć i się zadumać. Przez chwilkę pomyśleć o tym, co starał się przekazać swoim pędzlem, w pewnym sensie połączyć się z malarzem. I doszłam do wniosku, że te wymodlone obrazy z XV wieku zostały nasycone wibracjami pobożności Fra Angelica i bez względu na upływ lat przekazują nam tę głęboką duchowość – przynajmniej tym z nas, którzy są gotowi ją odebrać.

Fra Angelico, Zwiastowanie, Florencja, San Marco, fresk, Niezła sztuka

Fra Angelico, Zwiastowanie | 1438–1446, fresk, Museo di San Marco, Florencja

A potem przyszedł mi na myśl inny malarz, przeciwieństwo Fra Angelica, żyjący znacznie później, bo w XVII wieku. Typ spod ciemnej gwiazdy. Chyba rzadko można spotkać wśród malarzy minionych wieków równie odrażającego człowieka jak Georges de la Tour: egoista, spryciarz bogacący się cudzym kosztem, chciwiec, kłótliwy, nieustępliwie procesujący się z sąsiadami, wprost kawał – pardonnez le mot – chama bez odrobiny współczucia. Wprawdzie mąż i ojciec licznej gromady dzieci, ale człowiek bez serca. Taki gbur i nagle taki obraz!

Czytaj dalej