O czym chcesz poczytać?
  • Słowa kluczowe

  • Tematyka

  • Rodzaj

  • Artysta

Michał Anioł w pięciu słowach



Potrzebujemy Twojej pomocy. Wesprzyj nas na PATRONITE »

Artykuł powstał dzięki wsparciu Patronów. Za co ogromnie dziękujemy.

fleuron niezła sztuka pipsztok

Daniele da Volterra, Michał Anioł, Niezła sztuka

Daniele da Volterra, Portret Michała Anioła, Teylers Museum, Haarlem.

O Michale Aniele powiedziano już i napisano prawie wszystko. Wiemy, co wyrzeźbił, namalował i zaprojektował. Potrafimy prześledzić jego twórczą drogę, wszystkie podróże, zlecenia, koszty i wypłaty. Układamy szczegółowe kalendarium, nie pomijając żadnej aktywności mistrza. Ale sam Michał Anioł wciąż pozostaje dla nas zagadką.

Próbujemy utkać jego portret z tego, czego dokonał, z trudnych relacji rodzinnych i towarzyskich, ze wspomnień o nim. I wciąż pozostajemy w niedosycie. Czy da się coś z tym zrobić?

Pewnie nie. Pewnie mistrz już na zawsze zostanie w półcieniu. Ale chyba warto próbować, gdyż z samego procesu szukania rodzi się bowiem ten szczególny rodzaj emocji, który sprawia, że ktoś staje się dla nas ważny nie tylko jako artysta, lecz także jako człowiek. Spróbujmy więc poszukać Michała Anioła. W słowach.
fleuron niezła sztuka pipsztok

Niekochany

To najboleśniejsze ze wszystkich słów opisujących mistrza, ale to właśnie od niego trzeba zacząć, jeśli chcemy zrozumieć, skąd w nim tyle smutku i gniewu. Rodzicami Michała Anioła byli Francesca di Neri di Miniato del Sera oraz Lodovico Michelangelo Buonarroti Simoni. Matka zmarła, gdy chłopiec miał zaledwie 6 lat, osierocając pięciu synów. Ojciec poślubił Lukrecję Ubaldini, ale drugiej żonie nie udało się nawiązać bliższych relacji z pasierbami. Zresztą i ona dość szybko zmarła, zostawiając chłopców tylko z ojcem. A ojciec był człowiekiem wyjątkowo toksycznym dla swych dzieci, szczególnie dla Michała Anioła. Lodovica interesowały w życiu wyłącznie pieniądze, nie umiał ich sam zarobić, nie zmniejszało to jednak jego apetytu na bogactwo. Marzył o życiu pełnym zbytku, co jego zdaniem, uzasadniało szlachetne pochodzenie. Rodzina miała podobno odległe związki rodzinne z hrabiami Canossy i ten fakt sprawiał, że Lodovico czuł się kimś wyjątkowym, nawet jeśli zupełnie na tę wyjątkowość nie zasługiwał ani z racji swych miernych talentów, ani z racji miernego ducha. Co gorsza, z hrabiowskich koneksji uczynił swego rodzaju mit założycielski rodziny i wpoił to swoim synom, którzy przejęli od ojca rodową dumę i zamiłowanie do wydawania pieniędzy, najchętniej rzecz jasna nie swoich.

Michał Anioł, który jako jedyny z Buonarrotich naprawdę umiał zarabiać, stał się dla ojca i braci spełnieniem marzeń o dostatnim życiu. Jego celem w życiu miało być zaspokajanie coraz większych potrzeb krewnych. Rosły wobec niego wymagania i pretensje, że zarabia za mało, że powinien wyżej się cenić i więcej przekazywać rodzinie. Kiedy jako chłopiec zaczął odnosić pierwsze sukcesy, ojca interesowało wyłącznie to, czy na jego twórczości da się jakoś zarobić. Wciąż zarzucał mu, że zajmuje się nie tym, co może przynieść rodzinie prawdziwe pieniądze, że godził się na niskie stawki albo pracował wręcz bez zlecenia i bez zarobku. Michał Anioł nigdy nie czuł, że to on jest ważny dla rodziny, a nie zarobione przez niego pieniądze. Całe życie poświęcił na to, by udowodnić ojcu i braciom, że jest wart ich miłości. Z czasem było coraz trudniej. Rodzina stawała się coraz bardziej natarczywa, a głód miłości zmieniał się w pogłębiającą się samotność i coraz większe cierpienie.

fleuron niezła sztuka pipsztok

Rozdarty

To szczególne pęknięcie w jego życiu, wewnętrzny konflikt między miłością do rodziny i rozczarowaniem najbliższymi, nie jest jedynym rozdarciem, które towarzyszyło Michałowi Aniołowi. Można by rzec, że cała jego dusza składała się z mniejszych i większych pęknięć, mniejszych i większych walk. W dzieciństwie musiał walczyć z ojcem, by ten pozwolił mu rozwijać się artystycznie. Dla Lodovica to było niepojęte, nie umiał sobie wyobrazić jakiejkolwiek korzyści z bycia artystą. Syn pokonał opór ojca i w wieku 13 lat wstąpił do pracowni malarza Domenica Ghirlandaia we Florencji. Wydawało się, że zacznie się uczyć i spokojnie iść w stronę malarskiego życia, ale wtedy odkrył rzeźbiarstwo i dał się porwać miłości do pracy z dłutem. Znów musiał przekonywać ojca, że wie, czego naprawdę chce. Walka dłuta z pędzlem wypełni całe życie Michała Anioła. Po wielokroć będzie powtarzał, że jest rzeźbiarzem, ale nie odmówił malowania fresków w Kaplicy Sykstyńskiej czy prac architektonicznych w Bazylice św. Piotra i na Kapitolu.

Jego dusza biec będzie w stronę monumentalnych zleceń rzeźbiarskich, ale paradoksalnie to malarstwo zapewni mu największą chwałę. Rozdzierać go będzie potrzeba wyboru miejsca pracy. Kochał Florencję, lecz najciekawsze zlecenia pojawiały się w Rzymie i Michał Anioł podążał za nimi w nadziei na sławę. Ponad życie pragnął wielkości, chwały i uznania, lecz na co dzień zachowywał się tak, jakby mu na tym w ogóle na tym nie zależało. Łajał papieża, obrażał się, przeciągał prace, wyrzucał pomocników i kompletnie nie dbał o siebie, co sprawiało, że szła za nim opinia artysty trudnego i kontrowersyjnego. Jedną z tajemnic Michała Anioła zostaje, jakim cudem przy tak gwałtownym i gniewnym sposobie bycia już za życia zdobył uwielbienie, pozycję mistrza, człowieka wybitnego i niepowtarzalnego.

Tragicznym rozdarciem, które napełni duszę Michała Anioła mrokiem, będzie konflikt między pasją i radością tworzenia a pokorą i ascezą, którą zaszczepił artyście szalony mnich florencki Savonarola. Buonarroti był bardzo młodym człowiekiem, gdy dominikanin z klasztoru San Marco zaczął głosić kazania, w których krytykował wszystko, co odciąga człowieka od Boga, w tym także sztukę. Nie pierwszy to utalentowany kaznodzieja w historii, ale temu naprawdę udało się zawładnąć duszami wiernych. Zagarnął Florencję, zgasił renesansową radość życia i wprowadził atmosferę potępienia. Zaskakujące, jak wiele osób odpowiedziało na jego wezwanie i jak gwałtowna była reakcja na jego nauczanie. Michał Anioł wyjechał z Florencji w 1494 roku, na cztery lata przed spaleniem Savonaroli na głównym placu miasta, ale głos mnicha pozostał w nim do końca życia, i dał o sobie znać wiele lat później przy malowaniu Sądu Ostatecznego w Kaplicy Sykstyńskiej.

fleuron niezła sztuka pipsztok

Nieumiarkowany

Michał Anioł nie umiał żyć łagodnie i spokojnie. Nie odnajdował się w niezbyt męczących zleceniach, w małych kościołach i prywatnych galeriach możnych mecenasów sztuki. Potrzebował rozmachu, szukał wyzwań, które przytłaczają wielkością i potęgą. Im większy projekt, tym większe drżenie serca i pragnienie jeszcze większego spotęgowania doznań. Mierzył siły na zamiary, a potem odrzucał pomoc, jakby potrzebował zintensyfikować doświadczenie tworzenia, ocierając się o niemożliwe. Czasami rzeczywiście nie udawało mu się, zazwyczaj jednak pokonywał trudności, choć wychodził z takich zleceń coraz bardziej poharatany. Coraz bardziej stronił od ludzi, coraz mniejszą radość sprawiało mu wychodzenie z pracowni. Zatracał się w pracy, sam na sam z pędzlem lub dłutem. Nie nasycał się tworzeniem, wciąż mu było za mało. Jeden pomysł gonił drugi, jedna emocja wyprzedzała drugą. Pieta, Dawid, Mojżesz, Bóg stwarzający, Jezus karzący, Palazzo Vecchio, San Lorenzo, San Pietro… Rzeźby, malowidła, budowle. Marzenia, wyzwania, dzieła.

Żył również nieumiarkowanie. W zbyt skromnym mieszkaniu, w zbyt skromnym odzieniu. Nie dbając o podstawową wygodę, za to pogrążony w nieustającej trosce o ojca i braci, których żądania rosły wraz ze sławą artystyczną ich darczyńcy. W jego świecie bez umiaru brakowało więc miejsca na odpoczynek i kontakty towarzyskie. Była za to zupełnie nieumiarkowana miłość do tego, co jeszcze mógł wyrzeźbić czy namalować.

fleuron niezła sztuka pipsztok

Zazdrosny

Przepełniała go artystyczna zazdrość granicząca chwilami z obsesją. Żył trawiony przekonaniem, że wszyscy są przeciwko niemu, a koledzy artyści nie tylko nie życzą mu dobrze, lecz zrobią wszystko, co w ich mocy, by mu zaszkodzić. Za wroga uważał Leonarda da Vinci, który był nie tylko wielkim twórcą, lecz także człowiekiem pełnym ogłady, obdarowanym umiejętnością zjednywania sobie ludzi.

Michał Anioł tej umiejętności nie miał. Zachwycano się jego sztuką, lecz obawiano się go jako człowieka, tych wszystkich jego chmurnych spojrzeń i gniewnych słów, kłótni i pretensji. Zazdrościł Leonardowi talentu i popularności. Przyjął za pewnik, że mistrz tylko czeka, by go ośmieszyć czy pozbawić zleceń. Tymczasem Leonardo uznawał umiejętności Michała Anioła, to jemu to Buonarroti zawdzięczał możliwość wyrzeźbienia Dawida dla Florencji, za jego radą wyeksponowano gotowe dzieło przed ratuszem. Nie szykował się do wojny i nie zależało mu na zniszczeniu Michała Anioła, zupełnie inaczej niż widział to sam rzeźbiarz. Michał Anioł demonizował również Bramantego, który odpowiadał za stworzenie nowej Bazyliki św. Piotra w Rzymie. Mistrz dał się porwać przekonaniu, że w Watykanie zrodził się spisek przeciwko niemu. Faktem jest, że panom nie udało się nawiązać owocnej współpracy, nie oznacza to jednak, że chodziło o to, by pozbawić Michała Anioła możliwości tworzenia. Bramantemu Michał Anioł chyba po prostu nie pasował do koncepcji, nie było w tym zapiekłej nienawiści i potrzeby zniszczenia artystycznego przeciwnika. Niełatwo było też Buonarrotiemu w relacji z Rafaelem. Młodzieniec podziwiał mistrza, a Michał Anioł, ujrzawszy w młodym malarzu prawdziwy talent, obdarzył go swoją głęboką niechęcią. Istnieje przyjemna opowiastka, jakoby bardzo interesował się pracami w Willi Farnesinie, gdzie Rafael malował freski. Pod nieobecność twórcy Michał Anioł odwiedził willę i w jednej z lunet na sklepieniu narysował głowę młodzieńca. W ten sposób przekazał Rafaelowi wiadomość, że nic nie dzieje się bez Michała Anioła. Opowiastka nie znajduje jednak potwierdzenia w faktach, ale bardzo trafnie oddaje charakter Buonarrotiego. Przepełniała go twórcza pycha, chęć artystycznej dominacji, poczucie niczym nie zagrożonej wyjątkowości. Był gotów walczyć o nią, konfliktując się ze światem i zleceniodawcami.

fleuron niezła sztuka pipsztok

Niespełniony

Najsmutniejsze w tej opowieści jest chyba to, że cała ta walka, którą Michał Anioł toczył ze sobą i ze światem, nie dała mu poczucia spełnienia. Był w nieustającym pościgu za swoimi marzenia, wciąż chciał więcej, ambitniej i z większym rozmachem, którego jeszcze nie widziano. Niektóre projekty nie dochodziły do skutku, innych nie dokończył. Jego największą klęską była niemożność wyrzeźbienia grobu papieża Juliusza II w takiej formie, jaką zaplanował na początku. Mojżesz, którego dziś podziwiamy w rzymskim kościele św. Piotra w Okowach, jest tylko okruchem tego, co pierwotnie chciał zrobić artysta. Nie dokończył Nowej Zakrystii w kościele San Lorenzo we Florencji, z piętnastu rzeźb zamówionych przez Piccolominiego do Sieny, wyrzeźbił tylko cztery, nie dokończył piet, które rzeźbił pod koniec życia. Nie udało mu się też odnaleźć spełnienia w życiu prywatnym. Artysta o dzikiej duszy nie założył rodziny, miał niewielu przyjaciół. Wszystkie pieniądze wysyłał rodzinie, sam żył jak pustelnik. Do samego końca tworzył, próbując rozciągnąć czas, który mu został. Osiągnął ogromny sukces, ale chciał wciąż więcej i więcej.

Dziś pewnie irytowałby się okrutnie, słysząc, że wymieniamy go jednym tchem obok Leonarda da Vinci i Rafaela. Może jednak uśmiechnąłby się krzywo, widząc kolejki do Kaplicy Sykstyńskiej. Może usiadłby w kącie Loggii Lanzi i obserwował z poczuciem głęboko skrywanej radości, jak ludzie robią sobie zdjęcia z jego Dawidem. Może ktoś by mu pokazał, ile książek o nim napisano, ilu mądrych ludzi badało jego twórczość, jak wiele dobrych słów padło na jego temat. Może wreszcie zyskałby spokój…

Magdalena Giedrojć

» Magdalena Giedrojć

Pisarka, redaktorka, fotografka. Absolwentka filologii polskiej i wiedzy o kulturze. Wielbicielka słońca, kawy i Włoch. Sztukę włoską zgłębia od dwudziestu lat, przemierzając włoskie galerie i kościoły, czytając biografie, kartkując albumy, ulegając zbiorowym uniesieniom i odkrywając swoje własne cuda. Do krainy opowieści o Italii zaprasza na swojej facebookowej stronie pisarskiej: Magdalena Giedrojć.

Portal NiezlaSztuka.net prowadzony jest przez Fundację Promocji Sztuki „Niezła Sztuka”. Wszystkie publikacje finansowane są dzięki darowiznom Czytelników. Dlatego Twoja pomoc jest bardzo ważna. Jeśli chcesz wesprzeć nas w tworzeniu tego miejsca w polskim internecie na temat sztuki, będziemy Ci bardzo wdzięczni. Nawet 1 zł ma dla nas ogromne znaczenie.

Wesprzyj »


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *



ns-wspieram-post

Spodobał Ci się artykuł? Wesprzyj nas »