Podobno śmiano się z niego, gdy każdej nocy szkicował paryskie latarnie. Ale on nie zważał na nic, uparcie robił swoje. Wilgotne noce miasta nad Sekwaną odebrały mu zdrowie. Odebrały mu także i życie, w wieku niespełna dwudziestu sześciu lat. Malował z tak wielkim poświęceniem, bowiem wołał go „mus”.

Ludwik de Laveaux, Paryż w nocy na ekspozycji w Pałacu Herbsta w Łodzi, fot. Leszek Lubicki













