Portret młodej kobiety „zwróconej nie wiadomo ku czemu i nie wiedzieć po co trzymającej białe zwierzątko” – tak Damę z gronostajem opisał Marek Rostworowski1. „Najdroższa” – tak z kolei nazwała ją Katarzyna Bik w swojej „biografii obrazu”2. Tytuł książki odzwierciedla nie tylko monetarną wartość dzieła Leonarda da Vinci. Jest w nim również czułość dla portretu, który – reprodukowany w podręcznikach i zdobiący gadżety – wciąż zachowuje swoją magię i tajemnicę. Do Muzeum Czartoryskich pielgrzymują przybysze ze świata – niektórzy przyjeżdżają do Krakowa tylko dla Damy. Przed laty pewien Japończyk spędził przed nią pół dnia – milczący, nieruchomo wpatrzony. Po pięciu godzinach wyprowadzili go zaniepokojeni strażnicy.
1. Kim jest?
Tożsamość Damy długo pozostawała ukryta. Kłopoty sprawiała nawet identyfikacja zwierzątka. Pies, kuna, a może fretka? Przyjął się tytuł Dama z łasiczką – pomimo że łasicę uważano za symbol rozwiązłości, a w dodatku jest mniejsza niż zwierzę na obrazie. „Jeśli to pies, byłby brzydki; jeśli jakieś inne zwierzę, to nie znane mi. Jest białe, łapki ma bardzo krótkie, a głowę dość dużą”3 – napisała księżna Izabela Czartoryska, która około 1800 roku została właścicielką obrazu Leonarda. Kupił go we Włoszech jej syn Adam Jerzy, nie wiadomo jednak od kogo i za ile. Izabela, zapalona kolekcjonerka, nie była nim oczarowana. Najbardziej pociągały ją historyczne pamiątki, związane ze słynnym wydarzeniem czy osobą. Dlatego anonimowość modelki stanowiła dla niej przeszkodę: „bo jakże inaczej przedstawiałaby się sprawa, gdyby można było spojrzeć na portret, znając tożsamość tajemniczej młodej damy i różne sekrety jej życia”4.

Leonardo da Vinci (obraz przypisywany artyście), La Belle Ferronière | ok. 1495, Luwr, Paryż
Kiedy księżnej ktoś podsunął rycinę według La Belle Ferronnière Leonarda z Luwru, Czartoryska stwierdziła, że chodzi o tę samą osobę – wówczas uważano, że „piękna żeleźniarka” była kochanką francuskiego króla Franciszka I. Właściwie modelki nie są do siebie podobne, tylko noszą podobną fryzurę i obie mają na czole metalowy łańcuszek zwany ferronnière. W istocie łączyło je znacznie więcej: obie były kochankami Ludovica il Moro (Ludwika Sforzy).
Okazało się jednak, że Dama z gronostajem wręcz pokazuje swoją wizytówkę: w sylabach jej nazwiska kryje się grecka nazwa gronostaja. Co więcej, zwierzątko prowadzi nas również do Ludovica il Moro, któremu król Neapolu w 1486 roku przyznał Order Gronostaja. To zwierzę było symbolem czystości i umiarkowania. Mawiano, że pożywia się raz dziennie i prędzej da się zabić, niż zbruka futerko. Zachował się nawet ilustrujący tę legendę rysunek Leonarda: myśliwy toruje gronostajowi wejście do nory, a w prawej ręce trzyma podniesioną gałąź, gotowy uderzyć. Śnieżny gronostaj wybielał reputację modelki: książęcej kochanki, która w dodatku na obrazie jest już w ciąży.

Leonardo da Vinci, Koty, lwy i smoki | ok. 1513–1518, Royal Collection Trust, Londyn
Dlaczego pomimo wszystkich znaków tożsamość Cecylii Gallerani tak długo wymykała się historykom sztuki? Z archiwalnych zapisów wynikało, że w 1490 roku, gdy powstał obraz, Cecylia miała około dwudziestu sześciu lat. Dopiero w latach 90. XX wieku badaczka Janice Shell odkryła oryginalny dokument i zrozumiała, że błąd popełnił kopista, który dodał niepotrzebne rzymskie X, postarzając Damę o dziesięć lat. W istocie, gdy pozowała mistrzowi, była nastolatką. Odtąd nie było wątpliwości, że to ona.
2. Tajna ukochana

Leonardo da Vinci, Dama z gronostajem, detal | 1488–1490, Muzeum Narodowe w Krakowie
Nasza Dama to właściwie dziewczyna, w dzisiejszych kategoriach jeszcze dziecko. Kiedy malował ją Leonardo da Vinci, miała niespełna siedemnaście lat. Subtelna uroda, delikatne usta, spojrzenie skupione, ale gotowe do uśmiechu. Zapewne siedzi w pokoju, gdzie okna zostały zasłonięte płótnem, i nic nie rozprasza uwagi artysty. Dziewczyna głaszcze siedzące na jej kolanach zwierzątko: palce ma długie i delikatne, czułe, a może wprost stworzone do gry na instrumencie. Druga dłoń, mniej wyraźna, pozostaje w cieniu, złożona na ciężarnym brzuchu. Zwierzątko, ale i modelka patrzą w stronę wyjścia: być może zaskrzypiała podłoga, ktoś pojawił się w drzwiach? „Dziewczyna wygląda na około piętnastu lat, budowy jest kruchej, a zdrowia chyba słabego – pisała w katalogu swojej kolekcji Izabela Czartoryska. – Włosy przewiązane ma zwykłą wstążką, całość zaś robi wrażenie raczej portretu z natury niż malowidła z wyobraźni”5.
Cecylia Gallerani pochodziła ze zubożałej burżuazyjnej rodziny. Jako dziesięciolatka została zaręczona z dwudziestoczteroletnim Giovannim Stefanem Viscontim – jednak jej bracia nie wypłacili posagu i niespełna trzy lata później kontrakt rozwiązano. Na początku 1489 roku Cecylia została kochanką Ludovica il Moro. Choć jeszcze bardzo młoda, była oczytana w antycznej literaturze, lubiła muzykę i pisała wiersze. Tymczasem Ludovico miał pokaźną bibliotekę: zapewne lubili ze sobą rozmawiać. „Piękna niczym kwiat” Cecylia spodziewała się dziecka, a książę był po uszy zakochany. Tymczasem od dawna planowano jego małżeństwo z Beatrice d’Este. Ludovico znał swoje dyplomatyczne obowiązki, choć prawowitą narzeczoną uważał najwyżej za „milutkie stworzenie”. Ślub odbył się w styczniu 1491 roku, ale książę nadal odwiedzał Cecylię w jej komnatach w Castello Sforzesco i dawał jej ziemskie dobra. Dosyć już kwaśną atmosferę pogorszył jeszcze nietakt Ludovica, który żonie i kochance podarował prawie identyczne suknie.

Giuseppe Diotti, Dwór Ludovica il Moro | 1823, Museo Civico, Lodi
Wreszcie książę musiał rozwiązać sprawę, wydając Cecylię za hrabiego. Odtąd nasza dama żyła dostatnio w Palazzo Carmagnola (dziś jest siedzibą Piccolo Teatro di Milano), który książę Sforza podarował ich synowi. Przyjmowała wybitnych gości, była muzą pisarzy i sama zyskała uznanie jako poetka.
3. Fatałaszki

Leonardo da Vinci, Piękna księżniczka | 1495–1496, kolekcja prywatna, źródło: Wikipedia.org
„Moda nie kłamie – perswadował profesor Zdzisław Żygulski – jeżeli strój, w którym została przedstawiona modelka, pojawił się w Mediolanie dopiero w 1490 roku, to znaczy, że Dama nie została namalowana wcześniej”6. Sam Leonardo interesował się modą, w młodości ubierał się ekstrawagancko, potem zaś spokojniej, lecz z wielką elegancją. Jedną z jego funkcji na dworze mediolańskim było projektowanie kostiumów balowych. Na strojach znała się także Cecylia Gallerani. Zachował się nawet spis jej garderoby: miała aż dwadzieścia sześć jedwabnych camor (rodzaj sukni spodniej z gorsetem), w tym aż sześć w ulubionym karmazynowym odcieniu, i szesnaście płaszczyków zwanych bernia. Na portrecie jest odziana szykownie, w stylu hiszpańskim, który wówczas był w Mediolanie nowinką. Jej fryzura nazywa się tranzado – gładkie włosy z przedziałkiem pośrodku, zaplecione w warkocz i ujęte w futerał z tkaniny. Do tego czepeczek z czarną wstążką na czole i welon.
Dama z gronostajem ma na sobie camorę w odcieniu stonowanej czerwieni, z kwadratowym rozcięciem zdobionym czarną taśmą ze złotym haftem. Podobnie ozdobione są również rękawy: złote węzły niektórzy uważali za podpis Leonarda (oparty na grze słów, bowiem vincire znaczy wiązać, ale także oczarowywać). W prześwitach rozciętych i związanych tasiemkami rękawów przeziera biała koszula. Na lewe ramię modelka narzuciła bernię – z błękitnego jedwabiu ze złocistą podszewką. Na szyi nosi podwójny sznur czarnych karbowanych bursztynów. To strój wytworny, ale w pewnym sensie oszczędny – brakuje choćby klejnotów, które w portretach przekazują nieraz zakodowane informacje. W ubiorze Damy znaczące jest jednak zestawienie kolorów. Miłosna czerwień kojarzy się też z młodością i macierzyństwem. Z kolei błękit to kolor niebiański, kolor płaszcza Madonny, oznacza czystość i wierność.
4. Ruch
Nigdy wcześniej na włoskich obrazach nie uwieczniono tak skoncentrowanego spojrzenia. Dziewczyna nie patrzy jednak wprost na widza: śledzi coś, co znajduje się poza obrazem. W całej twórczości Leonarda nie ma drugiej równie odważnej kompozycji: postać Cecylii Gallerani jest skręcona w lewo, a część jej ciała pozostaje w cieniu. Twarz i prawa dłoń zostały plastycznie wymodelowane, podczas gdy strój został potraktowany płasko i mniej szczegółowo. Aby stworzyć przekonujący portret, Leonardo nie naśladuje niewolniczo natury. Kąciki ust i oczu modeluje swoim słynnym sfumato, które sprawia, że wydają się bardziej żywe. Wydłużona prawa dłoń modelki jest być może najpiękniejszą ręką w historii malarstwa.
Najbardziej nowatorskim „efektem” w tym obrazie pozostaje jednak ruch: płynny, naturalny, a zarazem tworzący wyrafinowaną pozę. Modelka zwraca głowę w kierunku przeciwnym wobec skrętu jej ciała. Zwierzątko patrzy w tę samą stronę, a opierająca się na ramieniu kobiety łapka gronostaja powtarza wyrafinowany gest jej dłoni. „Liczne są ruchy części twarzy, wyrażające stany duchowe – notował Leonardo da Vinci. – Z tych najważniejsze są następujące: śmiech, płacz, krzyk, śpiew […], podziw, gniew, radość, smutek, strach, ból męczarni […]. Pomówię o nich, przede wszystkim jednak o śmiechu i płaczu. Są one bardzo podobne w [układzie] ust i policzków oraz zwężeniu oczu, lecz różnią się w brwiach i ich rozstawieniu”7. Sam Leonardo poszukiwał takiego sposobu przedstawiania postaci, by w zwilżonym oku pojawił się błysk, a w kącikach ust rozkwitający uśmiech. Namalowany ponad dekadę wcześniej portret Ginevry Benci jest jeszcze gotycki w wyrazie: jej twarz zdaje się płaska, włosy zostały namalowane z drobiazgowością średniowiecznego złotnika.

Leonardo da Vinci, Mona Lisa | ok. 1503–1519, Luwr, Paryż
Portret Cecylii Gallerani był więc przełomowy. Artysta niczym animator tchnął życie w nieruchome obrazy:
„Jakby uwolnił z ram portretu postać, zwróconą gestem i spojrzeniem poza pole widzenia – pisał Rostworowski – nie skamieniałą, w sztywnym profilu lub w trzech czwartych, ale ruchliwą nieomal jak barokowa figura serpentinata; nie wpisaną, jak dawniej, w płaszczyznę obrazu, na której lekko podcieniowane kształty rozłożone są równomiernie obok siebie niby na płaszczyźnie pomalowanej lokalnymi kolorami, ale cofniętą w głąb mrocznej przestrzeni, z której promień światła wydobywa tylko te kształty i kolory, które zwrócone są ku niemu”8.
Choć Mona Lisa uchodzi za najlepszy przykład sfumato, to w Damie z gronostajem Leonardo po raz pierwszy rozmył kontury. Pokazał, jak można kształtować trójwymiarową przestrzeń światłocieniem. Chociaż rysunek jeszcze przez kolejne cztery stulecia pozostawał podstawą edukacji malarza, Leonardo zrozumiał, że w naturze kontury nie istnieją. Zanotował własne zalecenia: „Nie rób konturów twych postaci koloru odmiennego od tła, którym ograniczone są owe figury; to znaczy nie rób ciemnych obwódek pomiędzy tłem a postacią”9.
5. Jak ją malował
Leonardo wybrał twardą, długo sezonowaną deskę orzechową: odporniejszą od dębu czy topoli. Znał się na malarskiej technice: po układzie słojów umiał wybrać deskę, która się nie wypaczy, potrafił też przygotować drewno kąpielami na dnie rzeki, gruntowaniem w mastyksie, terpentynie, nasączając ją wódką z arszenikiem i olejem lnianym, przemywając werniksem i uryną. Podłoże gruntował bielą ołowiową, a następnie przenosił na nie uprzednio przygotowany szkic. Robił to metodą „przepróchy” – to znaczy gęsto nakłuwał rysunek przygotowawczy i mocował go do deski. Potem nad otworkami wysypywał sproszkowany węgiel, który, przechodząc przez dziurki, przenosił rysunek na podłoże. Szczegóły rysunku mistrz uzupełniał przy pomocy srebrnego sztyftu.

Leonardo da Vinci, Głowa młodej kobiety, prawdopodobnie studium twarzy anioła do Madonny wśród skał | 1483–1485, Musei Reali di Torino, Turyn
Podczas pracy nad Damą artysta prowadził intensywne poszukiwania optyczne. Kompozycja zdradza, że posłużył się camera obscura. Jest to rodzaj pudełka wyciemnionego w środku, z niewielkim otworem, przez który wpada światło. Pozwalało to rzutować dosyć precyzyjny odwrócony obraz modela na ścianie. Jak twierdzą konserwatorzy, o zastosowaniu tego przyrządu świadczy powiększona dłoń na pierwszym planie i mniej wyraźna, ukryta w cieniu druga dłoń Damy. W przypadku portretu Leonardo musiał się spieszyć, a camera obscura posłużyła mu do naszkicowania kompozycji i zaznaczenia zarysu modelki. Pozwoliła utrwalić ruch, pozę – trwającą chwilę, nie zaś usztywnioną wielogodzinnym pozowaniem. Resztę dopracował z natury. Urok rzutowanego obrazu przepowiadał czar fotografii. Jak pisze Katarzyna Bik:
„Uśmiech dziewczyny na obrazie ma tę samą cechę «migawkowości», naturalności związku oczu i ust. Skutki uboczne stosowania optyki polegają na tym, że przedmioty na pierwszym planie wydają się powiększone, a niektóre wyglądają na nieostre”10.
6. Gdzie była

Leonardo da Vinci, Portret Isabelli d’Este | ok. 1499–1500, Luwr, Paryż
Od zawsze było wiadome, że Leonardo da Vinci namalował portret Cecylii Gallerani, kochanki Ludovica il Moro. Zamówienie złożył sam książę: dzieło Leonarda od razu podarował Cecylii, a może tylko dostała je jako odprawę, kiedy opuszczała dworskie apartamenty. W każdym razie wiadomo, że obraz został prywatną własnością modelki. W 1498 roku do Cecylii Gallerani zwróciła się Pierwsza Dama Renesansu, mecenaska artystów, Izabela d’Este: pragnęła wypożyczyć portret, o którym wiele słyszała. Życzyła sobie, by malowali ją najwięksi, dlatego chciała osobiście ocenić kunszt Leonarda. Cecylia Gallerani zgodziła się przesłać portret. Zrobiła jednak uwagę na marginesie: dzisiaj nie rozpoznaje się w obrazie. Nie wynika to z uchybienia mistrza – w międzyczasie to ona zmieniła się i dorosła.
Nie wiadomo, co działo się z obrazem przez kolejnych trzysta lat. Zastanawiające, że nie namalowano jego kopii. Wielokrotnie naśladowano choćby Monę Lisę, stworzono według niej rycinę. Gdyby obraz był dostępny dla publiczności, zapewne powstawałyby na jego temat wariacje: zamiast gronostaja modelka mogłaby trzymać choćby kwiaty. Wszystko wskazuje na to, że obraz pozostał w rodzinie: zapewne ukryty w jakiejś skrzyni, może wręcz zapomniany przez kolejne pokolenia. Być może schowała go sama modelka, kiedy zauważyła, że obraz niszczeje. Leonardo namiętnie eksperymentował (jego fresk we Florencji całkiem spłynął, a konserwatorzy wciąż walczą o uratowanie resztek Ostatniej wieczerzy). Być może dodał czegoś do spoiwa i tło obrazu zaczęło się psuć? W każdym razie wiadomo, że w XIX wieku zostało przemalowane.
7. Tło
„Dzieło życia Leonarda da Vinci przedstawia dziś, po czterech wiekach od swego powstania, widok olbrzymiej świątyni w ruinach” – pisał Leopold Staff11. Żaden z portretów kobiecych Leonarda da Vinci nie dotrwał do naszych czasów w niezmienionym stanie. Do dziś w zasadzie nie wiemy, jak wyglądało tło Damy z gronostajem. Czarne tło zostało dodane w XIX wieku, kiedy obraz był już własnością księżnej Izabeli Czartoryskiej. Powodem renowacji mogło być drobne pęknięcie deski – a może właścicielce nie spodobało się oryginalne, zapewne uszkodzone tło. Operacji dokonał niezbyt wprawny artysta: po prostu nałożył warstwę czarnej farby olejnej. W latach 90. konserwator z National Gallery of Art w Waszyngtonie znalazł drobne fragmenty oryginalnego tła Damy i stwierdził, że musiało być szaroniebieskie. Kolejne badania wykazały jednak, że artysta nie dodał krajobrazu za plecami modelki. Malował to, co miał przed oczami: modelkę w pokoju, a tło było szare, z jednej strony nieco ciemniejsze, bez żadnego okna czy arkady. Do tej pory nie zdjęto czarnej powłoki: nie wiadomo, w jakim stanie jest warstwa, która zostałaby wówczas odsłonięta. Konserwatorzy, tak jak lekarze, przede wszystkim mają nie szkodzić. Zresztą po gruntownej renowacji obraz Leonarda mógłby nas zaszokować. Po zdjęciu żółtawych werniksów Dama miałaby świeżą, jaśniejszą karnację. Ale kto wie czy podobałyby nam się jaskrawe barwy na burym tle.
Więcej o Damie z gronostajem w książce:
Katarzyna Bik
Najdroższa. Podwójne życie Damy z gronostajem »
Wydawnictwo Znak
Kraków 2025
Bibliografia:
1. Bik K., Najdroższa. Podwójne życie Damy z gronostajem, Kraków 2025.
2. Clark K., Leonardo da Vinci. An Account of His Development as an Artist, Nowy Jork 1988.
3. Kemp M., Leonardo, Oxford 2005.
4. Rostworowski M., Gry o Damę, Kraków 1994.
5. Rzepińska M., Leonarda da Vinci „Traktat o malarstwie”, Wrocław 1984.
6. Syson L., Leonardo da Vinci. Painter at the court of Milan, London 2011.
- M. Rostworowski, Gry o Damę, Kraków 1994, s. 5. ↩
- K. Bik, Najdroższa. Podwójne życie Damy z gronostajem, Kraków 2025. ↩
- Cyt. za. Ibidem, s. 87. ↩
- Cyt. za Ibidem. ↩
- Cyt. za. Ibidem. ↩
- Cyt. za. Ibidem, s. 91. ↩
- Cyt. za: Ibidem, s. 143. ↩
- M. Rostworowski, op. cit., s. 23. ↩
- M. Rzepińska, Leonarda da Vinci „Traktat o malarstwie”, Wrocław 1984, s. 58. ↩
- K. Bik, op. cit., s. 102. ↩
- Cyt. za: J. Białostocki, Pięć wieków myśli o sztuce. Studia i rozprawy z dziejów teorii i historii sztuki, Warszawa 1959, s. 20. ↩
Artykuł sprawdzony przez system Antyplagiat.pl
Dziękujemy Ci, że czytasz nasze artykuły. Właśnie z myślą o takich cudownych osobach jak Ty je tworzymy. Osobach, które lubią czytać i doceniają nasze publikacje. Wszystko, co widzisz na portalu jest dostępne bezpłatnie, a ponieważ wkładamy w to dużo serca i pracy, to również zajmuje nam to sporo czasu. Nie mamy na prowadzenie portalu grantu ani pomocy żadnej instytucji. Bez Waszych darowizn nie będziemy miały funduszy na publikacje. Dlatego Twoje wsparcie jest dla nas bardzo ważne. Jeśli lubisz czytać niezłosztukowe artykuły – wesprzyj nas.
Dziękujemy Ci bardzo, Joanna i Dana, założycielki Fundacji Niezła sztuka
A może to Cię zainteresuje:

- Siedem sekretów „Damy z gronostajem”, które musisz znać - 3 kwietnia 2025
- 5 surrealistek, które musisz poznać - 17 stycznia 2025
- Henri Matisse „Czerwona pracownia” - 1 września 2024
- Henri Rousseau „Śpiąca Cyganka” - 17 maja 2024
- Edward Hopper „Poranne słońce” - 19 kwietnia 2024
- Tajemniczy Édouard Vuillard - 25 lutego 2024
- Pierre Bonnard „Kawa” - 11 stycznia 2024
- Henri Matisse „Taniec II” - 29 czerwca 2023
- Artur Nacht-Samborski. Malowane z ukrycia - 26 maja 2023
- Pomiędzy niebieskim i różowym: Picasso i kuglarze - 6 kwietnia 2023