O czym chcesz poczytać?
  • Słowa kluczowe

  • Tematyka

  • Rodzaj

  • Artysta

♫ Julian Fałat. Syn wiejskiego organisty – ulubieńcem cesarza



Nazwisko Juliana Fałata wymieniane jest dziś jednym tchem wśród nazwisk czołowych przedstawicieli nowoczesnego malarstwa polskiego przełomu XIX i XX wieku. Miano najlepszego naszego akwarelisty przylgnęło doń już w czasach pełnego rozkwitu jego artystycznej twórczości, zarówno ze względu na zachwyt krytyki, jak i zainteresowanie, jakim jego prace cieszyły się wśród koneserów, do których należał sam cesarz1.

To Fałatowi zawdzięcza sztuka polska stworzenie swoistego kanonu malowania scen polowań na grubego zwierza, a nade wszystko – śnieżnych pejzaży, przedstawianych o różnych porach dnia, w odmiennym oświetleniu i kadrażu 2. Jemu w końcu, krakowska Szkoła Sztuk Pięknych zawdzięcza reformy wnoszące powiew modernizmu w mury skostniałej instytucji rządzonej dotychczas przez Matejkę.

Julian Fałat, Autoportret | 1896, MNW

Julian Fałat Autoportret  |  1896
olej, płótno, 133,5 × 86 cm, Muzeum Narodowe w Warszawie

Drogę na szczyt artystycznego Parnasu miał jednak Fałat wyboistą. Jako syn wiejskiego organisty, krnąbrny młodzieniec stroniący od szkolnej edukacji, kilkukrotnie porzucał szkolne ławy, uciekając w rodzinne strony: ku polom, lasom i łąkom, których piękno od najmłodszych lat podziwiał i chłonął, rozbudzając w sobie malarską wyobraźnię. Ostatecznie trafił do przemyskiego gimnazjum, którego nie ukończył – zaznajomiony z podstawami rysunku i malarstwa pojął, że to sztuce chce się całkowicie poświęcić. W roku 1869 przyjęty został w poczet adeptów krakowskiej Szkoły Sztuk Pięknych. Nie znalazł tam jednak zrozumienia dla swego talentu, a wielka bieda zmusiła go do porzucenia marzeń o dalszej artystycznej edukacji. Przyjął posadę rysownika u doktora Stanisława Krzyżanowskiego, z którym podróżował, poznając Wołyń, Podole i Ukrainę. Następnie rysował dla architekta odeskiego, Feliksa Gąsiorowskiego. To za jego namową wyjechał do Zurychu, by podjąć studia na tamtejszej politechnice. Wkrótce jednak porzucił Szwajcarię dla Monachium, by jeszcze w tym samym – 1874 roku – doń powrócić i zatrudnić się jako rysownik przy budowie kolei żelaznej. Przez cały ten okres trenował też oko i rękę w tematach rodzajowych. W swych Pamiętnikach wspominał: „Rysuję i maluję wszystko: krowy, kozy, góry i moich przyjaciół starszych i młodszych. […] Podczas pracy na linii zapełniam moje notatki techniczne rysunkami zupełnie nietechnicznymi. […] Gdy wszyscy wypoczywają, ja najczęściej maluję akwarelą”3.

Zapał do malarstwa nie przygasł i gdy tylko nadarzyła się ku temu sposobność – a był to rok 1875 – podjął Fałat studia na monachijskiej Królewskiej Akademii Sztuki. Wytrwała praca zaczęła przynosić efekty – był doceniany przez profesorów, jego rysunki ilustrowały prasę niemiecka i polską, wystawiał w Zachęcie, a krytyka dostrzegała jego talent. Studia ukończył w 1880 roku z brązowym medalem Bawarskiej Akademii. Następnie na stałe osiadł w Warszawie, niespokojny duch artysty nie pozwolił mu jednak na spoczynek – gnany z miejsca na miejsce poznawał świat i poszukiwał podniet dla swej sztuki. Udał się do Włoch, odwiedził Paryż, podróżował do Hiszpanii, a w roku 1885 na zaproszenie i w towarzystwie Edwarda Simmlera wyruszył w podróż dookoła świata. To wówczas poznał Japonię – kraj, którego tradycja artystyczna odegrała niezwykle ważną rolę w rozwoju nowoczesnej sztuki europejskiej, tak pod względem tematyki dzieł, jak i techniki ich wykonania, co nie przeszło bez echa także w twórczości Fałata. Po ponad rocznej nieobecności powraca do kraju. W roku 1886 ma miejsce kolejny ważne dla Fałata wydarzenie – polowanie w Nieświeżu, majątku Radziwiłłów, w którym uczestniczył książę Wilhelm Pruski – późniejszy cesarz Wilhelm II. Miało to niebagatelny wpływ na artystę, gdyż jak sam pisał: „Wróciłem do Warszawy innym artystą. […] Arystokracja i plutokracja zaczęła mnie zapraszać do siebie i traktować jak artystę z «bożej łaski» – tym bardziej, że dzienniki w opisach polowania cytowały mnie jako artystę-malarza, zaproszonego do uczestnictwa w łowach”4.

Julian Fałat, Powrót z polowania na niedźwiedzia | 1892, MNW

Julian Fałat Powrót z polowania na niedźwiedzia  |  1892
olej, płótno, 151,5 × 255 cm, Muzeum Narodowe w Warszawie

Fałat został oficjalnym rysownikiem cesarskim i na wiele lat przeniósł swoją główną pracownię do Berlina. Wystawiał w Warszawie, Berlinie, Monachium i Dreźnie, jego prace spotykały się z entuzjastycznym przyjęciem, otrzymał też szereg prestiżowych nagród. Wciąż wiele podróżował. W 1899 roku został komisarzem Galicji na Wystawie Światowej w Paryżu. W roku 1900 objął rządy w krakowskiej Szkole Sztuk Pięknych, przekształcając ją w akademię. Pomimo chęci wprowadzenia reform mających na celu poprawę funkcjonowania uczelni, jego działania spotkały się z dezaprobatą. Wybuchł bunt studentów, w wyniku którego Fałat złożył dymisję. Po I wojnie światowej, w czasie której przebywał na froncie jako malarz Legionów, został na krótko (1922–23) dyrektorem Departamentu Sztuki w Ministerstwie Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego w sanacyjnym rządzie. Do końca swoich dni pozostał aktywny jako artysta, malując i wystawiając. Po krótkim pobycie w Toruniu, osiadł na stałe w Bystrej. Tam też zmarł w roku 1929, otoczony nimbem chwały jednego z najważniejszych artystów polskich.

Julian Fałat, Autoportret w zimowym okryciu | 1917, fot. Agraart

Julian Fałat Autoportret w zimowym okryciu | 1917, fot. Agraart

***

U początku XX stulecia pojawia się w twórczości Fałata nowy temat – zimowy krajobraz z potokiem przecinającym zaśnieżone połacie bezkresnych pól. Malowany w różnych technikach – olejem, pastelem i akwarelą – zimowy pejzaż, oddawany jest przezeń na wiele sposobów, wśród których dominuje panoramiczne ujęcie z prostą linią podwyższonego horyzontu. Zazwyczaj jest to pejzaż „czysty”, tzn. pozbawiony ludzkiego, zwierzęcego czy architektonicznego sztafażu5.

Do grupy tychże przedstawień należy także obraz Zakole rzeki zimą, pochodzący z kolekcji Krzysztofa Musiała. Malowidło datowane jest na 1907 rok i sygnowane podpisem Juliana Fałata.

Julian Fałat, Zakole rzeki zimą, 1907

Julian Fałat Zakole rzeki zimą  |  1907
olej, sklejka, 51,5 × 119 cm, © Kolekcja Krzysztofa Musiała

Zakole rzeki zimą to obraz olejny wykonany na podobraziu w formie ułożonego horyzontalnie, silnie wydłużonego prostokąta. Przedstawia on tytułowe zakole rzeki przepływającej przez ośnieżone pole.

Widok na koryto rzeki ogranicza się do pierwszego planu – dalszy kierunek jej biegu jest jedynie zasugerowany poziomą bruzdą przecinającą po lewej stronie – w połowie wysokości obrazu – widok przykrytej śnieżną pierzyną ziemi. Daleki, przypadający w trzech czwartych wysokości pola obrazowego, horyzont malowany jest spokojną, naturalnie prostą linią. Na tę linię malarz nanizał pojedyncze sylwety drzew – najprawdopodobniej świerków. Stają się one swoistymi probierzami odległości, jaką oko widza przebywa w głąb krajobrazu, rozpoczynając od ośnieżonego fragmentu nabrzeża przy dolnej krawędzi pola obrazowego, poprzez przesycone głębią granatu wody zakola rzeki, aż do przybierających ciepłe tony zachodzącego słońca połaci przykrytego śniegiem pola. Ponad linią horyzontu niebo przykryte jest nieregularnym pasem różowawych chmur o postrzępionej krawędzi, tworzącej miękkie przejście pomiędzy strefą ziemi a strefą nieba. Pasmo delikatnie turkusowego nieboskłonu dopełniają jeszcze pojedyncze obłoczki niewielkich rozmiarów.

Panoramiczny widok, który otwiera się przed widzem-obserwatorem, każe sytuować go na cyplu, którego krawędź rozciąga się wzdłuż dolnej granicy obrazu. Na śniegu pokrywającym ten fragment lądu widoczne są zagłębienia, być może ludzkie ślady, biegnące zza granicy pola obrazowego, aż po skraj wąskiego nabrzeża. Cypel stanowi klin rozbijający koryto rzeki na dwie odnogi – węższą po prawej i szerszą po lewej stronie obrazu. Opływając cypel, łączą się one powyżej, w miejscu, gdzie linie obu brzegów zbliżają się ku sobie, tworząc ciasne przewężenie. Tam, ciemnobrunatny pas odsłoniętej nabrzeżnej ziemi wyznacza zakole i wskazuje kierunek dalszego biegu rzeki. Zimowe wody przybierają w obrazie Fałata granatowo-szarą barwę, tu i ówdzie rozświetloną przez białawe odbicia zalegającego na ziemi śniegu, dryfujące odłamki lodu oraz jasnobrązowe fragmenty wystających ponad jej taflę kamieni.

Brzegi rzeki początkowo dość gładkie, biegnące diagonalnie ku sobie, tworzą rodzaj nieregularnego trójkąta, u szczytu którego znajduje się przewężenie, za którym linia brzegowa staje się rozfalowana i kapryśna – tu rzeka zakręca i znika za ośnieżonym wypustem lądu. Lewy brzeg – nie licząc fragmentu uciętego lewą krawędzią kadru, gdzie śnieg zdaje się być „ukruszony” – jest zupełnie przykryty śniegową skorupą. Inaczej prawy – tu spod białej czapy widoczna jest warstwa ziemi granicząca bezpośrednio z wodą. Ten pozornie przypadkowy zabieg staje się elementem wzbogacającym kompozycję i czyniącym ją ciekawszą. Podobną funkcję pełnią również owe zagadkowe ślady na śniegu czy jasne kamienie wystające z rzeki, które początkowo można by uznać za odbicia fragmentów brzegu w tafli wody. Elementy takie, w mniej czy bardziej zamierzony przez malarza sposób, przyciągają uwagę i wymuszają na obserwatorze chwilę namysłu nad tym, czym właściwie są, czy do kogo należą.

Wartość szczególną w obrazie Fałata posiada w końcu sam śnieg, a raczej sposób jego przedstawienia. Nie jest to biała plama, znaczona co najwyżej fakturą grubo kładzionej olejnej farby. Śnieg w Zakolu to prawdziwa pokrywa śnieżna ze wszelkimi niuansami walorowymi rozkładających się nań słonecznych blasków i cieni powstających w załamaniach śniegowej warstwy. Biel, szarości, odcienie niebieskie i żółtawe – farba kładziona ręką mistrza staje się malarską opowieścią o zimowym krajobrazie6. Krajobrazie rodzimym, polskim, bo to ten szczególnie ukochał Fałat, opiewając go w swych niezliczonych dziełach.

bibliografia, artykuły o sztuce, niezła sztuka

Bibliografia:
Galeria Mistrzów Polskich. Malarstwo, rysu­nek, rzeź­ba z kolek­cji Krzysztofa Musiała, Łódź 2016.
Ilkosz B., Zapisy przemian: sztuka polska z kolekcji Krzysztofa Musiała, Wrocław 2008.
Król A., Julian Fałat, Stalowa Wola 2010.
Malinowski J., Julian Fałat, Warszawa 1985.
Masłowski M., Julian Fałat, Warszawa 1964.
Wallis M., Julian Fałat, Łódź 1947.


  1. M. Masłowski, Julian Fałat, Warszawa 1964, s. 12.
  2. Ibidem, s. 16, 25–26; M. Wallis, Julian Fałat, Łódź 1947, s. 6.
  3. Cyt. za: A. Król, Julian Fałat, Stalowa Wola 2010, s. 187.
  4. Cyt. za: A. Król, op. cit., s. 200.
  5. A. Król, op. cit., s. 75.
  6. Wśród przedstawień wielokrotnie eksploatowanego tematu śnieżnych krajobrazów pozostawił Fałat również obrazy niemal analogiczne pod względem prezentowanego fragmentu pejzażu – analogia taka bezsprzecznie istnieje pomiędzy łódzkim obrazem a płótnem znajdującym się w zbiorach Muzeum Narodowego w Poznaniu pt. Śnieg (1907). Obraz poznański jest jednak większy i przedstawia widok z nieco innej perspektywy – punkt obserwacji został cofnięty, tak że w ramach kadru znalazł się większy fragment cypla ze śniegiem znaczonym śladami; brak na nim również rosnących u horyzontu drzew. Inna jest również tonacja obrazu – znacznie chłodniejsza, niebieskawa. Świadczy to zarówno o impresjonistycznej potrzebie studiowania tego samego motywu krajobrazowego w różnym oświetleniu i o różnej porze dnia, jak i kwestii pragmatycznej – popytu na zimowe krajobrazy Fałata.
Aleksandra Stempińska

» Aleksandra Stempińska

studentka HS, zainteresowana sztuką późnośredniowieczną, nowożytną i sztuką XIX-wieczną, prywatnie wielbicielka herbaty i literatury fantastycznej

Portal NiezlaSztuka.net prowadzony jest przez Fundację Promocji Sztuki „Niezła Sztuka”. Jeśli chciałbyś/chciałabyś wesprzeć nas w tworzeniu miejsca w polskim internecie na temat sztuki, które nie ma reklam możesz przekazać nam darowiznę, nawet 1 zł ma dla nas ogromne znaczenie.

Wesprzyj »


One thought on “♫ Julian Fałat. Syn wiejskiego organisty – ulubieńcem cesarza

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *



ns-wspieram-post

Spodobał Ci się artykuł? Wesprzyj nas »