O czym chcesz poczytać?
  • Słowa kluczowe

  • Tematyka

  • Rodzaj

  • Artysta

Paolo Veronese i pierwszy w historii proces o dzieło sztuki



Potrzebujemy Twojej pomocy. Wesprzyj nas »

Kiedy Paolo Veronese namalował Ostatnią wieczerzę, obraz tylko przez trzy miesiące był prezentowany w refektarzu klasztoru dominikanów przy kościele Santi Giovanni e Paolo w Wenecji. Przeor klasztoru został wezwany do władz kościelnych, które uznały dzieło za niemoralne. A ponieważ Veronese odmówił wprowadzenia zmian, rozpoczął się proces sądowy, pierwszy w dziejach historii dotyczący dzieła sztuki.

Podczas procesu pytano artystę, dlaczego zbrojni są ubrani na sposób niemiecki i trzymają w rękach halabardy, po co na obrazie znajduje się człowiek, któremu z nosa leci krew, czy dlaczego namalował błaznów, pijaków i Niemców? Veronese wiedział, że są to pytania, które mogą doprowadzić do oskarżenia o herezję, więc powoływał się na wolność artystyczną, mówiąc, że „my, malarze, pozwalamy sobie na taką samą swobodę, jak poeci i jak błaznowie”. Powoływał się także na skandal, jaki kilka lat wcześniej wywołał Michał Anioł przedstawiając nagich ludzi na Sądzie Ostatecznym. Kiedy nakazano artyście przemalować obraz w ciągu trzech miesięcy, ten postanowił zmienić tytuł z Ostatniej wieczerzy na Ucztę w domu Lewiego. Czy taki spryt artysty nie powoduje, że zaczynami go darzyć sympatią?

Paolo Veronese <em>Uczta w domu Lewiego</em> | 1573

Paolo Veronese Uczta w domu Lewiego | 1573, Galleria dell’ Accademia, Wenecja

Paolo Veronese <em>Uczta w domu Lewiego</em> | 1573, Galleria dell' Accademia, Wenecja

Paolo Veronese Uczta w domu Lewiego, detal | 1573, Galleria dell’ Accademia, Wenecja

Czemu obraz uznano za obraźliwy, a nawet skandaliczny? Po soborze trydenckim (1545-1563) ustalono kanon dotyczący treści przedstawianych na obrazach sakralnych. Ustalono, że wszelkimi sposobami, nawet przy pomocy inkwizycji, należy kontrolować treści przedstawiane w dziełach sztuki. Dlatego też uznano, że Veronese zlekceważył te zalecenia; jego obraz nie służył, a przeszkadzał wiernym w nabożnej kontemplacji.

Ciekawy jest także fakt, że w ówczesnej Wenecji, gdzie drukowano i wydawano o wiele więcej, niż w innych ośrodkach Italii, rozwinęły się idee wolnościowe, a ludzie potrafiący czytać interpretowali pisma, zwłaszcza reformacyjne, według własnej wiedzy. Mnisi dominikańscy z klasztoru Santi Giovanni e Paolo głosili kazania po włosku i byli zwolennikami Marcina Lutra, a to powodowało większy napływ wiernych. Jakże ta reformacja wpłynęła na sztukę!


Dziękujemy Ci, że czytasz nasze artykuły. Właśnie z myślą o takich cudownych osobach jak Ty je tworzymy. Osobach, których nie przerażają długie artykuły, które lubią czytać i doceniają nasze publikacje. Wszystko, co widzisz na portalu jest dostępne bezpłatnie, a ponieważ wkładamy w to dużo serca i pracy, to również zajmuje nam to sporo czasu. Nie mamy na prowadzenie portalu grantu ani pomocy żadnej instytucji. Bez Waszych darowizn nie będziemy miały funduszy na publikacje. Dlatego Twoje wsparcie jest dla nas bardzo ważne. Jeśli lubisz czytać niezłosztukowe artykuły – wesprzyj nas. Nawet niewielka kwota ma ogromne znaczenie. Zwłaszcza teraz potrzebujemy Twojej pomocy bardziej niż kiedykolwiek.
Dziękujemy Ci bardzo, Asia i Dana, założycielki Fundacji Niezła sztuka

» Anna Cirocka

Historyk sztuki, interesuje się sztuką renesansu włoskiego, dziejami religii przedchrześcijańskiej Europy oraz antyczną i renesansową teorią sztuki. Prowadzi bloga annacirocka.blogspot.com. Mieszka w Gdańsku.


Portal NiezlaSztuka.net prowadzony jest przez Fundację Promocji Sztuki „Niezła Sztuka”. Wszystkie publikacje finansowane są dzięki darowiznom Czytelników. Dlatego Twoja pomoc jest bardzo ważna. Jeśli chcesz wesprzeć nas w tworzeniu tego miejsca w polskim internecie na temat sztuki, będziemy Ci bardzo wdzięczni. Nawet 1 zł ma dla nas ogromne znaczenie.

Wesprzyj »



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *




Niezła Sztuka?
Czytam. Lubię. Wspieram.
Spodobał Ci się artykuł? Wesprzyj nas »