O czym chcesz poczytać?
  • Słowa kluczowe

  • Tematyka

  • Rodzaj

  • Artysta

Maria Nostitz-Wasilkowska. Jak portrecistka rodziny carskiej podbiła polską sztukę



„Rola kobiety w rozwoju malarstwa polskiego do niedawna jeszcze była bardzo nikła. Za Stanisława Augusta kilka kobiet-malarek zaznaczyło swoją działalność, malując minjatury lub też minjaturowo wykonane kwiaty. (…) Pewien ruch ogólniejszy uwidocznia się dopiero po 1870 r. Szkoła prywatna prof. Wojciecha Gersona, a także założone przez dr. Baranieckiego w Krakowie kursa stają się rozsadnikiem poważniejszego już pocztu artystek, które naukę malarstwa traktowały na serjo, specjalnie się sztuce poświęciwszy. (…) Z gronem tem łączy się pierwocinami swej pracy artystycznej zmarła w dniu 13 b.m., ś. p. Maria z Nostitz-Jackowskich Wasilkowska.”

Tak polską malarkę i artystyczne środowisko kobiet wspominał Henryk Piątkowski, malarz, grafik i krytyk sztuki w wieczornym wydaniu „Kuriera Warszawskiego” z dnia 17 listopada 1922 roku.

Maria Nostitz Wasilkowska

Maria Nostitz-Wasilkowska, Autoportret, detal | ok. 1892, Muzeum Narodowe w Warszawie

Niewiele wiemy o polskich artystkach dawnych czasów. Odkąd Linda Nochlin zadała pytanie dlaczego nie było wielkich artystek, inaczej postrzegamy świat sztuki, także w Polsce. W ostatnim czasie pojawia się coraz więcej nazwisk malarek, nie tylko zajmujących się sztuką współczesną, ale też dawnych, odkrywanych dzięki starym dokumentom, archiwom miejskim czy klasztornym. Od ubiegłego roku Advancing Women Artists Foundation prowadzi we Florencji akcję odkrywania dawnych artystek, przybliża ich twórczość, zajmuje się konserwacją zapomnianych dzieł sztuki.

Warto podjąć wysiłek przywrócenia pamięci o polskich artystkach, o których zapomniano na przestrzeni dziejów. Niewiele było kobiet–artystek w polskiej historii sztuki. Ale te, o których dzisiaj zacznę Wam opowiadać, są troszkę znane. Żyły w naszym kraju dość niedawno – sto, a nawet kilkadziesiąt lat temu. Ich historie są więc dość bliskie naszemu rozumieniu świata. Jeszcze pamiętamy nasze babcie, prababcie, rozumiemy mentalność polskiego domu, nawet tego sprzed wieku. Dlatego odkrywajmy polskie artystki, przypominajmy o nich. A zaczniemy od opowieści o Marii Nostitz-Wasilkowskiej.

*   *   *

W mieszkaniu Mieczysławy Ćwiklińskiej wisiał obraz namalowany pastelami. Portret kobiety w niebieskiej sukni i modnym kapeluszu o pięknej, melancholijnej twarzy przyciągał wzrok subtelnością wykonania, kolorystyką, światłocieniem. Przedstawiał Teklę Trapszo, aktorkę. Podobno kochał się w niej Tadeusz Boy-Żeleński. Na scenie Tekla bywała promienna, a swoim wesołym usposobieniem podbijała serca publiczności. Obraz namalowała jedna z wybitniejszych ówczesnych artystek krakowskich – Maria Wasilkowska. Jej kariera była o tyle zdumiewająca, że rozpoczęła się w Rosji, gdzie wówczas żyło wielu malarzy. A Maria portretowała nawet rodzinę cara, jednocześnie podkreślając swoją przynależność do Polski i krytykując stosunki w Królestwie Polskim, często przy tym narażając się elitom. Jej talent był jednak tak wielki i tak pożądano portretów jej pędzla, że wybaczano Marii każdą kontrowersyjną wypowiedź. Z pewnością pomogła jej uroda, bo na Autoportrecie ze zbiorów w Muzeum Narodowego w Warszawie widać szczupłą kobietę o jasnych włosach i smukłych dłoniach. Uroda jest niezaprzeczalna, ale warto przyjrzeć się także znakomitej technice wykonania obrazu.

Maria Nostitz Wasilkowska

Maria Nostitz-Wasilkowska Autoportret  |  ok. 1892
olej, płótno, 112 × 75 cm, Muzeum Narodowe w Warszawie

Maria Wasilkowska, z domu Nostitz-Jackowska urodziła się w Halinie niedaleko Płocka w 1858 roku. W Krakowie, na kursach doktora Baranieckiego, studiowała malarstwo, a kiedy zdała sobie sprawę z umiejętności, jakie posiada, wyjechała na „poważniejsze” studia do Petersburga. Zdobyła uznanie jako doskonała kolorystka, a jej ulubioną techniką stał się pastel. Kiedy w 1885 roku ukończyła z wyróżnieniem Akademię Petersburską, natychmiast zaczęła pracować jako malarka, głównie portrecistka.

Maria Nostitz-Wasilkowska Portret kobiety

Maria Nostitz-Wasilkowska Portret kobiety  |  1894
olej, płótno, Muzeum im. Jacka Malczewskiego w Radomiu

Zdobyła nie tylko uznanie społeczne, ale także oczarowała krytyków sztuki, którzy dopatrywali się w jej dziełach związków z malarstwem XVIII-wiecznym, szczególnie porównując ją do Francuzki Elisabeth Vigee-Lebrun. To wystarczyło, aby osiągnąć sukces. O jej powodzeniu przesądził portret księcia Sergiusza Aleksandrowicza, który wykonała już wówczas, gdy obrazy malowane jej ręką należało mieć w mieszkaniu, jako niezwykle modne i pożądane. Portrety malowane ręką Nositz-Jackowskiej charakteryzują się doskonałym rysunkiem i czystością barw podkreśloną światłocieniem oraz śmiałymi pociągnięciami pędzla, czy kredki. Rozmach malarski miała wielki, dość niekobieca cecha, jak mogłoby się wówczas wydawać. Posiadła także umiejętność wydobywania z twarzy cech charakteru. Poza niezwykłością barw w jej malarstwie, które zasługują na uznanie i przypomnienie, warto także wspomnieć o jej życiu prywatnym. Już jako uznana malarka poznała swojego przyszłego męża, Kazimierza Wasilkowskiego, który także studiował w Petersburgu.

Maria Nostitz-Wasilkowska Portret młodej kobiety z wisiorkiem ze złotym serduszkiem | po 1892, MNW

Maria Nostitz-Wasilkowska Portret młodej kobiety z wisiorkiem ze złotym serduszkiem  |  po 1892
pastel, płótno, 73 × 60 cm, Muzeum Narodowe w Warszawie

Był niewątpliwie utalentowanym malarzem, ale jego sukcesy w żadnym wypadku nie mogły równać się z sukcesami żony. To ona była silniejszą osobowością artystyczną i to ona walczyła o ich byt. Po ślubie w 1891 roku małżonkowie wyjechali do Warszawy. Maria nie zerwała jednak stosunków z Rosją, bo kilkakrotnie wyjeżdżała z Polski po to, aby wykonać portrety arystokratów petersburskich. Wzmianki o jej twórczości dla Rosjan pojawiały się w „Tygodniku Ilustrowanym”. W Polsce zamówień na portrety było znacznie mniej. Maria malowała aktorki (wspomnianą Teklę Trapszo) lub tancerki (Felicję Kochównę). Wraz z mężem wystawiała w Towarzystwie Zachęty Sztuk Pięknych w 1893 roku. Maria zaprezentowała sześć obrazów: dwa pastelowe Portrety damy oraz Główkę kobiety i olejne Portret Himensa, Główkę kobiecą i Portret pana W.

Maria Nostitz-Wasilkowska Portret

Maria Nostitz-Wasilkowska Portret pani W.R.  |  1896
olej, płótno, 146 × 90,5 cm, Muzeum Literatury w Warszawie

Jej mąż wystawił tylko jeden obraz – Głowa kobiety. Maria wystawiała od tej pory dużo, ale dopiero w 1894 roku w prasie pojawiła się recenzja jej twórczości. Dwa pastelowe portrety recenzent „Biesiady Literackiej” ocenił jako „dobrze rysowane” i „odznaczające się niepospolitą siłą”. Od tego czasu w różnych pismach pojawiały się wzmianki o malarstwie Wasilkowskiej, a także o jej podróżach, na przykład do Paryża, czy Petersburga.

Ogromny sukces w Polsce przyniósł jej obraz Rozmowa przyjaciółek, za który sędziowie konkursu Zachęty przyznali jej list pochwalny. Prasa zaczęła śledzić karierę Wasilkowskiej, a wszystkie recenzje były pochlebne. W małżeństwie, pomimo tego, że to Maria grała pierwsze skrzypce, układało się dobrze. Często razem z mężem wyjeżdżali. W podwarszawskim Świdrze zbudowali dwie drewniane pracownie, w których lubili malować. Być może w jednej z tych pracowni Maria namalowała Kobietę w altanie, która przywodzi na myśl słynną Altanę Aleksandra Gierymskiego. Niestety tego obrazu Wasilkowskiej nie udało się odnaleźć, a znamy go jedynie z jednej z recenzji, zresztą ogólnie niepochlebnej. Cezary Jellenta napisał, że „zupełnie smacznym jest tylko jeden szkic, przedstawiający kobietę w lekkim, powiewnym stroju, jak gdyby w altanie oblanej słońcem. Praca to ładna, pełna silnego światła, koloru, wdzięczna i naturalna”. W Mińsku, na wystawie w 1898 roku, portrety Marii zaprezentowano obok obrazów Aleksandra Gierymskiego oraz dzieł starych mistrzów. Do 1919 roku malarka wystawiała niemal bez przerwy i wciąż cieszyła się powodzeniem.

Maria Nostitz-Wasilkowska Portret Julii Weimanowej | 1902, MNW

Maria Nostitz-Wasilkowska, Portret Julii Weimanowej | 1902

Zmarła nagle 13 listopada 1922 roku w wieku 64 lat. Pięknie wspominał ją Henryk Piątkowski w „Kurierze”: „(Maria) Od chwili przybycia swego do Warszawy zasila tutejsze wystawy swymi utworami. Wystawia przeważnie portrety olejne lub pastelowe i także studia głów kobiecych. Cechą charakterystyczną jej talentu był wrodzony dar odczucia harmonii barwnej. Wyrobiona wirtuozka pędzla, zaznaczała plastyczną wizję wdzięku kobiecego z artystycznym umiarem (…). Zmarła nagle, z jej śmiercią ubywa jedna z poważniejszych pionierek ruchu niewieściego w dziejach sztuki, artystka o dużej kulturze i niepoślednim talencie”.

Maria Nostitz-Wasilkowska malowała z rozmachem. Używała dużych formatów, soczystych barw, chwytała podobieństwo i psychologię modeli. O jej sukcesie tak w Rosji, jak później w Polsce stanowiło jednak coś innego. Otóż każdy portret jej pędzla był odrębnym zagadnieniem malarskim traktującym o związku koloru i światła, podkreślającym indywidualne cechy psychologiczne i uwydatniającym to, co w danej postaci było najbardziej urokliwe.


Bibliografia:
https://polona.pl/item/kurjer-warszawski-r102-nr-316-17-listopada-1922-wyd-poranne,NDg4NjY3NTU/3/#item
Alicja Okońska, Malarki polskie, Warszawa 1976

Anna Cirocka

» Anna Cirocka

Historyk sztuki, interesuje się sztuką renesansu włoskiego, dziejami religii przedchrześcijańskiej Europy oraz antyczną i renesansową teorią sztuki. Prowadzi bloga annacirocka.blogspot.com. Mieszka w Gdańsku.


Portal NiezlaSztuka.net prowadzony jest przez Fundację Promocji Sztuki "Niezła Sztuka". Jeśli publikowane tu treści wydają Ci się inspirujące i chciałbyś/chciałabyś wesprzeć nas w tworzeniu miejsca w polskim internecie na temat sztuki, które nie ma reklam tu: www.niezlasztuka.net/wesprzyj-nas/ możesz przekazać nam darowiznę, nawet 1 zł ma dla nas ogromne znaczenie.


2 thoughts on “Maria Nostitz-Wasilkowska. Jak portrecistka rodziny carskiej podbiła polską sztukę

  1. Bardzo ciekawy artykuł, który po raz kolejny udowadnia, że kobieta może być wspaniałą artystką, niezwykle zdolną i wrażliwą. Fakt, że obecnie odkrywa się prace kobiet z różnych epok zasługuje na uznanie. Nie od czego byłyśmy, jesteśmy i będziemy tą piękniejszą częścią świata dopóki Niebo i Ziemia istnieć będą… Pozdrawiam!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *



ns-wspieram-post

Spodobał Ci się artykuł? Wesprzyj nas »