Każdy rockman wie, że grunt to bunt. Hiszpański malarz, podobnie jak niepokorni muzycy, kontestował rzeczywistość, protestował przeciw ograniczeniom, propagował indywidualizm i szaleństwo. „Wykluwał się” z jaja i wygłaszał płomienną mowę po łacinie, zlecał upieczenie 15-metrowego chleba i niósł go w procesji przez Paryż, jeździł białym Rolls-Roycem wyładowanym główkami kalafiorów. Odrębną kwestią jest to, czy jego życie było pełne surrealizmu, czy ekstrawagancji. Dla niego nie istniało pojęcie przesady. Ze względu na rzekomą niepoprawność polityczną artysty, André Breton, przywódca surrealistów, wyrzucił go z ugrupowania. Uznał za niepokojące płótna odnoszące się do Adolfa Hitlera oraz niedorzeczny zachwyt Dalego pulchnymi plecami wodza. Niesłusznie, ponieważ malarz nie głosił poglądów nazistowskich ani faszystowskich.



Salvador Dalí | 1932, fot. © The Gala-Salvador Dalí Foundation
























































