Są wakacje. Albo majówka. Jakiś długi weekend. Nieważne. Podejmujemy decyzję o zwiedzeniu któregoś z naszych pięknych polskich miast. Chcemy doświadczyć Sztuki przez wielkie S – podziwiać doskonałą, wielowieczną architekturę lub obejrzeć obrazy polskich czy europejskich mistrzów. Jakie miasto wybierzemy? Pewnie Kraków – mamy tu absolutnie wszystko, czego miłośnik sztuki mógłby zapragnąć: Stare Miasto, Wawel, Sukiennice, kościół Mariacki, dzieła Leonarda da Vinci i Rembrandta van Rijna. Chętnie odbędziemy też wycieczkę do Warszawy, aby podziwiać królewskie rezydencje: Zamek (a wraz z nim więcej obrazów Rembrandta), Łazienki i Pałac w Wilanowie. Jeśli wybierzemy się do Muzeum Narodowego, Centrum Sztuki Współczesnej bądź Zachęty, otrzymamy doskonałą, przekrojową lekcję historii sztuki. We Wrocławiu zobaczymy Panoramę Racławicką, a w Poznaniu arcydzieło Claude’a Moneta. A ilu z Was pojechałoby do… Łodzi?

ul. Piotrkowska, fot.: © Paweł Augustyniak. www.pawelaugustyniak.pl
Moje rodzinne miasto – dla Władysława Reymonta „Ziemia Obiecana”, dla Bogusława Lindy „miasto meneli”. To miasto, które skrzętnie skrywa swoje uroki przed przyjezdnymi, ukazuje je natomiast wszystkim cierpliwym. W Łódź trzeba „wejść”, trzeba ją poczuć, aby w pełni doświadczyć tego, co ma do zaoferowania. Zachęcam, będzie warto. Podróż pociągiem z Warszawy zajmuje mniej niż półtorej godziny.













