

Ja już tak mam, że muszę się przygotować do spotkania, również do spotkania z miastem. Dociekam, co ma najcenniejszego, a co stara się przede mną ukryć. Lubię też posłuchać rekomendacji innych, zanim wyruszę w podróż, nawet jeśli owi rekomendujący od kilku wieków już nie żyją.
A potem ciągnę ze sobą pożółkłe książki i pokreślone zeszyty. Nie inaczej było teraz. Moją przewodniczką po Gdańsku została, zupełnie nieświadomie, Maria Bogucka, a wszystko przez to, że w latach 60. napisała książkę Życie codzienne w Gdańsku. Wiek XVI–XVII.



Maria Bogucka, Życie codzienne w Gdańsku. Wiek XVI–XVII, fot. Niezła sztuka
Zakochana w jej opowieści, od długiego czasu chciałam się wyrwać do Gdańska, ale jakoś ciągle nie było okazji… Czytaj dalej
























































