O czym chcesz poczytać?
  • Słowa kluczowe

  • Tematyka

  • Rodzaj

  • Artysta

Spowiedź grzesznika. Michelangelo Merisi, znany jako Caravaggio



Strącił świętych z nieba. Był pierwszym dramaturgiem malarstwa. Pozostawił po sobie płótna i grube policyjne kartoteki. Udręczony i świadomy swego geniuszu awanturnik, uciekinier, morderca – Michelangelo Merisi, znany jako Caravaggio.

Ottavio Leoni Portret Caravaggia, detal | ok. 1621,

Ottavio Leoni Portret Caravaggia, detal | ok. 1621,

Mówi się, że wpływ na jego zachowanie miał ołów zawarty w farbach. Niektórzy też twierdzą, że sprawdziły się słowa Giovanniego Baglione skierowane do naszego bohatera: „Zginiesz marnie, jak marnie żyłeś”. Mroczna legenda szaleńca, przeplatana okresami zapomnienia, towarzyszyła Merisiemu przez kolejne epoki. Nie był jednak dręczony chorobą umysłową. Świadczy o tym bardzo komercyjne podejście do sztuki (kopiował swoje dzieła, aby więcej zarobić) oraz mistrzowskie wykorzystanie camera obscura (wymagało to wiedzy z dziedziny optyki). Jego demony znajdowały się znacznie głębiej.

„Hello darkness, my old friend”

W dzieciństwie baliśmy się ciemności. Wyobraźnia podpowiadała nam, że zwykłe kształty w mroku stawały się czymś strasznym. To pierwszy klucz do zrozumienia demonów Caravaggia. Wielu skupia się na mistrzowskim wykorzystaniu światła – i mają rację. Jednak pierwszym bohaterem obrazów dojrzałego Merisiego jest ciemność. Im bardziej nasz mistrz zmagał się z poczuciem winy po zabiciu Ranuccia Tomassoniego (domniemanego kochanka), im dłużej musiał uciekać i im bardziej zmagał się z obsesją śmierci, tym więcej mroku w jego obrazach. Wystarczy porównać dwa jego dzieła. Oba przedstawiają ten sam motyw wieczerzy w Emaus. Pierwsze pochodzi z 1601 roku, drugie z 1606. Różnica jest olbrzymia.

Caravaggio Wieczerza w Emmaus | 1601, olej i tempera jajeczna na desce, 141 × 196.2 cm, National Gallery w Londynie

Caravaggio Wieczerza w Emmaus | 1601, National Gallery w Londynie

<em>Wieczerza w Emmaus</em> | 1606, Pinakoteka Brera, Mediolan

Caravaggio Wieczerza w Emmaus | 1606, Pinakoteka Brera, Mediolan

Ta sama ciemność przemawia też w omawianym dziś obrazie Dawid z głową Goliata.

Caravaggio, Dawid z głową Goliata, Galeria Borghese, sztuka włoska, Niezła sztuka

Caravaggio Dawid z głową Goliata  |  1609/1610
olej, płótno, 125 × 101 cm, Galeria Borghese, Rzym

Trzeba jednak na początku dokonać pewnego rozróżnienia. Ciemność nie jest tym samym co mrok. Z mroku zawsze wynika śmierć. Z niego się nie wraca. Nie wróciła Virginia Woolf, nie wrócił Sándor Márai. Ciemność natomiast jest przestrzenią, w którą się wchodzi, aby uzyskać pewność (to temat na zupełnie oddzielny esej). Taką ciemność przeżywał upokorzony Jan od Krzyża, kiedy pisał o swojej duszy:

„W noc jedną pełną ciemności,
Udręczeniem miłości rozpalona,
O wzniosła szczęśliwości!
Wyszłam nie spostrzeżona,
Gdy chata moja była uciszona.

Bezpieczna pośród ciemności,
Przez tajemnicze schody osłoniona,
O wzniosła szczęśliwości!
W mroki ciemności, w ukrycie wtulona,
Gdy chata moja była uciszona.

W noc pełną szczęścia błogiego,
Pośród ciemności, gdzie mnie nikt nie dojrzał,
Jam nie widziała niczego,
Nie miałam wodza ni światła innego
Ponad ten ogień, co w sercu mym gorzał”.

św. Jan od Krzyża, Noc ciemna

Ciemność w omawianym obrazie Merisiego nie jest tylko tłem. Od Einsteina wiemy, że przestrzeń (właściwie czasoprzestrzeń) nie jest tylko sceną, na której dzieją się wydarzenia. Przestrzeń jest aktywnym uczestnikiem dramatu. Nie inaczej jest w tym obrazie. Ciemność Caravaggio nosił w sobie całe życie. Dziś wysłalibyśmy go do psychoanalityka. Ten pogrzebałby w owej ciemności (w wydarzeniach zepchniętych do podświadomości), użyłby magicznych zaklęć, takich jak „przepracować”, „kompleks”, „rany”, a sadzając na fotelu, do znudzenia pytałby, co czuje w związku ze śmiercią ojca, który zmarł w dzieciństwie, lub czy jego matka nie była nadopiekuńcza. Po latach takiej terapii nasz mistrz pewnie namalowałby wiele pięknych, pobożnych obrazów, może na wzór Fra Angelico lub van der Weydena. Z pewnością jednak świat nie ujrzałby Dawida z głową Goliata w takim kształcie. Tak przerażająco realnego. Caravaggio nigdy nie zniszczyłby bariery bezpieczeństwa między obrazem a widzem.

W ciemności tego obrazu kryje się cała historia Caravaggia. Żył w Rzymie pełnym przestępców, żebraków i prostytutek. Spędzał noce na pijaństwie w ciemnych spelunkach Wiecznego Miasta, wśród podejrzanego towarzystwa. Jest tu cała przemoc, uliczne bójki i w końcu tajemnicze zabójstwo. Odtąd każdy mógł go zabić. Merisi musiał uciekać, żył w ciągłym strachu, wpadł w obsesję śmierci i namalował serię scen biblijnych z obciętymi głowami.

„Któż odgadnie istotę i sedno artyzmu!
Któż pojmie to stopienie instynktów dyscypliny i rozkiełznania, w których on spoczywa!”

Tomasz Mann, Śmierć w Wenecji

Fiat lux

Niewątpliwie u Caravaggia kluczem do zrozumienia jest światło. Jeśli Giotta uznać za pierwszego mistrza narracji za pomocą spojrzeń i gestów, to Merisi jest dramaturgiem rodem ze współczesnego filmu. Na marginesie trzeba dodać, że sposób oświetlenia postaci u Caravaggia znajduje zastosowanie w filmie. Na przykład większość scen w serialu Hannibal, w których trzeba zbudować napięcie wokół dr. Lectera, jest zbudowana wedle reguł Caravaggia.

Kadr z serialu Hannibal, fot.: jovemnerd.com.br

Kadr z serialu Hannibal, fot.: jovemnerd.com.br

Sam Caravaggio pokazał nam jak rozumie funkcje światła.
Oto stoimy przed obrazem Pojmanie Chrystusa.

Caravaggio obraz Pojmanie Chrystusa

Caravaggio Pojmanie Chrystusa | ok. 1602, Irlandzka Galeria Narodowa, Dublin

Cała scena jest niezwykle głęboka, ale dziś naszą uwagę zwraca młodzieniec z lampą w dłoni.

Pojmanie Chrystusa (Pocałunek Judasza) | 1602, National Gallery of Ireland, Dublin

Caravaggio Pojmanie Chrystusa (Pocałunek Judasza), detal | 1602, National Gallery of Ireland, Dublin

Zwróćmy najpierw uwagę na sposób trzymania lampy. Układ palców jest łudząco podobny do sposobu trzymania pędzla. Dalej patrzymy na twarz młodzieńca, w którego rysach dopatrujemy się samego Caravaggia. Oświetlone są oczy. Przekaz jest jasny.

Wróćmy jednak do Dawida z głową Goliata. Tu światło wydobywa postać młodego, smutnego, współczującego chłopca. Nie jest to zwycięski Dawid z  poprzednich obrazów mistrza o tej tematyce. Niektórzy widzą w nim kochanka Caravaggia, inni sądzą, że to sam młody Caravaggio patrzy z litością na głowę Goliata. W porównaniu z poprzednimi obrazami ta scena jest statyczna. To pozorny spokój, spokój umarłych. Im większą ponosimy stratę, tym bardziej w nas coś umiera. Obserwujemy tych, którzy są spokojni, choć wiele stracili. Doskonale sobie radzą, funkcjonują. Ludzie współczujący rzucają bzdurnymi sloganami: „weź się w garść”, „głowa do góry”, „jutro też jest dzień”, „czas leczy rany” itd. itp. Ci, którzy są Dawidami z tego obrazu, mają zamknięte usta, są spokojni cmentarnym spokojem, w którym wyczuwamy krążące tęsknoty. To ci, którzy wiele stracili, ale każdego dnia przed wyjściem z domu przywdziewają maskę spokoju.

„O, niewidoczny, podskórny płacz. Oto patrzysz na kogoś, oczy ma suche, twarz nieruchomą, a on płacze. Szloch nim wstrząsa, choć nie drga mu brew…” (Edward Stachura)

Humilitas occidit superbiam

Jest też Goliat – Caravaggio – morderca. Uosobione zło. Wydaje się, że ręka Dawida przenosi tę odciętą głowę poza obraz, bliżej nas. Bożena Fabiani (…Muszę i Rzym zobaczyć, Dalsze gawędy o sztuce) zauważa, że duża część obrazów Caravaggia jest budowana tak, że pozostawiają one wolne miejsce od strony widza. Jakbyśmy mieli z bliska zobaczyć człowieka przegranego. Jakbyśmy musieli wyczytać wszystkie grzechy z jego twarzy. Ugodzony w czoło, jedyny słaby punkt, Goliat padł martwy. Tu już nie ma miejsca nawet na cmentarny spokój. Tu ujawniają się emocje. One muszą zaistnieć. Cały lęk, agresja, poczucie winy. Mówią nam o tym usta otwarte jakby w krzyku. Jak słowa wypowiadane od początku do końca, tak uczucia trzeba usłyszeć, wykrzyczeć, wypłakać. Czasem pojawia się agresja, która odpycha jak widok odciętej głowy, ale jest oznaką zdrowia. Nie ma nic gorszego niż połknięta agresja. Dlatego spokojna twarz Dawida jest bardziej przerażająca niż ociekająca krwią głowa Goliata. Chłopiec trzyma swoją ofiarę za włosy, pokazuje ją światu. Za chwilę otworzy dłoń i głowa potoczy się do stóp oglądających obraz. Caravaggio wiózł ten obraz kardynałowi Scypionowi Borghese jako swoją spowiedź i prośbę  o akt łaski. Nie dotarł do Rzymu. Zmarł tak samo nędznie jak żył.

Exodos

Nie mam monopolu na odczytanie tego obrazu. Każdy z Was widzi barwy i linie. One są jak nuty. Wszyscy widzą to samo, a jednak co pięć lat ma miejsce konkurs Chopinowski. Dlaczego? Ponieważ te same nuty każdy zagra inaczej. Obrazy podlegają temu samemu prawu.
Ten obraz szepcze, spowiada się, krzyczy.

Krzyk to jednak temat na kolejną historię…


Portal NiezlaSztuka.net prowadzony jest przez Fundację Promocji Sztuki „Niezła Sztuka”. Jeśli chciałbyś/chciałabyś wesprzeć nas w tworzeniu miejsca w polskim internecie na temat sztuki, które nie ma reklam możesz przekazać nam darowiznę, nawet 1 zł ma dla nas ogromne znaczenie.

Wesprzyj »


6 thoughts on “Spowiedź grzesznika. Michelangelo Merisi, znany jako Caravaggio

  1. Chyba nie do końca pięknie, bo Caravaggio nie był mordercą. Ranuccio Tomassoni zginął podczas pojedynku z Caravaggio jak dowodzi w swojej książce Andrew Graham-Dixon zatytułowanej w wersji włoskiej „Vita sacra e profana”. Obala tez przy okazji wiele innych niezgodnych z prawdą faktów dotyczących tego genialnego malarza. Serdecznie polecam wszystkim tę książkę,
    a w szczególności autorowi artykułu

    • NiC prostszego jak napisać samemu. Chętnie przeczytamy. Najłatwiej krytykować bez konkretów. Zwykłe czepialstwo.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *



ns-wspieram-post

Spodobał Ci się artykuł? Wesprzyj nas »