Czy córka stangreta mogła być wybitną artystką?

Ten nieco prowokacyjny tytuł skonstruowałam w związku z pytaniem, które ostatnio padło ze strony dziennikarzy w trakcie rozmów o książce biograficznej Polki na Montparnassie. Czy rzeczywiście nieznane dziś lub zupełnie zapomniane malarki, które tworzyły głównie w Paryżu przed I wojną światową, możemy uznać za wielkie artystki? Co do Olgi Boznańskiej, Meli Muter czy Tamary Łempickiej nie ma (teoretycznie) wątpliwości, ale co z resztą? Było ich kilkadziesiąt, a według niektórych wyliczeń kilkaset. Młode, dobrze jak na tamte czasy wykształcone (znajomość języków, umiejętność grania na instrumencie), wspierane finansowo i mentalnie przez rodzinę bądź protektorów, przybywały do Paryża po to, aby zasmakować upragnionej wolności, zdobyć wiedzę, profesjonalny warsztat i sięgnąć gwiazd. Nigdzie indziej poza Paryżem kobiety nie miały szans zostać szanowanymi artystkami – bo przecież chcąc dorównać mężczyznom w tamtych realiach, porywały się z motyką na słońce.

Czytaj dalej