O czym chcesz poczytać?
  • Słowa kluczowe

  • Tematyka

  • Rodzaj

  • Artysta

Święty Sebastian



Każda epoka ma swoją, tylko jej przynależną zarazę, obszar choroby dominującej, odciskającej własne, niewygodne piętno. W starożytności i średniowieczu rolę tą odgrywała dżuma, w renesansie syfilis i poty angielskie, natomiast od wieku XVII zaczyna się okres naprzemiennych nawrotów epidemii ospy, duru, malarii. Oprócz leków, medykamentów, pseudo-medykamentów, środków ochronnych, starano się walczyć z epidemiami za pomocą środków duchowych – ten właśnie rodzaj leczenia stanowił wyraz pojmowania zarazy jako Boskiej Kary zesłanej na ludzi za grzechy.

Andrea Mantegna, Św. Sebastian, ok. 1460, Kunsthistorisches Museum. Wiedeń, Niezła sztuka

Andrea Mantegna Św. Sebastian, detal | ok. 1460, Kunsthistorisches Museum, Wiedeń

Fundowano zatem msze wotywne, kaplice, kościoły, tzw. kolumny dżumowe, składano w świątyniach wota, jednak przede wszystkim kierowano modlitwy do popularnych patronów anty-zarazowych (Mater Misericordiae, Matki Boskiej Łaskawej, św. Rocha, św. Krzysztofa, św. Antoniego i św. Sebastiana).

Cecco del Caravaggio Święty Sebastian

Cecco del Caravaggio Święty Sebastian | 1610-20, Muzeum Narodowe w Warszawie

Jak głosi legenda, św. Sebastian, żyjący w III wieku dowódca straży cesarza Dioklecjana nawrócił się na chrześcijaństwo przez co został skazany na karę śmierci. Kilkadziesiąt strzał wypuszczonych przez cesarskich żołnierzy zraniło go, ale nie zabiło. Wymęczone, konające ciało Sebastiana odnalazła św. Irena, która zaopiekowała się nim i wyleczyła. Wkrótce święty ponownie został skazany na śmierć, tym razem poniósł ją w wyniku zmasakrowania maczugami. Cierpienia fizyczne jakich doznał uczyniły go patronem łuczników i kuszników (ze względu na motyw strzał), opiekunem tapicerów (bo był najeżony strzałami jak tapiseria igłami) oraz handlarzy żelastwem i konwisarzy (ponieważ groty strzał wykonywano z metalu).

Nicolas Régnier Święty Sebastian | ok. 1620, Ermitaż, Sankt Petersburg

Nicolas Régnier Święty Sebastian | ok. 1620, Ermitaż, Sankt Petersburg

Za opiekuna obrali go sobie także myśliwi, strażnicy, kamieniarze i ogrodnicy. Przede wszystkim jednak św. Sebastian był patronem dotkniętych zarazą. Patronat ów rozpoczyna bardzo dokładna data, a mianowicie 680 rok, wtedy właśnie wielka zaraza opanowała Pawię i nie ustępowała mimo modlitw do wielu świętych. Jak podaje Piotr Diakon w Historii Longobardów, w momencie absolutnego braku nadziei jeden z mieszkańców miasta został obdarzony nadprzyrodzonym widzeniem, w którym otrzymał nakaz postawienia ołtarza św. Sebastianowi. Kiedy władze kościelne uwierzyły w prawdziwość objawienia, zastosowały się do niego i wzmocniły modlitwy. Wkrótce też epidemia opuściła Pawię, a także zaatakowany w tym czasie przez dżumę Rzym. Aktywny wzrost popularności kultu świętego nastąpił jednak dopiero od połowy wieku XIV, czyli od momentu wybuchu tzw. „czarnej śmierci” – największej epidemii dżumy w historii.

Jusepe de Ribera Święty Sebastian

Jusepe de Ribera Święty Sebastian opatrywany przez św. Irenę i św. Łucję | 1621, Bilbao Fine Arts Museum

W ikonografii świętego, mniej więcej od wieku XIII rolę najważniejszego atrybutu zyskała strzała. Strzały i łuk stanowiły najstarszą broń znaną ludzkości, dlatego w starożytnych mitologiach wyobrażały często boską moc – mogły służyć bóstwu do walki z innymi bogami, ale mogły również symbolizować chorobę zesłaną na ludzi przez rozgniewane bóstwo (czynić tak miał kanaański bóg Reszef i Apollo). Ten sam wątek można odnaleźć w Biblii, gdzie zagniewany Bóg występuje jako łucznik (PS 7,13-14) i jako Ten, który doświadcza celnymi strzałami cierpiącego Hioba (Job 6,4). Dlatego też, kiedy w połowie wieku XIV Europę opanowała dżumowa zaraza, widziano w niej nade wszystko skutek Boskiego Gniewu. Co jednak istotne, strzała w ikonografii św. Sebastiana miała w pewnym sensie odwrócone znaczenie. Wchłaniając truciznę zarazy święty oddaje ludziom własne zdrowie. Trzymając w dłoni pęk strzał lub przyjmując ich ciosy we własne ciało nie był istotą karzącą, ale stawał się tarczą anty-zarazową, puklerzem, zbroją od której odbijają się boskie groty:

„(…) Gdy miecz gniewu Boskiego już za nami goni,
Niech nas przed nim Rycerski Puklerz Twój zasłoni
Przez utkwione w niewinnym Ciele Twoim strzały
Ulecz z wrzodów morowych Polski Naród Cały.
Wszakżeś na to Patronem od Boga obrany
Żebrze Twego ratunku, Lud i wszystkie stany (…)”
(XVIII-wieczny Hymn do świętego Sebastiana Męczennika).

Symbolika strzał zyskała w kulcie św. Sebastiana miejsce szczególne. W wielu poświęconych mu sanktuariach, np. w Ebersberg, Echternach, w Wiedniu (Schottenkirche) pielgrzymi nabywali małe, cynowe lub srebrne poświęcone strzały, którymi pocierano figury świętego i jego obrazy, a później noszono je jako amulety na ubraniu, kuszach, sznurach modlitewnych, kapeluszach. Strzały Sebastiana ochraniały nie tylko przed zarazą, ale przed każdym możliwym złem. Co warto podkreślić, ich popularność była w wieku XVIII już tak znacząca, iż stanowiły wówczas drugi, po muszli św. Jakuba najbardziej powszechny znak pielgrzymkowy w Europie!

Rafael Santi Swiety Sebastian

Rafael Santi Św. Sebastian | ok. 1501-02, Accademia Carrara, Bergamo

Późnośredniowieczne ujęcia prezentują „męczeństwo św. Sebastiana” jako wielce tragiczną scenę: prawie nagi święty zawieszony na drzewie, ukazany w bolesnym grymasie doświadczonego ciała przypomina Chrystusa konającego na krzyżu – doskonały przykład takiego ujęcia stanowi XV-wieczna grafika Martina Schongauera. Na przedstawieniach z wieku XV i XVI artyści dość często ograniczali liczbę strzał do pięciu – w nawiązaniu do pięciu ran Chrystusa. Poza tym strzały te widniały głównie w pachwinach, czyli tam gdzie w prawdziwej dżumie pojawiały się dżumowe guzy – tzw. „dymienice”.

Martin Schongauer Św. Sebastian

Martin Schongauer Św. Sebastian | XV w., Bibliothèque nationale de France, Paryż

W sztuce renesansowej przedstawienia „męczeństwa św. Sebastiana” stawały się wyśmienitym pretekstem do zaprezentowania doskonałego męskiego aktu, święty staje się Adonisem konającym za wiarę, konającym z miłości do ludzi. Na obrazie Piero i Antonio Pollaiuolo z 1475 roku jego zgrabna sylwetka wyrasta z pozbawionego gałęzi drzewa śmierci, wokół którego wirują sprawni łucznicy nie przestający go zapalczywie doświadczać.

Antonio i Piero del Pollaiuolo Święty Sebastian

Antonio i Piero del Pollaiuolo Męczeństwo Św. Sebastiana | 1475, National Gallery, Londyn

W grupie ujęć nowożytnych największą sławę zyskał obraz Antonella da Messiny (ok. 1476-1479 r.) – dzieło pozornie pełne harmonii i spokoju, przepełnione jednak wielością tajemnych postaci i symboli. Na pierwszym planie widnieje samotna postać św. Sebastiana doświadczonego pięcioma strzałami, przywiązanego do drzewa śmierci. Mocno teatralne ujęcie rozgrywa się w przestrzeni miasta idealnego, miasta obrosłego symboliczną pustką, przybranego w błękit dominującego nieba w tle, co istotne oprócz świętego pojawia się w obrazie kilka interesujących i nieprzypadkowych postaci. Z lewej strony, tuż przy drzwiach (szpitala ?) leży bezwładna postać żołnierza, który może wcześniej pilnował wejścia do budynku, sam jednak padł ofiarą dżumy. Z prawej strony widać dwóch kolejnych żołnierzy – jeden z nich wspiera się o widły – atrybut pomocny w sprzątaniu skutków epidemii. Za żołnierzami i portalem widnieją postacie dwóch medyków tkwiących w sporze naukowym, niedaleko nich, z lewej strony stoi kobieta z dzieckiem na ręku, czyżby bała się skutków choroby?

Antonello da Messina Święty Sebastian

Antonello da Messina Św. Sebastian | 1476-79, Gemäldegalerie Alte Meister, Drezno

Jednocześnie, jakby na przekór nastrojowi „końca świata” dostrzegamy przechadzających się swobodnie po mieście spacerowiczów, dodatkowo przy wywieszonych kobiercach siedzą wystrojone postacie. Świat wydaje się więc być rozdarty na pół, epidemia zbiera swoje żniwo, spierający się ze sobą lekarze nie potrafią znaleźć odpowiedniego lekarstwa, ale przecież prawdziwe życie toczy się dalej… Nadal trwają ludzkie relacje, miłości, nadal trwa ciekawość codzienności postaci siedzących na balkonie, nadal ważna jest estetyka (orientalne stroje lekarzy, wschodnie kobierce powiewające na wietrze, donice z kwiatami wstawione na balkonach, wyszukany modny ubiór spacerujących). Św. Sebastian stoi odwrócony od wszystkich postaci, odwrócony od świata realnego, a jego zasmucona twarz tkwi jakby w zamyśleniu nad ludzkim losem i jego kruchością.

Zupełnie inaczej opowiedział historię świętego jeden z najwybitniejszych naśladowców wielkiego Caravaggia – Cecco del Caravaggio. Na obrazie Męczeństwo św. Sebastiana (1610-1620 r.) zanurzył on scenę w mroku, ciemnej „nocy zmysłów”. Twarz Sebastiana jest właściwie niewidoczna, widoczny jest tylko jego biały, wciąż doskonały tors i oprawcy o bezdusznych wyuzdanych twarzach.

Cecco del Caravaggio Święty Sebastian

Cecco del Caravaggio Święty Sebastian | 1610-20, Muzeum Narodowe w Warszawie

Ikonograficzny szczyt osiągnął jednak Georges de la Tour w porażająco pięknym obrazie Św. Sebastian opatrywany przez św. Irenę (ok. 1649 r.). Kompozycja dzieła pozostawia nas niemymi wobec jego doskonałości, ciało świętego ponownie z prawie nie widoczną twarzą spoczywa na pierwszym planie, doświadczone ostatnią strzałą wbitą w brzuch.

Tuż obok klęczy św. Irena ubrana w czerwoną „krwawą” suknię, trzymająca w prawej dłoni mocno rozświetloną pochodnię. Towarzyszą jej dwie niewiasty i tajemnicza postać w czarnym kapturze…

Georges de la Tour Święty Sebastian

Georges de la Tour Święty Sebastian opatrywany przez św. Irenę | ok. 1649, Luwr

Trzy postacie kobiece jak trzy Marie u grobu symbolicznie boleją nad świętym, jednak w gronie owych trzech płaczek wyróżnia się głównie zdystansowana św. Irena, trzymająca rękę Sebastiana tak jakby badała puls. Ów nokturn ubrany w rezonans ciepłych barw wydobywa dzięki płomieniowi pochodni najważniejsze gesty: badanie pulsu, zawstydzenie św. Ireny, modlitewne dłonie postaci w kapturze i jawną rozpacz pozostałych dwóch kobiet. Kolumna ze sznurem stojąca z lewej strony obrazu jest jednak ciągle istotnym znakiem tortur, nie pozwalającym wierzyć w ostateczne zwycięstwo dobra nad złem.

Franciszek Starowieyski, Rosyjski św. Sebastian, Polswiss, Niezła sztuka

Franciszek Starowieyski Rosyjski św. Sebastian, 1991, fot. Polswiss

Jowita Jagla

» Jowita Jagla

Pani dok­tor histo­rii sztuki, cha­ry­zma­tyczny peda­gog i filar muzeum we From­borku; Obszar zainteresowań badawczych – sztuka średniowieczna (szczególnie malarstwo i ikonografia), związki sztuki z medycyną (wzajemne relacje, oddziaływanie, inspiracje wizualne), gest wotywny, ikonografia wotywna w sztuce Polskiej na tle sztuki europejskiej. Autorka książek: „Boska Medycyna i Niebiescy Uzdrowiciele wobec kalectwa i chorób człowieka”, (Neriton) Warszawa 2004; „Wieczna prośba i dziękczynienie. O symbolicznych relacjach między sacrum i profanum w przedstawieniach wotywnych z obszaru Polski Centralnej”, (Neriton) Warszawa 2009.


Nasz nowy projekt Muzeum w Liceum

Więcej o projekcie »


Portal NiezlaSztuka.net prowadzony jest przez Fundację Promocji Sztuki "Niezła Sztuka". Jeśli publikowane tu treści wydają Ci się inspirujące i chciałbyś/chciałabyś wesprzeć nas w tworzeniu miejsca w polskim internecie na temat sztuki, które nie ma reklam tu: www.niezlasztuka.net/wesprzyj-nas/ możesz przekazać nam darowiznę, nawet 1 zł ma dla nas ogromne znaczenie.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *



ns-wspieram-post

Spodobał Ci się artykuł? Wesprzyj nas »