O czym chcesz poczytać?
  • Słowa kluczowe

  • Tematyka

  • Rodzaj

  • Artysta

Aubrey Beardsley. Genialny ilustrator, którego pikantne grafiki szokują do dziś




Genialny brytyjski ilustrator, twórca kultowych rysunków do książek Oscara Wilde’a, podziwiany nawet przez Jamesa McNeilla Whistlera. Żył zaledwie dwadzieścia pięć lat, a mimo to zdążył zrewolucjonizować sztukę ilustracji. Jego sztuka była pełna kontrastów: erotyka i śmierć, subtelna linia i secesyjne ornamenty, bezwzględna czerń i oszczędna biel. Kim był artysta, który uczynił z groteski swój znak rozpoznawczy i dlaczego do dziś fascynuje historyków sztuki oraz miłośników brytyjskiej kultury?

Groteskowy, czyli pełen sprzeczności, absurdalny, jednocześnie zabawny i przerażający oraz zbudowany na zasadzie kontrastów. Kto obrał sobie taki cel w świecie, w którym dąży się do harmonii? Aubrey Beardsley – jeden z najważniejszych brytyjskich rysowników i ilustratorów, ikona fin de siècle, którego mottem było:

„Mam jeden cel – groteskę.
Jeśli nie jestem groteską, to jestem niczym”1.

Nadmorski klejnot

Aubrey Beardsley, Autoportret, tusz, papier, sztuka brytyjska, sztuka angielska, niezła sztuka

Aubrey Beardsley, Autoportret | 1892, Victoria and Albert Museum, Londyn

Aubrey przyszedł na świat latem 1872 roku w Brighton – modnym nadmorskim kurorcie, któremu blask nadawał fantazyjny Royal Pavilion. Rodzina Beardsleyów, składająca się z ojca Vincenta, matki Ellen (z domu Pitt), córki Mabel oraz najmłodszego syna, mierzyła się z licznymi problemami. Nieudolne zarządzanie finansami sprawiło, że kapitał wniesiony do małżeństwa (głównie przez pannę Pitt) szybko stopniał. Na domiar złego, Vincent był chory na gruźlicę, która doprowadziła do jego przedwczesnej śmierci. Na suchoty cierpiał również Aubrey, uchodzący do najmłodszych lat za niezwykle słabe, delikatne i chorobliwe dziecko.

Mimo dolegliwości syna Ellen miała ambitne plany wobec swego potomstwa, w szczególności nalegała na edukację muzyczną. W 1881 roku, w poszukiwaniu jak najlepszych warunków dla chorującego Aubreya, rodzina przeniosła się do Epsom – ta pierwsza z przeprowadzek stała się swoistą przepowiednią wiecznie tułającego się artysty.

W wieku zaledwie dziesięciu lat Beardsley otrzymał swoje pierwsze zlecenie, które polegało na wykonaniu kopii ilustracji książkowych autorstwa Kate Greenaway. Ponadto wraz z siostrą Mabel dawali koncerty i recitale, reperując tym samym domowy budżet. Po krótkim epizodzie w Epsom, a następnie w Londynie Beardsleyowie wrócili do Brighton, gdzie zamieszkali u krewnych Ellen. Dzięki rodzinie Pittów Aubrey mógł uczęszczać do szkoły, gdzie pracował Arthur King. Nauczyciel wprowadził przyszłego rysownika w świat teatru, angażował go również do wielu przedstawień oraz był jedną z pierwszych osób, które zauważyły jego artystyczny talent. W 1888 roku, po ukończeniu instytucjonalnej edukacji, rodzeństwo Beardsleyów ponownie zamieszkało w Londynie, tym razem w dzielnicy Pimlico.

Jacques-Emile Blanche, Aubrey Beardsley, sztuka brytyjska, sztuka angielska, niezła sztuka

Jacques-Emile Blanche, Aubrey Beardsley | 1895, National Portrait Gallery, Londyn

Londyn

Stolica kraju pokazała, jak trudne może być dorosłe życie. Aubrey musiał podjąć prozaiczną posadę urzędnika, pracował m.in. w firmie ubezpieczeniowej. Niestety gruźlica nie pozwalała o sobie zapomnieć – napad choroby wykluczył Beardsleya z aktywności zawodowej na cały rok. Na szczęście pojawiały się także chwile lepszego samopoczucia. Wyjątkowe pod tym kątem było lato 1891 roku. Aubrey wraz z siostrą mieli okazję odwiedzić studio Edwarda Burne’a-Jonesa – malarza, grafika, projektanta, artysty należącego do ruchu Arts & Crafts, bliskiego współpracownika Williama Morrisa. Beardsley nie pozostał biernym widzem, onieśmielonym sławą uznanego twórcy, ponieważ odważył się wystawić na osąd swoje własne portfolio. Ocena Burne’a-Jonesa była więcej niż entuzjastyczna – w zaprezentowanych rysunkach dostrzegł talent i zapowiedź wielkiej kariery.

Aubrey Beardsley w pokoju w hotelu Cosmopolitain, zdjęcie, fotografia, archiwum, sztuka brytyjska, sztuka angielska, niezła sztuka

Aubrey Beardsley w pokoju w hotelu Cosmopolitain | 1897, National Portrait Gallery, Londyn

Aubrey, zafascynowany dziełami z kręgu prerafaelitów, miał okazję zapoznać się ze zbiorami Fredericka Leylanda – równie wielkiego amatora, co kolekcjonera sztuki. Spotkanie z Rossettim, Morrisem, Burne’em-Jonesem zwieńczyło zobaczenie Pawiego Pokoju (Peacock Room), czyli jadalni w domu Leylanda, za której całościowy projekt odpowiadał James McNeill Whistler. Beardsley był pod ogromnym wrażeniem tej realizacji. Świat artystyczny pochłonął go całkowicie – w 1891 roku rozpoczął naukę w Westminster School of Art pod kierunkiem Frederica Browna. Jego jedyna artystyczna edukacja nie trwała długo, ponieważ zakończył ją ledwie po roku.

Czy świadomość wyniszczającej organizm choroby przyczyniła się do niezwykłego tempa życia Beardsleya? Ciągłe przeprowadzki, angażowanie się w projekt za projektem… Nie uprzedzajmy jednak faktów. Niektóre z pierwszych prac Aubreya zdradzają silną inspirację twórczością Burne’a-Jonesa, szczególnie dobrze pokazuje to ilustracja do Hamleta (Hamlet following the Ghost of his Father). Do znalezienia własnego indywidualnego stylu początkujący artysta potrzebował jeszcze trochę nauki i kolejnych zachwytów.

Paryska przygoda i Śmierć Arthura

Można śmiało stwierdzić, że nie byłoby ilustratora Beardsleya, gdyby nie europejskie odkrycie sztuki japońskiej w drugiej połowie XIX wieku. Urok „obrazów przepływającego świata”, wiszących zwojów i erotycznych przedstawień shunga znalazł swoje odbicie szczególnie w jego pracach z pierwszej połowy lat 90. Wystarczy spojrzeć na The Birthday of Madame Cigale czy Le D​èbris [sic] d’un Poete. Drugi z rysunków, o formie wydłużonego wertykalnie prostokąta, choć sugerujący wyniszczonego pisarza, symbolicznie odnosi się do samego artysty, uwięzionego za urzędniczymi księgami.

Aubrey Beardsley, ilustracja, niezła sztuka

Aubrey Beardsley, The Achieving of the Sangreal | 1893, University of Florida Digital Collections, źródło: https://ufdc.ufl.edu

W ramach odpoczynku od pracy podczas letniego urlopu w 1892 roku Beardsley wybrał się do Paryża. Oczywiście w jego bagażu nie mogło zabraknąć portfolio z nowymi pracami. Młody Anglik miał okazję zaprezentować się przed Pierre’em Puvis de Chavannes’em, jednym z najistotniejszych francuskich malarzy tego czasu. Reakcje były nadzwyczaj pochlebne, a Aubrey opisywał cały wyjazd w samych superlatywach. Najlepsze miało zaś dopiero nadejść.

Jesienią Beardsley nawiązał znajomość z Frederickiem Evansem, londyńskim księgarzem. Nowo poznany przedsiębiorca przedstawił artystę wydawcy J.M. Dentowi, który poszukiwał ilustratorów do planowanego nowego wydania Le Morte d’Arthur (Śmierć Artura) Thomasa Malory’ego. Właśnie to zlecenie okazało się biletem wstępu do świata pełnoetatowych artystów. Beardsley, poproszony o wykonanie próbnej ilustracji, przedstawił The Achieving of the Sangreal. Czarno-biały rysunek zdradza zamiłowanie twórcy do detalu i gęstej, drobnej linii, choć wyziera z niego wyraźnie inspiracja malarstwem Edwarda Burne’a-Jonesa.

Dent zaproponował kontrakt na całe wydanie, na potrzeby którego Beardsley przygotował dwadzieścia kompozycji zajmujących całą stronę, około 100 mniejszych rysunków umieszczonych w tekście, prawie 350 inicjałów oraz okładkę2. Nad ogromnym zleceniem unosił się cień innego artysty i wydawcy – Williama Morrisa. Starszy twórca, marzący o średniowiecznych iluminowanych manuskryptach, założył własne wydawnictwo Kelmscott Press. Wszystkie prace wykonywano ręcznie przy zachowaniu tradycyjnych metod. Działalność Morrisa stała się punktem wyjścia dla Beardsleya, co jest widoczne m.in. w zaproponowanym układzie stron – główne przedstawienie jest otoczone ornamentalną bordiurą. Ta zastosowana przez Beardsleya znacznie mniej czerpała ze średniowiecznej sztuki, a była autorską kreacją o secesyjnej stylizacji.

Aubrey Beardsley, How King Arthur saw the Questing Beast, and thereof had great marvel, tusz, papier, sztuka brytyjska, sztuka angielska, niezła sztuka

Aubrey Beardsley, How King Arthur saw the Questing Beast, and thereof had great marvel | 1893, Victoria and Albert Museum, Londyn

Ilustracje uległy pewnym przemianom – ich linearny styl, obfitujący w drobne detale, uległ uproszczeniu. Wystarczy zestawić ze sobą How King Arthur Saw the Questing Beast i How Sir Tristam Drank of the Love Drink, aby dostrzec znaczące wzmocnienie linii i rezygnację ze zbędnych szczegółów. Kwestie artystyczne zostały podporządkowane łatwiejszemu mechanicznemu reprodukowaniu. Jak na nowe wydanie La Morte d’Arthur zareagował William Morris, dla którego było to jedno z najważniejszych dzieł literackich? W przeciwieństwie do Burne’a-Jonesa nie był zachwycony Beardsleyem. Jak relacjonował w liście młodszy artysta, Morris przeklął go za realizację książki w taki sposób (oparty na maszynie, a nie ręcznej pracy). Beardsley nie przejął się tym zbytnio, ponieważ dalej dodał, że jego własne dzieło jest świeże i oryginalne, a Morris jedynie imituje starą sztukę…3 Beardsley nie należał do ludzi przesadnie skromnych.

Dobre słowa i księżniczka o szczególnych upodobaniach

Mogłoby się zdawać, że praca nad La Morte d’Arthur wypełni szczelnie kalendarz Beardsleya. Nic bardziej mylnego. Dla wydawcy Denta przygotował małe rysunki, które miały towarzyszyć wydaniu Bon-Mots – zbiorowi humorystycznych powiedzeń i aforyzmów autorstwa kilku pisarzy. Było to zlecenie, przy okazji którego Beardsley mógł zaspokoić swoje „pragnienie” tworzenia groteski, wykonując serię niepowiązanych ze sobą, często absurdalnych, czarno-białych ilustracji. Całość powstała w zaledwie dziesięć dni (sześćdziesiąt rysunków), a stała się swoistym polem doświadczalnym. W jednej z winiet pojawia się osobliwa postać, przypominająca embrion lub płód, która będzie jednym z motywów powracających w późniejszych pracach artysty.

Rok 1892 Beardsley zakończył w iście szampańskim nastroju. Twórca został przedstawiony Lewisowi Hindowi – jednemu z redaktorów magazynu „The Art Journal” i tygodnika „Pall Mall Budget” (dla którego wykonywał rysunki odnoszące się do aktualnego repertuaru teatralnego). Dziennikarz przez pewien czas odpowiadał również za edycję nowego czasopisma „The Studio”. To dzięki niemu w pierwszym numerze wydanym w kwietniu 1893 roku pojawił się artykuł autorstwa Josepha Pennella zatytułowany Nowy ilustrator. Aubrey Beardsley. Niezwykle pochlebny tekst podkreślał wyjątkowość i doskonałość wykonania niewielkiej (jeszcze) liczby dzieł. Szczególnie znamienne jest zdanie kończące wywód:

„Z pewnością, przy stosunkowo niewielkiej liczbie prac, które stworzył pan Beardsley, udało mu się przemówić do artystów – i czego można chcieć więcej?”4.

Esej został okraszony ośmioma pracami – pojawiły się ilustracje z La Morte d’Arthur, wspomniane już The Birthday of Madame Cigale oraz rysunek zatytułowany Siegfried, należący do Edwarda Burne’a-Jonesa, nie trzeba więc było daleko szukać zachwyconych Beardsleyem artystów… Bodajże najważniejszym dziełem okazała się praca wykonana w nawiązaniu do sztuki Oscara Wilde’a Salome. To właśnie w „The Studio” swoją premierę miał rysunek J’ai baisé ta bouche Iokanaan ukazujący tytułową księżniczkę trzymającą głowę Jana Chrzciciela. Tytuł i cytat z dramatu umieszczone w polu obrazowym odnoszą się do jednych z ostatnich słów wypowiedzianych przez bohaterkę: „Ucałowałam twe usta, Jokanaanie, ucałowałam twe usta!”5. Rezultat takiej publikacji mógł być tylko jeden – Beardsley dostał zlecenie na wykonanie ilustracji do całej sztuki. Rysunki powstawały od maja do listopada 1893 roku.

Jednoaktowa tragedia autorstwa enfant terrible ówczesnego świata literackiego została opublikowana w języku francuskim. Dzieło Wilde’a odnosi się do biblijnej historii o księżniczce Salome, córce Herodiady, której taniec tak zachwycił jej ojczyma Heroda Antypasa, że zgodził się spełnić każde jej życzenie. Dziewczyna za namową matki zażądała głowy uwięzionego w pałacu Jana Chrzciciela. Dzięki Irlandczykowi Salome stała się uosobieniem femme fatale końca wieku i symbolem drapieżnego erotyzmu. Istotną rolę odegrały tu również ilustracje Beardsleya. Artysta, zapoznany z Wilde’em przez wspólnych znajomych, otrzymał francuski egzemplarz Salome z osobistą dedykacją: „Dla Aubreya: dla jedynego artysty, który oprócz mnie wie, czym jest taniec siedmiu zasłon, i potrafi dostrzec ten niewidzialny taniec”6.

Ilustracje stworzone do angielskiego wydania to śmiałe, asymetrycznie budowane kompozycje, w których postacie oddano płynną secesyjną linią. Artysta nie bał się operować pustką, jak również wypełniać przestrzenie wzorem. Doskonale rozegrał to m.in. w Pawiej spódnicy, gdzie widzimy kapitana gwardii i Salome odzianą w spływającą do ziemi szatę, której dolna część rozwija się niczym pawi ogon. Tylko Beardsley mógł przedstawić pawi wzór tak, aby widz nie odczuł braku właściwych dla upierzenia tego ptaka intensywnych kolorów.

Ilustrator mistrzowsko posługiwał się czernią i wykorzystywał białe tło, o czym najlepiej świadczy Taniec brzucha, czyli wizerunek odnoszący się do słynnego tańca siedmiu zasłon. Kompozycja została podzielona poprzez umieszczenie w dolnej części grubego, czarnego pasa. Stał się on jednocześnie „sceną” dla tańczącej Salome, ale też wydzielił postać demonicznego muzyka, podkreślając jego obcość i niezwykłość.

Opublikowany w „The Studio” rysunek również znalazł się w angielskim wydaniu sztuki, choć w nieco zmienionej formie i pod innym tytułem. W Punkcie kulminacyjnym zniknęły cytat i secesyjne ornamenty otaczające Salome oraz czarny pas znajdujący się na wysokości jej dłoni. Choć uproszczenie kompozycji miało swoje uzasadnienie ze względu na proces reprodukcji, to przyczyniło się do wzmocnienia wyrazu samego dzieła. Jakby lewitująca księżniczka upaja się momentem swego triumfu, trzymając swoją nagrodę za taniec. Krew skapująca z głowy Jana Chrzciciela tworzy kałużę, z której wyrasta kwiat lilii.

„A! tyś nie chciał mi dać całować twych ust, Jokanaanie! Oto teraz całować je będę! Będę je gryzła zębami, jak owoc dojrzały się gryzie. Tak, ucałuję twe usta, Jokanaanie. Mówiłam to! Czy tego nie mówiłam? Mówiłam to. Ach! ucałuję je teraz!…”7

Ilustracje do Salome stanowiły punkt kulminacyjny wczesnej twórczości Aubreya Beardsleya.

Kolor – żółty

Aubrey Beardsley, Frederick Evans, portret, zdjęcie, fotografia, sztuka brytyjska, sztuka angielska, niezła sztuka

Portret Aubreya Beardsleya, fot. Frederick Evans | 1894, Victoria and Albert Museum, Londyn

Choć świat jego prac był w głównej mierze czarno-biały, Beardsley nie stronił od kolorów. Kiedy sytuacja finansowa artysty i jego siostry Mabel uległa poprawie, przenieśli się do większego domu, cały czas pozostając w dzielnicy Pimlico. Salon, który służył Aubreyowi za miejsce do pracy, miał pomarańczowe ściany zestawione z czarnymi podłogami i meblami. Ukazywało to jego dekadenckie upodobania. Archiwalne fotografie i portrety zdradzają, jaką wagę rysownik przykładał również do swojego wyglądu. Zdjęcia są pozowane, tak aby podkreślić długie, smukłe dłonie, duży nos i charakterystyczną fryzurę z przedziałkiem na środku. Ubiór odgrywał niemniejszą rolę – zawsze nienaganny, składający się z szarego garnituru z kamizelką, muszką, kwiatkiem w butonierce, rękawiczkami i laską – jak pokazuje portret autorstwa Jacques’a-Emile’a Blanche’a z 1895 roku.

Publikacja skandalicznej Salome odbiła się szerokim echem, czyli krótko mówiąc: odniosła sukces. Beardsley mógł skierować swoją energię ku nowemu projektowi.

Aubrey Beardsley, Żółta książka, The Yellow Book, sztuka brytyjska, sztuka angielska, niezła sztuka

Aubrey Beardsley, „Żółta książka ” nr 1 | 1894, Tate Gallery, Londyn

Wraz ze znajomym pisarzem Henrym Harlandem planowali powołanie nowego rodzaju magazynu – poświęconego literaturze i sztuce kwartalnika, gdzie mogliby się wyrazić ci, których odrzuciła tradycyjna prasa. W pomysł został wtajemniczony również John Lane, z którym Beardsley współpracował przy okazji tragedii Wilde’a. Pierwszy numer nowego wydawnictwa – „The Yellow Book” („Żółta Książka”) został opublikowany 15 kwietnia 1894 roku. Na intensywnie żółtej okładce znajdowała się oczywiście ilustracja Beardsleya – przedstawiała ona kobietę, jednak już nie biblijną księżniczkę lub bohaterkę rycerskiego romansu, a kobietę współczesną, której żywiołem jest noc, kawiarnie, bary, teatr i literatura oraz rozrywki, które sama sobie wybiera. W pracach dla „The Yellow Book” artysta chętnie odnosił się do sztuk teatralnych i kawiarnianego życia. W wielu ilustracjach jeszcze śmielej operował czarną plamą, co doskonale komponowało się z intensywną żółcią obwolut.

Londyńską scenę prasową ogarnęło prawdziwe żółte szaleństwo. Pierwsze numery miały kilka wydań! Publikacja zyskała zarówno wielkie uznanie, jak i licznych przeciwników, którzy w skrajnych przypadkach domagali się delegalizacji kwartalnika. Koniec nadszedł w kwietniu 1895 roku, kiedy Oscar Wilde został aresztowany pod zarzutem nieobyczajnych czynów. Media podkreślały, że w chwili zatrzymania podejrzany miał pod pachą „żółtą książkę”. Pisarz najprawdopodobniej trzymał francuską powieść (miały żółte papierowe okładki), ale skojarzenia opinii publicznej były jednoznaczne. Beardsley został pozbawiony posady redaktora artystycznego i głównego źródła dochodu, a seria całej swojej świeżości, kontrowersyjności oraz atrakcyjności.

W stronę rokoka

Pogarszający się stan zdrowia, a także stres związany z „The Yellow Book” spowodowały, że Beardsley wyjechał do Paryża. Z pomocą biednemu artyście przyszedł zamożny potomek rosyjskich migrantów, poeta Marc-André Raffalovich, który objął go swoim mecenatem. Pomocną dłoń wyciągnął także wydawca Leonard Smithers. Pragnął on wypełnić pozostawioną po „The Yellow Book” wyrwę na rynku wydawniczym i publikować czasopismo poświęcone sztuce i literaturze nieograniczone przez uprzedzenia i konwenanse. Tak narodził się magazyn „The Savoy”, ponownie z Beardsleyem w roli redaktora artystycznego. Choć panowie rozpoczęli współpracę latem 1895 roku, to pierwszy numer został opublikowany w styczniu kolejnego roku.

W tym czasie rysownik sprzedał nieruchomość w Londynie i dużo podróżował – był w Normandii i kilku niemieckich miastach. W „The Savoy” zaistniał nie tylko jako ilustrator, ale też jako pisarz, autor powieści Under The Hill opartej na legendzie o rycerzu Tannhäuserze, który trafia do krainy rozkoszy bogini Wenus. Beardsley z „The Savoy” oferował swoim odbiorcom zupełnie inną estetykę. Doskonale pokazała to pierwsza okładka czasopisma ukazująca spacerującą w ogrodzie kobietę. Artysta zerwał z ciężkimi plamami czystej czerni na rzecz wypełniania konturów przedmiotów drobnymi kreseczkami. Scena rodem z osiemnastowiecznego francuskiego malarstwa została przełamana przez postać pulchnego putta odzianego we frak i cylinder. W pierwotnej wersji pod jego nogami leżał egzemplarz „The Yellow Book”, na który oddawał mocz…

Aubrey Beardsley, The Rape of the Lock, sztuka brytyjska, sztuka angielska, niezła sztuka

Aubrey Beardsley, Pukiel porwany | 1896, Victoria and Albert Museum, Londyn

Nowy Beardsley to nie tylko „The Savoy”, ale też ilustracje do poematu heroikomicznego Pukiel porwany Alexandra Pope’a8. Utwór opowiada o kłótni między dwoma rodami spowodowanej niepohamowaniem Lorda Petre, który bez uprzedniej zgody obciął Arabelli Fermor kosmyk włosów.

Wielką przemianę w twórczości Beardsleya doskonale zobrazuje zestawienie dwóch prac o tym samym, niezwykle przez niego lubianym motywie kobiecej toalety. Scena toalety Salome została ukazana w oszczędnie zarysowanym wnętrzu – jedynie kilka kresek daje sugestię ściany i okna. Toaletka mogłaby rywalizować z najlepszymi projektami Edwarda Williama Godwina w duchu anglo-japońskiego nurtu estetyzmu. Kreacja księżniczki została oddana za pomocą eliptycznych linii. Kompozycja jest asymetryczna, czarne elementy sukni i nakrycia głowy kontrastują z pustymi powierzchniami ściany i podłogi. Grafika przedstawiająca toaletę Arabelli z Pukla porwanego ma bardziej symetryczny układ – w jej centrum znajduje się główna bohaterka w towarzystwie służącej z jednej strony i bogato zastawionego mebla z drugiej. To przedstawienie w typie horror vacui, zachwycające liczbą detali upiętej fryzury, flakonów kosmetyków, falban kreacji, wzoru tapety i krajobrazu na parawanie.

Beardsley odszedł od długich, płynnych linii, pustki i mocnych czarnych plam na rzecz mocniejszego konturu oraz drobnych, gęsto kładzionych kreseczek i kropeczek. Wydawca Leonard Smithers stwierdził, że Beardsley „przyozdobił” swoimi pracami nowe wydanie Pukla porwanego. Użyte przez niego słowo embroidered („haftowany”, „wyszyty”), choć miało sugerować odstępstwa od literackiego pierwowzoru, doskonale ukazuje specyfikę, dekoracyjność i drobiazgowość ilustracji. Jedną z najlepszych recenzji wystawił sam James McNeill Whistler: „Aubrey, popełniłem bardzo wielki błąd – jesteś bardzo wielkim artystą”9.

W przeszłość bez przyszłości

Pukiel porwany został wydany w maju 1896 roku. Początek tego roku był naznaczony znaczną intensyfikacją objawów gruźlicy. Ataki choroby zatrzymały Beardsleya w Paryżu, później podczas podróży do Brukseli. Ciągłe przenosiny – powrót do Londynu, wyjazd na południe od hrabstwa Surrey, a później jeszcze dalej, do Normandii i na Lazurowe Wybrzeże – były podyktowane lekarskimi zaleceniami. Artysta nie zaprzestał jednak prac, wręcz przeciwnie, pracował gorączkowo, chcąc jak najlepiej wykorzystać pozostały mu czas.

Aubrey Beardsley, Ateńska kobieta, ilustracja do Lizystraty, Lizystrata, sztuka brytyjska, sztuka angielska, niezła sztuka

Aubrey Beardsley, Ateńska kobieta, ilustracja do Lizystraty | 1896, źródło: Public Domain Image Archive

Tuż po premierze Pukla… Smithers zamówił ilustracje do Lizystraty – komedii Arystofanesa opowiadającej o zorganizowanym przez tytułową bohaterkę strajku, mającym doprowadzić do zawarcia pokoju między Atenami i Spartą. Zdecydowanie większe emocje od obranego przez Lizystratę celu budziły wybrane przez nią środki, czyli skłonienie kobiet do odmawiania współżycia do czasu zakończenia wojny… W ilustracjach do Lizystraty Beardsley zrezygnował z rozbudowanych teł, konturowe sylwetki bohaterów otacza pustka, a jedynie wybrane elementy ich garderoby zyskują faktury i wzory. Mimo antycznych konotacji (artysta studiował greckie wazy znajdujące się w kolekcji British Museum) królują rokokowe falbany i peruki. Seksualne napięcie między dwoma frakcjami konfliktu zostało oddane w sposób niezwykle obrazowy, za pomocą nadnaturalnych rozmiarów penisów.

Równie groteskowe, co kontrowersyjne wydanie komedii trafiało jedynie do zainteresowanych klientów. Przygotowano tylko 100 kopii, więc publikacja nie trafiła do szerokiej dystrybucji. Choć Beardsley był znany z częstego operowania nagością i sięgania po tematy erotyczne, to nie należy sprowadzać jego twórczości do rangi taniej sensacji. Doskonale pokazują to przemyślane kompozycje, umiejętne czerpanie inspiracji z otaczającego go świata i nieustanna praca nad własnym stylem.

Beardsley zdawał sobie sprawę z własnego stanu zdrowia – na jedno z powitań podczas wizyty w Londynie odpowiedział: „Jestem u progu śmierci, ale to nie ma znaczenia”10. Po ukończeniu Lizystraty zaangażował się w dwa duże projekty ilustratorskie. Pierwszy dotyczył powieści Théophile’a Gautiera Mademoiselle de Maupin opowiadającej o podbojach miłosnych przebierającej się za mężczyznę gwiazdy francuskiej opery, drugi natomiast sztuki Bena Jonsona Volpone albo lis o próbie przejęcia spadku po bogatym i chciwym tytułowym bohaterze. Niestety żaden z nich nie został ukończony, jednakże powstałe prace ukazują kolejny etap rozwoju artystycznego Beardsleya. Dotychczasowy kontrast czerni i bieli, operowanie płaską plamą barwną lub gęste układy kreseczek i kropeczek zostały zastąpione przez szerszą gamę szarości, lawowanie oraz sugestię trójwymiarowości.

Zapał do pracy i energia twórcza przegrały z bezwzględną chorobą. Aubrey Beardsley zmarł 16 marca 1898 roku w wieku zaledwie dwudziestu pięciu lat.

Witaj i żegnaj

Aubrey Beardsley, Ave atque vale, ilustracja do Under the hill, sztuka brytyjska, sztuka angielska, niezła sztuka

Aubrey Beardsley, Ave atque vale | 1896, źródło: Wikipedia.org

W siódmym numerze magazynu „The Savoy” wydanym w listopadzie 1896 roku opublikowana została Pieśń 101 Katullusa w tłumaczeniu samego Beardsleya. Warstwę tekstową uzupełniała grafika zatytułowana Ave Atque Vale, odnosząca się do ostatniego wersu utworu:

„Wiekuiste, mój bracie, mówię ci: witaj – i żegnaj”11.

Powstanie rysunku można odczytywać symbolicznie – jako przeczuwanie przez artystę jego własnej nadchodzącej śmierci…

Beardsley żył krótko i szybko. Podczas swojej kilkuletniej zawrotnej kariery wykonał ponad 1000 rysunków. W przeciwieństwie do wielu uznanych artystów sławy nie zapewniło mu malarstwo – wykonał zaledwie dwa oleje na płótnie. Farba i inne substancje działające zbyt drażniąco na zajęte chorobą płuca sprawiły, że musiał zrezygnować z obrazów. Beardsley praktycznie nie brał udziału w wystawach – jego galerią stały się książki, czasopisma, magazyny i przestrzeń miejska, w której wisiały jego plakaty. Wspaniale wykorzystał cyrkulację obrazów w ówczesnej kulturze wizualnej. Doskonale podsumował to Julius Meier-Graefe:

„W ciągu jednego dnia mógł być barokowy, empirowy, prerafaelitowski lub japoński, a czasami wszystkie te style współistniały w jednym obrazie. Jednak zawsze pozostawał Beardsleyem”12.

bibliografia, artykuły o sztuce, niezła sztuka

Bibliografia:
1. Aubrey Beardsley, red. S. Calloway, C. Coberau-Parsons, London 2020.
2. Katullus, Poezje wszystkie, tłum. G. Franczak, Kraków 2013.
3. Marsh J., Aubrey Beardsley. Decadence& Desire, London 2020.
4. Meier-Graefe J., Modern Art. Being a Contribution to a New System of Aesthetics, London 1908, https://archive.org/details/modernartbeingco02meieuoft/page/254/mode/2up (dostęp: 29.11.2025).
5. Pennell J., A New Illustrator. Aubrey Beardsley, „The Studio” nr 1, 1893, https://digi.ub.uni-heidelberg.de/diglit/studio1893/0036/image,info (dostęp: 29.11.2025).
6. Slessor C., The Art of Aubrey Beardsley, London 2000.
7. Wilde O., Salome, tłum. L. Choromański, Warszawa 1914.


  1. J. Marsh, Aubrey Beardsley. Decadence & Desire, tłum. własne, London 2020, s. 8.
  2. C. Slessor, The Art of Aubrey Beardsley, London 2000, s. 25.
  3. Ibidem, s. 31.
  4. J. Pennell, A New Ilustrator. Aubrey Beardsley, „The Studio” nr 1, 1893, s. 18, https://digi.ub.uni-heidelberg.de/diglit/studio1893/0036/image,info (dostęp: 29.11.2025); tłum. własne.
  5. O. Wilde, Salome, tłum. L. Choromański, Warszawa, 1914, s. 57; wydanie Ferdynanda Hoesicka ozdabiały rysunki Beardsleya, https://bc.radom.pl/dlibra/doccontent?id=38232 (dostęp: 29.11.2025).
  6. J. Marsh, op. cit., s. 20, tłum. własne.
  7. O. Wilde, Salome, op. cit., s. 55.
  8. Utwór był wydawany w języku polskim pod kilkoma tytułami, m.in. Pukiel porwany, Pukiel Belindzie Ustrzyżony i Porwany, Porwany lok; tytuł w języku angielskim: The Rape of the Lock.
  9. J. Marsh, op. cit., s. 31, tłum. własne.
  10. Ibidem, s. 34, tłum. własne.
  11. Katullus, Pieśń 101, w: Katullus, Poezje Wszystkie, tłum. G. Franczak, Kraków 2013, s. 517.
  12. J. Meier-Graefe, Modern Art. Being a Contribution to a New System of Aesthetics, London 1908, s. 255, https://archive.org/details/modernartbeingco02meieuoft/page/254/mode/2up (dostęp: 29.11.2025), tłum. własne.

Artykuł sprawdzony przez system Antyplagiat.pl


© Wszelkie prawa zastrzeżone, w tym prawa autorów i wydawcy – Fundacji Niezła Sztuka. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części portalu Niezlasztuka.net bez zgody Fundacji Niezła Sztuka zabronione. Kontakt z redakcją ».


fleuron niezła sztuka pipsztok

Dziękujemy Ci, że czytasz nasze artykuły. Właśnie z myślą o takich cudownych osobach jak Ty je tworzymy. Osobach, które lubią czytać i doceniają nasze publikacje. Wszystko, co widzisz na portalu jest dostępne bezpłatnie, a ponieważ wkładamy w to dużo serca i pracy, to również zajmuje nam to sporo czasu. Nie mamy na prowadzenie portalu grantu ani pomocy żadnej instytucji. Bez Waszych darowizn nie będziemy miały funduszy na publikacje. Dlatego Twoje wsparcie jest dla nas bardzo ważne. Jeśli lubisz czytać niezłosztukowe artykuły – wesprzyj nas.
Dziękujemy Ci bardzo, Joanna i Dana, założycielki Fundacji Niezła sztuka



Portal NiezlaSztuka.net prowadzony jest przez Fundację Promocji Sztuki „Niezła Sztuka”. Publikacje finansowane są głównie dzięki darowiznom Czytelników. Dlatego Twoja pomoc jest bardzo ważna. Jeśli chcesz wesprzeć nas w tworzeniu tego miejsca w polskim internecie na temat sztuki, będziemy Ci bardzo wdzięczni.

Wesprzyj »