O czym chcesz poczytać?
  • Słowa kluczowe

  • Tematyka

  • Rodzaj

  • Artysta

Pierwszy polski portret malowany w plenerze



Podziel się:

Władysław Podkowiński był artystą indywidualnym, oryginalnym, a przy tym o umyśle entuzjastycznie otwartym na wszelkie nowinki. Nie dość, że jest uznawany za prekursora polskiego impresjonizmu, to także stał się tym, który pierwszy w historii polskiego malarstwa stworzył portret plenerowy i to stosując dodatkowo impresjonistyczną paletę.

Władysław Podkowiński Portret Wincentyny Karskiej | 1891, Muzeum Narodowe w Warszawie

Władysław Podkowiński Portret Wincentyny Karskiej | 1891, detal,
Muzeum Narodowe w Warszawie

Pięć intensywnych lat Władysława Podkowińskiego

Cała jego aktywność artystyczna to niespełna jedna dekada, choć tak naprawdę okres pełnej, dojrzałej twórczości Podkowińskiego zamyka się w pięciu latach. W tym jakże niedługim czasie zdążył namalować ok. 200 obrazów olejnych. Mówimy tutaj o latach 1889–1894 (zmarł 5.01.1895 r.), gdyż wcześniej artysta zajmował się prawie wyłącznie rysowaniem ilustracji do warszawskich magazynów.

Do naszych czasów obrazów tych zachowało się jedynie 75. Choć zakończył doczesną wędrówkę w wieku zaledwie 29 lat, wieku, w którym wielu artystów dopiero zaczyna tworzyć, to jednak tak krótki okres artystycznej działalności wystarczył, aby na zawsze zajął on poczesne miejsce na kartach polskiej historii sztuki.

Chrzęsne i Mokra Wieś

Władysław Podkowiński Portret Wincentyny Karskiej Muzeum Narodowe w Warszawie

Władysław Podkowiński
Portret Wincentyny Karskiej | 1891,
Muzeum Narodowe w Warszawie

Lato 1891 roku, tak jak i następne, malarz spędza w mazowieckich wsiach Chrzęsne i Mokra Wieś u swoich przyjaciół. Tam oddaje się bez reszty pracy. Maluje dużo: pejzaże, o których w tym miejscu już sporo pisałem, sceny rodzajowe, a także portrety osób z miejscowego towarzystwa.

W Chrzęsnem proszony jest o namalowanie portretu właścicielki pałacu, dziedziczki tejże miejscowości, pani Wincentyny Karskiej. Artysta z właściwym sobie zapałem przystępuje do pracy. Nie wiemy, kto pierwszy zaproponował, aby owo malowidło powstało na powietrzu, ale z dużą dozą prawdopodobieństwa możemy stwierdzić, że był to sam Podkowiński.

Przecież żaden spośród polskich portrecistów nigdy wcześniej nie próbował czegoś takiego, więc zapewne to artysta namówił swoją modelkę do pozowania w plenerze. Konwencja dotychczas była przecież inna. Osobę portretowaną ustawiano w starannie wyreżyserowanej pozie w pracowni malarskiej bądź innym zamkniętym pomieszczeniu i kazano jej przez wiele dni pozostawać w bezruchu.

Artysta prowadzi jednak panią Wincentynę do ogrodu i w zaledwie kilka godzin tworzy całkiem dużych rozmiarów obraz. Modelka stojąca pośrodku parkowej dróżki, trzymająca w ręce kapelusik, zapatrzona  jest gdzieś w dal, zwrócona do malarza profilem i lekko rozluźniona, a nie jak na portretach tworzonych we wnętrzach, ustawiona w sztucznej pozie. Portret utrzymany jest w „zimnej tonacji kolorystycznej, rozpływającej się w zieleniach i błękitach, ulubionych kolorach impresjonistów i delikatnych refleksach różów i fioletów”1.

W tym całopostaciowym portrecie „zdecydowany błękit sukni odcina się wyraziście na tle złamanego różu ścieżki i ściany głębokiej zieleni za plecami portretowanej”2. Ciekawie, acz oszczędnie w słowach wypowiedział się o tym dziele nauczyciel artysty, Wojciech Gerson, zdecydowany przeciwnik impresjonizmu, który zauważył, że tenże portret całej postaci panny W.K. stojącej na ścieżce jest „surowy w barwach cętkowanych”. Biografka malarza dodaje, że kolory na tym obrazie są ostre, nasycone i zestawione dość brutalnie3.

Władysław Podkowiński Portret Wincentyny Karskiej Muzeum Narodowe w Warszawie

Obraz na ekspozycji w Muzeum Narodowym w Warszawie

Modelka po latach wspominała, że „zarówno jej wizerunek, jak i pejzaże Podkowiński tworzył (w opisywanym miejscu, przyp. autora) w gorączkowym napięciu, szybko, niemal w ciągu jednego popołudnia, by utrwalić wybrany moment w określonym oświetleniu”4. Portretowana dożyła sędziwego wieku 92 lat – zmarła w roku 1957.

Kim była Wincentyna Karska?

Pochodziła z rodu Koskowskich i była ostatnią właścicielką majątku Chrzęsne. Miała 3 siostry, w tym Ewę, żonę malarza, Miłosza Kotarbińskiego, tę, o której się mówiło, że Podkowiński kocha się niej nieszczęśliwie i to ją uwiecznił na najsłynniejszym swoim obrazie Szał uniesień.

Pani Wincentyna za męża pojęła Zygmunta Karskiego herbu Jastrzębiec, domniemanego syna z nieprawego łoża samego cara Wszechrusi Aleksandra II Romanowa.

W czasie II wojny światowej czynnie pomagała żołnierzom Armii Krajowej, ukrywając ich przed nazistami. W 1944 roku została przez komunistów zmuszona do opuszczenia rodowego pałacu i to pomimo wielu zasług, jakie miała dla kultury i tożsamości Polski.

Jej syn, Zygmunt „Dzidziuś” Karski, był współzałożycielem słynnej poetyckiej grupy „Skamander”. Gdy wraz z mamą i siostrą opuścili rodowy dom, gościny udzielił im sam Jarosław Iwaszkiewicz. Karski zmarł dziesięć lat po matce. Razem spoczywają w rodzinnym grobowcu w Postoliskach (pow. wołomiński). Na pogrzebie pani Wincentyny ponoć jeden z żyjących jeszcze dworskich fornali miał powiedzieć: „Wróciłaś do swej ziemi, dziedziczko!” W Chrzęsnem jest obecnie ulica jej imienia.

Jej postać zaś została uwieczniona na wyjątkowym obrazie Podkowińskiego, uznawanym w historii polskiej sztuki za pierwszy stworzony w scenerii plenerowej. Choćby dlatego warto było poświęcić jej cały akapit niniejszego szkicu.

Portret Wincentyny Karskiej (Dama na ogrodowej ścieżce), 1891
technika/materiał: olej/ płótno
wymiary: 115 × 55 cm


  1. B. Kokoska, Impresjonizm polski, Ożarów Mazowiecki 2015.
  2. B. Banaś, Władysław Podkowiński, Galeria Sztuki, nr 26.
  3. W. Wierzchowska, Władysław Podkowiński, Warszawa 1981.
  4. E. Charazińska, Władysław Podkowiński, Wrocław 2002.
Leszek Lubicki

» Leszek Lubicki

Ogromny pasjo­nat sztuki, zawo­dowo z nią nie zwią­zany, ale jak widać praw­dziwa miłość nie wybiera, nasz cudowny ese­ista, zain­te­re­so­wany malar­stwem pol­skim XIX w. oraz fran­cu­skim impre­sjo­ni­zmem.
  • Lily

    Super artykuł, przeczytałam go z prawdziwą przyjemnością, dziękuję!!!!!!!!!!! 🙂

  • Jolanta Wanda Mórawska

    Pięknie dziękuję za tak szczegółowy opis…widać,że kocha Pan sztukę …to cenne! Pozdrawiam serdecznie! Jolanta Wanda Mórawska



ns-wspieram-post

Spodobał Ci się artykuł? Wesprzyj nas »