O czym chcesz poczytać?
  • Słowa kluczowe

  • Tematyka

  • Rodzaj

  • Artysta

Pomiędzy obrazem a słowem. Szkic do portretu Karen Blixen



Potrzebujemy Twojej pomocy. Wesprzyj nas »

Karen Blixen, Pożegnanie z Afryką, niezła sztuka

Karen Blixen | 1961, fot. Peter Beard, ze zbiorów Biblioteki Królewskiej w Kopenhadze

Na współczesny obraz życia i twórczości Karen Blixen nadal mocno wpływa film Sidneya Pollacka Pożegnanie z Afryką z 1985 roku. Ta efektowna produkcja to adaptacja powieści Blixen pod tym samym tytułem, która spowodowała, że patrzy się na pisarkę przez pryzmat aktorskiej kreacji Meryl Streep i narracji wykreowanej przez reżysera. Jednak perspektywy filmowa i biograficzna to dwa osobne światy. Zarówno historia epoki, jak i postać Blixen są bardziej złożone niż się wydaje.

Dziś pisarza kojarzymy zazwyczaj z kimś, kto umiejętnie dba o swoją karierę, zabiega o rozgłos, regularnie bierze udział w spotkaniach z czytelnikami i często związany jest umowami z dużymi wydawnictwami. Coraz częściej pisarz to ktoś obecny w mediach, ktoś, kto przypomina celebrytę. Czy Blixen w tym ujęciu pasowałaby do wizerunku współczesnej pisarki? Czy kochająca szampana ekscentryczka w futrze pasuje do naszych kryteriów? Czy przedstawicielka odchodzącej w niepamięć epoki, schorowana debiutantka w średnim wieku może być postrzegana jako zawodowiec ścigający się z innymi o czytelników i laury? Tym bardziej że Blixen nigdy nie przypuszczała, że pisanie książek stanie się jej zawodem. Literatura stała się dla niej jednak nie tylko lekiem na depresję, ale i przyniosła pieniądze i sławę.

Karen Blixen, Pożegnanie z Afryką, literatura, Dania, Kenia, malarstwo, kobiety w sztuce, Niezła Sztuka

Karen Blixen, źródło: Muzeum Karen Blixen, Rungstedlund

Blixen malarka? Malarstwo było jej marzeniem młodości, ale nie realizowała go tak, jakby mogła. A może Blixen plantatorka? Zmagająca się z pożyczkami, długami, żyjąca w chronicznym napięciu o los upraw, w końcu przegrana, wystawiająca meble i bibeloty z domu na licytację… Niektórzy nazywali ją Szeherezadą, dla innych była po prostu starą wiedźmą. Kim była naprawdę? Może skandynawską malarką słowa, szukającą swej duszy na obrzeżach ginącej cywilizacji? Albo badaczką nieistniejącego czasu?

Praca marzeń?

Karen Blixen, Pożegnanie z Afryką, niezła sztuka

Młodziutka Karen Blixen, fot. ze zbiorów Biblioteki Królewskiej w Kopenhadze

Karen Blixen, pochodząca z bogatej rodziny, od najmłodszych lat przejawiała talenty artystyczne. Z wykształcenia była malarką, choć ostatecznie nie poświęciła się tej dziedzinie sztuki. Dzisiaj jej obrazy istnieją w cieniu jej pisarstwa i zazwyczaj stanowią poboczny wątek w opowieściach o Blixen. Autorka urodziła się w 1885 roku i zmarła w 1962 roku w tym samym miejscu — w rodzinnym domu w duńskim Rungsted nad Morzem Bałtyckim, niedaleko Kopenhagi. Gdyby pozostać tylko przy tym prostym fakcie, można by pomyśleć, że prowadziła bardzo osiadły styl życia. Jej dzieciństwo było naznaczone obecnością nietuzinkowego ojca — Wilhelma, wojskowego, podróżnika, myśliwego, niespokojnego ducha. Ojciec uczył ją odwagi i miłości do przyrody. Był dla Karen bohaterem i to on wpoił jej chęć poznania świata. Gdy dziewczynka miała 10 lat, ojciec umarł. Popełnił samobójstwo, podobno honorowo, z powodu syfilisu nabytego w wyniku zdrad małżeńskich. Ta nagła strata odcisnęła na pisarce trwały ślad. Dziewczynka zanurzyła się w świat poezji, Szekspira i rysowania. Literatura i sztuka stała się dla niej lekiem na smutek i cichy bunt przeciwko losowi. W 1903 roku jako młoda dama uczęszczała na kurs rysunku prowadzony przez panny Sode i Meldahl w Kopenhadze, a następnie, przez trzy lata, do klasy dla panien w Królewskiej Akademii Sztuk Pięknych. Uczyła się u znanego malarza Viggo Johansena. W tym okresie dużo szkicowała w swoich notatnikach. Odbyła także kurs malarstwa w Paryżu u Luciena J. Simona i Émile-René Ménarda, którzy pod wpływem nowych prądów malarskich uczyli mniej akademicko. Ponadto Karen nabywała umiejętności patrzenia na świat przez pryzmat obrazów wielkich mistrzów.

Karen Blixen, Pożegnanie z Afryką, literatura, Dania, Kenia, malarstwo, kobiety w sztuce, Niezła Sztuka

Karen Blixen, Rysunek kobiecego popiersia | 1903, Muzeum Karen Blixen, Rungstedlundfpa

Sztuka miała zatem duże znaczenie dla rozwoju jej wrażliwości, ale Blixen nie wykazywała szczególnych chęci do dalszego rozwijania talentu plastycznego, choć bez wieloletniej nauki patrzenia najprawdopodobniej jej książki nie miałyby tego szczególnego pierwiastka malarskości i szerokiego wglądu w rzeczywistość. Karen przebywała również na nauce w Rzymie i Londynie. Kursy miały uratować młodą melancholijną kobietę od nieszczęśliwej miłości do dalekiego kuzyna, barona Hansa von Blixen-Finecke. Niewiele to najwyraźniej pomogło, skoro Karen poślubiła jego brata bliźniaka — Brora, nie mogąc wyswobodzić się z pułapki uczuć, ale i oprzeć interesującym obietnicom, które dawało to małżeństwo.

Baronowa Blixen

Karen uzyskała tytuł baronowej, pozycję społeczną i możliwość wyjazdu poza Europę. Wyswobodziła się spod wpływu matki, która według niej hamowała ją w działaniu, była zbyt pruderyjna i osowiała. Małżeństwo dało Blixen również możliwość wydostania się z kręgu mieszczańskiego towarzystwa, którego nie lubiła. Związek z Brorem dawał jej możliwość życia w większej niezależności, co może wydawać się paradoksalne, gdy pomyśli się o ówczesnej pozycji kobiety w małżeństwie. Bror i Karen nie darzyli się miłością, ale byli dobrymi znajomymi. Mogli przypuszczać, że uda im się stworzyć równowagę w małżeńskiej relacji. Pisarka zapewne po ojcu odziedziczyła nieustępliwość, apetyt na przygodę i zamiłowanie do niezwykłego życia. Bror mógł z nią współtworzyć takie życie. Razem wyjechali do Afryki. Pobyt w Kenii okazał się najważniejszym wydarzeniem w życiu Karen.

Pierwsze zdanie z powieści Pożegnanie z Afryką jest notorycznie cytowane, w dużej mierze jako wyraz sentymentalizmu — „Miałam w Afryce farmę u stóp gór Ngong”1. Ważne jednak jest to, co w istocie oznaczało posiadać farmę w górach Ngong — trud farmerskiego życia, walka o dobre zbiory, ciągłe zmagania i niepewność. Ponadto górski klimat wcale nie działał dobrze na białego człowieka. Co więcej, każda kolejna dekada przynosiła według Blixen zbyt szybkie, nieodwracalne zmiany w sposobie życia. Jednak miała ona jeszcze szansę widzieć to, czego my już nigdy nie zobaczymy w Afryce. Żyła i pracowała wśród dziewiczej natury i rdzennych kultur, co miało swoje dobre i złe strony. Jednak obydwie Blixen akceptowała.

Karen Blixen, Pożegnanie z Afryką, literatura, Dania, Kenia, malarstwo, kobiety w sztuce, Niezła Sztuka

Karen Blixen w Kenii, źródło: Muzeum Karen Blixen, Rungstedlund

Gdy patrzy się na losy rodziny Karen i jej samej, gdy myśli się o jej nieustannej walce o przetrwanie farmy, nasuwa się pytanie o to, dlaczego zdecydowała się na uprawę kawy na ryzykownej wysokości nad poziomem morza, w niesprzyjającym dla obfitych zbiorów klimacie. Z powodu usytuowania drzewek kawowych pracy było o wiele więcej, wyższe było też ryzyko niepowodzenia upraw. Jak nie susza, to ulewy albo szarańcza. Do tego sprawy z lokalną społecznością, spory z duńską rodziną, która była właścicielem całego majątku, nie obyło się też bez chorób tropikalnych. Wreszcie pojawiła się trwała pamiątka życia z Brorem, syfilis. Blixen przeżyła też pożar na swojej farmie, choć to nie on zakończył jej pobyt w Kenii. Po latach zmagań nadszedł światowy kryzys gospodarczy, który dosięgnął niejedno gospodarstwo rolne i plantację. Można żartobliwie stwierdzić, że ten cały nieudany interes miał miejsce po to, by powstały Pożegnanie z Afryką i inne opowieści autorki.

Karen Blixen, Denys Finch Hatton, niezła sztuka

Karen Blixen, Denys Finch Hatton, fot. wikimedia

Dla Blixen trudny etap wiązał się również ze śmiercią najbliższych przyjaciół, przede wszystkim Denysa Fincha Hattona, postaci nietuzinkowej, angielskiego arystokraty i myśliwego, który w Pożegnaniu z Afryką został ukazany jako mężczyzna o nieujarzmionej, odważnej duszy, bez grama drobnomieszczańskich cech. Doskonale wykształcony, czerpiący energię zarówno z Afryki, jak i z europejskiej kultury, którą otaczał się, jak tylko mógł przez literaturę, muzykę, dyskusje o poezji, najwyższej klasy wino i systematyczne wyjazdy do Londynu. Zawsze pozostawał jednak przybyszem z zamierzchłych czasów, nie przystającym do teraźniejszości: ani tej afrykańskiej, ani angielskiej. Niewątpliwie był bardzo inspirującym partnerem do dyskusji dla Blixen i wywarł wpływ na rozwój jej twórczości. Był wiernym słuchaczem i ją inspirował. Autorka stworzyła swój mit, którego integralną częścią była obecność Fincha Hattona, choć historia jej związku z Anglikiem nie należała do radosnych.

Afryka wymalowana słowami

Można się zastanawiać, co było ważniejsze dla baronowej: słowo czy obraz, ale nie można zapominać, jak ważny był też słuch. Blixen była dziedziczką skandynawskiej kultury sag, mitów i poematów. Trafiła z Danii na kontynent, który również „słuchał”. Czarnoskórzy różnych plemion i wyznań tworzyli kultury oparte na opowieściach. Słowo mówione miało dla nich wielkie znaczenie. Trzeba to podkreślić, bowiem tajemnica pisarska Blixen tkwi w kulturach, które ją żywiły — skandynawskiej i afrykańskiej.

W Kenii pisarka rozwijała się literacko, co nie oznacza, że dużo pisała. Również malarstwu nie poświęcała aż tak dużo czasu. Blixen zabrała ze sobą do Afryki farby, płótna, ale malowała tylko w nielicznych wolnych momentach. Jej wrażliwość wizualna i bogata wyobraźnia połączone były z umiejętnością snucia opowieści, która dawała o sobie znać od wczesnej młodości. Baronowa miała w Kenii wytrawnych słuchaczy w trakcie swoich wieczorów opowiadań. Uwodziła zatem talentem narratorskim najpierw słuchaczy, a dopiero później czytelników.

Karen Blixen, Pożegnanie z Afryką, literatura, Dania, Kenia, malarstwo, kobiety w sztuce, Niezła Sztuka

Karen Blixen w Kullen | 1907, Muzeum Karen Blixen, Rungstedlund

Pierwsze opowiadania wydała dopiero w roku 1934, kilka lat po powrocie do Danii i po stoczonych walkach z depresją. Szukanie wydawcy nie było łatwe, ale w końcu czytelnicy otrzymali Siedem niesamowitych opowieści. (oryg. Seven Ghotic Tales).

W 1937 roku ukazało się Pożegnanie z Afryką, powieść kluczowa dla kariery Blixen, a raczej Dinesena (książka została wydana pod pseudonimem). Krytycy podkreślali, że nikt w jej czasach nie pisał w tak czuły i głęboki sposób o Afryce. O wpływie jej pisarstwa na innych znanych świadczy fakt, że Ernest Hemingway uważał, że to Isak Dinesen powinien dostać Nobla, a nie on. Jerome David Salinger chwalił ustami swego bohatera powieść Blixen. Autorka napisała swoją najsłynniejszą książkę w samotności, podczas sześciomiesięcznego pobytu w wiosce rybackiej Skagen na Jutlandii. Miejsce to charakteryzuje się szczególnym położeniem geograficznym: to tam Bałtyk łączy się z Morzem Północnym. Z powodu wyjątkowości obszaru pod koniec XIX wieku malarze skandynawscy założyli tam kolonię artystyczną. Nazwali się Malarzami ze Skagen, inspirowali realistycznym malarstwem francuskim i szczególnym jutlandzkim światłem. Być może jutlandzkie światło i tradycja artystyczna obecna w miejscowości wpłynęły ożywczo na pracę pisarką Blixen. Miejsce działało na nią lepiej niż mroczne, obarczone historiami rodzinnymi Rungsted.

Dzięki pobytowi w Afryce Blixen doświadczyła chyba jednej z największych inspiracji dla artystów, piękna i wolności płynącej ze świata przyrody. To one są jednymi z głównych bohaterów powieści. To, jak głęboko przyroda kenijska, jej kolory, zapachy, pory roku, a także sami Kenijczycy wpłynęły na wyobraźnię pisarki, widać w wielu fragmentach powieści. Są to opisy, według których można malować obrazy:

„Gdy człowiek wzniesie się nad afrykański płaskowyż, otwierają się przed nim wspaniałe widoki, niespodziewane kombinacje, gra światła i kolorów. Tęcza na skąpanej w słońcu zielonej ziemi, pionowe ściany lekkich obłoków i czarna nawała chmur — wszystko kręci się dokoła w ciągłym wyścigu i tańcu. Mocne strugi deszczu smagają z ukosa powietrze. Język jest za ubogi do opisania wrażeń z lotu, z czasem muszą w tym celu powstać słowa.”2

Karen Blixen, Pożegnanie z Afryką, literatura, Dania, Kenia, malarstwo, kobiety w sztuce, Niezła Sztuka

Dom Karen Blixen w Kenii, źródło: Muzeum Karen Blixen, Rungstedlund

Kenia w książkach Blixen jest synonimem Ziemi Obiecanej. mimo trudnych przeżyć i ostatecznego bankructwa. Nic dziwnego, że gdy afrykański świat przeminął dla pisarki, a jej organizmem targały kolejne choroby ciała i umysłu, to nie mogła odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Za ratunek posłużyło jej wtedy zanurzenie się we wspomnieniach. Afryka u Blixen jest światem pełnym magii, ale nie takiej, jak się zwykło u nas myśleć (magii jako przymiotników: „magiczne święta”, „magiczny wieczór”). Jej opowieść jest biletem wstępu do świata rytuałów i rad starszych. Jest to świat, w którym ziemia i zwierzęta były na wagę złota, ale także świat, w którym szerzyły się choroby, fizyczna dominacja jednych plemion nad innymi. Śmierć była elementem życia, a magia tak realna, że budziła wielki lęk.

Obraz literacki pokazujący mozaikę kultur, religii, mentalności nie przypomina współczesnego wyobrażenia multikulturalizmu. Blixen opisuje wielokulturowość sprzed idei bezwarunkowej tolerancji i równości. Budzą zainteresowanie opisy pięknych chwil, ale i trudne sprawy wynikające z różnic kulturowych, czasami nie do pokonania. W Afryce każdy lud żył według własnego obyczaju, był przywiązany do tradycji swojej wspólnoty, rywalizował z innymi o terytorium, o zwierzęta, pozycję społeczną i kobiety. Występowały małżeństwa mieszane, np. z racji większej płodności kobiet w sąsiednim plemieniu, co czasami generowało problemy, choćby te związane z „dziedziczeniem” (czasami w kształcie siłowego zajęcia) terenów do wypasu zwierząt. Napięcia istniały między muzułmanami i wyznawcami religii plemiennych. Blixen wspomina też przykry widok targu niewolników na sułtańskim Zanzibarze. Proceder handlu ludźmi istniał od dawna w Afryce Wschodniej, podobnie jak handel kością słoniową. Ponadto pisarka była świadkiem głębokiej niechęci pomiędzy różnymi misjami chrześcijańskimi działającymi w Kenii.

Karen Blixen, Pożegnanie z Afryką, niezła sztuka

Karen Blixenw Afryce, fot. ze zbiorów Biblioteki Królewskiej w Kopenhadze

Pisarka zdawała sobie sprawę, że jej książki o Afryce są książkami „historycznymi”: „…cała rzecz jest tak przestarzała jak znaleziony w piramidzie papirus”3. To poczucie coraz wyraźniejszego spadania w przeszłość musiało się pogłębiać z dekady na dekadę. Dziś książki Blixen prowadzą czytelnika w świat tak odległy jak powieści Stendhala czy Tołstoja. Z niedowierzaniem można przyjąć niektóre z przywoływanych tam zdarzeń.

Baronowa była przekonana, że zostanie pochowana w Kenii. Odczuwała swój powrót do Europy jako zdarzenie, które nie powinno mieć miejsca.

„Moje afrykańskie życie zatonęło za horyzontem, przez krótką chwilę rysował się nad nim, jak świetlisty szlak na niebie, Krzyż Południa, aż w końcu zbladł i zniknął. Krajobrazy, zwierzęta i istoty ludzkie z tamtego życia nie znaczyły dla mojego otoczenia w Danii więcej niż krajobrazy, zwierzęta i ludzie z moich nocnych marzeń sennych. Ich imiona były tutaj już tylko słowami, a nazwa Ngong adresem.”4

Malarski ślad

To, co Blixen namalowała na płótnie, gaśnie przy jej imponującym dorobku literackim. Obrazy są reminiscencjami afrykańskiego życia. Malarstwo było dla Blixen odskocznią od trudnych chwil, choć malowała sporadycznie, nie mając czasu na to wymagające dużego skupienia zajęcie. Obrazy afrykańskie są rodzajem wspomnienia o ludziach z farmy. Blixen sportretowała między innymi jednego z głównych pracowników w jej domu Somalijczyka — Abdullahiego, a także Awaru — robotnika na farmie i młodą kobietę o imieniu Ndit; obydwoje byli Kikujusami.

Karen Blixen, Pożegnanie z Afryką, niezła sztuka

Plemię Kikuju stojące przed domem Karen Blixen, fot. Thomas Dinesen | Messums.com

Ale Afrykańczycy wcale nie chcieli być modelami, obawiali się utrwalania swoich twarzy na portrecie. Nie lubili malarstwa i nie ufali mu, nie było im ono potrzebne. Być może to też miało wpływ na rozwój literacki Blixen. Gdy wróciła do Danii, poświęciła się pisaniu.

Szkice Blixen znajdują się w Duńskiej Bibliotece Narodowej. Muzeum ku jej pamięci mieści się w rodzinnym domu w Rungsted; to tam można zobaczyć najbardziej znane prace plastyczne, które wykonała: obrazy olejne, pastele, rysunki. W zbiorach muzeum znajduje się też paleta malarska, której pisarka używała w Afryce. W Rungsted przetrwała tradycja układania bukietów (Blixen słynęła z zamiłowania do kwiatów).

Do muzeum przynależy również piękny park z wiekowymi drzewami i miejscem spoczynku pisarki. Drugie muzeum poświęcone Karen Blixen znajduje się w Kenii, w jej dawnym domu.

Koniec epoki

Jak to się stało, że odstająca od nowoczesności ekscentryczna baronowa trafiła na duńskie znaczki i banknoty? Jej imieniem nazwano przedmieście Nairobi, a ona sama do dziś pamiętana jest w Kenii, przynosząc dochody branży turystycznej? Blixen wciąż inspiruje ludzi do poznawania Afryki i literatury skandynawskiej. To uśmiech kapryśnego losu, z racji tego że przez większość życia autorka sądziła, że jej życie jest z góry przesądzone i w pewien sposób przegrane. Swojemu fatalnemu przeznaczeniu musiała się wciąż przeciwstawiać, choć wierzyła, że to działanie i tak nic nie zmieni. W tej „beznadziei i rozpaczy” dyscyplinowała siebie do codziennej pracy.

Karen Blixen, Pożegnanie z Afryką, literatura, Dania, Kenia, malarstwo, kobiety w sztuce, Niezła Sztuka

Karen Blixen, Wypchany ptak | 1923, Muzeum Karen Blixen, Rungstedlund

Blixen miała skomplikowaną osobowość: nieprzejednana, wrażliwa, hojna, pracowita, odważna, pełna poświęcenia, lojalna wobec swoich pracowników i przyjaciół, a także ponadprzeciętnie zaborcza, pod koniec życia wręcz diabolicznie okrutna. Pozostała odważna i świadoma swojej roli narratora…Wydaje się, że zatraciła się we własnej narracji i stwarzaniu życia na nowo, w literaturze. Są jednak sprawy, z których trudno byłoby jej się wybronić. Przez 17 lat żyła, wprawdzie w stresie i trudzie, ale wystawnie z pieniędzy swojej rodziny, wobec której nie czuła ani wdzięczności, ani zobowiązania. Gardziła protestanckim sposobem życia i więzami rodzinnymi. Ale to nie jej ukochany — władca wiatru, jak nazywała Fincha Hattona, czy jakiś inny przyjaciel czy kochanek, ale właśnie mieszczańska rodzina przygarnęła ją, gdy Blixen wróciła do Danii bez grosza przy duszy. Pożyczała od nich pieniądze na papierosy i nadal żyła wygodnie, tolerowana przez swoją matkę.

Karen Blixen, fotografia, Pożegnanie z Afryką, Niezła Sztuka

Karen Blixen, fot. Biblioteka Królewska w Kopenhadze

Bez statusu i oszczędności Karen jako rozwódka (po związku z Brorem) i „wdowa” (po Denysie) nie miała ochoty podporządkować się reżimowi życia domowego. Upokarzająca sytuacja przegranej i nuda życia w skostniałym środowisku, pogłębiana przez poczucie pustki po śmierci kolejnych bliskich, spowodowały długotrwałą depresję. Blixen myślała, że jej życie skończyło się w wieku czterdziestu paru lat. Jak w stanie permanentnego przygnębienia i zwątpienia w sens swego życia zaczęły się rodzić jej dzieła? Oto siły witalne, które tkwią w ludziach.

Na starość prowadziła salon literacki, ale też znajdywała satysfakcję w uzależnianiu od siebie młodych poetów, szczególnie jednego zdolnego — Thorkilda Bjørnviga, którego postanowiła wychować na znakomitego literata. Szczytny cel jednak szedł w parze z mocną ingerencją w jego życie prywatne. Jeśli mowa o mężczyznach, to pisarka po części wykreowała w Pożegnaniu z Afryką wizerunek Fincha Hattona jako oddanego jej, zawsze powracającego przyjaciela. W rzeczywistości Anglik zjawiał się, kiedy chciał, i zerwał z nią dla nieustraszonej sportsmenki o żelaznym zdrowiu. Natomiast według scenariusza głoszonego przez autorkę Karen i Denys pozostali parą do końca jego życia.

Denys Finch Hatton, fotografia, Karen Blixen, Kenia, Niezła Sztuka

Denys Finch Hatton, źródło: Muzeum Karen Blixen, Rungstedlund

Zanurzenie się w pisarstwo Blixen to poznanie historii miłości: do krajobrazu, ludzi, zwierząt, pracy i nade wszystko pasji do życia. W okresie wzrastającej popularności pisarka miała świadomość, że zarówno jej osoba, jak i jej opowieści pochodzą z zamierzchłych czasów, a ona przypomina ptaka z listy zagrożonych gatunków. Blixen nie udokumentowała doświadczenia tylko swojego życia, ale poprzez swoją historię ukazała zmianę czasów, zdarzenia z życia ostatniego pokolenia „władców tamtej ery”, która ciągnęła się przez wiele wieków. Była to era zarówno białych, jak i czarnoskórych władców nieznających strachu — sprzed ery telewizji, radia, podboju kosmosu, masowej turystyki i totalitaryzmów na skalę, której jeszcze nikt dotąd nie widział. Jednymi z cech dominujących u Blixen były otwarta, klasyczna europejskość, a także przywiązanie do starego porządku. Trudno jednoznacznie przypiąć jej etykietkę snobki, choć jest to twierdzenie przeciwne do tego, które pojawia się w niektórych wypowiedziach biografów pisarki, na przykład u amerykańskiej dziennikarki i biografki Judith Thurman, w interesującym filmie dokumentalnym Elisabeth Kapnist: Karen Blixen. Sen afrykańskiej nocy.

Blixen zależało na tytułach, znajomości z najwyższą klasą społeczną, dobrych manierach, królewskiej porcelanie do obiadu, kapeluszach i paryskich sukniach. Czy tylko z powodu pragnienia awansu i wysokiego mniemania o sobie? Wyszukany styl życia przysługiwał jej pochodzeniu, był wymogiem kultury, do której należeli jej ojciec i jej ukochany. Dobrze rozumiał to jej oddany majordomus Farah, Somalijczyk, który sam dyscyplinował Blixen, by ta otaczała się, czym trzeba, i ubierała w odpowiedni sposób.

Peter Beard, Karen Blixen, Pożegnanie z Afryką, literatura, Dania, Kenia, malarstwo, kobiety w sztuce, Niezła Sztuka

Peter Beard, Portret – Karen Blixen i Kamante Gatura | 1961, Muzeum Karen Blixen, Rungstedlund

Taki był również Finch Hatton i pozostali przedstawiciele minionej klasy panującej, z którymi się przyjaźniła. Warto uświadomić sobie, że pisarka pojechała do Afryki jako pani z wysoką pozycją społeczną. Mogła dawać pracę innym. Mieszkańcy Kenii czuli przed nią respekt i wiedzieli, że skorzystają na kontakcie z nią. Blixen nie zmarnowała swojej szansy na dobre relacje z ludźmi i dobre wspomnienia. Była odpowiedzialną plantatorką, opiekunką farmy, bardzo szanowaną i lubianą przez Afrykańczyków. Umiała wykorzystać swoją historię do stworzenia wspaniałej, barwnej literatury.

W biografii baronowej pióra francuskiej dziennikarki i pisarki Dominique de Saint Pern znajduje się opis jednego ze spotkań autorskich Blixen już jako staruszki. To relacja z jej amerykańskiego triumfu oraz próba opisu, kim była Blixen jako literatka i człowiek:

„Kto czytał książkę Pożegnanie z Afryką, przypomina sobie może moją poranną przygodę w Nowy Rok. Słońce jeszcze nie wstało i gwiazdy, tuż przed zniknięciem z nieboskłonu, wisiały na nim niczym świetliste krople […] ten głos płynący jak spoza czasu. Głos wieczności. Silny i przytłumiony, opanowany, zmieniający barwę bez uprzedzenia. Niósł ich, dokąd chciał. Na farmę, do dzieci z plemienia Kikuju, zmartwienia narratorki stawały się ich udziałem. Tam, dokąd ona jeździła konno, jechali też oni. Spali obok niej pod Krzyżem Południa, a kiedy zaglądała w oczy lwom, oni z drżeniem robili to samo. Karen Blixen lub Isak Dinesen, nie było ważne, czy to nazwisko, czy pseudonim. Kobieta, pisarka bliska Nobla albo plantatorka kawy w Kenii z początku wieku, nie liczyła się tożsamość. Ta, dla której zapomnieli o sobie, nie była już kapryśną damą po siedemdziesiątce, gwiazdą nowojorskiego sezonu, którą wypadało zobaczyć, powitać, usłyszeć. Nie, tego wieczoru miała dwadzieścia, sto, tysiąc, trzy tysiące lat. Uosabiała starą, arystokratyczną i radosną Europę. Była ustami mądrości i przeszłości.”5

Karen Blixen, Pożegnanie z Afryką, niezła sztuka

Karen Blixen | 1956-1957, fot. Jane Sprague, ze zbiorów Biblioteki Królewskiej w Kopenhadze

fleuron niezła sztuka pipsztok

Karen Blixen Pożegnanie z Afryką, niezła sztukaArtykuł powstał m.in. w oparciu o książkę:

Karen Blixen

Pożegnanie z Afryką »

Wydawnictwo Poznańskie
Poznań 2019

Pożegnanie z Afryką to autobiograficzna i najbardziej znana powieść duńskiej pisarki Karen Blixen. Książka wchodzi w skład Serii Dzieł Pisarzy Skandynawskich. Seria skandynawska (lub bardziej familiarnie: „seria ze statkiem”) była nie tylko znakiem rozpoznawczym Wydawnictwa Poznańskiego, lecz także jedną z dłużej wydawanych w Polsce serii książek skupionych na określonym obszarze geograficznym. Przez ponad 30 lat i niemal 150 tomów serii przewinęły się największe nazwiska literatury skandynawskiej (w tym wielu noblistów) — Karen Blixen, Mika Waltari, Sigrid Undset, Knut Hamsun, Halldor Laxness, Hans Christian Andersen, Vilhelm Moberg, Per Olof Enquist, których książki przekładali na język polski najlepsi tłumacze i pisarze — Jarosław Iwaszkiewicz, Józef Giebułtowicz, Maria Dąbrowska czy Leopold Staff. W ramach serii ukazywała się literatura piękna, klasyczne dzieła staronordyckie oraz zbiory ludowych pieśni.

Ogromna rola kulturotwórcza, a także piękne tradycje literackie zainspirowały Wydawnictwo Poznańskie do wznowienia serii po ponad dwudziestu pięciu latach przerwy. W odświeżonej, „nowej” Serii Dzieł Pisarzy Skandynawskich ukazują się w Polsce najlepsze tytuły i nagradzani współcześni autorzy w doskonałych przekładach oraz klasyka literatury skandynawskiej (Knut Hamsun, Karen Blixen, Stig Dagerman).


  1. K. Blixen, Pożegnanie z Afryką, tłum. J. Giebułtowicz, Warszawa 1969.
  2. Ibidem, s. 196.
  3. K. Blixen, Cienie na trawie, tłum. M. Klimek, Poznań 2002, s. 105.
  4. K. Blixen, Pożegnanie z Afryką, op. cit., s.87.
  5. D. de Saint Pern, Baronowa Blixen, tłum. B. Baran, Warszawa 2016, s. 18–19.

Dziękujemy Ci, że czytasz nasze artykuły. Właśnie z myślą o takich cudownych osobach jak Ty je tworzymy. Osobach, których nie przerażają długie artykuły, które lubią czytać i doceniają nasze publikacje. Wszystko, co widzisz na portalu jest dostępne bezpłatnie, a ponieważ wkładamy w to dużo serca i pracy, to również zajmuje nam to sporo czasu. Nie mamy na prowadzenie portalu grantu ani pomocy żadnej instytucji. Bez Waszych darowizn nie będziemy miały funduszy na publikacje. Dlatego Twoje wsparcie jest dla nas bardzo ważne. Jeśli lubisz czytać niezłosztukowe artykuły – wesprzyj nas. Nawet niewielka kwota ma ogromne znaczenie. Zwłaszcza teraz potrzebujemy Twojej pomocy bardziej niż kiedykolwiek.
Dziękujemy Ci bardzo, Asia i Dana, założycielki Fundacji Niezła sztuka

» Agata Jóźwiak

Malarka, uzyskała dyplom z malarstwa na Wydziale Sztuk Pięknych Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. Autorka albumu: „W głąb krajobrazu. Pejzaże Karpat Polskich”. Propaguje malarstwo pejzażowe i klasyczne. Lubi zdobywać wiedzę i dzielić się nią. Zakres jej zainteresowań to: relacja artysty i natury na przestrzeni wieków, sztuka dziewiętnastego wieku, sztuka Chin i Japonii.


Portal NiezlaSztuka.net prowadzony jest przez Fundację Promocji Sztuki „Niezła Sztuka”. Wszystkie publikacje finansowane są dzięki darowiznom Czytelników. Dlatego Twoja pomoc jest bardzo ważna. Jeśli chcesz wesprzeć nas w tworzeniu tego miejsca w polskim internecie na temat sztuki, będziemy Ci bardzo wdzięczni. Nawet 1 zł ma dla nas ogromne znaczenie.

Wesprzyj »



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *




Niezła Sztuka?
Czytam. Lubię. Wspieram.
Spodobał Ci się artykuł? Wesprzyj nas »