O czym chcesz poczytać?
  • Słowa kluczowe

  • Tematyka

  • Rodzaj

  • Artysta

Doktor martyrologii. Bronisław Linke



Potrzebujemy Twojej pomocy. Wesprzyj nas »

„Kapelusze z głów moi panowie – geniusz!” – zakrzyknął Witkacy, gdy zobaczył obrazy Bronisława Linkego1.

Spoglądając na twórczość Bronisława Linkego, współczesny odbiorca musi doznawać zawrotu głowy – tyle tu tematów, szokujących ujęć i niezwykłych pomysłów. Twórczość tego artysty, szczególnie jej część powojenna, do której on sam przykładał największe znaczenie, odsłania niebezpieczną wyobraźnię zakleszczoną w świecie wypełnionym przez fantazmaty lęku, trwogi i zagrożenia2.

Twarz, oko i kultura serca

Zacznijmy od twarzy. Od milczącej i wyrazistej twarzy na rysunku, która zmusza odbiorcę do refleksji. To Autoportret3 Bronisława Linkego wykonany we Lwowie w 1939 roku. Widoczna na akwareli pewna siebie fizjonomia z lekkim odcieniem wrogości odzwierciedla głębokie uczucia. Znać jednak, że są one powściągnięte. Intensywność i ekspresję wzmacniają boleśnie ściągnięte brwi, będące zapisem tłumionego cierpienia.

Bronisław Linke, Autoportret, sztuka polska, sztuka XX wieku, Niezła Sztuka

Bronisław Linke, Autoportret | 1939, Muzeum Narodowe w Warszawie

Po przebytej w dzieciństwie operacji Linke widział jedynie na prawe oko i właśnie to oko jest usytuowane niemalże w centrum obrazu. Zabieg ten odsłania ukrytą artystyczną hierarchię, w której ważną rolę odgrywał akt widzenia. Przy czym jest to widzenie „doktora martyrologii”4 – badawcze i punktowe. W Notatkach napisanych tuż po śmierci męża żona Anna wspomina, że na tym portrecie udało mu się uchwycić wyjątkowe podobieństwo, mimo żółtej poświaty, w której jest skąpany.

Bronisław Linke, fotografia, Niezła Sztuka

Bronisław Linke z psem Dylusiem, fot. Muzeum Literatury w Warszawie

Skromny, nieśmiały i małomówny w kontaktach z ludźmi, uczulony na ludzki dotyk, nielubiący tłoku i zgiełku Linke wybierał izolację jako obronę przed zbyt nachalną rzeczywistością. „W tym organizmie o tak cienkim naskórku – wszystko funkcjonowało z nadnormalną rzeczywistością”5 – zapisała Anna rok po śmierci męża. I w pewnym miejscu swych wspomnień dodaje także, że był to „człowiek o wielkiej kulturze serca”6.

Wtargnięcie zła

Bronisław Wojciech Linke urodził się 23 kwietnia 1906 roku w Dorpacie w Estonii. Jako najmłodszy z rodzeństwa. Bronisław wychowywany był przez matkę i ciotki. Chłopiec żył w bezpiecznym, wielojęzycznym świecie7, w którym dominowała kobieca wrażliwość. „Dzieciństwo w starym parku, swoboda obcowania ze zwierzętami, z ptakami, których ojciec Linkego miał mnóstwo”8 – te czynniki formowały wyobraźnię późniejszego artysty.

Bronisław Linke, Czerwona głowa, sztuka polska, Niezła Sztuka

Bronisław Linke, Czerwona głowa | 1961, Muzeum Narodowe w Warszawie

Jednak gdy Linke miał osiem lat, nagle umarła mu matka. Kilka lat później dwunastoletni chłopiec został świadkiem tragicznych rewolucyjnych wydarzeń9, które rozgrywają się na ulicach Dorpatu. Tragizmu dopełniają wydarzenia z okresu ofensywy niemieckiej i wojny estońsko-bolszewickiej. Pisała o tym w swych wspomnieniach również Anna: „w dzieciństwie wchłonął widok różnorakich okrucieństw i okropności, poznał tragedię wojny”10. Na tych wczesnych urazach z dzieciństwa jest ufundowana katastroficzna wyobraźnia i światopogląd Bronisława Linkego. Później na obrazach będzie pojawiać się przerażona twarz dziecka. To alter ego artysty. Na przykład na obrazie Autobus wszyscy pasażerowie mają zamknięte oczy. Jedynie zatrwożone spojrzenie siedzącej na kolanach małej dziewczynki jest zwrócone w kierunku oglądającego11.

Ręka nauczyciela

Po pierwszej wojnie ojciec Ferdynand przeniósł się z rodziną z Dorpatu do Kalisza. Jednakże Linke stosunkowo wcześnie opuścił rodzinny dom. W latach 1922–1923 utrzymywał się, pracując fizycznie, a jednocześnie studiował rysunek w Państwowej Szkole Przemysłu Artystycznego w Bydgoszczy. Przez kolejne dwa lata kształcił się artystycznie w Szkole Przemysłu Artystycznego w Krakowie.

Ostatecznie w roku 1926 artysta przyniósł się do Warszawy i dołączył do kręgu studentów mistrza Tadeusza Pruszkowskiego w Szkole Sztuk Pięknych. W pracowni na piętrze panowała atmosfera swobody. Jak pisała Iwona Luba: „[Pruszkowski] nie próbował narzucać studentom własnej maniery malarskiej, lecz starał się rozwijać ich indywidualne predyspozycje”12. Linke opuszczając pracownię profesora w 1930 roku, był rzetelnie wykształconym malarzem, który miał wypracowany sprawny warsztat. Od Prusza przejął przekonanie o nadrzędności tematu, niechęć do malarstwa abstrakcyjnego i przekonanie o społecznej i patriotycznej misji sztuki. Wieloletnie studia w pracowni profesora Pruszkowskiego zwieńczone dyplomem13 zbudowały podstawy twórczej osobowości Bronisława Linkego.

W 1935 roku umarła pierwsza żona Linkego Hanna (Zofia?) Skarżyńska. O tym trudnym czasie w życiu artysty (również z powodu kłopotów finansowych) tak pisze Anna w swoich wspomnieniach:

„O okresie tym w ogóle opowiadał bardzo niechętnie, gdyż pierwsza jego żona, z domu Skarżyńska, siostra sławnego lotnika, istota spokojna i urocza zachorowała na gruźlicę i bardzo się męczyła, aż w roku 1935 zmarła: nie było wówczas antybiotyków”14.

Jest cierpiący do obłędu człowiek. Witkacy i Linke

Prawdopodobnie również w roku 1935 artysta poznał Stanisława Ignacego Witkiewicza, który wynajmował wraz z żoną mieszkanie w Warszawie przy ulicy Brackiej 23. Stosunkowo niewiele możemy powiedzieć o relacjach, które łączyły obu artystów. Linke był człowiekiem oszczędnym w słowach i nie pozostawił po sobie żadnych zapisków. O nielicznych szczegółach tej krótkiej, ale intensywnej przyjaźni dowiedzieć się możemy z Notatek Anny Linke. Paradoksalnie jednak na 220 stronach niepublikowanego maszynopisu dzieje tej interesującej znajomości nie znalazły należnego sobie miejsca, mimo że Witkacy, jak pisze Anna, był „najbliższym przyjacielem” jej męża. Informacje o relacji Linke–Witkacy są lakoniczne.

W maju 1936 roku starszy o dwadzieścia jeden lat Witkacy „porwał” Linkego w kilkutygodniową podróż na Śląsk, by rozproszyć jego melancholię po śmierci żony. Zwiedzili kopalnię Ferdynand w Chorzowie i byli pod dużym jej wrażeniem. Witkacy pisał do żony: „Linke nie wyłazi z hut i bieda-szybów”15. W efekcie powstaje cykl trzydziestu prac pt. Śląsk. W tym samym roku również Witkacy ogłosił Linkego geniuszem w głośnym niegdyś artykule noszącym znamienny tytuł Hut ab, meine Herren – ein Genie!. To wówczas o twórczości stroniącego od rozgłosu i publicznych wypowiedzi Linkego dobitnie i entuzjastycznie pisał Witkiewicz:

„[…] jest cierpiący do obłędu człowiek i genialny malarz, który ten swój ból usiłuje zaszczepić innym, mającym może bardziej realne środki dla zmienienia warunków ludzkiego bytu”16.

Witkacy bywał często w artystycznej pracowni Linkego17, do której lubił sprowadzać różnych gości czasem o nocnej porze. Przyglądał się, w jaki sposób goście reagują na obrazy przyjaciela. Linke często przyjeżdżał do Zakopanego. W sierpniu 1938 roku wykonał dekorację do sztuki Witkacego pt. Metafizyka dwugłowego cielęcia. Zaprojektował też okładkę do książki Niemyte dusze. Witkacy portretował Linkego parokrotnie. Jak wspomina w Notatkach Anna:

„[…] jeden [z portretów] przedstawiał jedynie głowę, bardzo dużą. Na drugim Linke wyobrażony został jako skorpion, rozdzierający sobie odwłokiem swój – ludzki oczywiście – policzek. Oba portrety były szalenie podobne”18.

Niestety żaden z portretów wykonanych przez Witkacego nie zachował się. W warszawskim mieszkaniu Linków na Starym Mieście wisiało zdjęcie przedstawiające obu artystów.

Zakaz wystaw i artystyczny sukces

W roku 1937 w Krakowie Bronisław Linke wystawił swoje prace wraz z grupą artystów warszawskich Czapka Frygijska. Była to druga i ostatnia wystawa prac tej grupy, której członkowie utożsamiali się z ideologią komunistyczną. Linke marzył jednak o własnej wystawie, którą udało się zorganizować w marcu 1938 roku w Instytucie Propagandy Sztuki w Warszawie. Ówczesny Instytut Propagandy Sztuki był najważniejszą w okresie dwudziestolecia międzywojennego instytucją, która organizowała życie artystyczne w stolicy. Wystawa prac Linkego w IPS została jednak szybko zamknięta, gdyż, jak podaje Joanna Sosnowska: „[…] zasłaniano się opinią radcy Ministerstwa Oświaty, który zwrócił uwagę, że tak drastycznych przedstawień o charakterze politycznym nie mogłaby oglądać młodzież szkolna”19.

Bronisław Linke, Kanibalizm, sztuka polska, sztuka XX wieku, Niezła Sztuka

Bronisław Linke, Kanibalizm | 1950–1951, Muzeum Narodowe w Warszawie

Wiadomość o zakazie wystawiania w IPS Linke odnotował w swym notesie „czarnym atramentem w nekrologowej obwódce”20 i, jak podaje w swych zapiskach żona Anna, był: „jedynym przed wojną malarzem, któremu zamknięto wystawę z przyczyn politycznych”21. I rzeczywiście: większość ówczesnych prac Linkego należących do cyklu Miasto oraz Śląsk ze względu na „drastyczną” tematykę nie mogła być prezentowana w ramach oficjalnej wystawy w marcu roku 1938.

Ostatecznie pierwsza indywidualna wystawa jego prac odbyła się w kwietniu i maju 1938 roku w tak zwanym Salonie Koterby przy ulicy Kredytowej w Warszawie. To na tej właśnie wystawie obrazy Linkego oglądała po raz pierwszy Maria Dąbrowska. W jej Dzienniku z dnia 7 maja 1938 roku pojawia się zapis: „Idziemy na wystawę Br. Linkego – bardzo interesującą”22. Wizytę Dąbrowskiej na wystawie tak przedstawia w swych wspomnieniach Anna Linke: „Otóż tamtego dnia, dyżurując ochotniczo na wystawie, podsłuchałam, jak oglądająca prace Linkego pani Maria głośno i wyraźnie powiedziała pierwszy raz o Linkem «genialny», pan Stanisław23 przytaknął… i poleciałam uszczęśliwiona do domu. […] Ponieważ obie z Matką czciłyśmy twórczość Dąbrowskiej, wrażenie było wielkie”24. Stopniowo dzięki staraniom Witkacego i Marii Dąbrowskiej powiększało się grono wielbicieli sztuki Bronisława Linkego.

Bronisław Linke, fotografia, Maria Dąbrowska, Niezła Sztuka

Bronisław Linke z Marią Dąbrowską i Anną Kowalską, Warszawa, 10 października 1951, fot. Muzeum Literatury w Warszawie

Na zesłaniu w Związku Radzieckim

W czerwcu 1939 roku Bronisław Linke ożenił się z Anną Marią Zajdenman25. W poślubną podróż oboje wybrali się na Śląsk. Celem był „objazd ulubionych przez Linkego miast i miasteczek śląskich” 26. Jednakże już w trzecim dniu wojny 3 września 1939 roku artysta opuścił Warszawę wraz z żoną i jej rodzicami27 i udał się do Lwowa. Linke wiedział, że jego nazwisko znajduje się na niemieckich listach proskrypcyjnych. Powodem były satyryczne rysunki ośmieszające Hitlera28 publikowane także w prasie brytyjskiej.

Bronisław Linke, Hitler grający na fortepianie armat, Wirtuoz, karykatura, Niezła Sztuka

Bronisław Linke, Wirtuoz (Hitler grający na fortepianie z armat) | 1939, Muzeum Narodowe w Warszawie

Opuściwszy stolicę, Linkowie z rodzicami żony kierują się na wschód. W Łucku spotykają pisarkę Marię Dąbrowską29 i są świadkami wkroczenia do Polski wojsk radzieckich. Tam też zaprzyjaźniają się z Dąbrowską i towarzyszącym jej Stanisławem Stempowskim.

Bronisław Linke, fotografia, Maria Dąbrowska, Niezła Sztuka

Bronisław Wojciech Linke z Marią Dąbrowską i Anną Kowalską, fot. Muzeum Literatury w Warszawie

W 1940 roku Linków i Zajdenmanów wywieziono do Dubowej30, a dwa lata później trafili do Orska. Pobyt Bronisława Linkego na zesłaniu w Związku Radzieckim to jedna z niezbadanych kart biograficznych. Okres ten wymuszony przez tragiczne okoliczności Linke zbywał milczeniem. Wiadomo, że na zesłaniu artysta pracował przy wyrębie tajgi, wykonywał dekoracje dla robotniczych teatrów, portrety radzieckich dygnitarzy i propagandowe transparenty. Wieczorami w niedogrzanych pomieszczeniach małżonkowie spędzali czas, łatając odzież czy pracując nad rysunkami. W zapiskach Anna wspomina, że Linke na zesłaniu nabawił się tropikalnej malarii31 i był to dla obojga okres „dość wyraźnego głodu”32.

Ostatecznie cała czwórka powróciła z zesłania do Polski wiosną 1946 roku dzięki usilnym staraniom Marii Dąbrowskiej. Szesnaście lat później po śmierci Linkego autorka Nocy i dni, nawiązując do notatki prasowej Ignacego Witza, zapisała w swym Dzienniku:

„Ignacy Witz […] sfałszował życiorys Bronka pisząc «Okres wojny spędził w ZSRR». Spędził – ale na srogim zesłaniu. Wrócił nienawidząc Rosji i rosyjskiego systemu. […] Bronek był cały czas antyrosyjski i antykomunistyczny, ponieważ był przeciw totalizmowi. Był także zawsze antyamerykański”33.

Pobyt na zesłaniu w ZSRR był nie tylko czasem artystycznie straconym. Był także brutalną lekcją życia w państwie totalitarnym, podczas której twórcza wyobraźnia Linkego musiała pracować pod dyktat politycznych uwarunkowań.

Uwikłanie w grę z komunistycznym systemem

„Dnia 29 kwietnia 1946, o godz. 13 przyjechałem do Warszawy” – zanotował Bronisław Linke w podręcznym notesie. Jak zawsze, także i tym razem artysta jest lakoniczny i oszczędny w słowach. W swych wspomnieniach Anna Linke tak opisuje pierwsze wrażenia po blisko siedmioletniej nieobecności w stolicy:

„Ale kiedyśmy zajechali do Warszawy, mijając rozległe pola rumowisk, kiedy Linke – znacznie wyższy ode mnie – zobaczył przez okienko sterczący ukośnie upiorny szkielet dworca, […] na tle ruin odświętna krzątanina w orgii czerwieni, mundurów oraz haseł, z których nie wyłaziliśmy przez kilka lat – znów haseł – wydawała się koszmarną drwiną. […] Linke, rozejrzawszy się po prostu, wrócił do wagonu i położył się na pryczy”34.

Ów gest rezygnacji jest aż nazbyt czytelny. Artysta domyślał się, jaką rzeczywistość zastanie po wyjściu z wagonu. I gdy dostrzegł dobrze mu znane czerwone konfiguracje kolorów i symboli, wiedział już, czego może się spodziewać po powrocie do komunistycznej Polski. Jednak widok ruin Warszawy zaskoczył go bardzo. W pierwszych tygodniach po przyjeździe Linke tworzył w stanie nieznanego wcześniej podniecenia. Nie uszło to uwadze żony i w Notatkach pojawia się zapis: „Gorączkowe i pełne radości zbieranie materiału […] rozpoczyna się w stanie bliskim egzaltacji, do czego tak rzadko był zdolny ten szalenie opanowany i zdyscyplinowany człowiek”35.

Bronisław Linke, El mole rachmim, Kamienie krzyczą, sztuka polska, sztuka XX wieku, Niezła Sztuka

Bronisław Linke, El mole rachmim z cyklu Kamienie krzyczą | 1946, Muzeum Narodowe w Warszawie

Linke zaczynał dzień od wyjścia z domu36 z niewielkim notesem w ręku. Chodził wydeptanymi pośród rumowisk ścieżkami, zawiłymi skrótami poprzez góry cegieł i kamieni. Każdego dnia chłonął obrazy zniszczonego miasta, rozmawiał z warszawiakami, zapisując swoje wrażenia w notesie bądź szkicując jakiś detal. W rezultacie powstawać zaczęły prace: Plucha (1946), dedykowany Marii Dąbrowskiej Powrót37 (1946), El-mole-rachmim (1946), Za dusze pomordowanych (1946), Śnieżyca38 (1947), Domy-żołnierze (1947), Misterium (1947), Popatrz, jaka śmieszna mucha39 (1947), Noc wigilijna (1948) Luftwaffe (1948), Getto niezłomne (1948).

W roku 1948 w Muzeum Narodowym w Warszawie Linke wystawia jeszcze obrazy40 wraz z grupą Powiśle. Z chwilą jednak, gdy w 1949 do artystycznego krwiobiegu przenika socjalistyczna doktryna, artysta zawiesza prace nad cyklem Kamienie krzyczą. W czerwcu 1949 roku pracuje nad akwarelą Nowa Marszałkowska (z autoportretem).

Bronisław Linke, Nowa Marszałkowska z autoportretem, sztuka polska, sztuka XX wieku, Niezła Sztuka

Bronisław Linke, Nowa Marszałkowska (z autoportretem) | 1949, Muzeum Narodowe w Warszawie

I jest to jedyny obraz namalowany przez artystę w duchu socrealistycznym. W jego twórczości dostrzec można tymczasem istotną zmianę. Przyjeżdżając do Polski Ludowej, Linke miał już wypracowaną w Związku Radzieckim strategię przetrwania i teraz od roku 1949 powtarzać zaczyna znany wzorzec zachowań. Artysta zarabia, tworząc liczne satyryczne rysunki do prasy, o których mawiał, że są to „robótki zarobkowe”41.

To określenie ma zabarwienie ironiczne i ukazuje dystans do tego rodzaju twórczej aktywności. Pomiędzy styczniem 1949 roku a czerwcem 1956 roku Linke namalował jedynie czternaście obrazów. Równolegle w tym samym czasie wykonał 326 rysunków, z których większość publikował na łamach „Trybuny Wolności”. Jego aktywność na polu politycznej satyry zostaje dostrzeżona i doceniona przez komunistyczne władze. Mają miejsce liczne wystawy i pojawiają się również pieniężne nagrody42.

Swoistą nagrodą było również otrzymanie nowego mieszkania w cieszącej się prestiżem warszawskiej dzielnicy. W roku 1954 Linkowie przeprowadzili się na Stare Miasto do mieszkania z pracownią przy ulicy Nowomiejskiej 15. W roku 1961 artysta wyjechał wraz z żoną do Paryża. Od Polskiego Instytutu Naukowego w Nowym Jorku otrzymał wcześniej stypendium naukowe w wysokości 300 $, jak zapisano: „dla ułatwienia pobytu we Francji” (za: Muzeum Literatury w Warszawie, Dział Rękopisów, „Dokumenty Bronisława Wojciecha Linkego”, poz. 27). W 1962 roku, na kilka miesięcy przed śmiercią, Linke decyzją Ministra Kultury i Sztuki otrzymał nagrodę I stopnia w wysokości 20 000 zł (dla porównania średnia pensja wynosiła w tym roku 1600 zł).

Bronisław Linke, fotografia, Niezła Sztuka

Bronisław Linke, fot. Muzeum Literatury w Warszawie

W październiku 1956 roku, w miesiącu, który zapisał się wyraźnie na karcie powojennej historii Polski, Linke wznawia prace nad cyklem Kamienie krzyczą. Powstają wówczas obrazy Oblicze Hioba (Płonące getto) oraz Nalot (Reflektory). Ostatecznie cykl Kamienie krzyczą ukazuje się drukiem w roku 1959 ze wstępem Marii Dąbrowskiej.

Patrząc z perspektywy czasu na powojenną twórczość Linkego, dojść można do wniosku, że artysta przykładał znacznie większą wagę do prac, które powstawały powoli na płótnie bądź tekturze w zaciszu jego pracowni w latach 50. Były to prace o dużym ładunku metaforycznym, jak np. Morze krwi (1951) czy Cyrk (1955–1958).

Bronisław Linke, Morze krwi, sztuka polska, sztuka XX wieku, Niezła Sztuka

Bronisław Linke, Morze krwi | 1951–1952, Muzeum Narodowe w Warszawie

Bronisław Linke, Cyrk, sztuka polska, sztuka XX wieku, Niezła Sztuka

Bronisław Linke, Cyrk | 1955–1958, Muzeum Narodowe w Warszawie

W latach 1955–1961 powstaje w pracowni obraz pt. Autobus43.  Obraz ten z uwagi na intensywny ładunek treściowy i emocjonalny odcisnął trwały ślad w wyobraźni niektórych późniejszych polskich artystów i zapoczątkował cykl artefaktów, które weszły w dialog z rzeczywistością PRL.

Bronisław Linke, Autobus, sztuka polska, sztuka XX wieku, Niezła Sztuka

Bronisław Linke, Autobus | 1955, 1959-1961, Muzeum Narodowe w Warszawie

Pod koniec życia artysty powstał również interesujący cykl Głowy zakończony trzy miesiące przed śmiercią obrazem Biała głowa44. Malując ten obraz, Linke był już chory na raka i odczuwał fizyczny ból. Biała głowa powstawała w „samotności wewnętrznej” z dbałością, by ukazać „rozkład żywej tkanki”45.

Artorium, czyli pracownia artysty

Pierwszą przedwojenną pracownię na Mokotowie Linke traci bezpowrotnie – hitlerowcy palą ją we wrześniu 1939 roku. Artysta mówi o tym w jednym z powojennych wywiadów: „[…] hitlerowcy spalili mi pracownię na Mokotowie natychmiast po wejściu do Warszawy. Była to zemsta za cykl karykatur Hitlera, który ukazał się w prasie angielskiej”46. To właśnie do tej pracowni zwykle w nocy przyprowadzał Witkacy różnych gości.

Po wojnie w pierwszym mieszkaniu Linków na Żoliborzu prowizoryczna pracownia miała około pięciu metrów kwadratowych. To tu powstał obraz El-mole-rachmim, o czym wspomina żona. Mieszkanie to miało tę dobrą stronę, że z powodu wręcz zabójczego braku miejsca Linke „mimo woli pozwalał czasem zerknąć na nieskończony obraz, już choćby kiedy go zdejmował ze zlewu, zastępującego w mikroskopijnej kuchence-pracowni stalugę”47.

W roku 1954 Linkowie przeprowadzają się na Stare Miasto. Otrzymują obszerne mieszkanie wraz z osobną pracownią. Przekraczając próg malarskiego atelier, gość może dostrzec roboczy stół i pracującego obok artystę. Linke ubrany w biały kitel i z czapeczką na głowie pochyla się nad obrazem lub rysunkiem w absolutnej ciszy i samotności. Za zasłoną znajdował się duży stół, na którym rozmieszczona była elektryczna kolejka.

Do tej pracowni wejść mogli nieliczni i wąskiemu gronu przyjaciół Linke pokazywał wówczas swą prawdziwą, „antysystemową” twarz. Obok wspomnianej już Marii Dąbrowskiej do grona jego przyjaciół należeli także Szymon Kobyliński, Wojciech Żukrowski czy Zbigniew Mitzner, któremu Linke zwykł przy wódce mówić, że tak naprawdę to jest anarchistą48.

Bronisław Linke, fotografia, Niezła Sztuka

Bronisław Linke, fot. Muzeum Literatury w Warszawie

Ostra, nieustanna świadomość przemijania

Jest maj 1961 roku i w podwarszawskiej lecznicy odwiedza Linkego Maria Dąbrowska. Wieczorem na kartach Dziennika pisarka notuje usłyszane przy łóżku słowa:

„W gardle nic nie ma. Nigdzie nic nie ma. Tylko oko. […] Oślepnąć to dla mnie koniec. To już koniec. Wprawdzie ma się te przywileje – miejsce w tramwaju”49.

Linke domyśla się, że jest już pacjentem terminalnym i bóle kręgosłupa nie są spowodowane uporczywym lumbago. Upłynie jeszcze kilka tygodni, zanim lekarze zdiagnozują raka. W jego notesie pojawiają się nazwy szwajcarskich klinik, nazwiska profesorów, którzy próbują go jeszcze wyleczyć.

I raz jeszcze Dąbrowska w szpitalnej ciszy:

„Bardzo wychudł. […] Położył się w szlafroku na łóżku i zapalił fajkę. Mój Boże, nawet z umierającym Bronkiem rozmowa jest zajmująca”50.

O swej zbliżającej się śmierci Linke zaczął mówić dopiero podczas ostatniego spotkania z żoną w szpitalu.

Bronisław Linke, fotografia, Niezła Sztuka

Bronisław Linke, fot. Muzeum Literatury w Warszawie

„Następny znak ostatecznego wyczerpania – to kiedy przestał słuchać radia – nie mógł, zamknął je, leżące na kołdrze, z półuśmiechem powiedział: «Zabierz radio». I dodał coś o hałasie i wysiłku. […] To był koniec”51.

Bronisław i Anna Linkowie spędzili ze sobą dwadzieścia trzy lata i jak wspomina Anna: „Linke uosabiał dla najbliższych stałość i trwanie – to, za czym się tęskni”52. Na kilka miesięcy przed śmiercią w 1962 roku powstaje rysunek Most. Po dość kruchej konstrukcji z desek i drewnianych pali przechodzą ludzie. Wszyscy podążają w tym samym kierunku – z jednego brzegu na drugi. Niektórzy idą z dziećmi, inni trzymają w ręku parasol i próbują osłonić się przed zacinającym deszczem i wiatrem. Ten most nie posiada poręczy i podążanie na drugi brzeg kończy się dla niektórych nagłym upadkiem do głębokiego nurtu rzeki.

Rysunek Most można odczytać jako metaforę ludzkiej egzystencji. Jednakże to, co proponuje Linke, jest trudne do przyjęcia – nie istnieje nic, na czym człowiek w życiu mógłby się oprzeć. Egzystencja jest krucha i grozi potknięciem lub upadkiem. Nie wiadomo też, co czeka na ludzi na końcu tej przeprawy. U Linkego wspólne jest wszystkim jedynie podążanie na drugi brzeg.

bibliografia, artykuły o sztuce, niezła sztuka

Bibliografia:
A. Materiały niepublikowane:
1. Linke A., Notatki o Bronisławie Wojciechu Linkem spisane 1963–1964, maszynopis, Muzeum Narodowe w Warszawie.

B. Prace opublikowane:
1. Dąbrowska M., Dzienniki 1936–1945, t. 3, Warszawa 2000.
2. Dąbrowska M., Dzienniki powojenne 1960–1965, t. 4, Warszawa 1996.
3. Degler J., Witkacego portret wielokrotny, Warszawa 2009.
4. Drewnowski T., Porachunki z XX wiekiem. Szkice i rozprawy literackie, Kraków 2006.
5. Kamienie krzyczą. Wywiad z Bronisławem Linke znanym grafikiem i malarzem, „Kurier Szczeciński” nr 37, 1960.
6. Mitzner Z., Wspominając Bronisława Linkego, „Nowa Kultura” nr 41, 1962.
7. Sosnowska J., Instytut Propagandy Sztuki 1930–1939, w: Sztuka lat trzydziestych. Materiały Sesji Stowarzyszenia Historyków Sztuki, Warszawa 1991.
8. Witkiewicz S.I., Bez kompromisu. Pisma krytyczne i publicystyczne, zebrał i oprac. J. Degler, Warszawa 1976.

Polecamy książkę autora tekstu:
Krzysztof Lipowski, Skorpion na policzku »

Krzysztof Lipowski, Bronisław Linke, biografia, niezła sztuka


  1. S.I. Witkiewicz, «Hut ab, meine Herren – ein Genie!». Rzecz o twórczości malarskiej Bronisława Linkego, „Tygodnik Ilustrowany” nr 8–9, 1936. Przedruk w: S. I. Witkiewicz, Bez kompromisu. Pisma krytyczne i publicystyczne, zebrał i oprac. J. Degler, Warszawa 1976, s. 111.
  2. W twórczości Bronisława Linkego wyróżnić możemy cztery okresy: wczesna faza twórczości z początku lat 30., oryginalny w swej wymowie cykl trzydziestu obrazów pt. Śląsk z lat 1936–1938 (zachowało się jedynie sześć obrazów), prace powstałe na zesłaniu w ZSRR (1940–1946) i najciekawsza powojenna twórczość artysty (1946–1962). Irena Jakimowicz w stworzonym katalogu, który towarzyszył pośmiertnej wystawie Linkego z roku 1963, wynotowała 1168 obrazów, grafik, rysunków, studiów i plakatów. Katalog nie obejmował prac powstałych na zesłaniu.
  3. Autoportret, Lwów 23–24 XII 1939, ołówek, akwarela, gwasz, papier, Muzeum Narodowe w Warszawie. Na samym dole widnieje dedykacja „Anusi w grudniowym Lwowie 1939”.
  4. Jak wspomina żona, artysta często tak siebie nazywał. Zob. A. Linke, op. cit., s. 5.
  5. Ibidem, s. 11.
  6. Ibidem, s. 33.
  7. „Chodząc przecież do szkoły w Dorpacie poznał doskonale estoński, niemiecki i rosyjski”. Zob. A. Linke, op. cit., s. 107.
  8. Ibidem, s. 58.
  9. W swym dziecięcym pamiętniku, który się nie zachował, notuje: „Wczoraj widziałem na ulicy stos trupów”. Echa tych zapisków odnaleźć można na kartach Notatek żony, która wspomina: „Widział na ulicy, jak żołnierze obcinali sutki kobietom”. Zob. Ibidem, s. 59.
  10. Ibidem, s. 146.
  11. Ta mała postać wydaje się odgrywać rolę jasnowidzącego świadka, osoby, która pojawiała się niekiedy na XIX-wiecznych alegoriach Artura Grottgera. U Linkego dziecko jest przerażone i „widzi jasno”.
  12. I. Luba, Szkoła warszawska 1929–1939. Przyczynek do badań nad ugrupowaniami artystycznymi w Polsce międzywojennej, „Ikonotheka” nr 10, 1996, s. 118.
  13. Praca dyplomowa pod tytułem Noc poślubna wykonana została techniką akwareli w 1930 roku i uchodzi za zaginioną.
  14. A. Linke, op. cit., s. 53–54.
  15. J. Degler, Kronika życia i twórczości Stanisława Ignacego Witkiewicza, w: tenże, Witkacego portret wielokrotny, Warszawa 2009, s. 104.
  16. S.I. Witkiewicz, op. cit., s. 111.
  17. Od roku 1936 Bronisław Linke miał pracownię na szóstym piętrze w domu metodystów przy placu Zbawiciela.
  18. A. Linke, op. cit., s. 166–167.
  19. J. Sosnowska, Instytut Propagandy Sztuki 1930–1939, w: Sztuka lat trzydziestych. Materiały Sesji Stowarzyszenia Historyków Sztuki, Warszawa 1991, s. 249.
  20. A. Linke, op. cit., s. 53.
  21. Ibidem, s. 53.
  22. M. Dąbrowska, Dzienniki 1936–1945, t. 3, Warszawa 2000, s. 204.
  23. Stanisław Stempowski był ówczesnym towarzyszem życia Dąbrowskiej.
  24. A. Linke, op. cit., s. 177.
  25. Anna Zajdenman (1916–1989) studiowała również w Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie u prof. Pruszkowskiego. Po wojnie już jako Anna Linke była tłumaczką literatury niemieckiej. Przetłumaczoną powieść austriackiego pisarza Alfreda Kubina Po tamtej stronie opatrzyła dedykacją: „Pamięci B. W. Linkego przekład tej jego ulubionej książki poświęcam”.
  26. A. Linke, op. cit., s. 159.
  27. Ernestyną i Maurycym Zajdenmanami.
  28. Chodzi o rysunek Wirtuoz (Hitler grający na fortepianie z armat) ze stycznia 1939 roku.
  29. Maria Dąbrowska ostatecznie w czerwcu 1940 roku powróci do Warszawy.
  30. Do wagonu towarowego w ostatniej chwili wrzucono Linkom egzemplarz Pana Tadeusza.
  31. A. Linke, op. cit., s. 2.
  32. Ibidem, s. 146.
  33. M. Dąbrowska, Dzienniki powojenne 1960–1965, t. 4, Warszawa 1996, s. 200.
  34. A. Linke. op. cit., s. 176.
  35. Ibidem, s. 188.
  36. Po powrocie z zesłania w latach 1946–1948 Linkowie zamieszkali w mieszkaniu Marii Dąbrowskiej przy ulicy Polnej. Czas spędzony w mieszkaniu Dąbrowskiej Anna wspomina następująco: „Okres ten wydaje się chyba najszczęśliwszy w całym naszym powojennym życiu”. Zob. A. Linke, Ibidem, s. 180. W innym miejscu pisze: „Trafić do domu Stanisława Stempowskiego i Marii Dąbrowskiej po pięciu latach pustelniczej katorgi – to była doprawdy wielka wygrana!”. Zob. A. Linke, Ibidem, s. 173–174.
  37. Tuż po zakończeniu pracy nad tym rysunkiem Linke nie był zadowolony ze swojego dzieła. Pisze o tym w swych Notatkach żona: „Odebrałam go (rysunek Powrót – K.L.) z rąk autora i wyprosiłam dla siebie w chwili, kiedy zamierzał go przedrzeć na pół jako nieudany. I jest zupełnym przypadkiem, że rysunek ten, wybłagany od zguby, w ogóle poszedł do druku! A przecież potem widać było doskonale, jaką przyjemność sprawiły autorowi niezliczone listy od publiczności, przesyłane mu przez redakcję najpierw «Szpilek», gdzie rysunek pierwszy raz się ukazał, następnie zaś pism codziennych, które niebawem Powrót przedrukowały”. Zob. Ibidem, s. 86–87.
  38. Ostatecznie obraz ten nie znalazł się w wydanym w formie książkowej cyklu Kamienie krzyczą, gdyż „w twarzy – jawnie kobiecej – ducha zaśnieżonego miasta jeden z rodzimych idiotów dopatrzył się … podobieństwa do Stalina”. Zob. Ibidem, s. 215.
  39. Praca ta nie była nigdzie reprodukowana i, jak pisze w swych wspomnieniach Anna Linke, obraz ten „ze względu na drastyczność nie był wystawiony w Muzeum Narodowym podczas wystawy pośmiertnej (Linkego w 1963 roku – K.L.). Zob. Ibidem, s. 218.
  40. Na wystawie tej artysta zaprezentował część obrazów z cyklu Kamienie krzyczą. Wówczas cykl ten nosił tytuł Warszawa.
  41. A. Linke, op. cit., s. 186.
  42. Dla przykładu w roku 1950 Komisja Nagród przyznała Linkemu wyróżnienie w kwocie 3000 zł za prace Truman wirtuoz (średnia pensja wynosiła w tych czasach 550 zł). W roku 1953 decyzją Ministra Kultury i Sztuki przyznano Linkemu wyróżnienie w kwocie 1000 zł za „całokształt prac plastycznych z dziedziny karykatury politycznej” (za: Muzeum Literatury w Warszawie, Dział Rękopisów, „Dokumenty Bronisława Wojciecha Linkego”, poz. 23 i 24).
  43. Inne wersje tytułu tego znanego obrazu podaje Maria Dąbrowska: „ostatni wielki obraz namalowany już po operacji miał tytuł Autobus do socjalizmu, oficjalnie nazywał się Autobus w niebyt”. Zob. M. Dąbrowska, Dzienniki powojenne 1960–1965, t. 4, Warszawa 1996, s. 200.
  44. Obraz jest własnością Muzeum Okręgowego im. Leona Wyczółkowskiego w Bydgoszczy.
  45. A. Linke, op. cit., s. 34.
  46. Kamienie krzyczą. Wywiad z Bronisławem Linke znanym grafikiem i malarzem, „Kurier Szczeciński” nr 37, 1960.
  47. A. Linke, op. cit., s. 122.
  48. Z. Mitzner, Wspominając Bronisława Linkego, „Nowa Kultura” nr 41, 1962.
  49. M. Dąbrowska, Dzienniki powojenne 1960–1965, t. 4, Warszawa 1996, s. 148.
  50. Ibidem, s. 159.
  51. A. Linke, op. cit., s. 155–156.
  52. Ibidem, s. 156.

» Krzysztof Lipowski

Krzysztof Lipowski (1961) jest doktorem nauk humanistycznych i pracuje jako nauczyciel w Krokowej. W latach 1988-1990 przebywał na stypendium Fundacji Otto Beneckego w Berlinie Zachodnim. W roku 1993 studiował literaturę na uniwersytecie w Tybindze w Niemczech (stypendium prywatne In Memoriam Willy Drost). Prowadził również cykl wykładów „Elementy kultury niemieckiej” na Uniwersytecie Gdańskim. Opublikował książki: Miód i wosk (Gdańsk 2008), Skorpion na policzku. Słowo i obraz w twórczości Bronisława Linkego (Gdańsk 2014), Last train. Opowiadania i eseje (Gdańsk 2019), Mysteria. 48 miniatur prozą (Warszawa 2020). W przygotowaniu: Die Aschesammler. Polnische Holokaust-Literatur - zwischen Echtheit und Mythologisierung (Hanau 2023).


Portal NiezlaSztuka.net prowadzony jest przez Fundację Promocji Sztuki „Niezła Sztuka”. Wszystkie publikacje finansowane są dzięki darowiznom Czytelników. Dlatego Twoja pomoc jest bardzo ważna. Jeśli chcesz wesprzeć nas w tworzeniu tego miejsca w polskim internecie na temat sztuki, będziemy Ci bardzo wdzięczni.

Wesprzyj »



Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *