O czym chcesz poczytać?
  • Słowa kluczowe

  • Tematyka

  • Rodzaj

  • Artysta

7 polskich rzeźbiarek, które musisz znać



Walczyły o sztukę wbrew konwenansom, polityce, historii, czasem nawet wbrew sobie. Przekraczały granice fizyczne, geograficzne i limity wyobraźni. Odnalazły własną drogę usłaną marzeniami i łzami. Poznaj znakomite polskie artystki, które zrewolucjonizowały myślenie o sztuce.

rzeźba, artyski, sztuka polska, Abakanowicz, Kobro, Niezła Sztuka

7 polskich rzeźbiarek, które musisz znać

Antonina Rożniatowska: dama z kotkiem

Przed obiektywem krakowskiego fotografa Awita Szuberta pozuje pięć artystek – uczennic Wyższych Kursów dla Kobiet im. Adriana Baranieckiego w Krakowie, czyli popularnego Baraneum. Olgę Boznańską rozpoznajemy od razu: siedzi ze szkicownikiem i ołówkiem w dłoni po prawej stronie kadru, na pierwszym planie. Po lewej, przy kolumnie z popiersiem kobiety, z młotkiem i dłutem gotowymi do działania stoi dumnie ona: Antonina Rożniatowska. Skromna, choć elegancka suknia opinająca wąską talię wymodelowaną przez gorset i lekko wycofana postawa to tylko pozory – w XIX wieku kobieta rzeźbiarka musiała mieć wiele odwagi i determinacji, by spełnić swoje marzenia. Rożniatowska była jedną z pierwszych Polek, którym się udało.

Olga Boznańska, kobiety w sztuce, wyższe kursy dla kobiet Adriana Baranickiego, sztuka polska, Niezła Sztuka

Uczennice Wyższych Kursów dla Kobiet im. dr Adriana Baranieckiego w Krakowie (pierwsza od lewej Antonina Rożniatowska, pierwsza od prawej Olga Boznańska, obok Teofila Certowicz, Amelia Jadwiga Łubieńska), fot. Awit Szubert | przed 1882, Muzeum Narodowe w Krakowie

Antonina Rożniatowska, Panienka z kotkiem, rzeźba, sztuka polska, kobiety w sztuce, Niezła Sztuka

Antonina Rożniatowska, Panienka z kotkiem | ok. 1888, Muzeum Narodowe w Krakowie

Do Krakowa przyjechała aż spod Berdyczowa na Wołyniu, gdzie urodziła się w 1860 roku w zamożnej rodzinie ziemiańskiej. W Baraneum najpierw szkoliła się pod okiem Marcelego Guyskiego, a w latach 1890–1895 sama uczyła tam adeptki modelowania. Miała do tego rękę – w wyrzeźbionym przez Rożniatowską popiersiu Panienki z kotkiem doskonale widać precyzję wykonania, dbałość o realizm i subtelność formy. Rzeźbę tę stworzyła około 1888 roku, zainspirowana wierszem Michała Bałuckiego Nie w porę:

„Raz byłem u niej z kotkiem na ręce
Siedziała w oknie w białej sukience
I paluszkami drażniła kotka:
Pieszczotka!”

Z taką samą starannością wykonała zresztą portret pisarza, jak również kilkadziesiąt innych wizerunków: swoich mentorów (Guyskiego i Baranieckiego), artystów sceny (Heleny Modrzejewskiej w roli Ofelii czy śpiewaczki Józefiny Roszkówny). Wykonany przez artystkę starzec z długą brodą grający na lirze nawiązuje do tradycji romantycznej, a w dorobku Rożniatowskiej nie brakuje posągów związanych z tematyką religijną, utrzymanych w duchu neoklasycyzmu. Te bardziej doniosłe wizerunki tworzyła w marmurze, pozostałe w gipsie, terakocie i brązie.

W latach 80. i 90. XIX stulecia dzieła artystki pojawiały się regularnie na wystawach, w tym Pierwszej Wielkiej Wystawie Sztuki Polskiej organizowanej w Krakowie w 1887 roku. Rożniatowska była jedną z trzech rzeźbiących kobiet biorących udział w ekspozycji, na której zaprezentowała aż osiem figur.

Zmarła w wieku trzydziestu pięciu lat w Krakowie, a pochówek na Cmentarzu Rakowickim niedaleko grobu Jana Matejki i Marcelego Guyskiego świadczy o jej randze. Medalion nagrobny wykonała jej przyjaciółka Tola Certowicz, rzeźbiarka widoczna także na fotografii Szuberta, tuż obok Boznańskiej.

Katarzyna Kobro: sztuka, która zmienia przestrzeń

Katarzyna Kobro

Katarzyna Kobro, Muzeum Sztuki w Łodzi

„Co by tu zrobić z kolorowych trójkątów?”1 – pytają autorki książki dla dzieci Mój świat, moja sztuka w kontekście prac Katarzyny Kobro. Czy urodzona 26 stycznia 1898 roku w Moskwie mała Katia też się nad tym zastanawiała? Na pewno rysowała, z chleba i gliny formowała różne kształty. Geometria, kolor i przestrzeń wyznaczyły kierunki jej twórczych poszukiwań.

Ale o studiach artystycznych rodzice nie chcieli słyszeć, namawiali ją za to na stomatologię (skutecznie, bo później w jej życiorysie można przeczytać o dwóch latach studiów medycznych). Podczas I wojny Katia została wolontariuszką w szpitalu, poznała tam polskiego oficera Władysława Strzemińskiego, który wkrótce został jej mężem. Przyszedł czas na realizację marzeń: w 1917 roku rozpoczęła naukę w moskiewskiej Szkole Malarstwa, Rzeźby i Architektury, poznała tajniki sztuki awangardowej, śledziła też kariery swoich rodaczek. Trzy lata później przeprowadziła się do Smoleńska, wzięła ślub, stworzyła pierwsze dzieła. Nie potrzebowała wiele: jakiś korek, kawałki blachy, żelaza, czasem szkło, a nawet fragmenty silnika. Nie mogła jednak pracować w spokoju – jej niemiecko-rosyjskie pochodzenie skazało ją na wojenną tułaczkę.

Katarzyna Kobro, Władysław Strzemiński, fot. Muzeum Sztuki w Łodzi

Katarzyna Kobro, Władysław Strzemiński, Muzeum Sztuki w Łodzi

Schronienie znalazła w Polsce. Tu stała się Katarzyną. Z polszczyzną osłuchiwała się w Szczekocinach, intensywniej zaczęła uczyć się języka w Koluszkach, ale jeszcze w Łodzi, gdzie w jednym z liceów nauczała estetyki wnętrz, słychać było wyraźny rosyjski akcent. Z ludźmi potrafiła się dogadać, ale już ze środowiskiem artystycznym niekoniecznie. Na korytarzach warszawskiej Zachęty, w której w 1926 roku prezentowano jej prace, szeptało się o bezcelowych i bezużytecznych rzeźbach Kobro. To nieporozumienie – artystka stawiała właśnie na utylitaryzm.

Katarzyna Kobro Kompozycja przestrzenna

Katarzyna Kobro, Kompozycja przestrzenna (4) | 1929, Muzeum Sztuki w Łodzi

Lubiła być w grupie: najpierw był Blok, później Praesens, w końcu z mężem i konstruktywistą Henrykiem Stażewskim założyli a.r. – skrót od „artystów rewolucyjnych” albo „awangardy rzeczywistej”. Ze Strzemińskim napisała książkę Kompozycja przestrzeni. Obliczenia rytmu czasoprzestrzennego. Chodziło jej o to, że rzeźba współistnieje z przestrzenią, bo ta wydobywa z niej prawdę istnienia. I choć Kobro wciąż pozostawała w cieniu męża, to właśnie o niej później mówiono, że wyprzedzała swoje czasy.

Katarzyna Kobro Akt dziewczęcy

Katarzyna Kobro, Akt dziewczęcy | 1948, Muzeum Narodowe w Krakowie

Była uosobieniem, a jednocześnie zaprzeczeniem swoich przekonań: nosiła ubrania w geometryczne wzory zaprojektowane przez siebie lub Strzemińskiego, tworzyła rzeźby nagich kobiet, do których sama pozowała. Gdy została matką, to córka była dla niej najważniejsza. Po burzliwym rozstaniu z mężem musiała utrzymać dom i nie wiadomo, czy wówczas tworzyła. Zmarła na raka 21 lutego 1951 roku w Łodzi. Historia sztuki na kilkadziesiąt lat o niej zapomniała, a Andrzej Wajda nie przewidział dla niej roli w filmie o Strzemińskim. Dopiero pół wieku po śmierci Kobro przypomniano sobie o jednej z najwybitniejszych rzeźbiarek międzywojnia. Ustanowiono nagrodę jej imienia wręczaną artystom poszukującym, otwartym na wymianę myśli.

Olga Niewska: olimpijska forma

„Wystawa rzeźb p. Olgi Newskiej jest poważną manifestacyą i talentu, i pracy. W rzeźbach p. Newskiej nie czuje się żadnych parti pris, żadnych recept ani balastu umiejętności, cechuje je świeżość konceptu i bezpośredniość, które są niezawodną oznaką oryginalnego i dużego talentu”2 – pisano w prasie w 1922 roku po jednej z pierwszych wystaw Olgi Niewskiej. Owszem, czasem przekręcano jej nazwisko, zwłaszcza na początku kariery, ale jednak zauważano tę dwudziestokilkuletnią wówczas artystkę. Portretowała państwowe elity, w tym Józefa Piłsudskiego czy Ignacego Mościckiego. Dlaczego więc o niej zapomniano?

Olga Niewska przy pracy, Kazimierz Kubala, Stanisław Brzozowski, kobiety w sztuce, rzeźba, Niezła Sztuka

Olga Niewska przy pracy nad portretem Kazimierza Kubali, w swojej pracowni wraz z modelem | ok. 1930, fot. Stanisław Brzozowski, Muzeum Narodowe w Warszawie

Olga Niewska, Popiersie Ignacego Daszyńskiego, rzeźba, kobiety w sztuce, sztuka polska, Niezła Sztuka

Olga Niewska, Popiersie Ignacego Daszyńskiego | ok. 1921, Muzeum Narodowe w Warszawie

Talent, o którym wkrótce będzie huczała Warszawa, narodził się w Charkowie w rodzinie artystów. Pierwszymi materiałami rzeźbiarskimi Olgi były domowe ciasto i chleb. Umiejętności szlifowała najpierw w kijowskiej szkole malarskiej, a w 1919 roku przeniosła się do Krakowa, by zostać jedną z pierwszych studentek Akademii Sztuk Pięknych, która właśnie wpuściła kobiety w swoje progi. W pracowni Konstantego Laszczki pracowała nad podobiznami m.in. Ignacego Daszyńskiego i Feliksa Jasieńskiego. Ta druga została wyróżniona pierwszą nagrodą jego imienia za wyczucie bryły, energię oraz „męską” fantazję i dłoń. Niewską fascynowały siła i ruch, nic dziwnego, że wśród jej posągów można rozpoznać międzywojennych sportowców. Dziewczęcą wrażliwość można dostrzec natomiast w porcelanowych figurkach buldogów francuskich.

W okresie krakowskim podpisywała się jako „Niewska-Zbiza”, choć o jej pierwszym mężu nic nie wiadomo. Po studiach i przeprowadzce do Warszawy zyskała sławę rzeźbiarki-portrecistki. Pozowała jej chociażby aktorka Mieczysława Ćwiklińska, z której mężem – Henrykiem Maderem – nawiązała romans zakończony ślubem, a następnie rozwodem z powodu niewierności mężczyzny. Na polu zawodowym wiodło się jej znacznie lepiej: pobierała nauki w Paryżu u samego Antoine’a Bourdelle’a, zmysłowy akt Kąpiąca się zdobył Nagrodę m.st. Warszawy, a Łuczniczka zapewniła jej wygraną na Olimpijskiej Wystawie Sztuki w Amsterdamie. Popis talentu dała także w pracy Przebudzenie, którą można odczytywać jako apoteozę młodości i entuzjazmu. Zaprzyjaźniona ze Stefanem Jaraczem wykonała kilka jego rzeźb, by następnie sprzedać je i wspomóc finansowo schorowanego aktora.

Olga Niewska, Przebudzenie, rzeźba, kobiety w sztuce, sztuka polska, Niezła Sztuka

Olga Niewska, Przebudzenie | 1929, Muzeum Narodowe w Warszawie

Niedługo potem dobry los odwrócił się od Niewskiej. Chociaż jeszcze przed wojną zdążyła wyjść po raz trzeci za mąż za Władysława Szczekowskiego, to jej warszawska pracownia spłonęła podczas pierwszych nalotów. Rzeźbiarka zmarła 25 maja 1943 roku w wyniku komplikacji pooperacyjnych (prawdopodobnie po wycięciu wyrostka).

Alina Szapocznikow: ciało jako sztuka

Jej życiorys jest pełen kontrastów. Francuska prasa opisywała ją jako delikatną dziewczynę przy wielkim kamieniu, nawiązując do fotografii przedstawiających Alinę Szapocznikow podczas pracy przy monumentalnych rzeźbach. W peerelowskiej rzeczywistości odnajdywała balans między narzuconą artystom socrealistyczną ideologią a swobodą twórczą. Kilka razy otarła się o śmierć, a mimo to jej dzieła są afirmacją życia. Urodzona 16 maja 1926 roku w Kaliszu Szapocznikow była jedną z najoryginalniejszych rzeźbiarek współczesnych, wymykającą się wszelkim klasyfikacjom.

Alina Szapocznikow, rzeźba, sztuka współczesna, przy pracy, w pracowni, zdjęcie, archiwum, niezła sztuka

Pracownia w Malakoff koło Paryża | 1971, © Piotr Stanisławski, dzięki uprzejmości Artmuseum.pl

Pochodziła z asymilowanej rodziny żydowskiej, jako nastolatka przeszła przez getto (w Pabianicach i Łodzi) i obozy koncentracyjne (Auschwitz-Birkenau, Bergen-Belsen, Theresienstadt). Po wojnie podjęła studia rzeźbiarskie w Pradze w pracowni Josefa Wagnera, a później dzięki stypendium także w Paryżu, gdzie jako wolna słuchaczka szkoliła się pod okiem Paula Niclausse’a. Tryskała energią, uśmiechem zjednywała sobie ludzi. Nie krępowała się, by poprosić Pabla Picassa o pożyczkę, a pieniądze na spłatę długu wydała na sandały. Dzięki eksperymentalnemu leczeniu udało się jej pokonać gruźlicę jajników, ale choroba zmusiła ją do powrotu do Polski. Do stolicy Francji wyjechała na stałe w 1963 roku, zmarła dziesięć lat później, 2 marca.

Jej pierwsze prace to figury z piaskowca, potem pojawiły się gips, cement, elementy żelazne, wosk, poliester i poliuretan. Sylwia Zientek stwierdza, że rzeźby Szapocznikow stanowią wyzwanie dla odbiorcy: „Umykają klasyfikacji – plasują się między surrealizmem, nowym realizmem a pop-artem. Neobarokowe formy zadziwiają, wywołują zakłopotanie, zdumienie […]. Ekshibicjonizm rzeźb frapuje, uwiera, wzbudza lęk, niekiedy odstręcza”3.

Alina Szapocznikow, rzeźba, sztuka współczesna, przy pracy, w pracowni, zdjęcie, archiwum, niezła sztuka

Pracownia Aliny Szapocznikow w Malakoff koło Paryża | 1970, fot. Artmuseum.pl

Szapocznikow lubiła skrajności: dziewczęcą niewinność łączyła ze śmiałą erotyką, piękno kobiecego ciała z jego rozkładem, afirmację życia z nieuchronną przemijalnością. Własne ciało ustanowiła narzędziem sztuki – odważnej, bezkompromisowej, przełamującej tabu. Jej dzieła stanowiły komentarz do patriarchalnego porządku, konsumpcyjnego stylu życia, wyrażały lęk przed (samo)zagładą człowieka i były próbą zapisu pamięci. O swoich rzeźbach mówiła jak o niezgrabnych przedmiotach. Te przedmioty jednak do dziś wzbudzają podziw, konsternację i skłaniają do dyskusji.

Magdalena Abakanowicz: rzeźby tkane

Magdalena Abakanowicz, pracowania, zdjęcie, archiwum, niezła sztuka

Magdalena Abakanowicz w pracowni w Warszawie | 1968, zdjęcie z archiwum artystki

Najbardziej znana i uznana artystka polska na świecie. Jej dzieła wypełniają przestrzeń miejską od Chicago po Hiroszimę. Swoimi niepowtarzalnymi, wykonanymi głównie z sizalu abakanami zrewolucjonizowała postrzeganie tkaniny i myślenie o rzeźbie. A niewiele brakowało, by rzeźbiarką nie została.

Urodzona 20 czerwca 1930 roku w podwarszawskich Falentach Marta Magdalena Abakanowicz (będzie używała drugiego imienia) nie dostała się do upragnionej pracowni rzeźby w sopockiej Państwowej Wyższej Szkole Sztuk Plastycznych. W Trójmieście, w którym zamieszkała z rodziną po wojnie, rozwijała równolegle swoją drugą pasję – sport. Porzuciła ją jednak dla sztuki i trafiła na wydział tkaniny. Po jego zamknięciu przeniosła się z kolei do stolicy, gdzie znalazła się pod opieką Eleonory Plutyńskiej. To w jej pracowni przekonała się, czym są wolność twórcza i artystyczna ekspresja.

Zdobyte umiejętności wykorzystała w praktyce. Po I Międzynarodowym Biennale Tkaniny Artystycznej w Lozannie w 1962 roku wszyscy mówili o jej kilkumetrowej Kompozycji białych form. Trzy lata później gobelinem Desdemona wprawiła w podziw publiczność biennale sztuki współczesnej w São Paulo, a sędziowie przyznali jej złoty medal w kategorii sztuki użytkowej. Miękkie, przestrzenne rzeźby Abakanowicz wędrowały od Paryża przez Nowy Jork po Meksyk i od Sztokholmu przez Kair, Bombaj i Pekin po Tokio.

Jeździła po świecie z prelekcjami, wykładała również w szkole artystycznej w Poznaniu. Choć specjalizowała się w autorskich wiszących formach przestrzennych tworzonych z sizalu, wełny czy końskiego włosia, eksperymentowała też z brązem, żeliwem i betonem. Za pomocą swoich prac opowiadała o czasie, tęsknocie, lękach, kondycji ludzkiej. Zmarła 20 kwietnia 2017 roku.

Maria Pinińska-Bereś: studium w różu

Dziś trudno wyobrazić sobie znaczącą wystawę podejmującą kwestię kobiecą bez rzeźb czy fotograficznej dokumentacji performansów pionierki sztuki feministycznej w Polsce. A jeszcze nie tak dawno zdawało się, że nie dostrzegano Marii Pinińskiej-Bereś. „Wychowana na tradycyjnej rzeźbie, nie przestawała eksperymentować z różnymi technikami, aż wreszcie zaczęła swoje dzieła… szyć. Z koloru różowego uczyniła swój symbol, źródło mocy, wyraz buntu. Tak bardzo wykraczała poza mainstream, że została zepchnięta na margines środowiska artystycznego”4 – przekonuje Alicja Zioło w książce Krakowianki. Kontynuacja. Jak do tego doszło?

Maria Pinińska-Bereś, Aneksja krajobrazu, grupa krakowska, Świeszyno koło Miastka, sztuka polska, kobieta w sztuce, polska artystka, sztuka współczesna, niezła sztuka

Maria Pinińska-Bereś, Aneksja krajobrazu, dokumentacja akcji, Świeszyno koło Miastka | 1980, archiwum Fundacji Marii Pinińskiej-Bereś i Jerzego Beresia

Maria Pinińska-Bereś, Piwnicy pod Baranami, sztuka polska, kobiety w sztuce, rzeźba polska, sztuka współczesna, niezła sztuka

Maria Pinińska-Bereś w Piwnicy pod Baranami | 1970, dzięki uprzejmości Fundacji im. Marii Pinińskiej-Bereś i Jerzego Beresia

Urodziła się 17 sierpnia 1931 roku w Poznaniu. Swoją rodzinę określiła jako ultrakatolicką, ukształtowaną przez patriarchalny model rodem z XIX wieku. Żyła w izolacji od świata zewnętrznego, a kobiety, z którymi się stykała, były w większości służącymi i guwernantkami. „Nie oszczędzono mi żadnej cechy losu kobiecego, z którym walczyły później feministki”5 – wspominała w tekście Gorsety i wieże. Dopiero sztuka przyniosła jej upragnioną wolność.

W czasie wojny, po aresztowaniu ojca, trzy pokolenia Pinińskich musiały uciekać z rodzinnego miasta. Schronienie znaleźli w Krakowie, potem w Katowicach. W kwietniu 1945 roku, w niewyjaśnionych okolicznościach, Maria, jej matka i młodszy brat znaleźli się w obozie koncentracyjnym Świętochłowice-Zgoda, z którego udało się im wydostać dzięki wsparciu rodziny. Przyszła artystka skończyła liceum plastyczne i rozpoczęła studia artystyczne w Krakowie. Ciepło wspominała naukę w pracowni Xawerego Dunikowskiego i samego profesora, od którego przejęła odrobinę dystansu i ironię widoczne w jej późniejszych dziełach. Podczas studiów poznała Jerzego Beresia, rzeźbiarza, z którym wzięła ślub rok po uzyskaniu dyplomu.

Róż, z którym już zawsze będzie kojarzona, po raz pierwszy pojawił się w 1956 roku, gdy pomalowała na ten kolor swoją rzeźbę Narodziny. Dwa lata później została matką i sztukę odsunęła na dalszy plan, poświęcając się macierzyństwu. W drugiej połowie lat 60-tych obserwowała karierę męża. Gdy wróciła do gry, uwolniła swoją kobiecość. W cyklu Gorsety podjęła refleksję na temat ubezwłasnowolnienia kobiety, a w przypominającej stół wielkanocny rzeźbie Stół jestem sexy zamiast świątecznych symboli ułożyła fragmenty kobiecego ciała, które ukryła także w powstałych w latach 70. Psychomebelkach. Tworzyła je z malowanego na biało lub różowo papier mâché, wykorzystywała również delikatną tkaninę. Nie bała się nazywać swojej sztuki kobiecą. Z czasem zaczęła organizować i dokumentować performanse, jak chociażby akcję Transparent, podczas której mocuje w śniegu wykonany na różowym płótnie transparent z białym napisem „Różowy”, a następnie różowym pigmentem usypuje na śniegu napis „Biały”. W ostatnim okresie twórczości zaczęła wykonywać rzeźby druciane przedstawiające zwierzęta, będące zarazem klatką, więzieniem.

Na początku dzieła Pinińskiej-Bereś spotkały się z niezrozumieniem, a gdy artystka zaczęła być doceniana, było już za późno. Zmarła po chorobie 20 kwietnia 1999 roku.

Maria Pinińska-Bereś, Stół jestem sexy, sztuka polska, kobiety w sztuce, rzeźba polska, sztuka współczesna, niezła sztuka

Maria Pinińska-Bereś, Stół jestem sexy | 1969, fot. J. Szmuc, dzięki uprzejmości Fundacji im. Marii Pinińskiej-Bereś i Jerzego Beresia

Barbara Falender: Eros i Tanatos

„Gdybym nie marzyła, nigdy nie znalazłabym się tu, gdzie jestem. Zatem siła wewnętrzna i moc wyobraźni. To jest jak z rzeźbą: żeby ją zrobić, musisz ją w sobie zobaczyć. Nic więcej”6 – przekonuje Barbara Falender w rozmowie z Joanną Pogorzelską. Autorka książki Wiecznie młodzi, czyli pokolenie mocy przeprowadziła wywiady z przedstawicielami „Power Generation”, czyli osobami energicznymi, z apetytem na życie, żyjącymi wbrew stereotypom. Taka bez wątpienia jest Barbara Falender.

Rysowała nawet w szkole muzycznej. Może gra na fortepianie nie szła jej tak dobrze, jakby tego chciała, za to w glinie utrwaliła wierną podobiznę Fryderyka Chopina. Z grą na flecie też było nienajlepiej, więc zdecydowała o zakończeniu edukacji muzycznej na poziomie podstawowym, zaś liceum wybrała plastyczne. To było jeszcze we Wrocławiu, gdzie urodziła się 23 stycznia 1947 roku, potem przeniosła się do Warszawy. W latach 1966–1972 studiowała w Akademii Sztuk Pięknych w pracowni rzeźby prof. Jerzego Jarnuszkiewicza. Dyplom z wyróżnieniem otrzymała za pracę odwołującą się do wydarzeń marcowych 1968 roku: dziewięć gipsowych figur ustawionych na drewnianym podeście oraz ich leżące, martwe odpowiedniki tworzyły Portret wybranej zbiorowości. Ludzie z Krakowskiego Przedmieścia. W swoich późniejszych pracach wielokrotnie wracała do tematu śmierci, której nie potrafiła zaakceptować.

W 1973 roku przełamała kolejne tabu, tworząc Poduszki erotyczne – ślady ciała pozostawione w miękkiej pościeli utrwaliła dzięki innowacyjnemu zastosowaniu epoksydu. W tym czasie powstały również torsy: męski – On i kobiecy – Ona, falliczny i waginalny. Tymi rzeźbiarskimi dziełami dokonała obyczajowej rewolucji. Fizyczny kontakt z materiałem dostarcza jej zmysłowej radości. Zmieniają się tworzywa: kamień, biały marmur, brąz, porcelit i porcelana. Nie zmienia się tematyka: miłość, pożądanie, cielesność, śmierć.

Za swoją bratnią duszę uważa Alinę Szapocznikow, choć nigdy się nie spotkały. Poświęciła jej jedną z rzeźb – kobietę szykującą się do snu. Metaforą śmierci jest także marmurowy Sarkofag dla rodziców przedstawiający śpiące postaci w ogrodowym hamaku. Z czasem artystka zwróciła się ku geometrii, ostre cięcia wykonuje piłą mechaniczną.

Falender jest wielokrotną stypendystką rządu włoskiego, francuskiego, Fundacji Kościuszkowskiej i uczestniczką międzynarodowych sympozjów rzeźbiarskich. Jej prace znajdują się w kolekcjach polskich i europejskich, a nawet w Chinach czy Mauretanii. W pracowni na warszawskiej Starówce wciąż tworzy kolejne, nie mogąc nasycić się sztuką i życiem.

bibliografia, artykuły o sztuce, niezła sztukaBibliografia:
1. Beylin M., Ferwor. Życie Aliny Szapocznikow, Kraków–Warszawa 2015.
2. Kierunek Paryż. Polskie artystki z pracowni Bourdelle’a / Destination Paris. Polish Women Artists from Bourdelle’s Studio, red. E. Ziembińska, Warszawa 2025.
3. Kołodziej-Podsiadło K., Ignerska M., Mój świat, moja sztuka, Warszawa 2025.
4. Kowal P., Abakanowicz. Trauma i sława, Warszawa 2023.
5. Pogorzelska J., Wiecznie młodzi, czyli pokolenie mocy, Gdynia 2020.
6. Przybyszewski W., Olga Niewska. Piękno za kurtyną zapomnienia, Poznań 2001.
7. Wachta A., Barbara Falender. Rzeźba, Lesko 2025.
8. Witryna internetowa Fundacji im. Marii Pinińskiej-Bereś i Jerzego Beresia, https://beresfoundation.pl (dostęp: 27.02.2026).
9. Zientek S., Tylko one. Polska sztuka bez mężczyzn, Warszawa 2023.
10. Zioło A., Krakowianki. Kontynuacja, Kraków 2025.


  1. K. Kołodziej-Podsiadło, M. Ignerska, Mój świat, moja sztuka, Warszawa 2025, s. 89.
  2. W. Przybyszewski, Olga Niewska. Piękno za kurtyną zapomnienia, Poznań 2001, s. 51.
  3. S. Zientek, Tylko one. Polska sztuka bez mężczyzn, Warszawa 2023, s. 397.
  4. A. Zioło, Krakowianki. Kontynuacja, Kraków 2025, s. 200.
  5. M. Pinińska-Bereś, Gorsety i wieże, rękopis z archiwum artystki, strona internetowa Fundacji im. Marii Pinińskiej-Bereś i Jerzego Beresia, https://beresfoundation.pl/article/gorsty-i-wieze-1994 (dostęp: 27.02.2026).
  6. J. Pogorzelska, Wiecznie młodzi, czyli pokolenie mocy, Gdynia 2020, s. 353.

Artykuł sprawdzony przez system Antyplagiat.pl


© Wszelkie prawa zastrzeżone, w tym prawa autorów i wydawcy – Fundacji Niezła Sztuka. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części portalu Niezlasztuka.net bez zgody Fundacji Niezła Sztuka zabronione. Kontakt z redakcją ».


fleuron niezła sztuka pipsztok

Dziękujemy Ci, że czytasz nasze artykuły. Właśnie z myślą o takich cudownych osobach jak Ty je tworzymy. Osobach, które lubią czytać i doceniają nasze publikacje. Wszystko, co widzisz na portalu jest dostępne bezpłatnie, a ponieważ wkładamy w to dużo serca i pracy, to również zajmuje nam to sporo czasu. Nie mamy na prowadzenie portalu grantu ani pomocy żadnej instytucji. Bez Waszych darowizn nie będziemy miały funduszy na publikacje. Dlatego Twoje wsparcie jest dla nas bardzo ważne. Jeśli lubisz czytać niezłosztukowe artykuły – wesprzyj nas.
Dziękujemy Ci bardzo, Joanna i Dana, założycielki Fundacji Niezła sztuka

» Agnieszka Warnke

Krytyczka literacka, dziennikarka. Pisze o literaturze, języku, fotografii i wszystkim, co pomiędzy słowem a obrazem. Uwielbia książki obraz(k)owe, literackie eksperymenty w duchu OuLiPo oraz reportaż w każdej postaci.


Portal NiezlaSztuka.net prowadzony jest przez Fundację Promocji Sztuki „Niezła Sztuka”. Publikacje finansowane są głównie dzięki darowiznom Czytelników. Dlatego Twoja pomoc jest bardzo ważna. Jeśli chcesz wesprzeć nas w tworzeniu tego miejsca w polskim internecie na temat sztuki, będziemy Ci bardzo wdzięczni.

Wesprzyj »