O czym chcesz poczytać?
  • Słowa kluczowe

  • Tematyka

  • Rodzaj

  • Artysta

Orfeusz. Muzyk, poeta, kochanek



Potrzebujemy Twojej pomocy. Wesprzyj nas na PATRONITE »

„Bóstwa krain podziemnych, dokąd wszystko schodzi,
Cokolwiek śmiertelnego na ziemi się rodzi,
Nie myślcie, że zstąpiłem do tych strasznych ciemnic,
Ciekawy docieczenia Erebu tajemnic,
Lub że chcę zgromić potwór, wszczęty z krwi Gorgony,
Potrójną paszczą groźny, w węże nasrożony:
Przyjścia powodem żona. Ten kwiat wśród rozwicia
Szpetna żmija swym jadem pozbawiła życia.
Chciałem znieść moją stratę: miłość zwyciężyła.
Wiem, że w niebie jest znaną jej wszechwładna siła.”

Orfeusz – wzór artysty, poeta, muzyk. Swoją grą potrafił oczarować dzikie zwierzęta, a nawet wzruszyć władców podziemi. Kochanek wstępujący do świata umarłych, który dzięki swej niestrudzonej miłości staje się mitycznym ucieleśnieniem żałoby oraz rozpaczy. Syn muzy Kaliope i boga rzeki Ojagrosa (czasem nawet przypisywano ojcostwo samemu bogowi Apollo), mąż driady Eurydyki stał się jednym z najsłynniejszych bohaterów starożytnych mitów, który wciąż pobudza wyobraźnię muzyków, poetów i malarzy. Krocząc malarskim śladem mitu Orfeusza napotykamy nie tylko na boskiego, wychwalanego muzyka, ale i postać tragiczną, rozdartą, tajemniczą, a także kontrowersyjną.

Jean-Baptiste-Camille Corot, Orfeusz wyprowadzający Eurydykę z Hadesu, 1861,

Jean-Baptiste-Camille Corot Orfeusz wyprowadzający Eurydykę z Hadesu, 1861, The Museum of Fine Arts, Houston

Mitologia grecka ukazuje pochodzącego z Tracji Orfeusza jako najwspanialszego śpiewaka i poetę. Grą na lirze uciszał wzburzoną wodę, sprawiał, że kłaniały mu się drzewa, w ludziach cichł gniew, a dzikie bestie szły za nim potulnie jak baranki. Mit o Orfeuszu był znany już w klasycznej Grecji, o czym świadczą między innymi malowidła wazowe ukazujące wędrówkę mężczyzny w zaświaty czy jego śmierć.

Grecka waza przedstawiająca śmierc Orfeusza, 450-440 pn.e., Museum of Fine Arts, Boston, Niezła sztuka

Grecka waza przedstawiająca śmierć Orfeusza, 450-440 p.n.e., Museum of Fine Arts, Boston

Eurydyka

Anselm Feuerbach, Orfeusz i Eurydyka, Belvedere, Wiedeń, Niezła sztuka

Anselm Feuerbach Orfeusz i Eurydyka | 1869, Belvedere, Wiedeń

Orfeusz pojawia się wielokrotnie w literaturze, poezji między innymi w dziełach Wergiliusza. Według jego Georgik, kiedy żona Orfeusza, driada Eurydyka, spacerowała brzegiem rzeki, zobaczył ją pasterz Aristajos. Zakochał się w niej i zapragnął posiąść. Uciekającą przed nim dziewczynę śmiertelnie ukąsiła żmija. Żałobny śpiew zrozpaczonego męża dotarł aż do głębin podziemia. Moc jego muzyki najtrafniej zobrazował Owidiusz w swoim poemacie epickim Metamorfozy:

„Płaczą cienie, sępowie nie szarpią okrutni,
Tantal bieżącej wody nie ściga już wcale,
Wnuki Bela spoczęły, Syzyf siadł na skale,
Zatrzymuje się w pędzie koło z Iksyonem,
Pierwszy raz litość wstrząsła Eumenid gronem.
Już mu prośby odmawiać nie śmie żona króla,
Nawet i władcy piekieł serce się rozczula.”

Orfeusz idzie po nią do królestwa zmarłych, staje przed Hadesem i Persefoną, którzy zakochani w jego muzyce pozwalają mu zabrać Eurydykę ze świata zmarłych. Jest tylko jeden warunek – póki kochankowie nie wyjdą na światło dzienne, Orfeuszowi nie wolno spojrzeć na Eurydykę. Mężczyzna złamał jednak obietnicę, a driadę pochłonął mrok podziemi – tym razem na zawsze.

Jacek Malczewski, Orfeusz i Eurydyka | 1914, 197 × 120 cm, olej, płótno, kolekcja prywatna, Niezła sztuka

Jacek Malczewski Orfeusz i Eurydyka | 1914, 197 × 120 cm, olej, płótno, kolekcja prywatna

Orfeusz z lirą wśród zwierząt

Głównym atrybutem trackiego muzyka jest jego instrument – lira bądź harfa. Największym talentem zaś – tworzenie dźwięków, dzięki którym łagodnieje świat. Orfeusz zachwycał swoją muzyką nie tylko ludzi, ale także czarował dźwiękami strumienie, drzewa oraz zwierzęta. Tak bohater ukazywany był w okresie Cesarstwa Rzymskiego – jako śpiewak wśród podległych mu dzikich bestii. Muzykujący Orfeusz to najbardziej klasyczne przedstawienie trackiego pieśniarza. Najczęściej trzymał w rękach dziewięciostrunową lirę, którą podobno otrzymał od samego Apollina – patrona sztuki i poezji. Artyści najchętniej ukazywali Orfeusza na tle idyllicznego pejzażu w towarzystwie wsłuchanych w jego boską muzykę zwierząt.

Orfeusz czarujący zwierzęta, rzymska mozaika, III w. p.n.e., Niezła sztuka

Orfeusz czarujący zwierzęta, rzymska mozaika, Museo archeologico, Palermo

Na mozaice z muzeum w Palermo Orfeusz wśród zwierząt śpiewak siedzi pod drzewem i gra na lirze, a jego muzyką zachwycają się zwierzęta domowe i dzikie. Temat ten był niezwykle popularny w czasach rzymskich, w sztuce chrześcijańskiej zaś zaczęto utożsamiać Orfeusza z postacią Chrystusa. Animalista Frans Snyders na swoim płótnie z roku 1636, Orfeusz i zwierzęta, zaprezentował rajską scenę, w której to natchniony muzyk przygrywa oniemiałym w podziwie zwierzętom. Harmonijna, przepełniona biblijną duchowością scena momentalnie nasuwa na myśl wyobrażenia Chrystusa Dobrego Pasterza.

Frans Snyders, Orfeusz i zwierzęta, Prado, Madryt, Niezła sztuka

Frans Snyders Orfeusz i zwierzęta, 1636-1638, Museo del Prado, Madryt

Frans Snyders, Orfeusz i zwierzęta, Prado, Madryt, Niezła sztuka

Frans Snyders Orfeusz i zwierzęta, detal, 1636-1638, Museo del Prado, Madryt

Później zaczęto ukazywać boskiego muzyka także w towarzystwie pięknych nimf. Tak jest na obrazie Nimfy słuchające pieśni Orfeusza Charlesa Jalaberta z 1853 roku. Boginie, uosobienie żywotnych sił natury, rozlane na leśnych skałach w błogości i zadumie wsłuchują się w czułe dźwięki górującego nad nimi muzykującego mężczyzny.

Charles Jalabert, Nimfy słuchające Orfeusza, Walters Art Museum, Baltimore, Niezła sztuka

Charles Jalabert Nimfy słuchające Orfeusza, Walters Art Museum, Baltimore

Jednak nie we wszystkich wyobrażeniach Orfeusz musiał być rozbrajająco urodziwy i młody. Jacopo del Sellaio, włoski renesansowy malarz najważniejsze sceny mitu ukazał na swoich trzech kunsztownych spallierach (rodzaj zdobionej boazerii) Historia Orfeusza i Eurydyki. Na pierwszej z cyklu, znajdującej się w Museum Boymans van Beuningen w Rotterdamie, zobrazował uciekającą przed Aristajosem Eurydykę, którą kąsa w stopę żmija.

Jacopo del Sellaio Orfeusz, Eurydyka i Aristajos, Museum Boymans van Beuningen, Rotterdam, Niezła sztuka

Jacopo del Sellaio Orfeusz, Eurydyka i Aristajos | 1475-1480, Museum Boymans van Beuningen, Rotterdam

Drugą, środkową spallierę z Muzeum Sztuki w Kijowie artysta poświęcił muzykującemu dla boga podziemi Orfeuszowi. Przedstawienie uzupełnił o dramatyczną scenę powrotu Eurydyki do Hadesu. Ostatni, wawelski obraz del Sellaio skupia się na samotnym, pogrążonym w żałobie Orfeuszu, oddającym się grze na lirze. Dzieło del Sellaio wyróżnia się na tle innych dzieł sztuki przedstawiających mitologicznego muzyka. W ogromnej większości wyobrażeń Orfeusz jest przedstawiany jako młody człowiek, co jest zupełnie zrozumiałe wobec faktu, że śmierć jego żony miała nastąpić niedługo po zawarciu małżeństwa. Renesansowy malarz namalował jednak Orfeusza o twarzy wiekowego, brodatego mężczyzny w egzotycznym wschodnim turbanie. Ponadto, uderzająca jest różnica wieku między trackim muzykiem a Eurydyką, która pozostaje w wyobrażeniu del Sellaio młodą, urodziwą kobietą.

Trzecią spallierę możemy podziwiać w Polsce, znajduje się w zbiorach Zamku Królewskiego na Wawelu. Przedstawia scenę koncertu już po bezpowrotnym utraceniu pięknej żony.

Jacopo del Sellaio Orfeusz grający wśród zwierząt, ok. 1480-1490, Zamek Królewski na Wawelu, Kraków, Niezła sztuka

Jacopo del Sellaio Orfeusz grający wśród zwierząt, ok. 1480-1490, Zamek Królewski na Wawelu, Kraków

Orfeusz znajduje się w centrum obrazu, na tle kamiennie uformowanej kapliczki. Ponownie zaskakuje tu obecność zwierząt, nie tylko lwów, baranków, wilków, niedźwiedzia, dzikiego ptactwa, ale i stworzeń fantastycznych. Muzyk w zadumie, ze spojrzeniem utkwionym gdzieś w dal, poza ramy dzieła daje koncert ku uciesze jednorożców, gryfów oraz smoków. Wszystkie skupione wokół mężczyzny stworzenia wyzbyły się swoich pierwotnych morderczych instynktów, by choć na chwilę wsłuchać się z pokorą, w harmonii w czarującą muzykę. Kontrastują one silnie z dzikimi stworzeniami z pozostałych, odleglejszych planów obrazu, do których kojąca muzyka Orfeusza najwidoczniej nie dociera. Ogromna ilość zwierząt ukazanych w tym dziele nasuwa przypuszczenie, iż Sellaio oraz inni twórcy ukazujący Koncert Orfeusza mogli wzorować się na średniowiecznych przedstawieniach Raju lub Chrystusa stwarzającego zwierzęta.

Zejście do podziemi

Pozostając przy cyklu obrazów Jacopo del Sellaio należy skupić się na istocie mitu o Orfeuszu i Eurydyce – zejściu do podziemi. Na pierwszej spallierze dostrzegamy wyginającą się w spazmach bólu Eurydykę. Po śmiertelnym ukąszeniu zostaje ona wniesiona przez demony do skalistej pieczary Hadesu. Centralne dzieło włoskiego malarza poświęcone jest natomiast najważniejszemu wydarzeniu – heroicznej wyprawie Orfeusza do podziemi. Lewa część obrazu przedstawia koncertującego muzyka u stóp władcy podziemi, zasiadającego na kamiennym tronie. Artysta nie podjął się jednak próby ukazania mroków Hadesu, jak uczynili to przed nim inni artyści, między innymi Jan Brueghel Starszy. Flamandzki artysta na swoim obrazie Orfeusz w Zaświatach z 1594 roku ukazał podziemie i całą jego szkaradność.

Jan Brueghel, Orfeusz w Zaświatach, Palazzo Pitti, Florencja, Niezła sztuka

Jan Brueghel Orfeusz w Zaświatach, 1594, Palazzo Pitti, Florencja

Brueghel przedstawił młodego Orfeusza występującego przed obliczem Persefony i Hadesa. W tle zaś rozgrywa się makabra niczym z płócien Hieronima Boscha. Nic zaskakującego, dzięki swoim licznym mrocznym przedstawieniom piekła i zaświatów autor Orfeusza w Zaświatach nazywany był za życia „Piekielnym”. Orfeusz Brueghla jest świadkiem dantejskich scen w dusznym, ciemnym piekle, zamieszkanym przez liczne demoniczne potwory i maszkary siejące terror wśród zmarłych.

Jan Brueghel, Orfeusz w Zaświatach, Palazzo Pitti, Florencja, Niezła sztuka

Jan Brueghel Orfeusz w Zaświatach, detal, 1594, Palazzo Pitti, Florencja

Dzieło Jacopo del Sellaio pozbawione jest skrzydlatych stworów czy diabłów. Władca podziemi gości Orfeusza w świetle dnia, na tle zielonego od roślinności krajobrazu. Unosząc swoje berło, ogłasza właśnie decyzję o powrocie Eurydyki do świata żywych. Jak głosi mit, władca podkreśla warunek, iż muzyk może spojrzeć na kobietę dopiero, gdy wyjdą z czeluści podziemi. Jednak Orfeusz zaniepokojony, czy kochanka kroczy za nim do światła, łamie przysięgę. Odwraca się i skazuje tym samym Eurydykę na powrót do Hadesu.

Tej dramatycznej scenie powtórnej śmierci Eurydyki del Sellaio poświęca prawą część kijowskiej spalliery. Scena ukazana jest już nie w ciemności podziemi, a na tle rajskiego pejzażu. Driada w bólu i przerażeniu jest ciągnięta z jednej strony przez białego centaura, sługę Hadesa, a z drugiej przez kochającego męża, który z rozpaczą trzyma się ramienia ukochanej. Ta dramatyczna i pełna ekspresji scena ukazuje desperacką walkę kochanków z siłami śmierci. Orfeusz wciąż kurczowo trzyma się swojej liry. Nawet Eurydyka chwyta się mocno jego instrumentu, w nadziei, że uchroni ją to przed powrotem do świata umarłych. Podążając za myślą Jacopo del Sellaio, choć miłość Orfeusza do Eurydyki zdolna była przezwyciężyć nawet śmierć, nadal nie jest ona w stanie przyćmić jego nieskończonej miłości do muzyki, którą symbolizuje lira.

Pierre Amédée Marcel-Béronneau, Orfeusz w Hadesie, symbolizm, eurydyka, Musee des Beaux-Arts, Marsylia, Niezła sztuka

Pierre Amédée Marcel-Béronneau, Orfeusz w Hadesie, 1897, olej, płótno, Musee des Beaux-Arts, Marseille

Pierre Amédée Marcel-Béronneau, Orfeusz w Hadesie, symbolizm, eurydyka, Musee des Beaux-Arts, Marsylia, Niezła sztuka

Pierre Amédée Marcel-Béronneau, Orfeusz w Hadesie detal, 1897, olej, płótno, Musee des Beaux-Arts, Marseille

Równie przejmującą sceną rozstania kochanków prezentuje płótno Frederica Leightona, angielskiego malarza, czołowego przedstawiciela wiktoriańskiego neoklasycyzmu. Jest jednak w niej więcej intymności oraz cichej, ale rozdzierającej serce rozpaczy. Piękna Eurydyka w aksamitnej sukni próbuje objąć ukochanego swym białym niczym kość słoniowa ramieniem, czemu Orfeusz, z grymasem bólu oraz zaciśniętymi oczami, wyraźnie się opiera, odpychając od siebie kobietę. Dlaczego mężczyzna nie chce spojrzeć na ukochaną? By to zrozumieć, warto przywołać kolejny fragment Metamorfoz Owidiusza, w którym poeta opisuje przejmującą scenę rozdzielenia kochanków.

„Oglądnie się Orfeusz — a wtem żona znika.
Próżno ją objąć, próżno zatrzymać się stara:
Pierzcha Eurydyka, jak dech, jak czcza mara;
Lecz nie śmie się użalać nad tą srogą zmianą,
Chyba by się żaliła, że jest zbyt kochaną.
Słabym głosem ostatnie pożegnanie daje
I zapada się znowu w smutne śmierci kraje.”

Frederic Leighton, Orfeusz i Eurydyka, 1864, Leighton House Museum, Londyn, Niezła sztuka

Frederic Leighton, Orfeusz i Eurydyka, 1864, Leighton House Museum, Londyn

Prócz tragedii, jaka ma miejsce w momencie opisywanym przez Owidiusza, uwagę zwraca także wierność i oddanie samej Eurydyki. Driada w obliczu ostatecznej śmierci odczuwa nie strach, a jedynie miłość do ukochanego śpiewaka. Dlatego Leighton uczynił głównym bohaterem swojego obrazu nie cierpiącego po stracie żony Orfeusza, a kochającą do ostatnich chwil życia Eurydykę. By jeszcze lepiej oddać czułość kobiety, należy wczytać się w wiersz Roberta Browninga. Wieloletni przyjaciel malarza oraz poeta na prośbę Leightona napisał wiersz pod tytułem Eurydyka do Orfeusza, który miał być swoistym uzupełnieniem malarskiego dzieła. Wiersz ten miał ilustrować słowa wypowiadane przez Eurydykę podczas sceny ukazanej na płótnie. Pomaga on zrozumieć emocje towarzyszące driadzie w jej ostatnich chwilach życia.

„Daj mi je wszystkie, usta i oczy i czoło;
Niech mnie w końcu raz jeszcze otoczą wokoło,
Niech mnie twoje spojrzenie obejmie na wieki,
Niech nie wypuszcza z kręgu światła, kiedy wokół
Rozciąga się królestwo wieczystego mroku;
Chcę być bezpieczna w blasku spod twojej powieki;
Zło — tak przeszłe, jak przyszłe — nie istnieje dla mnie,
Nie mam przeszłości ani przyszłości — spójrz na mnie!”

Po przeczytaniu wiersza, scena z obrazu Leightona staje się bardziej czytelna. Orfeusz nie może spojrzeć na obejmującą go ukochaną. Boi się przeszywającego bólu, jaki go spotka po otwarciu oczu i ujrzeniu znikającej w ciemności Eurydyki. Obwinia się za śmierć żony, za chwilowe przelotne spojrzenie, jakim ją uraczył. Być może ma jeszcze nadzieję, że jego mocno zaciśnięte oczy ponownie wzruszą boga podziemi i zwrócą mu ukochaną. A może żal i poczucie winy nie pozwalają mu spojrzeć na kochającą kobietę? Eurydyka zaś, uwolniona od żalu i trosk, próbuje oswobodzić męża z winy i wpatrzeć się w niego najwnikliwiej jak potrafi. Obraz Leightona to niezwykle intymny oraz tragiczny portret miłości kochanków.

Tęsknota i rozpacz

Trudno wyobrazić sobie ogrom cierpienia Orfeusza, któremu ponownie przyszło zmierzyć się ze śmiercią ukochanej żony. Pogrążony w rozpaczy muzyk wybrał tułaczkę, opiewając swą stratę. Jego dotychczasowa słodka muzyka stała się żałobna oraz głęboko przygnębiająca. I choć wyprawa trackiego muzyka do podziemi oraz heroiczne stawienie czoła śmierci w imię miłości stały się najbardziej rozpoznawalną częścią mitu Orfeusza, to wydarzenia mające miejsce po jego powrocie z zaświatów; przemiana i żałoba stanowią największymi wyzwaniami dla artystów.

Alexandre Séon Lament Orfeusza, 1896, Musée d'Orsay, Paryż, Niezła sztuka

Alexandre Séon Lament Orfeusza, 1896, Musée d’Orsay, Paryż

Dla twórców interesujący jest motyw samotności oraz ogromny ładunek emocjonalny, dramatyzm, ale także tajemnica i kontrowersje z nimi związane. Tak oto rozpaczający Orfeusz urósł do rangi archetypicznego wyobrażenia bólu po stracie ukochanej osoby. Jednym z najbardziej wyrazistych tego przykładów jest obraz francuskiego symbolisty, Gustave’a Moreau, Orfeusz przy grobie Eurydyki z lat 1891-1897.

Gustave Moreau, Orfeusz przy grobie Eurydyki, Eurydyka, Niezła sztuka

Gustave Moreau Orfeusz przy grobie Eurydyki | 1891-1897

Ponure płótno ukazuje mężczyznę pogrążonego w cichym cierpieniu i zadumie nad zmarłą. Ponownie wkrada się tu biblijna symbolika, gdyż poza mężczyzny nasuwa na myśl cierpiącego Chrystusa. Ciężka, tajemnicza aura smutku i śmierci unosi się nad dziełem Moreau. Niewyraźna postać Traka niemal całkowicie wtapia się w ciemne, brudne tło. Pejzaż każdym swoim elementem nasuwa na myśl chorobę i grozę. Złowróżebnie kłębiące się chmury, rdzawe korony drzew, ukryta w gęstwinach kapliczka, nienaturalne zimne światło oraz księżyc, który niepewnie majaczy na niebie. Artysta miał w tym swój cel, angażując się w zilustrowanie psychiki przeżartej niekończącym się smutkiem spowodowanym stratą. Sam Moreau zaś namalował Orfeusza przy grobie Eurydyki pod wrażeniem śmierci swojej bliskiej przyjaciółki.

Epilog. Śmierć Orfeusza

Przyczyna śmierci Orfeusza nie jest jednoznaczna. Jedna z wersji mitu mówi o zemście dawnego patrona Dionizosa spowodowanej tym, iż muzyk miał wyrzec się wszystkich bogów, otaczając czcią jedynie boga Apollina. Wedle innych wersji muzyk miał zginąć z rąk Zeusa, rażony piorunem. Pojawia się też motyw samobójczej śmierci. Najbardziej rozpowszechnioną wersją, dzięki Owidiuszowi, jest jednak historia bolesnej śmierci z rąk porywczych Menad – czcicielek boga Dionizosa. Według słów rzymskiego poety, zrozpaczony kochanek miał po śmierci Eurydyki wyrzec się miłości do kobiet.

Na obrazie pędzla Émila Lévy, Śmierć Orfeusza, bohater umiera z rąk owładniętych niebotycznym szałem trackich bachantek, rozkoszujących się lubieżną, perwersyjną agresją. Kobiety w trakcie rytualnego mordu z ekstazą oddają się tańcom oraz grze, wirując nago nad bladym ciałem ofiary. Jedna z nich, odziana w błękitną szatę, tańczy w euforii wraz z oplecionym wokół jej ciała wężem. Znacząca wydaje się także niewyraźna, ukryta w cieniu drzew postać osamotnionego mężczyzny, który jako jedyny odwraca wzrok od trwożnej sceny. Zaś umierający Orfeusz z zimną obojętnością i spokojem czeka na kolejne ciosy. Jego niewyraźny wzrok utkwiony jest w jednym punkcie, a prawą dłonią ostatkiem sił muska struny leżącej obok liry.

Émile Lévy, Śmierć Orfeusza, Orfeusz, Musée d'Orsay, Paryż, Niezła sztuka

Émile Lévy Śmierć Orfeusza | 1866, Musée d’Orsay, Paryż

Zgodnie z Metamorfozami ciało zmarłego Orfeusza zostało rozczłonkowane. Głowa muzyka wraz z lirą trafiły do rzeki Hebros, której prąd zabrał je do morza, a następnie na brzeg wyspy Lesbos. Scenę tę zobrazował Brytyjczyk John William Waterhouse na swoim skąpanym w miękkich barwach płótnie Nimfy znajdujące głowę Orfeusza z 1900 roku.

Na pierwszy rzut oka wzrok przyciągają piękne nimfy siedzące nad strumykiem. Niewinność obrazu szybko jednak zostaje zachwiana, gdy podążymy za spojrzeniem kobiet. Zdumione bohaterki zauważają w zielonkawo-błękitnej wodzie głowę Orfeusza. Zaraz wyłowią ją ze strumienia oraz złożą w zbudowanym na cześć muzyka sanktuarium, z którego, według legendy, wydobywać się będzie kojąca muzyka liry.

Na koniec wypada raz jeszcze nawiązać do malarstwa Gustave’a Moreau. Obraz Dziewczyna tracka z głową Orfeusza z 1865 roku powraca bezpośrednio do postaci uduchowionego, wyniesionego na piedestał artysty. Młoda dziewczyna spogląda na głowę muzyka spoczywającą na pięknie zdobionej lirze. Patrzy się czule, ale jednocześnie z pewną dozą smutku i powagi. Utrzymany w szarościach obraz przepełniony jest żałobą i patosem.

Gustave Moreau, Orfeusz, Musée d’Orsay, Paryż, Niezła sztuka

Gustave Moreau, Orfeusz | 1865, Musée d’Orsay, Paryż

Gustave Moreau, Orfeusz, Musée d’Orsay, Paryż, Niezła sztuka

Gustave Moreau, Orfeusz, detal | 1865, Musée d’Orsay, Paryż

Postać Orfeusza z obrazu Moreau interpretowano często jako ponadczasowy wizerunek artysty-męczennika, a dziewczynę zaś jako upostaciowienie potomności, która troskliwie zbiera i chroni roztrzaskane szczątki jego geniuszu. Jej pełne troski i melancholii nieodwzajemnione spojrzenie oczyszcza postać Traka, obmywa go z hańb i zniesławienia. Scena ta wydaje się być wyrwana z okowów czasu, płynąca niespiesznym rytmem. Mistyki dodaje także niepokojący, jakby nieżywy wraz z Orfeuszem, skąpany w półmroku pejzaż.

W prawej dolnej części dzieła widać żółwie, których skorupy służyły w starożytnej Grecji do wykonania liry. Tak oto historia Orfeusza zatacza koło, a scena z obrazu francuskiego symbolisty wydaje się idealnym zwieńczeniem historii trackiego mistrza i kochanka.

fleuron niezła sztuka pipsztok

Posłuchajcie głosu anioła – Anna German Eurydyki tańczące

Maja Budka

» Maja Budka

Ma dwóch kochanków: kino i sztukę. Szczególną sympatią darzy ukiyo-e, japońskie „obrazy ulotnego świata”. Kiedy może to pisze, pije herbatę i głaszcze koty. Studiuje Dziennikarstwo i komunikację społeczną we Wrocławiu.

Portal NiezlaSztuka.net prowadzony jest przez Fundację Promocji Sztuki „Niezła Sztuka”. Wszystkie publikacje finansowane są dzięki darowiznom Czytelników. Dlatego Twoja pomoc jest bardzo ważna. Jeśli chcesz wesprzeć nas w tworzeniu tego miejsca w polskim internecie na temat sztuki, będziemy Ci bardzo wdzięczni. Nawet 1 zł ma dla nas ogromne znaczenie.

Wesprzyj »


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *



ns-wspieram-post

Spodobał Ci się artykuł? Wesprzyj nas »