O czym chcesz poczytać?
  • Słowa kluczowe

  • Tematyka

  • Rodzaj

  • Artysta

Jaremianka. Biografia



Potrzebujemy Twojej pomocy. Wesprzyj nas na PATRONITE »

Gdzie jest Maria?

Maria Jarema, Jaremianka, malarka, sztuka polska, Niezła sztuka

Maria Jarema, źródło: wikipedia.org

O sobie samej zawsze: Jarema. O niej – zwłaszcza od czasu przyjaźni i współpracy z Tadeuszem Kantorem – często mówi się Jaremianka. Kobieta-awangarda. Jedna z bardziej charyzmatycznych postaci pierwszej połowy XX wieku. Twórczyni oryginalnej koncepcji i techniki estetycznej, mistrzyni monotypii. Była niekwestionowanym autorytetem w kręgach polskiej sztuki awangardowej. Rzeźbiarka, malarka, graficzka, autorka kostiumów, scenografii, dekoracji teatralnych, lalek i pomników, współzałożycielka Grupy Krakowskiej, teatru Cricot i Cricot II, w którym zdarzało jej się także występować jako aktorka. „Linia pochodu sztuki Marii Jaremy była bezkompromisowa, odeszła w pełni sił twórczych i rozwoju. Umarła ciałem, ale dla nas pozostała i trwa nadal w Innym Wymiarze – myślę o jej sztuce, o tej osobliwej harmonii koloru i dźwięku” – pisał Xawery Dunikowski.

Marysia-Mama, tak o niej w rodzinie mówili. I tak też do niej się zwracali. Z tej perspektywy będzie to opowieść o Marii ze Starego Sambora na Kresach, córce nietypowych rodziców, siostrze siedmiorga rodzeństwa, od 1929 roku, gdy przeniosła się do Krakowa, partnerce, później żonie i matce. Będzie to też opowieść o wielopokoleniowym domu, różnorodności, wspólnych tradycjach, wzajemnych inspiracjach, podróżach, emigracji, wieloletniej korespondencji, zaufaniu, rozczarowaniach, smutku, miłościach, chorowaniu i konsekwentnym wsparciu. Brzmi banalnie? Ten portret rodzinny w żadnym momencie nie ciąży ku ckliwości. Nie znam dziwniejszej rodziny niż Jaremowie. Pełno tu niejednoznacznych wyborów, nietuzinkowość niekiedy ociera się o szaleństwo. Zwyczajność idzie w parze z nagłymi zwrotami, życiowe eksperymenty mają wysoką stawkę.

Maria Jarema, Jaremianka, polskie artystki, Niezła Sztuka

Maria Jarema z siostrą, fotografia pochodzi z książki Jaremianka. Biografia Agnieszki Daukszy

Jedno jest pewne: nie ma mowy o zawiści, zdradzie, resentymencie. Niezależnie gdzie, jak i czym żyją, Jaremowie to ludzie spełnieni. Funkcjonują jak sieć, w której każde ogniwo pewne jest trwałości pozostałych. Są silnymi indywidualistami, wspierają się, ale i spierają. Stefania ze Śmigielskich i Józef Jarema, ich dzieci: Władysław, Józef, Aleksander, czyli Oleś, Adam, Roman, Bronisława, to znaczy Nuna, i Maria, oraz ich nieliczne dzieci: Zbigniew, Roman, czyli Jędrek, Aleksander, czyli Al, i Małgorzata, czyli Gonia. „Rodzinka” – mawiali o sobie Jaremowie. Prężnie działająca instytucja – chciałoby się powiedzieć, patrząc z dystansu.

Można też postrzegać historię Marii jako narrację emancypacyjną. Jest to przypadek równouprawnienia wcielonego i spełnionego, zakorzenionego w komórkach ciała, wyssanego z mlekiem matki, wyniesionego z relacji domowych, przekraczającego wszystkie dotychczasowe fazy emancypacji. Jaremianka nie znała ograniczeń, zdawała się nie dostrzegać podziałów płciowych, kulturowych i etnicznych, dosłownie machała na nie ręką. Nie była to ignorancja, po prostu każdą różnicę traktowała jako atut. Sama Maria wprost była różnicą w sposobie zachowania się i noszenia, w stylu, strojach i procesie twórczym. Także innych pobudzała do działania i zmiany. Relacyjność i intensywność były jedynymi wartościami, które miały znaczenie.

Emancypacyjny potencjał opowieści o Jaremie widać najlepiej, gdy sprowadzi się jej losy do schematu biograficznego. Prowincjuszka z wielodzietnej, średniozamożnej, inteligenckiej, ale wciąż małomiasteczkowej rodziny, obciążonej długami, niepewnej stabilności dochodów i przyszłości sześciu synów i dwóch córek. Ta dziewczyna marzy o studiach artystycznych w dużym mieście, gdzie faktycznie udaje jej się wyjechać w wieku dwudziestu jeden lat – ze wschodnim akcentem, jedną walizką, mglistym wyobrażeniem o życiu w Krakowie. Jest jedną z niewielu kobiet w grupie rzeźbiarskiej prowadzonej przez profesora Xawerego Dunikowskiego. Ta sama dziewczyna wkrótce zakłada jedną z ważniejszym grup artystycznych, uczestniczy w wystawach, kończy studia. Jest w centrum życia towarzyskiego, zawiera znajomości, które przetrwają lata, wiąże się z interesującymi mężczyznami i to ona decyduje, kiedy przekuć te związki w trwałe przyjaźnie.

To także ona uznawana jest za jedną z najważniejszych, zdolnych i barwnych postaci międzywojennego Krakowa. Znają ją tu wszyscy, większość ją ceni, a na pewno uznają jej autorytet. Wraz z upływem kolejnych dwudziestu lat zaczyna być przedstawiana jako najwybitniejsza polska malarka, rozpoznawana także poza krajem. Wystawia swoje prace w zagranicznych galeriach, czego zwieńczeniem jest udział w weneckim Biennale Sztuki Współczesnej i zdobyta tam Nagroda imienia Francesco Nullo. Pół wieku konsekwentnego rozwoju.

Droga Mario, Kochana Marysiu, Marianciu, Marysiątko – pisali do Jaremy bliscy przyjaciele. Było ich wielu, głównie z kręgów artystycznych. Henryk Wiciński, Jonasz Stern, Sasza Blonder, Hanka Rudzka-Cybisowa, Erna Rosenstein, czyli Ela, Jadwiga Maziarska, Berta Grünberg, czyli Blima, Helena Blum zwana Blumką, Gizela Szancerowa, Przybosiowie, Różewiczowie, Henryk Vogler, Artur Sandauer, Tadeusz Brzozowski, Jan Kott. No i Tadeusz Kantor, którego łączyło z Marią szczególne porozumienie. Wiele lat później pisał w Liście do Marii Jaremy: „Umiałaś świetnie tańczyć. I taniec był w Twoich obrazach. Szaleńczy taniec z przestrzenią. Nawet gdy w tym tańcu mignął gdzieś jakiś Twój partner, jakieś oko, usta, ręka, zarys rękawa czy marynarki, to zamieniałaś go, jak to bywa w dobrej zabawie, w wirującą przestrzeń i jej ruch. (…) I jeszcze Twój śmiech, i Twoja w tym śmiechu inteligencja (…). Tak jak w Klasie Szkolnej jesteś: obecna! Wielka Pani tej naszej polskiej obecności!”.

Setki spotkań, tysiące wypalonych papierosów, alkohol, proste jedzenie, najchętniej śledzie piklingi, bale, także przebierane, potańcówki, gra w brydża, ogona i szachy, wielogodzinne rozmowy, pomysły i wspólne plany, realizowane razem wystawy, zaangażowanie polityczne, dziesiątki listów i dzielonych podróży, w tym spływów kajakowych. Wiele żartów, koleżeńskiej złośliwości i odwzajemnianej pomocy, ale przede wszystkim dyskusje o sztuce, komentowanie stanowisk, umacnianie własnych programów.

Maria Jarema, polska artystka, Niezła Sztuka

Maria Jarema, źródło: facebook.com/mariajarema.art

Maria była towarzyska, ale też w jakiś sposób nieprzystępna, tająca uczucia, osobna. Tadeusz Różewicz przyznawał, że można było czuć się przy niej niepewnie: „Zdawało się, że M. posiada tajemniczy dar. Podobnie jak różdżka czarodziejska potrafi wykrywać wodę w miejscach dla innych zupełnie niespodziewanych, M. wykrywała w ludziach ich kompleksy i tajemnice. Odkrywała jednym słowem okryte i zasypane dawno urazy. Nie osądzała nigdy tych spraw; uśmiechała się, niedbale machała ręką. Czasem mówiła: dureń, świnia, idiota”. I dodawał: Jarema to „porządny, uczciwy człowiek. No, i bardzo utalentowana. Tylko się zgrywa…”.

Mimo wszystko żadna z tych perspektyw nie oddaje wielopostaciowości Jaremy, wrażenia, które wywoływała, ruchu, jaki prowokowała. Narracje nie wyjaśnią też, co wydarzyło się jesienią 1958 roku. I co działo się wcześniej, przez te trzy lata, gdy Jaremianka pracowała w zapamiętaniu, by namalować każdy kolejny obraz – choćby tylko jeszcze jeden. Nie ma również logicznej odpowiedzi na pytanie, co się stało na początku 1959 roku, kiedy – jak gdyby w odpowiedzi na odejście Marii – umarła Nuna.

Zapewne nie zadawałabym tych pytań, gdyby nie znaleziony kilkanaście lat temu portret Jaremy. Zrobiony przez Tadeusza Rolkego pod koniec października 1957 roku w warszawskiej Zachęcie, na rok przed śmiercią Marii. Jest to jedno z ostatnich jej zdjęć. Artystka spogląda w obiektyw tak, że nie sposób oderwać od niej wzroku. Jest hipnotyzująca, przeraźliwie blada, niemal porcelanowa. Jednocześnie emanuje z niej smutek i siła.

Być może nie szukałabym tej fotografii, gdyby nie opowiadanie Fizjologia Kornela Filipowicza. Równie prawdopodobne, że nie czytałabym tak wcześnie prozy Filipowicza, gdyby nie wpływ Wisławy Szymborskiej. Skądinąd ciekawe, czy te kobiety kiedykolwiek się spotkały. Przebywały w jednym towarzystwie? Rozmawiały ze sobą? Być może, przecież to Kraków. Szymborska widywała po wojnie obrazy Jaremy w galeriach. Jarema z kolei publikowała wywiady w „Życiu Literackim”, gdy Szymborska pracowała w redakcji tego czasopisma. Wiedziały o sobie i dyskretnie się wspierały, to pewne. Późnym, choć nie jedynym tego dowodem, jest mural z krakowskich Azorów przedstawiający obraz Jaremy – mural, o którego powstanie zabiegała między innymi Szymborska.

Gdzie szukać dziś Jaremianki? Przede wszystkim pozostały jej prace – obrazy, grafiki, szkice, rzeźby, lalki, projekty kostiumów i same kostiumy – rozproszone po krajowych muzeach w Krakowie, Warszawie, Wrocławiu, Łodzi, Poznaniu, Katowicach, Bydgoszczy, Słupsku, Sandomierzu, Bytomiu. Są też formy obecne w przestrzeni miejskiej: pomnik semperitowców na rakowickim cmentarzu, który Jarema stworzyła dla uczczenia robotników zabitych podczas strajku w 1936 roku w Krakowie. Jest pomnik-fontanna, czyli inspirowana twórczością Chopina struktura fortepianowych strun i młoteczków, zaprojektowana przez Jaremę w 1949 roku, a zmaterializowana w formie pomnika dopiero w 2006 roku na Plantach, u wylotu ulicy Franciszkańskiej, nieopodal Filharmonii Krakowskiej. Jest i rzeźba w kształcie kobiecej głowy umieszczona nad portalem kamienicy przy alei Słowackiego 16 w Krakowie, inspirowana wyglądem Marii, wykonana w 1934 roku przez Henryka Wicińskiego dla ozdoby nowo powstałego budynku według projektu architektów Jakuba i Maksymiliana Silbersteinów.

Ważne są też miejsca: dom w Starym Samborze, gdzie Jarema się urodziła i mieszkała do 1929 roku, pokój w kamienicy na krakowskim Powiślu, który wynajmowała w czasie studiów, dom na Woli Justowskiej wybudowany przez rodzinę Jaremów w latach trzydziestych, mieszkanie w kamienicy przy ulicy Lea, w którym Maria mieszkała i pracowała aż do śmierci, kawiarnia plastyków przy ulicy Łobzowskiej 3, gdzie przychodziła prawie codziennie, Esplanada przy Podwalu, kawiarnia U Warszawianek przy Sławkowskiej, krakowska Akademia Sztuk Pięknych, gdzie się uczyła, grób na Salwatorze, gdzie spoczywa wraz z mężem, siostrą i teściową. Niby wszędzie jej pełno, ale ślady nie zawsze są wyraźne i nie zawsze wskazują bezpośrednio na Marię.


Jaremianka, Maria Jarema, biografia, książka, wydawnictwo znak, Niezła sztukaFragment pochodzi z książki:

Agnieszka Dauksza
Jaremianka. Biografia »

Wydawnictwo Znak
Kraków 2019


Portal NiezlaSztuka.net prowadzony jest przez Fundację Promocji Sztuki „Niezła Sztuka”. Wszystkie publikacje finansowane są dzięki darowiznom Czytelników. Dlatego Twoja pomoc jest bardzo ważna. Jeśli chcesz wesprzeć nas w tworzeniu tego miejsca w polskim internecie na temat sztuki, będziemy Ci bardzo wdzięczni. Nawet 1 zł ma dla nas ogromne znaczenie.

Wesprzyj »


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *



ns-wspieram-post

Spodobał Ci się artykuł? Wesprzyj nas »