


Zamek Królewski na Wawelu, fot. Fundacja Niezła Sztuka
Po deszczu, wieczorową porą Wawel nabiera niezwykle magicznej aury. Nie ma tłumu turystów. Księżyc oświetla nam drogę na wystawę; przechodząc przez dziedziniec arkadowy, czujemy się, jakbyśmy cofnęły się w czasie o 500 lat. Serca biją nam mocno, bo oto idziemy na wystawę, którą objęłyśmy patronatem. To dla nas wyjątkowa, wręcz historyczna chwila.
Na wernisaż przybyły wielkie tłumy, Sala Senatorska pęka w szwach. Stoimy w samych drzwiach i gdzieś tam, hen daleko, za całym tym ogromem ludzi Dyrektor Zamku Królewskiego na Wawelu Andrzej Betlej wita gości i z przejęciem w głosie chwali wystawę, ale też swój zespół, który w pocie czoła nad nią pracował. A jest co chwalić – na ekspozycji zgromadzono ponad 120 obiektów, w tym wszystkie znane portrety dojrzałej królowej (również portret koronacyjny z Kaplicy Zygmuntowskiej).



Otwarcie wystawy Anna Jagiellonka. Wszystkie twarze królowej na Zamku Królewskim na Wawelu, fot. Fundacja Niezła Sztuka
Nasza ciekawość rośnie, ale jeszcze nie wiemy, że od obejrzenia wystawy dzieli nas całkiem sporo czasu. Tłum w Sali Senatorskiej to zaledwie część zgromadzonych gości. W kolejnych pomieszczeniach przylegających amfiladowo do reprezentacyjnej komnaty znajduje się jeszcze więcej oglądających.
Ale Kraków nie lubi pośpiechu, czekanie w długiej kolejce to idealna okazja do rozmów, bycia tu i teraz wśród ludzi, których łączą wspólne pasje – sztuka i historia. To niezwykle inspirujące patrzeć, jak czas zwalnia w tak magicznej przestrzeni, a apetyt na wystawę rośnie.



Wystawa Anna Jagiellonka. Wszystkie twarze królowej na Zamku Królewskim na Wawelu, fot. Fundacja Niezła Sztuka



Wystawa Anna Jagiellonka. Wszystkie twarze królowej na Zamku Królewskim na Wawelu, fot. Fundacja Niezła Sztuka



Wystawa Anna Jagiellonka. Wszystkie twarze królowej na Zamku Królewskim na Wawelu, fot. Fundacja Niezła Sztuka



Artysta nierozpoznany, Portret Anny Jagiellonki, detal | 1594–1595, Zamek Królewski na Wawelu
A jak się okazuje, wystawa Anna Jagiellonka. Wszystkie twarze królowej jest przeciekawa. Opowiada o królowej jako kobiecie z krwi i kości, a nie postaci z kart podręczników do historii.
Do tej pory Anna Jagiellonka nie miała najlepszego PR-u. Postrzega się ją jako słabą, brzydką, schorowaną i zakompleksioną starą pannę. Nic bardziej mylnego.
Po szeroko zakrojonych badaniach, które odbyły się na Wawelu, jawi nam się trochę inne jej oblicze: kobiety zaangażowanej, zdeterminowanej, która zadbała o pamięć o Jagiellonach i finalnie osadziła na tronie swojego siostrzeńca Zygmunta III Wazę. A nie było to wtedy łatwe. Żyła w czasie, kiedy los kobiety przejmującej władzę zależał od politycznej zawieruchy i godzenia wpływów różnych stron. Musiała znieść wiele upokorzeń, by zdobyć władzę, a potem ją utrzymać.



Jabłko z trumny Anny Jagiellonki, Polska | ok. 1576 lub 1596 (?), Skarbiec katedry na Wawelu
Kiedy patrzymy na serię portretów z pracowni Lucasa Cranacha młodszego, to robi nam się smutno. Widać, że Anna nie miała dobrej pozycji startowej. Matka – Bona Sforza – hurtowo ubierała swoje trzy najmłodsze córki: Zofię, Annę i Katarzynę. I widać, że były zaledwie tłem dla niej samej. Królowa faworyzowała dwójkę swoich najstarszych dzieci – Izabelę i Zygmunta Augusta.



Lucas Cranach młodszy (warsztat), Portrety rodziny Zygmunta I Starego | między 1553 a 1555, Muzeum Narodowe w Krakowie (Muzeum Książąt Czartoryskich). Od lewej: Katarzyna Jagiellonka, Zofia Jagiellonka i Anna Jagiellonka
Wystawa z każdą salą coraz bardziej wciąga nas w opowieść o losach Anny Jagiellonki. Jest o rodzinie, perypetiach małżeńskich, o kłopotach z zamążpójściem. Bo choć przez lata kandydatów do ręki Anny było wielu i to całkiem przystojnych, jak Ernest Habsburg, czy lekko przerażających, jak Iwan Groźny, to na scenie pozostał tylko Henryk Walezjusz, ale on po objęciu tronu nie zamierzał się żenić z Anną. Panował krótko i się ulotnił do Francji.
Wreszcie wybór padł na Stefana Batorego. Kiedy zawierali ślub, ona nie była już młódką – miała pięćdziesiąt dwa lata, a Batory czterdzieści dwa. Na wystawie zestawieni są ze sobą na dwóch portretach i wydaje się, że dzieli ich jeszcze większa przepaść wieku, ona wygląda na znacznie starszą od niego.



Marcin Kober, Portret króla Stefana Batorego | 1583, Muzeum Historyczno-Misyjne Zgromadzenia Księży Misjonarzy w Krakowie; Marcin Kober, Portret Anny Jagiellonki | 1583 lub później (przed 1596), Katedra na Wawelu
Męską część widowni poruszy ten duet: piękna zbroja Batorego i portret, na którym król jest w takiej właśnie zbroi. Naszą uwagę przykuły niezwykłe detale ją zdobiące – przedstawienie Chrystusa, scena ukrzyżowania na tle miejskiego pejzażu.



Wystawa Anna Jagiellonka. Wszystkie twarze królowej na Zamku Królewskim na Wawelu, fot. Fundacja Niezła Sztuka
Opowieść o Annie nie tylko opiera się na narracji historycznej, lecz także stara się uchwycić i ukazać epokę, w której żyła, oraz losy jej samej zaklęte w dziełach sztuki. Wzruszające są przedmioty, które do niej należały, takie jak zawieszka bursztynowa z popiersiem Batorego, który Anna nosiła na piersiach. Klejnot ten został wyjęty z jej grobu.
Serca zaczęły nam mocniej bić na widok klejnotów, które zostały sprowadzone na tę wystawę z Drezna i Florencji. To małe arcydzieła, od których nie można oderwać oczu. Wrażenie robi też zakupiony niedawno do kolekcji Wawelu zegar z alegoriami cnót.



Zegar stołowy z alegoriami cnót kardynalnych i herbem Jacka Młodziejowskiego (podskarbiego nadwornego), Niemcy | IV ćw. XVI w., Zamek Królewski na Wawelu
Zachwycił nas jeszcze jeden współczesny akcent wpleciony w wystawę: naszyjnik, który zaprojektowała i wykonała imienniczka królowej – Anna Orska. Trójkątne elementy biżuteryjnego dzieła zainspirowane są zdobieniami sukni koronacyjnej Anny Jagiellonki. Długo przyglądałyśmy się portretowi koronacyjnemu, który ukazuje ją w pełnej krasie w sukni ślubnej. Ciekawe, czy w tym ważnym dniu czuła się spełniona… Jeszcze wtedy nie wiedziała, że to małżeństwo nie przyniesie jej szczęścia.
Co ciekawe, naszyjnik to nie jedyny współczesny akcent, jest też interwencja w rezydencji. Wawel zadbał o dialog sztuki dawnej ze współczesną i na czas wystawy przeniósł portret Anny Jagiellonki na pierwsze piętro, a w jego stałym miejscu pojawił się obraz Ewy Juszkiewicz Bez tytułu / według Rogiera van der Weydena z 2012 roku. To jeden z charakterystycznych dla tej artystki portretów, ukazujących postać z przysłoniętą przez udrapowaną tkaninę twarzą.
Na wystawie znalazły się cztery portrety Anny Jagiellonki z czterech polskich muzeów i co tu kryć, są zachwycająco prawdziwe, pełne brutalnej prawdy, bez retuszu. Uwieczniają podkrążone oczy i niezwykle piękne ręce.
Sala z portretami Wazów skrywała jeszcze więcej fascynujących dzieł – z portretem Zygmunta III Wazy, który został wypożyczony na wystawę z wiedeńskiego Kunsthistorisches Museum, sąsiadowała zjawiskowa Anna Austriaczka, jego pierwsza żona, i charakterna Maria Wittelsbach – jego teściowa.
Polecamy Wam spotkanie z Anną. Wciągnęła nas ta opowieść zaklęta w przedmiotach. A Anna Jagiellonka stała się nam bliższa. Już nie tylko jako żona, siostra czy córka wielkich królów, ale jako kobieta, której los nie sprzyjał, a mimo to zasiadła na tronie i z wielką determinacją zadbała o kontynuację władzy – osadziła na Wawelu swojego siostrzeńca Zygmunta III Wazę. Przyjdźcie spojrzeć w te oczy, które wiele widziały i pewnie wiele przepłakały.
















































