Tyle razy odwiedzałyśmy Kraków, że wydaje się nam dobrze znany. Myślimy, że nic nas nie zaskoczy, ale za każdym razem odkrywamy dla siebie nowe miejsce albo nowe dzieło sztuki. Tak też było i teraz. Gdzieś przeczytałyśmy, że Józef Mehoffer popełnił wystrój wnętrza jednej z Sal w Domu pod Globusem. A ponieważ teraz mieści się tam Wydawnictwo Literackie, z którym współpracujemy, to postanowiłyśmy się tam „włamać”… Nie było to łatwe, ponieważ na co dzień jest to miejsce niedostępne dla turystów. Można je zwiedzać tylko w konkretne dni. Ale…



Sala Mehoffera, Dom pod Globusem, fot. Fundacja Niezła Sztuka
Szczęście nam sprzyjało i oto dzięki uprzejmości sympatycznych osób z Wydawnictwa, otworzyły się przed nami wrota do Sali Mehoffera. Poranne słońce wpadające przez witrażowe okna i niezwykły wystrój tej sali zaparły nam dech. Z lekką nieśmiałością weszłyśmy po skrzypiącej podłodze do tej Sali i drżącymi rękami wyciągnęłyśmy telefon. Dawno nie miałyśmy takiego uczucia zadziwienia.
Jednak żadne zdjęcie nie oddaje magii tego miejsca. Wystrój wnętrza zaprojektowany przez Mehoffera pełen jest krakowskich inspiracji – polichromia nawiązuje do motywów zdobiących krakowskie skrzynie posagowe, pawie pióra przypominają krakowskie czapki. Ludowe motywy pną się po ścianach, żeby wybuchnąć ornamentem na sklepieniu.
Nad podium z trybuną prezydialną, gdzie zasiadali możni krakowscy kupcy w centralnym punkcie umieszczony jest obraz Poskromienie żywiołów, również autorstwa Józefa Mehoffera. Ściany miejscami połyskują mosiężnymi elementami wzorowanymi na biżuterii bronowickiej. Zachwyt wielki, ale gdzie w ogóle jesteśmy?
Dom pod Globusem został zbudowany w latach 1904-1906. Była to wtedy siedziba Izby Handlowej i Przemysłowej. Sam budynek to jedna z pierwszych secesyjnych kamienic w Krakowie. Jej twórcami byli nie kto inny tylko wybitni architekci – Tadeusz Stryjeński i Franciszek Mączyński. Kolejny artysta, który przyłożył rękę do ozdobienia kamienicy to Konstanty Laszczka. On jest autorem rzeźb wieńczących bramę wejściową popiersi przedstawiających Hermesa i Industrię (personifikacja przemysłu). A na czubku wieży zegarowej niczym wisienka na torcie umiejscowiony jest stelaż w formie globusa, który dał całemu założeniu nazwę. Widać go z daleka i sprawia, że jest punktem orientacyjnym.
Jeśli chodzi o wystrój sali to początkowo zaproszono do współpracy Stanisława Wyspiańskiego, ale ze względów zdrowotnych nie podjął się tego zlecenia. Dodatkowo nie godził się na dodanie wizerunku cesarza Franciszka Józefa do jego autorskiej koncepcji wystroju sali. Po jego rezygnacji współpracę zaproponowano Józefowi Mehofferowi i to on został finalnie autorem polichromii.
Po czasach świetności to miejsce podupadło. W 1950 roku rozgościł się tu komitet powiatowy PZPR, a na parterze hurtownia Centrali Spożywców. To doprowadziło obiekt do ruiny, słynne polichromie Józefa Mehoffera w sali posiedzeń zamalowano. Dopiero w latach 70-tych obiekt przejęło Wydawnictwo Literackie i przywróciło mu dawny blask. Dziś Sala Mehoffera znów tętni kulturalnym życiem, jest miejscem spotkań z pisarzami.
1 października o 18.00 będzie tu spotkanie z Moniką Śliwińską dotyczące jej książki Muzy Młodej Polski, przepięknie wydanej przez Wydawnictwo Literackie. Ależ byśmy chciały tam się znów znaleźć!






































