O czym chcesz poczytać?
  • Słowa kluczowe

  • Tematyka

  • Rodzaj

  • Artysta

Wyrzeźbić sens istnienia 
– śladami życia i twórczości Alberto Giacomettiego



Istnieją na świecie dzieła, które są wyryte w naszej świadomości, które odczytujemy jako znajome i rozpoznajemy na pierwszy rzut oka, nawet jeśli czasem nie potrafimy przyporządkować ich do konkretnego artysty ani umieścić w odpowiednim momencie dziejowym, bo nigdy świadomie nie zagłębialiśmy się w historię sztuki. Zdaje się, że do takich dzieł należą wysokie, chude i wątłe jak smugi dymu postaci dłuta Alberta Giacomettiego.

Rzeźby tego szwajcarskiego artysty stały się niemal ikonami, funkcjonują niczym znaki graficzne epoki powojnia, symbolizując samotność, kruchość życia i jednoczesną konieczność heroicznego wręcz trwania w nim. Figury te wydają się tak delikatne, że mógłby je złamać mocniejszy oddech, a równocześnie emanują pewną niezwykłą siłą i niezłomnością. Ich powierzchnia jest nierówna, chropowata, pełna zgrubień i wgłębień, jakby człowiek stworzony przez Giacomettiego nie został całkowicie ukończony, lecz ciągle się stawał. Artysta nad każdą rzeźbą spędzał nie godziny, ale miesiące, a czasem nawet lata, niemal w nieskończoność dłubiąc, skrobiąc, zmieniając, dodając i odejmując. Twierdził, że tylko w ten sposób może zbliżyć się do prawdy o człowieku. Kim był twórca tych niezwykłych sylwetek? Jaką drogę przeszedł i skąd wzięła się ta charakterystyczna, jedyna w swoim rodzaju forma? Oto opowieść o Alberto Giacomettim – artyście, który swoją sztukę traktował jak próbę uchwycenia sedna istnienia.

Alberto Giacometti urodził się 10 października 1901 roku w szwajcarskiej miejscowości Borgonovo, w artystycznej rodzinie. Jego ojciec, Giovanni Giacometti, był uznanym malarzem, a dom, w którym dorastał młody Alberto, tętnił inteligencką i twórczą atmosferą.

Giovanni Giacometti, Autoportret, sztuka szwajcarska, niezła sztuka

Giovanni Giacometti, Autoportret | 1899, Musée d’Art et d’Histoire, Genewa

Alberto i jego rodzeństwo (Diego, Bruno i Ottillia) byli kształceni w kierunku sztuki, literatury i filozofii. Silne więzi ze wspierającą, choć wymagającą matką, która stała się pierwszą muzą artysty, oraz dzieciństwo spędzone w otoczeniu sztuki miały ogromny wpływ na późniejsze życie Giacomettiego.

Alberto Giacometti, Alberto Giacometti z rodziną, zdjęcie, fotografia, archiwum, sztuka szwajcarska, sztuka współczesna, niezła sztuka

Młody Alberto Giacometti z rodziną | ok. 1907, © Fondation Giacometti, Paryż

Alberto Giacometti, zdjęcie, fotografia, archiwum, sztuka szwajcarska, sztuka współczesna, niezła sztuka

Alberto Giacometti w Schiers | ok. 1917, © Fondation Giacometti, Paryż

Już jako nastolatek tworzył rzeźby, które przykuwały uwagę dorosłych. Mając czternaście lat, rozpoczął naukę w ewangelickim gimnazjum z internatem w Schiers. Mimo szkolnej rutyny i wielu obowiązków dużo wtedy rysował. Miał także dostęp do pracowni ojca, gdzie z jego wsparciem mógł eksperymentować z malarstwem i rzeźbą. W 1920 roku odbyli razem podróż do Włoch. Prace Donatella, Giotta i Tintoretta wywarły na Albercie szczególnie silny wpływ. Dwa lata później – za namową Giovanniego, widzącego w synu ogromny talent – młody Alberto przeniósł się do Paryża, by studiować w Académie de la Grande Chaumière pod kierunkiem samego Antoine’a Bourdelle’a, gdzie tworzył rzeźby mocno zainspirowane kubizmem Pabla Picassa i Georges’a Braque’a.

W tętniącej życiem awangardy stolicy Francji Giacometti zamieszkał w małej i niezwykle skromnej pracowni przy Rue Hippolyte-Maindron 46 – miejscu, które pozostało jego centrum twórczym przez całą resztę życia, stając się także jednym z najbardziej legendarnych miejsc w historii sztuki XX wieku.

Alberto Giacometti przy pracy nad rzeźbą jego brata Diego, zdjęcie, fotografia, archiwum, sztuka szwajcarska, rzeźba, sztuka współczesna, niezła sztuka

Alberto Giacometti przy pracy nad rzeźbą jego brata Diego, fot. René Burri | 1960, źródło: Guggenheim.org

Na niecałych 23 metrach kwadratowych, w jednym pomieszczeniu z maleńkim zapleczem mieściła się pracownia, sypialnia i kuchnia Giacomettiego. Warunki były fatalne: odpadający tynk, prawie całkowity brak światła, wszechobecny kurz i pył, piętrzące się warstwy gipsu i gliny na podłodze, ściany pokryte notatkami powstającymi spontanicznie podczas pracy, zimą przejmujący chłód, latem nieznośny zaduch. Za wyposażenie służyły jedynie żelazne łóżko, stara szafa, stół i maleńki piecyk do ogrzewania i gotowania.

Większość przestrzeni zajmowały rozstawione w nieładzie fragmenty rzeźb, niedokończone modele i bozzetta. Całość przypominała bardziej celę lub opuszczony składzik niż miejsce do życia i pracy. Mimo tych – zdawałoby się – niesprzyjających okoliczności pracownia stała się słynną przestrzenią spotkań artystów, pisarzy i filozofów (regularnie bywali tam najbliżsi przyjaciele: m.in. Jean-Paul Sartre, Simone de Beauvoir, Jean Genet czy Samuel Beckett).

Alberto Giacometti, Isabele Nicholas, Meret Oppenheim, zdjęcie, fotografia, archiwum, sztuka szwajcarska, sztuka współczesna, niezła sztuka

Isabele Nicholas, Meret Oppenheim i Alberto Giacometti na tarasie kawiarni La Dôme, fot. Béla Bernard | 1936, Moderna Museet, Sztokholm

To właśnie tam Giacometti prowadził swoje długie filozoficzne rozmowy o percepcji świata i naturze tworzenia. Tam też powstały wszystkie jego najsłynniejsze dzieła. I chociaż artysta dość szybko osiągnął sukces finansowy, to pracowni nigdy nie wyremontował ani jej nie opuścił, twierdząc, że nie chce być więźniem komfortu. Miejsce to było jak przedłużenie jego umysłu, sprzyjało również sposobowi pracy – intensywnemu, chaotycznemu, otwartemu na eksperymenty. Po śmierci artysty przestrzeń została dokładnie przeniesiona do Fondation Giacometti w Paryżu. Udało się przetransportować, nawet drobne fragmenty rzeźb, szkice ścienne i kurz z podłogi.

Alberto Giacometti, artysta w studio, zdjęcie, fotografia, archiwum, sztuka szwajcarska, rzeźba, niezła sztuka

Alberto Giacometti, artysta w studio, © Fondation Giacometti, Paryż

Niedługo po ukończeniu studiów Giacometti trafił do kręgu André Bretona i na pewien czas stał się jednym z ważniejszych członków ruchu surrealistycznego. Papież surrealizmu był zachwycony twórczością młodego Szwajcara, osobiście zakupił jedną z jego rzeźb (Zawieszona piłka) i przez jakiś czas zabiegał nawet o jego obecność w grupie. Prace Giacomettiego z tego okresu – przypominające dziwaczne, organiczne przedmioty ze snu – idealnie wpisywały się w estetykę surrealizmu. W 1930 roku jego sztuka prezentowana była na wystawie w galerii Pierre’a Loeba w Paryżu wraz z dziełami Hansa Arpa i Joana Miró. Poza rzeźbiarstwem Giacometti zajmował się wówczas także malarstwem, projektowaniem wyposażenia wnętrz dla architekta Jeana-Michela Franka oraz biżuterii dla Elsy Schiaparelli.

Alberto Giacometti, Bransoletka z twarzą chimery lub najady, Schiaparelli, biżuteria, sztuka szwajcarska, sztuka współczesna, niezła sztuka

Alberto Giacometti, Bransoletka z twarzą chimery lub najady | 1954, © Fondation Giacometti, Paryż

Początkowo współpraca z surrealistami układała się dobrze, a rozgłos, uznanie i zyski Giacomettiego rosły. Z czasem jednak artysta zaczął odczuwać coraz większą niechęć wobec oczekiwań grupy. Męczyła go zbyt silna presja, coraz mniej interesował go też świat fantazji i podświadomości, chciał skoncentrować się na realnym doświadczeniu człowieka w świecie. W 1935 roku po długich miesiącach stopniowego dystansowania się oraz ostatecznym sporze z Bretonem został oficjalnie wykluczony z surrealistycznego towarzystwa. Na znak odejścia Alberto dokonał publicznej modyfikacji swojej rzeźby Idąca kobieta wystawionej w galerii Pierre Colle. Od typowej dla jego stylu sylwetki odczepił przytwierdzone na końcach rąk pióra, zmienił także zdeformowane dotąd proporcje figury. Działanie to było aktem manifestującym ostateczne zerwanie z ideałami i estetyką surrealizmu opartą na zaskakujących połączeniach, erotycznych aluzjach i poetyce snów.

Po tym krótkim surrealistycznym epizodzie, w którym tworzył przede wszystkim ironiczne, tajemnicze i rozerotyzowane hybrydy rzeźb z konstrukcjami, Giacometti rozpoczął intensywne poszukiwania nowych form wyrazu. Od mniej więcej połowy lat 30. XX wieku obsesyjnie wręcz analizował procesy patrzenia, widzenia i percepcji. Zauważył zależność, że im dłużej przygląda się modelowi, tym bardziej postać zdaje się oddalać i maleć. W efekcie tych obserwacji eksperymentował z rozmiarem, m.in. tworzył maleńkie, kilkucentymetrowe rzeźby, będące próbą uchwycenia doświadczenia widzenia, a nie obiektu samego w sobie. To właśnie wtedy narodziło się jego najważniejsze odkrycie – rzeźba nie musi odzwierciedlać rzeczywistych proporcji, lecz ma pokazać, jak człowiek jawi się oku artysty.

Do wybuchu II wojny światowej Giacometti pogłębiał swoje zainteresowanie postacią ludzką. Jego modelem był przede wszystkim brat Diego, który już od 1925 roku mieszkał w Paryżu i aż do śmierci Alberta był jego towarzyszem, pomocnikiem i odlewnikiem. Artysta portretował także inne osoby (rzeźbiarsko, ale też malarsko), choć pozowanie mu było dla wielu doświadczeniem ekstremalnym. Wspominano, że sesje u Giacomettiego trwały całymi godzinami, a artysta potrafił w jednej chwili zamalować gotowy portret, uznając, że jeszcze nie dotarł do prawdy.

Podczas wojny wraz z bratem przebywał i intensywnie pracował w Genewie. Po niej zaś wrócił do Paryża, a jego kariera nabrała międzynarodowego rozmachu. Choć zdobywał kolejne nagrody i wystawiał w najważniejszych galeriach świata, pozostał skromny i zdyscyplinowany, a większość czasu spędzał w swoim ciasnym atelier przy rue Hippolyte-Maindron.

Alberto Giacometti, zdjęcie, fotografia, archiwum, sztuka szwajcarska, rzeźba, niezła sztuka

Alberto Giacometti w swoim studio, fot. Robert Doisneau | 1957, © Fondation Giacometti, Paryż

Henri Cartier-Bresson, Alberto Giacometti, Maeght Gallery, Paryż fotografia, Niezła Sztuka

Henri Cartier-Bresson, Alberto Giacometti, Maeght Gallery, Paryż | 1961, ©Henri Cartier-Bresson

To właśnie po wojnie Giacometti stworzył swoje najbardziej rozpoznawalne dziś dzieła. Rzeźbił w gipsie i brązie, który pozwalał na wygodne tworzenie figur o wysokości ponad 2 metrów. Smukłe, nieregularne, ogołocone ze wszelkich szczegółów postaci ludzkie (i zwierzęce), chropowate, jakby wydrapane z materiału, kruche i pozornie niezwykle podatne na zniszczenia są efektem kompulsywnych poszukiwań esencji człowieczeństwa. Na twórczość Giacomettiego ogromny wpływ miała egzystencjalna filozofia jego przyjaciela, Jeana-Paula Sartre’a. Artysta chciał ukazać człowieka w jego egzystencjalnym cierpieniu, przedstawić kruchość ludzkiego życia i towarzyszącą mu trudną do zniesienia konieczność istnienia w świecie, podyktowaną jakimś wyższym, niezrozumiałym imperatywem. Krytycy doszukiwali się w twórczości Szwajcara odpowiedzi na terror i spustoszenie II wojny światowej, choć sam artysta twierdził, że kontekst jest szerszy, a rzeźby są uniwersalnymi symbolami rozpaczy wynikającej z ludzkiego uporu trwania wobec pustki. Giacometti koncentrował się na samotności człowieka w świecie. Jego postacie często są ukazane osobno, w pustej przestrzeni, jakby wyciągnięte z tłumu i pozostawione samym sobie. Ta estetyka doskonale rezonowała z powojennym poczuciem zagubienia, zawieszenia w drodze, wymiejscowienia.

Alberto Giacometti, Pies, rzeźba, sztuka szwajcarska, sztuka współczesna, niezła sztuka

Alberto Giacometti, Pies | 1951, Kunsthaus, Zurych, © Fondation Giacometti, Paryż

Rzeźby Giacomettiego od połowy lat 40. do połowy lat 60. powstawały na zasadach redukcji, odejmowania i pomniejszania. Artysta konsekwentnie zmniejszał objętość materiału na rzecz wolnej przestrzeni, opanowując tym samym trudną sztukę tworzenia poprzez brak. Jego „rzeźby konturowe” to bardziej cienie sylwetek niż sylwetki, to nie byty, lecz stan bycia, zaledwie ślad obecności. Giacometti osiągał maksimum ekspresji przy użyciu minimum środków. Mawiał, że wszystko (życie i sztuka) polega na opieraniu się pokusom wyobraźni. Znany był także z tego, że nierzadko ukończoną już niemal całkowicie rzeźbę wygładzał do zera, by znów zaczynać pracę od nowa. Jego proces twórczy polegał na nieustannym niszczeniu i odbudowywaniu. Stąd większość dzieł jest gotowa, ale niedokończona, ponieważ po kilkukrotnym powtórzeniu całego tego procesu artysta dochodził do punktu, w którym dalsza praca wydawała się mu już bezsensowna. Wszystko po to, by jak najbardziej zbliżyć się do zdematerializowania cielesności na rzecz odsłonięcia duchowego/psychicznego obrazu człowieka, ukazania heroizmu jego losu, na który składają się słabość i ogromna wola życia.

Ważnym aspektem prac Giacomettiego jest ich kinetyzm. Rzeźby stanowią esencję człowieka jako bytu w ruchu, chociaż jest to ruch iluzoryczny. Energia, która manifestuje się w pochyleniu ciał i układzie nóg figur, jest równocześnie energią powstrzymującą ten ruch. Nie istnieje możliwość oderwania się od punktu wyjścia – energia skumulowana jest w niemożliwym do realizacji wysiłku pójścia naprzód, mimo ogromnego pragnienia wykonania kroku. Nie ma także celu, postaci pozornie idą, ale nigdzie nie dochodzą, jakby sensem istnienia był ruch sam w sobie. W tym kontekście sztuka Giacomettiego nazywana jest czasem rzeźbiarstwem filozoficznym, stawiającym teoretyczne pytanie o to, czy idziemy naprzód, czy stoimy w miejscu.

W 1949 roku Alberto ożenił się z Annette Arm – młodszą o dwadzieścia dwa lata sekretarką, którą poznał w Genewie podczas wojny. Początkowo związek był bardzo udany, a Annette stała się wielką muzą artysty, w latach 50. pozowała mu do większości sylwetek kobiecych.

Annette Giacometti pozuje do popiersia w studiu, Franco Cianetti, Alberto Giacometti, sztuka szwajcarska, rzeźba, sztuka współczesna, niezła sztuka

Annette Giacometti pozuje do popiersia w studiu, fot. Franco Cianetti | 1962, © Fondation Giacometti, Paryż

Z czasem jednak małżeństwo zaczęło się psuć. Przyczyną były najpierw trudne warunki bytowe (mimo dobrych zarobków para mieszkała bardzo skromnie w słynnej pracowni przy rue Hippolyte-Maindron) oraz całkowite podporządkowanie codzienności rytmowi pracy Giacomettiego. Alberto żył niemal wyłącznie sztuką, emocjonalnie niedostępny i wycofany, tworzył od rana do nocy, zaniedbując tym samym żonę. Annette czuła się samotna, pragnęła dziecka i bardziej tradycyjnego modelu rodziny. Później doszły do tego liczne romanse artysty oraz jego wieloletni związek z prostytutką Caroline, który utrzymywał przez kilkanaście lat równolegle do małżeństwa. Mimo wszystko para nigdy się nie rozwiodła, a Annette trwała u boku męża aż do jego śmierci. Potem stała się strażniczką i wyjątkowo zdeterminowaną opiekunką jego artystycznej spuścizny.

Alberto Giacometti, Kobieta z podciętym gardłem, rzeźba, sztuka szwajcarska, sztuka współczesna, niezła sztuka

Alberto Giacometti, Kobieta z podciętym gardłem | 1932, Museum of Modern Art, Nowy Jork

Alberto Giacometti zmarł 11 stycznia 1966 roku w szpitalu w szwajcarskim Chur. Od lat cierpiał na rozedmę płuc i przewlekłe zapalenie oskrzeli spowodowane nadmiernym paleniem papierosów oraz ciągłym przebywaniem wśród pyłu i kurzu. Do końca życia pracował – jeszcze w sierpniu 1965 roku udał się do Londynu, by wziąć udział w wielkiej retrospektywnej wystawie swojej twórczości otwartej w przestrzeniach Tate Gallery.

Pozostawił po sobie twórczość, która przekracza ramy epoki. Jego rzeźby nie są jedynie przedmiotami do oglądania. Są pytaniami o to, kim jesteśmy i po co żyjemy. Pozornie minimalistyczne, kryją w sobie całość złożonego egzystencjalnego doświadczenia człowieka XX wieku. W rzeźbiarstwie Giacomettiego fascynuje nie tylko forma i wynikające z niej napięcia między figurą a abstrakcją, stałością i zmianą, wątłością i siłą, lecz sposób myślenia o sztuce w ogóle: niewyczerpana próba dotknięcia prawdy o ludzkiej obecności. Jego postacie, choć tak kruche, stoją pewnie i pragną dążyć naprzód, jakby chciały przypomnieć, że trwamy… mimo wszystko.

Giacometti pozostaje dziś jednym z najważniejszych artystów XX wieku. W 2015 roku jego Wskazujący człowiek na aukcji w Christie’s uzyskał cenę ponad 141 milionów dolarów, co w tamtym czasie czyniło go najdrożej sprzedaną rzeźbą na świecie. Rząd Szwajcarii w 1998 roku postanowił oddać artyście honor, umieszczając jego portret oraz wizerunek rzeźby Idący człowiek na banknocie o nominale 100 franków szwajcarskich. Natomiast siedem lat wcześniej belgijski astronom Eric Walter Elst nowo odkrytą przez siebie planetoidę, ku czci wielkiego artysty, nazwał (11905) Giacometti.

Obecnie największy zbiór dzieł Szwajcara można oglądać w paryskiej Fondation Giacometti oraz w nowojorskim Museum of Modern Art. Jednak już w 2028 roku (według pierwotnych planów w 2026) w Paryżu w starym dworcu kolejowym Les Invalides i jego podziemiach ma zostać otwarte Muzeum Giacomettiego, w którym na ekspozycji stałej prezentowanych będzie kilkaset prac artysty.

bibliografia, artykuły o sztuce, niezła sztuka

Bibliografia:
1. Grenier C., Alberto Giacometti. A Biography, Paris 2014.
2. Kędzierski M., Alberto Giacometti i jego rzeczywistość, Bydgoszcz 2013, dodatek do „Kwartalnika Artystycznego” nr 4 (80), 2013.
3. Kołacka D., Czy portret musi mieć głowę? O Alberta Giacomettiego zmaganiu się z materią w kilku częściach, „Artium Quaestiones”, t. 13, 2002.
4. Tomaszewska G., Zagubieni w drodze. Idący człowiek Alberto Giacomettiego i jego rekontekstualizacja Piotra Stepnowskiego jako metafory ludzkiej kondycji, „Annales Universitatis Mariae Curie-Skłodowska”, t. 8, 2023.

Artykuł sprawdzony przez system Antyplagiat.pl


© Wszelkie prawa zastrzeżone, w tym prawa autorów i wydawcy – Fundacji Niezła Sztuka. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części portalu Niezlasztuka.net bez zgody Fundacji Niezła Sztuka zabronione. Kontakt z redakcją ».


fleuron niezła sztuka pipsztok

Dziękujemy Ci, że czytasz nasze artykuły. Właśnie z myślą o takich cudownych osobach jak Ty je tworzymy. Osobach, które lubią czytać i doceniają nasze publikacje. Wszystko, co widzisz na portalu jest dostępne bezpłatnie, a ponieważ wkładamy w to dużo serca i pracy, to również zajmuje nam to sporo czasu. Nie mamy na prowadzenie portalu grantu ani pomocy żadnej instytucji. Bez Waszych darowizn nie będziemy miały funduszy na publikacje. Dlatego Twoje wsparcie jest dla nas bardzo ważne. Jeśli lubisz czytać niezłosztukowe artykuły – wesprzyj nas.
Dziękujemy Ci bardzo, Joanna i Dana, założycielki Fundacji Niezła sztuka

» Iga Ranoszek-Bieńkowska

Zakochana w sztuce i kulturze, a najmocniej w tej z początków XX w. Do ulubionych nurtów zalicza dadaizm, surrealizm, realizm magiczny, art déco. Doktor nauk humanistycznych w zakresie językoznawstwa, absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Szczecińskim oraz historii sztuki w IS PAN. Teraz muzealniczka, dawniej wieloletnia lektorka języka polskiego jako obcego. Wielbicielka podróży, książek, kotów i tatuaży.


Portal NiezlaSztuka.net prowadzony jest przez Fundację Promocji Sztuki „Niezła Sztuka”. Publikacje finansowane są głównie dzięki darowiznom Czytelników. Dlatego Twoja pomoc jest bardzo ważna. Jeśli chcesz wesprzeć nas w tworzeniu tego miejsca w polskim internecie na temat sztuki, będziemy Ci bardzo wdzięczni.

Wesprzyj »