Portret kobiety, Portret pani w kapeluszu, Portret kobiety w brązowej sukni – Olga Boznańska pozostawiła nam wiele portretów, których modelek dziś już nie rozpoznajemy. Kiedyś były to konkretne osoby, nierzadko znane i znaczące. Sieć wzajemnych poleceń, kontaktów i więzi nadal pozostaje w dużej mierze tajemnicą. O ile portrety nieznanych mężczyzn są w mniejszości, o tyle ze ścian muzeów patrzy na nas sporo anonimowych kobiet pędzla Boznańskiej.
Relacjom społecznym Boznańskiej z kobietami, które ją otaczały, nie poświęcano dotąd wiele uwagi, bo takie badania opierają się na historii mówionej, pamiętnikach, listach, wzmiankach notowanych na marginesach. Co więcej, kobiety zmieniają nazwiska, a to utrudnia poszukiwania. Jednak to właśnie te kontakty wywarły wpływ na początki twórczości artystki, a ostatecznie także na trwałe uznanie. Spójrzmy zatem na „koleżanki” Olgi Boznańskiej – na kobiety, które towarzyszyły jej i wspierały ją na różne sposoby na każdym etapie twórczej drogi.

Uczennice Wyższych Kursów dla Kobiet im. dr Adriana Baranieckiego w Krakowie (pierwsza od lewej Antonina Rożniatowska, pierwsza od prawej Olga Boznańska, obok Teofila Certowicz, Amelia Jadwiga Łubieńska), fot. Awit Szubert | przed 1882, Muzeum Narodowe w Krakowie
Eugenia de Mondain, matka i pierwsza nauczycielka

Olga Boznańska, Portret matki | 1886, Muzeum Narodowe w Szczecinie
Podobno „za każdą kobietą sukcesu stoi jej matka”. Olga zawdzięczała matce Eugenii de Mondain co najmniej trzy rzeczy: znajomość języka francuskiego jako jednego z języków ojczystych, świadomość, że kobieta może pracować zawodowo, oraz edukację artystyczną. Matka Olgi Boznańskiej z pochodzenia była Francuzką i do Krakowa przyjechała jako nauczycielka. Tu poznała inżyniera Adama Boznańskiego, wyszła za niego za mąż i urodziła dwie córki, starszą Olgę i młodszą Izabelę, które kształciła w domu. Relacja między siostrami jest tematem na osobny artykuł. O roli matki w życiu starszej córki wspominały niezależnie od siebie dwie koleżanki Boznańskiej1. Nawet po wielu latach mówiły, że matka nauczycielka miała wyjątkowo wysokie wymagania wobec własnych córek. Zapewniła im najlepsze możliwe wówczas wykształcenie. Z jednej strony pokazała, że kobieta może pracować zawodowo i zarabiać – oczywiście tylko do momentu zamążpójścia. Z drugiej jednak – narzuciła surowe zasady obyczajowe. Joanna Getter zaznaczyła, że matka nie przygotowała Olgi do małżeństwa, do prowadzenia domu, a przede wszystkim do bliskich relacji z drugim człowiekiem2. Niestety nie była to wówczas sytuacja wyjątkowa3.
Eugenia de Mondain znalazła się w Krakowie wśród osób, które znały jej język, lecz po francusku rozmawiano jedynie na wysokie, odpowiednie tematy. To nie był język, którym w Krakowie można było opowiedzieć o intymnych sprawach. Takie rozmowy, jeśli już, odbywano tuż przed ślubem, a matka zmarła, zanim Olga zaczęła poważnie myśleć o zamążpójściu. Inżynier i Francuzka tworzyli atrakcyjną towarzysko parę i byli zapraszani do wielu krakowskich salonów mieszczańskich, w których odbywały się wieczorki poezji, wieczorki z fortepianem i wszelkie spotkania kulturalno-towarzyskie, na które można było przyjść z dorastającą córką. Kiedy we wspomnieniach natrafiamy na relację o tym, że Olga jako młoda dziewczyna nie bywała nigdzie sama, oznacza to, że bywała, ale wyłącznie w towarzystwie rodziców. W ten właśnie sposób Olga poznała Łucję Dettloff.
Łucja Dettloff, animatorka kultury

Olga Boznańska, Portret Łucji Dettloff | 1917, Muzeum Narodowe w Krakowie
Łucja Dettloff prowadziła salonik na północy Krakowa, na Prądniku Czerwonym4. O tym salonie znamy relację zapisaną po wielu latach, mamy także zapisy w pamiętniku malarza Marcina Samlickiego. Ponadto, co być może szczególnie istotne, salon ów przetrwał w pamięci sąsiadów, którzy jeszcze kilkanaście lat temu organizowali w domu kultury spotkania pod nazwą „Salon Dettloffów” na pamiątkę tego, który prowadziła Łucja5. Wiemy, że państwo Boznańscy bywali u Dettloffów6. Dwaj bracia Łucji byli architektami, jeden kandydował do rady miasta, toteż z inżynierem Boznańskim łączyły ich kontakty zawodowe. Jeden z braci mieszkał z kolei na Salwatorze, czyli niedaleko Boznańskich, co ułatwiało podtrzymywanie kontaktów. Grono w czasie wieczorków było różnorodne, a wspieranie artystów przez bogatych mieszczan było w dobrym tonie.
Pamiętajmy, że żona Jacka Malczewskiego pochodziła z rodziny krakowskich aptekarzy, a on sam miał prądnicką pracownię w Teichmanówce, czyli w miejscu, do którego zaprosiła go wdowa po lekarzu Aleksandrze Teichmannie7. Około roku 1900 Malczewski malował w ogrodzie należącym do Łucji oraz spotykał się tutaj z Marią Bal. W tradycji przetrwały też opowieści o Boznańskiej malującej w tym samym plenerze, co jak najbardziej może być uzasadnione8. Łucja Dettloff, kobieta z pokolenia rodziców Olgi, niezależna finansowo, samodzielna, aktywna towarzysko, była odpowiednią osobą, aby zapraszać młodą malarkę, z rodzicami lub koleżankami ze szkoły, a duży ogród ciągnący się nad rzeką dawał wytchnienie latem, w przeciwieństwie do mieszkania przy ulicy Wolskiej. Opisy klimatu pracowni Boznańskiej w Paryżu – fortepian, wino, różnorodne grono, swoboda przy jednoczesnej kulturze – zaskakująco pasują do opisów salonu Łucji Dettloff9.
Zrządzeniem losu kobiety spotkały się później w czasie I wojny światowej. Łucja odwiedzała we Francji innego ze swoich braci, gdy wybuchła wojna. Jako obywatelka austriacka została internowana. Do odzyskania swobody i powrotu do kraju potrzebne było poręczenie – i poręczyła za nią właśnie Olga Boznańska. Wtedy też powstał portret Łucji Dettloff, maleńki, namalowany na tekturze – ulubionym podobraziu Boznańskiej. Zwracają uwagę ogromne oczy modelki i ujęty w nich strach. Suknia w kolorze indygo ze szmaragdową broszką nie przytłacza siwej modelki, wręcz przeciwnie – wydobywa ślady dawnej urody. Panie pozostały w serdecznych relacjach. W archiwum Boznańskiej zachowała się nawet kartka imieninowa wysłana przez Łucję.
Koleżanki ze zdjęcia
W Krakowie Olga pobierała naukę na wydziale artystycznym Wyższych Kursów dla Kobiet założonych w 1868 roku przez Adriana Baranieckiego. Olga uczyła się w latach 1884–1885 u Antoniego Piotrowskiego i Hipolita Lipińskiego.
Wtedy zaprzyjaźniła się z innymi młodymi artystkami: Ireną Serdą (później Zbigniewicz), Joanną Steifmann (później Getter), Anielą Pająkówną oraz Antoniną Rożniatowską10. Z tego czasu zachowało się pozowane zdjęcie, na którym jednak nadal nie umiemy podpisać wszystkich uczennic. Choć wydaje się, że zainteresowanie twórczością kobiet trwa od dobrych kilku lat, to mimo to wciąż, nawet gdy mamy źródła tak konkretne jak datowane zdjęcie, nie znamy wszystkich obecnych na nim artystek.

Uczennice Wyższych Kursów dla Kobiet im. dr Adriana Baranieckiego w Krakowie (pierwsza od lewej Antonina Rożniatowska, pierwsza od prawej Olga Boznańska, obok Teofila Certowicz, Amelia Jadwiga Łubieńska), fot. Awit Szubert | przed 1882, Muzeum Narodowe w Krakowie
Joanna Getter z domu Steifmann, kustoszka wspomnień

Olga Boznańska, Portret Pani Getter | ok. 1900, Muzeum Narodowe w Krakowie
Jedną z koleżanek Boznańskiej, która opowiadała o relacji Olgi z matką, była Joanna Getter z domu Steifmann. Razem kształciły się w Krakowie oraz, być może, w Monachium i Paryżu, następnie Joanna wyszła za mąż za lekarza. Znamy jej portret namalowany przez Olgę, na którym jest podpisana jako „pani Getterowa”, czyli bez imienia, nazwiskiem po mężu. To właśnie z jej relacji pochodzi informacja, że Olga nie została przez matkę przygotowana do małżeństwa, a kobiety w ciąży wzbudziły w Oldze opór11. Nie mamy zachowanych jej dosłownych słów, nie zachował się żaden cytat, znamy natomiast opis przygotowany przez Helenę Blum. Znając daty oraz doświadczenie życiowe Joanny, można wnioskować, że gdy Olga wróciła z Monachium do Krakowa, odwiedziła swoją koleżankę, która niedawno wyszła za mąż i właśnie była w pierwszej ciąży. Dla Olgi Boznańskiej mógł to być szokujący widok, gdyż wtedy młode kobiety w ciąży nie bywały w towarzystwie12. Gdy tylko ciąża zaczynała być widoczna, a gorset zbyt ciasny, kobiety przestawały bywać.
Olga, która nie miała w Krakowie ciotek, kuzynek ani żadnej rodziny od strony matki, mogła wcześniej nie spotkać się z fizjologicznymi aspektami ciąży. Wspomnienie jej zaskoczenia zostało w Joannie i powtórzyła je kuratorce z Muzeum Narodowego. Warto jednak pamiętać, że jest to wrażenie młodej dziewczyny przekazane kilkadziesiąt lat później, a nie ogólny wzorzec, jak przez całe życie Boznańska traktowała wszystkie kobiety w ciąży. Z Joanną utrzymywały kontakt, jednak wydaje się, że nie był on tak serdeczny jak w czasach wspólnej nauki. Joanna przekazała Helenie Blum szczegóły dotyczące ich kształcenia, takie jak nazwiska profesorów czy sposób organizacji zajęć w Krakowie, co okazało się bezcenne w dalszych badaniach nad dorobkiem Boznańskiej13. Co istotne, Joanna była członkinią Związku Artystek Polskich, udzielała się w towarzystwie antropozoficznym i jej nazwisko pojawia się w badaniach nad historią tej dziedziny. Być może dzięki takim badaniom zostaną odnalezione kolejne szczegóły dotyczące młodości Boznańskiej i lat nauki.
Irena Zbigniewicz z domu Serda, koleżanka po pędzlu

Olga Boznańska, Portret Ireny z Serdów Zbigniewiczowej | 1896, Muzeum Narodowe w Krakowie
Na kursach w Krakowie Olga zaprzyjaźniła się także z Ireną Zbigniewicz, z domu Serda. Olga namalowała portret Ireny. Znamy także autoportret Ireny, na którym w tle widzimy „notatki” – szkice w różnych technikach, co daje nam wspaniały wgląd w warunki pracy artystek. Razem wyjechały do Monachium, Boznańska pierwszy raz pojechała do pracy do Paryża właśnie z Ireną. Olga zapewniła Irenie pierwsze lokum w Paryżu u swojej rodziny – u kuzyna swojej mamy14. To również Irena pozwoliła Helenie Blum odnaleźć kilka brakujących faktów z życia Olgi Boznańskiej z okresu monachijskiego, takich jak nazwisko „pani Weiss”, z którą mogła wyjechać z Monachium do Berlina15. Pamiętajmy, że w tamtych czasach wyjazd niezamężnej kobiety w pojedynkę nie wchodził w grę ze względów przede wszystkim obyczajowych i dopiero na drugim miejscu ze względów bezpieczeństwa. Z tego powodu te wspólne naukowe podróże oraz wsparcie w pierwszym okresie w nowym, nieznanym mieście miały szczególne znaczenie.
Julia Gradomska, najbliższa osoba

Olga Boznańska, Ze spaceru | 1889, Muzeum Narodowe w Krakowie
Na kilku portretach Boznańskiej widzimy tę samą dziewczynę. Przez porównanie z fotografiami rozpoznajemy twarz Julii Gradomskiej. Wydaje się, że młoda kobieta wykazywała się niezwykłą cierpliwością, pozwalała bowiem przyjaciółce doskonalić najróżniejsze ujęcia, służąc jej wielokrotnie jako wytrwała modelka. Panie korespondowały przez całe życie.
Julia Gradomska została nauczycielką w zamożnych domach szlacheckich, czyli była oddalona zarówno od spraw dużych miast, jak i od malarstwa16. Utrzymywała kontakt z obiema siostrami Boznańskimi i niejednokrotnie mediowała między nimi. Choć wydaje się, że Olga nie uważała jej za osobę, która może w pełni zrozumieć jej twórcze zmagania, to jednocześnie malarka wielokrotnie podkreślała, że Julia jest najbliższą jej istotą17.
Hedwig Weiss, poszerzanie horyzontów
W Monachium koleżanką, o której koniecznie należy wspomnieć, była malarka Hedwig Weiss. Nadal niewiele o niej wiemy. Gdy Helena Blum pisała o tym okresie w życiu Boznańskiej w 1964 roku, nie znała nawet jej imienia18. To właśnie Hedwig Weiss towarzyszyła artystce w czasie pierwszej podróży artystycznej poza Monachium. Razem wyjechały w 1888 roku do Berlina19. Dzieliły pracownię, a dzięki Hedwig Olga mogła wystawić prace, a także nabrać przekonania, że warto kontynuować podróże i kształcenie zamiast poprzestać na Krakowie i Monachium. Hedwig była córką duchownego i ta rola wsparcia rodziny też jest niezwykle ważna20. Być może Olga na jej przykładzie zobaczyła, że kobieta może malować i się rozwijać, dopóki ma wsparcie rodzinne, w tym finansowe. Zapewne kontakt się urwał, gdy obie opuściły Monachium. Hedwig zmarła zapomniana w 1923 roku, zaledwie pięć lat po śmierci swojego ojca21.

Hedwig Weiss, Z berlińskiego zoo, kolekcja prywatna, źródło: Invaluable.com
Wanda Chełmońska, wzajemne portrety i pomocne ramię

Olga Boznańska, Portret Wandy Chełmońskiej | 1916, Muzeum Narodowe w Poznaniu
Olga Boznańska była otoczona osobami zarówno starszymi od siebie, jak i młodszymi, tak jakby czas nie miał aż takiego znaczenia jak sztuka. Do jej pracowni przychodziło bardzo wiele różnych osób, a znaczna część emigrantów zaczynała swój pobyt w Paryżu właśnie od wizyty u malarki. Na tym tle wyróżnia się Wanda Chełmońska z matką, Marią z Korwin-Szymanowskich. Kobieta sama wychowywała najmłodszą córkę, po tym jak jej mąż Józef Chełmoński oskarżył ją o zdradę. Spokrewniona z Władysławem Ślewińskim i Wojciechem Gersonem, została redaktorką naczelną „Kuriera Niedzielnego” i „Bluszczu”, a z czasem założyła własne wydawnictwo. Gdy jej córka Wanda zaczęła wykazywać talent malarski, zdecydowała się przeprowadzić wraz z nią do Paryża. Do pracowni Boznańskiej przyszły razem około 1913 roku22. Trzy lata później artystka namalowała portret Wandy: świetlisty, jasny, delikatny, odpowiedni do ukazania wdzięku młodej kobiety. Po latach, w 1925 roku, Wanda Chełmońska odwdzięczyła się, malując portret Boznańskiej. Obraz pastelami powstał na podstawie zdjęcia z 1920 roku, wykonanego w pracowni w Krakowie, jednak są zasadnicze różnice między fotografią a wizją artystki. Wyżej uniesiony podbródek, inna linia prawej ręki dodają artystce majestatu i dumy, świadczą także o świadomym zamyśle Chełmońskiej.
Mówi się, że kobiety się przyjaźniły – czy jednak jest sposób, aby to udowodnić? Przyjaźń rzadko jest nazywana wprost, emfaza w listach może być konwencjonalna, czy można odnaleźć ślady przyjaźni w dokumentach? Wydaje się, że w przypadku Olgi Boznańskiej i Wandy Chełmońskiej mamy dowód na bliską relację opartą na zaufaniu. O ile wiele osób z Polski przychodziło do Boznańskiej po wszelkie wsparcie, o tyle zasiedziała emigracja spotykała się również w salonie Mickiewiczów. To właśnie na pogrzebie Marii z Malczewskich Mickiewicz, żony Władysława Mickiewicza, zrobiono zdjęcie, na którym widzimy je razem. Stoją o krok od innych żałobników, Boznańska jest niemal osłonięta przez Wandę Chełmońską. Kobiety są do siebie zwrócone, być może wymieniają szeptem jakąś uwagę. Zdaje się, że drobna Olga wspiera się na młodszej malarce i trzyma ją pod rękę.

Pogrzeb Marii z Malewskich Mickiewicz, żony Władysława Mickiewicza. Od lewej: Olga Boznańska, Wanda Chełmońska, Stefański, Paweł Kucharski, tłumaczka Aum i inni | 1926, Narodowe Archiwum Cyfrowe
Maja Berezowska, uważna i wytrwała

Portret Mai Berezowskiej | 1927, źródło: Polona.pl
Ostatnią kobietą, która udzieliła Boznańskiej wsparcia o szczególnym znaczeniu, była Maja Berezowska, artystka znana dziś z pełnych życia grafik i ilustracji, nierzadko z erotycznym podtekstem. Kształciła się w Krakowie w dwuletniej Szkole Sztuk Pięknych dla kobiet Marii Niedzielskiej23. W czasie edukacji wielokrotnie zetknęła się nie tylko z twórczością Boznańskiej, ale też z modelem kariery artystki, omawianym na najróżniejsze sposoby również z tego względu, że szkoła Niedzielskiej powstała, gdyż krakowska ASP nadal nie przyjmowała studentek. Spójrzmy na chronologię: Boznańska uczyła się w Krakowie w latach 1884–1885; odmówiła objęcia posady w Szkole Sztuk Pięknych w roku 1900, Niedzielska założyła swoją szkołę w roku 1908, a ASP w Krakowie zaczęła przyjmować studentki dopiero po I wojnie światowej, w roku 191824.
Berezowska zetknęła się z Boznańską dużo później w Paryżu, a trafiła do niej tak jak wielu innych emigrantów, którzy przychodzili wprost do pracowni. Wiadomo było, że artystka nikomu nie odmawia pomocy, że spędza w pracowni całe dnie. Wychodziła dopiero po zmierzchu, aby nie marnować światła odpowiedniego do malowania i nie narażać skóry na słońce, co było jeszcze dalekim refleksem mieszczańskiego wychowania. Z tego względu cierpiała na niedobór witaminy D i inne dolegliwości. Boznańska, którą poznała Berezowska, nie była w dobrej formie fizycznej: miała bardzo słaby wzrok, co utrudniało dbanie o otoczenie, a po śmierci siostry była samotna. Ponadto tuż obok jej pracowni odbywały się wiwisekcje, co oznacza, że słyszała wycie krojonych życiem zwierząt25. W takich okolicznościach trudno jej było zachować zdrowie. Maja Berezowska zauważyła wszystkie te okoliczności i rozpoczęła rozmowy z polską ambasadą o pomoc dla starzejącej się artystki26. Gdy Berezowskiej wytoczono proces za grafiki obrażające Hitlera i wróciła z Paryża do Polski, wykorzystała też swoje kontakty w Warszawie27. Z pełną świadomością znaczenia sztuki Boznańskiej szukała sposobu, aby zapewnić malarce wsparcie u schyłku życia. Jej wysiłki zostały zwieńczone sukcesem, gdyż w 1937 roku w Warszawie ukonstytuował się Komitet Opieki nad Olgą Boznańską, dzięki czemu przyznano artystce stałe świadczenie28.
Warto odnotować, że w Polsce wywiązała się publiczna dyskusja o warunkach życia artystki, która na szczęście nie dotarła w pełni do samej zainteresowanej, za to wpłynęła na nastawienie badaczy jeszcze wiele lat później. Niemniej to właśnie wytrwałe działania Berezowskiej sprawiły, że Boznańska zaczęła być widziana jako człowiek, który potrzebuje nie tylko zamówień i jednorazowego wynagrodzenia, lecz także społecznego wsparcia, co warto przypominać w kontekście powracających rozmów o wynagrodzeniach artystów i ich składkach emerytalnych.
Helena Blum, więcej niż badaczka
Wielka artystka potrzebuje wielkiej kuratorki. Helenę Blum, młodszą od Boznańskiej o blisko czterdzieści lat, trudno nazwać „koleżanką”, a jednak warto docenić jej rolę w przechowaniu, zachowaniu i przekazaniu dalej dziedzictwa i twórczości malarki. Jako historyczka sztuki i kuratorka Muzeum Narodowego w Krakowie spotykała się z Boznańską w Paryżu w 1938 roku (przy przygotowywaniu indywidualnej wystawy artystki na Biennale w Wenecji)29. Dzieliły je symboliczne dwa pokolenia. Blum była później kuratorką powojennych wystaw Boznańskiej w Polsce, autorką katalogów, artykułów i biografii. Opracowywała archiwum artystki, które zostało przekazane do Muzeum Narodowego dopiero w 1957 roku, czyli siedemnaście lat po śmierci Boznańskiej30. Wiele lat przechowywania w nieodpowiednich warunkach, wilgoć, szczury oraz sytuacja polityczna to tylko niektóre niesprzyjające okoliczności, które towarzyszyły badaczce w jej pracy. Wiedzę uzupełniała historią mówioną: odnalazła wspomniane koleżanki Boznańskiej ze szkoły oraz osoby z kręgu towarzyskiego Boznańskich31. Co istotne, w swoich kolejnych publikacjach wraz z rozwojem stanu badań sama rewidowała własne sądy sprzed lat32. Jej praca to fantastyczna synteza własnych wspomnień, relacji świadków oraz kuratorskiego namysłu. Być może dopiero połączenie tych trzech źródeł może sprawić, że zobaczymy aspekty artystyczne i pozaartystyczne, które razem wpływały na twórczość malarki.
Gender gap w badaniach

Olga Boznańska, Autoportret | po 1905, Towarzystwo Historyczno-Literackie / Biblioteka Polska w Paryżu
W biografiach Boznańskiej badano jej relacje z ojcem, z Józefem Czajkowskim, Franciszkiem Mączyńskim, Bogdanem Faleńskim. Podejmowano też wątek wymiany wiadomości z Julianem Fałatem, który proponował jej prowadzenie studiów dla kobiet w Szkole Sztuk Pięknych w Krakowie, a Boznańska tę propozycję odrzuciła. Sytuacja jednak nie była taka prosta. Choć znamy jej dementi opublikowane w prasie, to wciąż nie wiemy, w jakiej formie ta propozycja padła. Czy Fałat zwrócił się z tym bezpośrednio do niej, czy kontaktował się za pośrednictwem plotek, prasy, wspólnych znajomych? Na ile ta propozycja była oficjalna, a na ile była luźno rzuconym komentarzem, z pełną świadomością, że zadomowiona w Paryżu znana malarka nie zgodzi się na powrót do Krakowa i rezygnację z indywidualnej kariery na rzecz nauczania? Czy celem rektora była reakcja na potrzeby kobiet, czy raczej znalezienie dodatkowych sal w odpowiedzi na ciasnotę w szkole? Gdy dodamy szerszy kontekst, znane fakty zaczynają nabierać innego znaczenia.
Znając twarze z portretów, sytuację społeczną i kilka nazwisk, mamy tropy, dzięki którym możemy dowiadywać się coraz więcej i wciąż na nowo odkrywać najsłynniejszą polską malarkę.

Bibliografia:
1. Blum H., Olga Boznańska, „Twórczość” nr 3, 1946.
2. Blum H., Olga Boznańska 1865–1940. Materiały do monografii, „Materiały do Dziejów Sztuki i Kultury” nr 9, 1949.
3. Blum H., Olga Boznańska. Zarys życia i twórczości, Kraków 1964.
4. Czyńska M., Berezowska. Nagość dla wszystkich, Wołowiec 2018.
5. Dzimira-Zarzycka K., Własna pracownia, Warszawa 2025.
6. Rostworowska M., Portret za mgłą. Opowieść o Oldze Boznańskiej, Kraków 2005.
7. Samlicki M., Pamiętniki, Kraków 2023.
8. Weiß, Hedwig, w: Allgemeines Lexikon der Bildenden Künstler von der Antike bis zur Gegenwart, red. H. Vollmer, t. 35, Leipzig 1942.
9. Waśkowski A., Znajomi z tamtych czasów, Kraków b.d.
10. Wilczak M., Archiwum prywatne Olgi Boznańskiej, „Teksty Drugie” nr 6, 2018.
10. Zweig S., Świat wczorajszy, Warszawa 1958.
- H. Blum, Olga Boznańska 1865–1940. Materiały do monografii, „Materiały do Dziejów Sztuki i Kultury” nr 9, 1949, s. 18. ↩
- H. Blum, Olga Boznańska. Zarys życia i twórczości, Kraków 1964, s. 12. ↩
- Por. S. Zweig, Świat wczorajszy, Warszawa 1958, s. 100. ↩
- A. Waśkowski, Znajomi z tamtych czasów, Kraków b.d., s. 116. ↩
- M. Samlicki, Pamiętniki, Kraków 2023, t. 2, s. 962. ↩
- A. Waśkowski, Znajomi…, op. cit., s. 117. ↩
- Ibidem, s. 117. ↩
- Ibidem, s. 116. ↩
- M. Samlicki, op. cit., s. 59. ↩
- H. Blum, Olga Boznańska, „Twórczość” nr 3, 1946, s. 140. ↩
- H. Blum, Olga Boznańska. Zarys życia i twórczości, op. cit., s. 16. ↩
- Por. S. Zweig, op. cit., s. 100. ↩
- H. Blum, Olga Boznańska 1865–1940…, op. cit., s. 68. ↩
- H. Blum, Olga Boznańska, „Twórczość”, op. cit., s. 140. ↩
- Ibidem. ↩
- M. Rostworowska, Portret za mgłą. Opowieść o Oldze Boznańskiej, Kraków 2005, s. 305. ↩
- Ibidem, s. 298. ↩
- H. Blum, Olga Boznańska. Zarys życia i twórczości, op. cit., s. 35. ↩
- M. Samlicki, op. cit., s. 864. ↩
- Weiß, Hedwig, w: Allgemeines Lexikon der Bildenden Künstler von der Antike bis zur Gegenwart, t. 35, red. H. Vollmer, Leipzig 1942, s. 328. ↩
- Ibidem. ↩
- M. Samlicki, op. cit., s. 653. ↩
- M. Czyńska, Berezowska. Nagość dla wszystkich, Wołowiec 2018, s. 21. ↩
- Ibidem, s. 22. ↩
- K. Dzimira-Zarzycka, Własna pracownia, Warszawa 2025, s. 271. ↩
- M. Czyńska, Berezowska…, op. cit., s. 75. ↩
- Ibidem, s. 76. ↩
- M. Rostworowska, Portret za mgłą…, op. cit., s. 305. ↩
- H. Blum, Olga Boznańska, „Twórczość”, op. cit., s. 136. ↩
- M. Wilczak, Archiwum prywatne Olgi Boznańskiej, „Teksty Drugie” nr 6, 2018, s. 289. ↩
- H. Blum, Olga Boznańska 1865–1940, op. cit., s. 18. ↩
- H. Blum, Olga Boznańska. Zarys życia i twórczości, op. cit., s. 6. ↩
Artykuł sprawdzony przez system Antyplagiat.pl
© Wszelkie prawa zastrzeżone, w tym prawa autorów i wydawcy – Fundacji Niezła Sztuka. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części portalu Niezlasztuka.net bez zgody Fundacji Niezła Sztuka zabronione. Kontakt z redakcją ».

Dziękujemy Ci, że czytasz nasze artykuły. Właśnie z myślą o takich cudownych osobach jak Ty je tworzymy. Osobach, które lubią czytać i doceniają nasze publikacje. Wszystko, co widzisz na portalu jest dostępne bezpłatnie, a ponieważ wkładamy w to dużo serca i pracy, to również zajmuje nam to sporo czasu. Nie mamy na prowadzenie portalu grantu ani pomocy żadnej instytucji. Bez Waszych darowizn nie będziemy miały funduszy na publikacje. Dlatego Twoje wsparcie jest dla nas bardzo ważne. Jeśli lubisz czytać niezłosztukowe artykuły – wesprzyj nas.
Dziękujemy Ci bardzo, Joanna i Dana, założycielki Fundacji Niezła sztuka
A może to Cię zainteresuje:
- Koleżanki Olgi Boznańskiej - 4 lutego 2026
- Józef Mehoffer „Cynie” - 10 marca 2023
- Kobiety wokół Józefa Mehoffera - 6 listopada 2022
- „Cud się dłoniom wymyka”. Zbliżenie na ołtarz mariacki Wita Stwosza - 23 lutego 2022
- „Wymalowani sztuką tkacką”. Arrasy wawelskie – ich piękno, znaczenie i sensacyjne losy - 28 marca 2021
- Poskramiacz ognia. Nieznane oblicze Lubomira Tomaszewskiego - 7 sierpnia 2020
- Ćmielów – świątynia porcelany - 27 czerwca 2020
- Lubomir Tomaszewski. Wielki architekt formy - 18 listopada 2018
- Jak artyści tworzyli selfie przed wiekami - 26 lipca 2016
- Bydgoszcz, z wizytą u Leona Wyczółkowskiego - 28 czerwca 2016









