O czym chcesz poczytać?
  • Słowa kluczowe

  • Tematyka

  • Rodzaj

  • Artysta

Co widział prorok z brzucha wieloryba. Przypowieść o Jonaszu Sternie



Potrzebujemy Twojej pomocy. Wesprzyj nas »

Jonasz Stern przeżył własną śmierć. Zaczął od malowania i jako malarz odszedł, ale doświadczenie Zagłady sprawiło, że z artysty-rewolucjonisty, który uważał, że jego obowiązkiem jest naprawa świata, stał się filozofem życia. Twórczość Sterna przełamana wojną zmieniła się z walczącej w tę, która wciąż zadaje pytania, mimo że nie znajduje odpowiedzi. Jego przemiana zapoczątkowana była przemocą, która w krótkim czasie unicestwiła miliony ludzi. Stern potrzebował dystansu, żeby znaleźć język do zobrazowania tego czego dotknął i czym został dotknięty.

Jonasz Stern, Tomasz Tomaszewski, fotografia, sztuka polska, Niezła Sztuka

Jonasz Stern, fot. Tomasz Tomaszewski, dzięki uprzejmości fotografa

Rodzice nadali mu imię proroka. Jonasz znalazł się w otchłani, a po powrocie na ląd był innym człowiekiem. Jakim?

Jonasz

Bóg nakazał Jonaszowi ostrzec mieszkańców Niniwy, skłonić ich do poprawy. Prorok usiłował uchylić się od wykonania polecenia. W Jaffo wsiadł na statek, który wypływał w innym kierunku. Na morzu rozpętał się sztorm. Prorok przekonał załogę, żeby wyrzuciła go za burtę. Burza ucichła a Jonasza połknął wieloryb. Po trzech dniach zwierzę wypluło go na brzeg. Prorok udał się do Niniwy, mieszkańcy okazali skruchę, a Bóg oszczędził miasto.

wielorybek

Religijni Żydzi studiują Księgę Jonasza podczas Jom Kipur, Dnia Sądu, jednego z najważniejszych świąt. Dowodzi ona, że żal za grzechy i pokuta są możliwe. Jednocześnie jest opowieścią o pogodzeniu się z losem.

Jonasz Stern wychowuje się w tradycji żydowskiej. Od małego ćwiczy docieranie do ukrytych znaczeń Tory, do tajemniczego sensu słów. Jedną z podstawowych idei judaizmu jest koncepcja „tikkun olam”, czyli „naprawianie, doskonalenie świata”. Być może jego postawa z młodości to forma jej interpretacji.

W Kałuszu, skąd pochodził, znajdowała się kopalnia soli potasowych, prężnie rozwijał się ruch robotniczy. Stern wcześnie angażuje się w działalność polityczną. „Doświadczenie ubóstwa nie przerodziło się w głód zamożności”1 napisał o nim jeden z późniejszych biografów. Pobudziło raczej refleksje społeczne, twórca boleśnie odczuwa niesprawiedliwość i nierówność.

„Nie wiem, czy artysta musi być mądry, ale na pewno musi mieć coś do powiedzenia. W sztuce najważniejsze jest, żeby była działająca, żeby wypływała z autentycznych źródeł (…). Żeby być sobą, trzeba umieć być, a dzisiaj ludzie nie są nastawieni na to, żeby być, lecz na to, żeby mieć (…). Dla mnie zawsze najważniejsze było, żeby móc malować”2.

Jonasz Stern, Wrocław, pejzaż, niezła sztuka

Jonasz Stern, Pejzaż z Wrocławia | ok. 1947, Muzeum Narodowe w Warszawie

W latach 20. kształci się prywatnie w jednej z malarskich pracowni we Lwowie. Pierwsze podejście na krakowską ASP kończy się fiaskiem. Pod Wawel wraca po trzech latach, przygotowuje się do egzaminów wstępnych w Wolnej Szkole Malarstwa i Rysunków Ludwiki Mehofferowej. Jednocześnie pracuje w fabryce, gdzie sztancuje baterie oraz jako retuszer w zakładzie fotograficznym. Na Akademię dostaje się w 1929 roku.

Wśród wykładowców większość to reprezentanci sztuki młodopolskiej. Jak inni studenci Stern, spragniony jest przemian. Młodzi artyści fascynują się surrealizmem, kubizmem, ekspresjonizmem. Dojrzewają twórczo w świecie zwalczających się idei, zachowawczość spiera się z nowatorstwem Zachodu i radziecką rewolucją.

Jonasz Stern, Akt, kobieta, kubizm, Muzeum Narodowe w Krakowie

Jonasz Stern, Akt kobiecy | 1933, Muzeum Narodowe w Krakowie

W Krakowie tętni życie artystyczne, a rytm nadają mu Stern i jemu najbliżsi — Henryk Wiciński, Leopold Lewicki, Sasza Blonder, Maria Jarema, Stanisław Ostosowicz, Bolesław Stawiński. Większość bieduje. Mieszkają w jednym pokoju, nie stać ich na płótno, malują w akademii, w domu rysują w szkicownikach.

„Mój akt, który jest obecnie w Muzeum Narodowym w Krakowie, namalowany był na worku od ziemniaków. Farby robiłem sam, bo nie miałem forsy na kupowanie (…)”3.

Poza pracownią Xawerego Dunikowskiego, twórczą przystanią i miejscem rozpolitykowanych spotkań, wiąże ich lewicowy radykalizm. Większość należy do KPP. Wielu z nich trafia do aresztu. W 1931 roku zakładają Grupę Krakowską. Ich sztuka ma rewolucyjny charakter. Wierzą, że obowiązkiem artysty jest naprawianie świata. Stern wspomina ten okres jako najlepszy w życiu. Eksperymentują z formą, deformują, geometrie łączą z ekspresją.

„[…] wywodzili się z myślenia modernistycznego i walkę o formę traktowali niemal jak walkę o wolność. Łączyło się to z wyczuleniem na problemy i potrzeby społeczne”4.

Po raz pierwszy wystawiają wspólnie w 1933 roku w Instytucie Propagandy Sztuki. Recenzentka „Wiadomości Literackich” podkreśla jak ważne są dla Grupy ruch i rytm. Dostrzega jednak indywidualne poszukiwania. Stern i Blonder są bardziej, jak to określa, „rachunkowi”, Lewicki heroiczny a Aleksander Winnicki – liryczny.

Stern nawiązuje do twórczości Georga Grosza. Satyrę społeczną łączy z ekspresyjną deformacją. O Akcie z 1933 roku, bez zachwytu pisze jeden z krytyków „[…] u podstaw jego koncepcji tkwi kubizm, i to kubizm syntetyczny. Postać kobieca przedstawiona jest w ostrych bryłach i kolorach, co nadaje obrazowi ostentacyjną brutalność”5. W sprawie kolażu z postacią Hitlera z kielichem w ręku interweniuje niemiecka ambasada a za nią krakowski wojewoda, gdyż nie wolno kpić z wodza. Artysta komentuje rzeczywistość również za pośrednictwem teatru plastyków Cricot. Projektuje scenografię, współtworzy kostiumy i maski do widowisk i szopek politycznych.

„Moje zajmowanie się polityką to była postawa rewolucyjna, to była awangardowość”6.

Za lewicowe poglądy usuwa go Związek Plastyków. Wiosną 1938 roku podczas aresztowania zakuwają go w łańcuchy i wywożą do Berezy Kartuskiej. Na wejściu podczas biegu przez szpaler strażników dostaje cios od każdego z nich, bicie jest tam na porządku dziennym. Zabijać nie zabijali, wspomina po latach. Wychodzi na wolność dzięki wstawiennictwu środowiska artystycznego. Bez traumy. Uważa, że za przekonania trzeba płacić.

W brzuchu wieloryba

„I modlił się Jonasz do Pana, swojego Boga, z wnętrzności ryby, Mówiąc: Wzywałem Pana w mojej niedoli i odpowiedział mi, z głębi krainy umarłych wołałem o pomoc i wysłuchał mojego głosu. Wrzucił mnie na głębię pośród morza i porwał mnie wir; wszystkie twoje bałwany i fale przeszły nade mną”7.

Wojna zaczęła się w piątek, w poniedziałek Stern ucieka do Lwowa. 22 września do miasta wchodzą Rosjanie. Dwa lata żyje względnie spokojnie. Odwiedza Moskwę, wystawia w Kijowie i w Leningradzie. W czerwcu 1941 roku Lwów zajmują Niemcy. Na jesieni w dzielnicy zamieszkiwanej przez biedotę tworzą getto. W lichych zabudowaniach stłaczają sześciokrotnie więcej ludzi niż dotychczas. Na jedną izbę przypada 10 osób.

Stern z żoną przeprowadza się do getta w listopadzie. Wkrótce się rozstaną. Teofila wyjdzie na fałszywych papierach na tak zwaną aryjską stronę. Aresztowana w drodze na spotkanie z Jonaszem spędzi osiem tygodni w więzieniu. Wyjdzie na wolność, ale, żeby nie ryzykować, nie będą się już widywać. Niemcy regularnie prowadzą akcje wysiedleńcze. Ludzkie transporty jadą do obozu śmierci w Bełżcu. Stern ucieka z jednego z transportów. Wraca do getta, nie chce narażać znajomych, nie chce, żeby się przez niego bali.

Jonasz Stern, asamblaż, Kałusz, niezła sztuka

Jonasz Stern, Rok 1941 i 42 w Kałuszu II | 1985, Muzeum Sztuki w Łodzi

Żydzi pracują katorżniczo w zakładach poza gettem oraz na jego terenie. W getcie funkcjonuje pięć obozów pracy przymusowej. Największy obóz mieści się w dawnej fabryce budowy maszyn młyńskich przy ulicy Janowskiej. Teren z barakami otoczony jest drutem kolczastym z wieżami strażniczymi. Obozu pilnują funkcjonariusze SS wspomagani przez Ukraińców. Trafiają tam Żydzi lwowscy oraz grupy z pobliskich miejscowości. Niemcy selekcjonują ludzi na zdolnych i niezdolnych do pracy. Niepotrzebnych mordują. Na niedalekich „piaskach” w koszmarze na jawie zginęło między 50 a 200 tysięcy ludzi.

31 maja 1943 roku podczas selekcji na bramie getta Jonasz Stern trafia do grupy przeznaczonej na śmierć.

Jonasz Stern, Wywózka dzieci, Getto lwowskie, Salon dzieł sztuki Connaisseur, Kraków, Koneser, niezła sztuka

Jonasz Stern, Wywózka dzieci, fot. Salon dzieł sztuki Connaisseur Kraków

Dół

Jonasz Stern. malarz, Chuck Fishman, fotograf, niezła sztuka

Jonasz Stern w swojej pracowni, fot. © Chuck Fishman | 1983, dzięki uprzejmości fotografa

Nadzy, batami pędzeni na miejsce egzekucji.
Rozlegają się strzały.
Upada.
Leży twarzą do ziemi na trupach.
Przygniatają go kolejni.
Nie rozumie czy żyje.
Wraca mu świadomość, chce przeżyć.
Udaje umarłego.
Czeka do nocy.
Wygrzebuje się spod stosu ciał, wyczołguje się z dołu. Przez zarośla przedziera się w zboże, tam czeka poranka. W najbliższym gospodarstwie prosi o coś do ubrania. Dwa tygodnie spędza na polu. Pomaga mu dwunastolatka, która mieszka w pobliżu z matką i trojgiem rodzeństwa. Są bardzo biedni, rodzina utrzymuje się ze sprzedaży ciastek. Dziewczynka wędruje do miasta, odnajduje znajomych Sterna, przekazuje mu ubrania. Kiedy on decyduje się uciekać dalej, odprowadza go na dworzec i kupuje bilet. Stern bez dokumentów dociera do Broniszowa, skąd piechotą przez Karpaty, wędruje na Węgry.

„Byłem ubrany jak Ukrainiec i miałem przy sobie Sonety krymskie Mickiewicza […]. Szedłem przez góry i ciągle zadawałem sobie pytanie, dokąd ja idę. Przecież ani języka nie znam, ani nie mam nikogo, do kogo mógłbym pójść”8.

Wysoko w górach napada go grupa pastuchów. Łamią mu żebra i zabierają ubrania. Leży tak osiem dni w zimnie, na wysokości 1400 metrów. Ale się nie poddaje. Rusza w końcu dalej. 10 lipca dociera do Budapesztu, pod przybranym nazwiskiem zgłasza się do Komitetu Polskiego. Trafia do obozu dla uchodźców, skąd ucieka. Złapany wraca i tam czeka wyzwolenia.

Ocalały?

„Tamto zostało w pamięci i zakodowało się w człowieku. […] Zobaczyłem to, kiedy zrobiłem obraz pod tytułem Dół. Na początku nie wiedziałem w ogóle co robię. Po prostu robiłem obraz. Zrozumiałem dopiero, jak pojechałem do Lwowa. Poszliśmy wtedy na miejsce stracenia i tam zrobiono mi zdjęcie. Patrzę na to zdjęcie i widzę, że to przecież jest mój obraz. To miejsce było we mnie”9.

Jonasz Stern, Dół, Wyniszczenie, niezła sztuka

Jonasz Stern, Dół | 1964, Muzeum Narodowe w Krakowie

Dół, monochromatyczny, skomponowany z bezkształtnych form collage, na którym ciemna przestrzeń rozjaśnia się ku górze, dzieło powstaje w 1964 roku. Nie wcześniej. Artysta potrzebuje czasu, dystansu, w drodze powrotnej do wojennych doświadczeń szuka języka do ich opisu.

„Po wojnie uciekłem w malarstwo, w działalność społeczną, w wędkarstwo, wszystko po to, aby o tamtym zapomnieć. […] Wprawdzie jakimś cudem przeżyłem, ale i tak się nie uratowałem”10.

Przeżycie własnej śmierci to kulminacyjny moment, szczyt na samym dnie. Dystans nie wiąże się wyłącznie z czasem, dotyczy też sposobu w jaki, z perspektywy, artysta obserwuje i opisuje TO doświadczenie. Jak sam konstatuje:

„To jest tak ciężkie, że się z tego nigdy przez słowa nie wyjdzie. Przez sztukę też nie”11.

Tymczasem jest 29 kwietnia 1945 roku Stern wraca do Krakowa. Wie, że nie zastanie tam żony. Zrezygnowana oddała się sama w ręce gestapo. Z Węgier przywozi — jak sam mówi — dziwne, kamienne pejzaże. Niemal wszystkie przedwojenne prace, które sześć lat wcześniej pozostawił w pracowni, zaginęły. Nie stać go na malowanie, utrzymuje się dekorując sklepy, wstępuje do Związku Plastyków.

Pierwsze świadectwa Zagłady, dwa drzeworyty z cyklu Getto lwowskie, pokazuje w ramach wystawy Polonia w listopadzie 1945 roku. Surowym stylem, z perspektywy ofiary, raportuje życie w zamknięciu. Kontrastuje pozory normalności ze zobojętnieniem na śmierć. Sceny ujęte w obrazy są dosłowne jak ich tytułu: Poranek w obozie, Akcja na dzieci, Kryjówka w getcie, Ulica w getcie czy Wysiedlenie domu w getcie.

Zmiana w podejściu do twórczości następuje stopniowo. Przedwojenny radykał, który rewolucję prowadził formą, po wojnie zaczyna drążyć, szuka głębiej. Próbuje oderwać się od wspomnień, rezygnuje z dosłownego przekazywania znaczeń.

Jonasz Stern. malarz, Chuck Fishman, fotograf, niezła sztuka

Jonasz Stern w swojej pracowni, fot. © Chuck Fishman | 1983, dzięki uprzejmości fotografa

Sytuacja polityczna mu nie sprzyja. Nowa władza narzuca twórcom socrealizm, abstrakcję uważa za przestępstwo. Stern, Jaremianka, Kantor, członkowie Grupy Krakowskiej reaktywowanej jako Młodzi Plastycy, skazani są na artystyczną banicję.

Jonasz Stern, Kompozycja geometryczna, sztuka współczesna, sztuka polska, Niezła Sztuka

Jonasz Stern, Kompozycja geometryczna | 1954, Muzeum Narodowe w Kielcach

„Pierwsza Wystawa Sztuki Nowoczesnej odbyła się w Pałacu Sztuki. Została jednak szybko zamknięta, bo zaczął panoszyć się socrealizm. […] Szybko zorientowałem się, że nie tędy droga. Że to są wszystko oszustwa”12.

Mimo lewicowych przekonań i partyjnego zaangażowania oraz żeby tworzyć w zgodzie ze sobą, rezygnuje z udziału w oficjalnym życiu kulturalnym. W 1948 roku wyjeżdża na stypendium do Paryża. Eksperymentuje formalnie — wykonuje dekalkomanie, wchodzi w surrealizm. I zwraca się ku naturze. Z przyjaciółmi próbują nadrobić wojenne lata, straconą młodość, organizują spływy kajakowe.

Forma, która zamienia dramatyzm doraźny w odwieczny

Jonasz Stern, Salon dzieł sztuki, Connaisseur, Kraków, niezła sztuka

Jonasz Stern, fot. Salon dzieł sztuki Connaisseur Kraków

Podczas wypraw Stern maniakalnie łowi ryby. Po nocnych biesiadach w popiele ogniska pozostają rozsypane ości, które coś w nim uruchamiają. Przez nie zanurza się i świadomie wraca do „dni w brzuchu wieloryba”. Powoli zanurza się w język, którym może świadczyć o tym czego nie da się wymazać z pamięci. Farbę zastępuje resztkami, w miejsce przedmiotów wstawia obiekty. Hieroglifami komponuje abstrakcyjne pejzaże świata po unicestwieniu. Kości łączą, znajdują się na styku światów, symbolizują przemianę.

Dzięki takiemu obrazowaniu artysta nie szokuje, sugeruje bez dosłowności, apeluje do wrażliwości unikając patosu. Rozumiemy, że mamy do czynienia z obszarem przekraczającym możliwości ludzkiego wyrazu. Dzieła milczą, a raczej stawiają pytania. Stern jest prekursorem abstrakcji znaczącej w polskiej sztuce.

„Kiedyś uprawiałem abstrakcję geometryczną — dziś uprawiam biologiczną. Sięgam po kości, bo one są dla mnie synonimem tego, co przechowuje w sobie najdłużej pamięć, wiedzę i tęsknotę do życia. Posługuję się gotowymi formami natury nie tyle z powodu ich doskonałości ukształtowanej przez ewolucję przyrody, ile ze względu na wartości konkretne. W ten sposób powstaje nowy byt — trwanie w formie obrazu, ocalenie od zupełnego zniszczenia, egzystencja trwająca w konkretnej, dotykalnej rzeczywistości obrazu”13.

W latach 70. wymowę dzieł twórca wzmacnia symboliką żydowską. Ciężko przechodzi wydarzenia związane z kampanią marcową 1968 roku. Rozpoczyna prace nad cyklem Tablice. Może to macewy, żydowskie nagrobki, a może nadwyrężone przykazania, które Mojżesz otrzymał od Boga na Synaju. Stern komponuje przez mniej lub bardziej czytelny zapis w języku hebrajskim, od prawej do lewej. Porządkuje a może zmienia porządek, kolejność, kierunek. Czasem są to konkretne teksty, częściej pismo bez możliwości odczytania. Nie trzeba znać liter.

„Są to bowiem zapisy jednego świata przy pomocy atrybutów drugiego: notatki serafińskie, w których atramentem mogą być rybie ości i ptasie pióra, a piórem zapisującym jest umysł autora”14.

Dzięki tej interakcji światów autor zaburza hierarchię. Te monumenty Zagłady, przyprószone kurzem pustyni macewy, płaskorzeźby wykonane z biblijnych aluzji, z połamanych tablic Dekalogu – „mierzą w pozaludzką wieczność”. Stern zapisuje na nich dzieje narodu „am olam” – w pojęciu tym zawiera się zarówno pojęcie świata i wieczności.

Przyjaciel

A obok, podporządkowana sprawom sztuki, toczy się codzienność. Po 1953 roku Stern dostaje posadę na uczelni. Jest oddanym instytucji i studentom profesorem. Zazwyczaj otacza go grono uczniów, wielbicieli, przyjaciół. Przyciąga ludzi, którzy różnią się wiekiem, charakterem, zawodem, przekonaniami. Czują się przy nim bezpieczni. On wie co jest ważne, trzyma dystans do „dokuczliwych codziennych utrapień”. Ma poczucie humoru, choć potrafi reagować gwałtownie, zwłaszcza w obliczu małodusznej głupoty czy cwaniactwa.

„Nie ukrywał też przed ludźmi swojego zainteresowania i sympatii, jeżeli w nim je wzbudzali. Przypuszczam, że odkrycie takich ludzi i kontaktowanie się z nimi należało do jego większych życiowych satysfakcji. Takich samych, jak odkrywanie w kształtach i barwach podsuwanych mu przez własną wyobraźnię lub twory natury możliwości ujawnienia za ich pośrednictwem swoich emocji, doświadczeń, przekonań i pasji”15.

II Grupa Krakowska

II Grupa Krakowska, której przewodzi od 1964 roku, stawia na artystyczną niezależność. Skupia performerów, fotografików, mistyków, realistów, kompozytorów, teoretyków i twórców teatru. Traktowana jest wówczas jak akademia sztuki nowoczesnej. Przynależność to nobilitacja.

„W II Grupie nie miałem już tak wielkich przyjaźni jak w pierwszej. […] Nie mieliśmy żadnego programu, bo nie chcieliśmy wymyślać programu artystycznego dla całej grupy. Każdy miał zostać sobą”16.

Pozostaje sobą. Na swój niepowtarzalny sposób wyraża grozę i tragedię Zagłady. Jego twórczość opowiada o jedności człowieka z naturą, ze światem roślin i zwierząt. Silnie obecna radość fizycznej egzystencji współistnieje z głęboką refleksją poświęconą przemijaniu.

Jonasz Stern, malarz, niezła sztuka

Jonasz Stern, Czerwona tablica | 1978, fot. Dom Aukcyjny Art Libra

Piękny człowiek

„W życiu to właściwie nie ma przebaczenia. Można się tylko nie mścić. (…) Zemsta nie prowadzi do niczego, pogłębia tylko (…) dżunglę nienawiści. Ale samego zła się nie zapomina, to się pamięta”17.

Jonasz Stern. malarz, Chuck Fishman, fotograf, niezła sztuka

Jonasz Stern w swojej pracowni, fot. © Chuck Fishman | 1983, dzięki uprzejmości fotografa

Odrzucił nienawiść, gorycz, postawę ofiary. Pielęgnował wiedzę o człowieku, którą zyskał. Wyszedł z dołu, ale przez całe życie się z niego wydobywał.

„Jeżeli istnieje gdzieś piekło – w niebie albo gdzie indziej – to ja już tam nie pójdę, bo miałem go dosyć na ziemi”18.

Piach, brud spod paznokci, pot, krew, ślady ucieczki zapisał w obrazach. Żył, żeby dawać świadectwo, żeby pamiętać, ale nie wypominać. Pamięć zawiera się w pytaniach. O połamane tablice, o zdeptany dekalog. Czy pyta o to jak Bóg mógł dopuścić do tego co się stało? Raczej zastanawia się, dlaczego Bóg chce, żebyśmy stawiali pytania o to jak mógł do tego dopuścić. Manifestował i walczył o godność. Osiągnął pełnię człowieczeństwa. Przyjął los, żeby stawiać pytania.

Jonasz Stern. malarz, Chuck Fishman, fotograf, niezła sztuka

Jonasz Stern w swojej pracowni, fot. © Chuck Fishman | 1983, dzięki uprzejmości fotografa


  1. M. A. Potocka, Jonasz Stern. Krajobraz po Zagładzie, w: Katalog. Jonasz Stern. Krajobraz po Zagładzie, Kraków 2016, s. 41.
  2. M.A. Potocka, Ostatni wywiad z Jonaszem Sternem, wrzesień 1988, w: Katalog. Jonasz Stern. Krajobraz po Zagładzie, Kraków 2016, s. 23.
  3. Ibidem, s. 13.
  4. Ibidem, s. 39.
  5. H. Blum, Jonasz Stern, Kraków 1978, s. 11.
  6. M.A. Potocka, Ostatni wywiad…, s. 13.
  7. Księga Jonasza, Modlitwa Jonasza 2:2-2:4, http://biblia-online.pl/Biblia/Warszawska/Ksiega-Jonasza/2/1.
  8. M.A. Potocka, Ostatni wywiad…, s. 18.
  9. Ibidem, s. 25.
  10. Ibidem, s. 24.
  11. Ibidem.
  12. Ibidem, s. 23.
  13. J. Stern, Wypowiedzi Jonasza Sterna zamieszczone w Dwumiesięczniku „Sztuka”, nr 5/87, s. 2, za: https://www.galeria-attis.pl/artysta/jonasz-stern/.
  14. A. Kostołowski, Sztuka Jonasza Sterna. Spojrzenie ewolucjonistyczne, w: Katalog. Jonasz Stern. Krajobraz po Zagładzie, Kraków 2016, s. 35.
  15. J. Tarasin, O Jonaszu Sternie, w: Katalog. Jonasz Stern. Krajobraz po Zagładzie, Kraków 2016, s. 30.
  16. M.A. Potocka, Ostatni wywiad…, s. 23.
  17. Ibidem, s. 24.
  18. Ibidem.

» Karolina Dzięciołowska

Redaktorka, edukatorka, muzealniczka. Współpracuje z Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN. Poetka. Publikowała wiersze i prozę poetycką na łamach magazynu „Drobiazgi”, „Babińca Literackiego”, „Dwutygodnika”, „Twórczości” oraz w ramach projektu „Wydaje się!” pod opieką Mikołaja Grynberga w centrum społeczności żydowskiej JCC Warszawa.


Portal NiezlaSztuka.net prowadzony jest przez Fundację Promocji Sztuki „Niezła Sztuka”. Wszystkie publikacje finansowane są dzięki darowiznom Czytelników. Dlatego Twoja pomoc jest bardzo ważna. Jeśli chcesz wesprzeć nas w tworzeniu tego miejsca w polskim internecie na temat sztuki, będziemy Ci bardzo wdzięczni.

Wesprzyj »



One thought on “Co widział prorok z brzucha wieloryba. Przypowieść o Jonaszu Sternie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *