


Józef Czapski, Autoportret, kolekcja Grzegorza Przewłockiego, dzięki uprzejmości rodziny artysty
Niełatwo w kilku zdaniach streścić, kim był Józef Czapski. Na pewno jego życiowa droga ściśle wiązała się z kulturą w wielu aspektach. Spełniał się jako malarz, pisarz, publicysta, podróżnik… Doczekał się wystaw w Paryżu, Genewie i Rio de Janeiro. Władał biegle czterema językami, był intelektualistą i erudytą. Uwagę przyciągał także jego wygląd – szczupła budowa ciała i 2 metry wzrostu. Był najbliższym współpracownikiem Jerzego Giedroycia, twórcy legendarnego czasopisma „Kultura”. Przyjaźnił się z Gustawem Herlingiem-Grudzińskim oraz Czesławem Miłoszem, poznał osobiście George’a Orwella i Pabla Picassa. Jego płótna kupili m.in. Gertruda Stein i Jeanne Hersch. Pozostał przy tym człowiekiem niezwykle skromnym. W opinii tych, którzy go znali, był osobą o niezachwianym kompasie moralnym, honorową i godną zaufania. Żył niemal dziewięćdziesiąt siedem lat i w tym czasie wcielił się w wiele ról.
Hrabia Czapski
Józef Maria Emeryk Franciszek Ignacy hrabia Hutten-Czapski – tak brzmi pełne imię i nazwisko artysty. Malarz urodził się 3 kwietnia1 1896 roku w Pradze. Wychowywał się nieopodal Mińska na terenach obecnej Białorusi, w kosmopolitycznej wielodzietnej rodzinie. Matka Czapskiego była Austriaczką z Czech, ojciec zaś Polakiem. Paradoksalnie to jednak matka wpajała dzieciom polskie tradycje, uczyła je pieśni patriotycznych, dbała, by polskie dziedzictwo stało się dla nich ważne. Zmarła w wyniku nagłej choroby, gdy Józef miał zaledwie siedem lat. Osierociła siedmioro dzieci.



Józef Czapski, Portret Marii Czapskiej z psem Biszką | 1962, Muzeum Narodowe w Krakowie, dzięki uprzejmości rodziny artysty
Początkowo Czapski marzył o karierze muzycznej. Poświęcał cztery, pięć godzin dziennie grze na fortepianie. Jako dziecko z ogromnym wzruszeniem oglądał koncerty Ignacego Jana Paderewskiego na żywo, a później utrzymywał przyjacielskie relacje z Arturem Rubinsteinem.
„Zagłębiając się we wspomnienia Józefa Czapskiego z dzieciństwa i wczesnej młodości, więcej odkrywamy śladów przeżyć literackich i muzycznych niż malarskich” – pisze Joanna Pollakówna, jedna z biografek artysty2. Sam Czapski w rozmowie z autorką powiedział: „Mało rysowałem, zawsze myślałem o muzyce, a nie wiem, dlaczego nigdy nie wątpiłem, że będę malarzem… Była to jedyna rzecz, która mi się wydawała moim powołaniem”3.
Kolejną jego pasją stała się literatura. Józef był słabego zdrowia, dokuczały mu choroba oskrzeli i widmo gruźlicy. Rekonwalescencję spędzał pochylony nad książkami Juliusza Verne’a i Lwa Tołstoja.
Do egzaminu dojrzałości przygotowywał się pod okiem prywatnego nauczyciela w Petersburgu. Po maturze rozpoczął studia prawnicze, karierę uniwersytecką przerwał mu jednak wybuch I wojny światowej. Ojciec umieścił Józefa i jego młodszego brata Stanisława w prestiżowej akademii wojskowej carskiej Rosji – Korpusie Paziów Jego Imperatorskiej Wysokości. Liczył, że opóźni to wcielenie ich do armii i wysłanie na front. Po abdykacji cara korpus został przekształcony w szkołę oficerską, którą Czapski ukończył w 1917 roku.



Józef Czapski, Martwa natura | 1956, Muzeum Narodowe w Krakowie, dzięki uprzejmości rodziny artysty
Żołnierz pacyfista



Józef Czapski w mundurze II Korpusu | lata 40-te, dzięki uprzejmości Wojciecha Karpińskiego /
wojciechkarpinski.com
Czapski jako oficer kawalerii wstąpił do 1 Pułku Ułanów Krechowieckich. Niedługo później wybuchła rewolucja październikowa i przyszły malarz został wysłany do walki z bolszewikami. Z tym wydarzeniem wiąże się arcyciekawa historia. Czapski, który był patriotą, ale też w sercu nosił pacyfistyczne ideały, odważył się wyznać dowódcy, że nie jest w stanie zabić drugiego człowieka. Obawiał się, że może stanąć przed sądem wojennym, a nawet zostać rozstrzelany za niesubordynację. W odpowiedzi miał jednak usłyszeć od dowódcy, że jeśli chce zmieniać świat, niech próbuje4.
Antymilitarystyczne przekonania Czapski łączył z ogromnym patriotyzmem i poczuciem odpowiedzialności za ojczyznę. W maju 1918 roku zamieszkał z ojcem i rodzeństwem w Polsce, podjął też studia w Szkole Sztuk Pięknych w stolicy. Była to decyzja podyktowana nagłym impulsem i marzeniem o karierze artystycznej. Równie nagle, po pół roku, porzucił studia i zaciągnął się do nowo utworzonej armii polskiej. Mimo że miał stopień oficera, został szeregowcem nieuczestniczącym w walkach. Dwudziestodwuletni wówczas Czapski otrzymał paszport dyplomatyczny i – z uwagi na biegłą znajomość języka rosyjskiego – został wysłany przez dowódcę z misją specjalną. Miał odszukać pięciu oficerów zaginionych na terenie Rosji. Wielotygodniowe poszukiwania miały tragiczny finał, bowiem młody emisariusz odkrył, że wszyscy oficerowie nie żyją. Zostali uznani przez Trybunał Armii Czerwonej za kontrrewolucjonistów i straceni.
Malarz
To określenie było dla Czapskiego najważniejsze. Mimo przebogatego życia prywatnego i zawodowego to właśnie malarstwo nadawało jego egzystencji sens. Niestety większość jego dzieł znajduje się w rękach prywatnych kolekcjonerów i rzadko można je obejrzeć, dlatego każde spotkanie na żywo z twórczością Czapskiego jest podwójnie cenne.
W 1921 roku Czapski wstąpił do krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych[E. Karpeles, op. cit., s. 52.] i szybko stał się liderem grupy studentów, którzy zbierali fundusze na podróż do stolicy światowego malarstwa. Nazwali się Komitetem Paryskim, w skrócie KP. Tak powstali kapiści – do Francji udali się wiosną 1924 roku. Dwunastu aspirujących polskich malarzy planowało sześciotygodniowy pobyt w Paryżu, zostali tam prawie siedem lat.



Członkowie grupy KP w 1925 roku, widoczni m.in. Hanna Rudzka i Jan Cybis, Józef Czapski, Artur Nacht (w centrum), Zygmunt Waliszewski, Piotr Potworowski, Józef Jarema, źródło: Wikipedia.org
Czapski był głównym teoretykiem grupy i autorem motta: przede wszystkim kolor.
„Kapiści łaknęli przede wszystkim ekspozycji barw. Kolor – nie linia, forma nie treść – miał budować ich obrazy. […] Odrzucali wszelkie próby odtwarzania kolorów w postaci, w jakiej postrzega je ludzki mózg”5.



Józef Czapski, Café in the gallery | 1968, Starak Collection, Fundacja Rodziny Staraków, dzięki uprzejmości rodziny artysty
W tym miejscu warto zdefiniować często używane przez Czapskiego pojęcia tache oraz touche. Odnoszą się one do nakładania czystych kolorów bezpośrednio na płótno. Kapiści zrezygnowali z tradycji mieszania farb na palecie. Tache, z francuskiego „plama”, polega na położeniu obok siebie czystych kolorów i wymieszaniu ich na płótnie za pomocą miękkiego pędzla. Z kolei touche oznacza pociągnięcie pędzlem, precyzyjne i harmonijne lub energiczne – w zależności od woli artysty.
Mimo niezaprzeczalnego talentu Czapskiemu brakowało wiary w siebie. Szlifował swoje umiejętności, spędzał długie godziny w pracowni malarskiej, a jednak natrętne myśli o byciu niewystarczającym go nie opuszczały. Zadręczał się porażkami, na tle młodszych kolegów artystów czuł się mniej uzdolniony. Wspólna pracownia i nieustanne porównywanie się z innymi malarzami nie pomagały. Mimo ogromnej wiedzy, erudycji, inteligencji i niesłabnącej ciekawości świata Czapski odznaczał się skromnością, wręcz pokorą, którą inni bez trudu dostrzegali.



Józef Czapski, Wystawa – szkic do obrazu | 1977, Muzeum Okręgowe im. Leona Wyczółkowskiego w Bydgoszczy, dzięki uprzejmości rodziny artysty
„Jako człowiek myślący należał Czapski do tej rzadkiej rasy artystów, którzy – choć walczą i wierzą, i pełni są namiętności – u kresu życia wciąż jeszcze nic nie wiedzą”6.
Z nieco innej perspektywy spojrzał artysta na swoje zmagania podczas podróży do Hiszpanii. Odkrył wtedy dzieła Francisca Goi. Był to dla niego wstrząs estetyczny, a także przebudzenie artystyczne. Dotarło do niego, że genialny artysta ma prawo być wewnętrznie rozdarty. Może tworzyć dzieła nieprzeciętne, ale też słabsze, może cyzelować miesiącami jedną scenę, a później błyskawicznie skreślić coś bezpretensjonalnego. Podejście analityczne nie wyklucza bowiem szału tworzenia. Czapski latami próbował przezwyciężyć to rozdwojenie zamiast je zaakceptować. Dopiero „wyzbywszy się obsesji, że musi zostać malarzem, był nim naprawdę”7.



Józef Czapski, W kawiarni | 1963, Kolekcja Krzysztofa Musiała, dzięki uprzejmości rodziny artysty
W dniu trzydziestych urodzin artysta zanotował, że tego wieczoru stał się malarzem. Postanowił, że mimo dotkliwej krytyki będzie dalej malował, będzie próbował i się rozwijał, nawet jeśli miałby nigdy nie osiągnąć sukcesu, ponieważ – jak stwierdził – od malarstwa oderwać się nie może. Było ono dla niego doświadczeniem mistycznym. W liście do Ludwika Heringa pisał: „Ja dopiero zaczynam być, jak maluję”. Dlatego w okresach, kiedy był oderwany od pędzla, obsesyjnie myślał o malowaniu. Zanotował słowa, które dowodzą, że rozmyślania o sztuce go nie opuszczały:
„Jest nas w wojsku przynajmniej kilkudziesięciu malarzy, którzy nie malują od szeregu lat. Paul Cézanne mawiał, że niebezpiecznie jest myśleć o malarstwie bez palety w ręku, może jednak bardziej niebezpiecznie jest dla artysty nie malując nie myśleć o malarstwie wcale”8.
W publikacjach często określa się Czapskiego mianem le plus grand peintre. To dwuznaczne stwierdzenie można przetłumaczyć jako „najwyższy malarz na świecie” i „największy malarz na świecie”. Mierzący 2 metry wzrostu Czapski na każdej fotografii jest najwyższą postacią. Samego siebie na pewno nigdy nie nazwałby wielkim. Nigdy nie zabiegał o sprzedaż swoich płócien. Jego dorobek artystyczny obejmuje nie tylko malarstwo olejne, ale też szkice tworzone w paryskim metrze, w kawiarniach i na ulicach. Bohaterami jego prac byli przypadkowi ludzie, w których dostrzegł pierwiastki samotności i smutku.
Nigdy nie portretował modela, wolał ekspresję i ruch. Joanna Pollakówna zwraca uwagę na fascynację Czapskiego teatrem, sceną, ale też spokrewniony z językiem filmowym sposób kadrowania płócien. Z kolei Konstanty Jeleński pisał, że metoda malarska Czapskiego przypomina pracę spacerującego nonszalancko po ulicach fotografa. Nie czeka on na wystudiowany kadr. Dowolny fragment rzeczywistości jawi mu się nagle jako coś wyjątkowego i godnego uwiecznienia.
„Pstryk aparatu zastępuje notatka nagryzmolona w jednym z grubych zeszytów oprawionych w zgrzebne płótno, z którymi się nie rozstawał. Zapis migawki rozwinie on w pamięci, zanim go przekaże na płótno”9.
Czapski wspominał, że zarzucano mu wielokrotnie zdradę „pierwiastków rodzimych” w sztuce. Odrzucenie tematów batalistycznych i patriotycznych oraz brak zainteresowania scenami historycznymi środowiska konserwatywne interpretowały jako ignorowanie tradycyjnych wartości. Artysta argumentował, że wspomnienia, które spisał, dostatecznie zilustrowały okrucieństwo wojny, malarstwo zaś było dla niego zaklętym w kolorach i światłocieniach zachwytem nad kruchą codziennością. Za wszelką cenę chciał zerwać z estetyzmem oraz mimesis w sztuce. Również Adam Zagajewski podkreślał, że przeżycia historyczne Czapski rejestrował na papierze, a na płótnach – przeżycia wewnętrzne, intymne. Jednak im bliżej artysta był kresu życia, tym usilniej próbował wyrazić „grozę świata”.
„Powojenne obrazy artysty to zapis emocji, nieustającej rejestracji brutalnej codzienności, szorstkości, dramatyzmu, niekiedy ponurej groteski”10.
Sam Czapski opowie o swoim dwubiegunowym procesie twórczym, że raz opiera się on na „piłowaniu natury”, czyli na systematycznej, żmudnej pracy nad wnikliwą obserwacją świata, innym razem na twórczym zrywie, przypływie weny. Natchnienie definiuje słowami: „To praca w gorączce połączonej z jakąś wzmożoną, chłodną jasnością – te stany były tak niezmiernie rzadkie na początku, że dopiero po siedmiu latach – więcej – dziewięciu, zaczęły się uczęszczać”11. Zrozumienie tej dychotomii pozwoliło artyście w pełni wykorzystać twórczy potencjał.
Ocaleniec
Po wybuchu II wojny światowej, 27 września 1939 roku, Czapski trafił do niewoli jako jeniec wojenny. W ciągu kilku tygodni jego los podzieliło blisko 200 tysięcy polskich żołnierzy. Czapski należał do oficerów polskich sił zbrojnych wywodzących się z arystokratycznego środowiska, co było dodatkowo represjonowane. Trafił jako jeden z 8 tysięcy więźniów do sowieckiego obozu w Starobielsku w Ukrainie. Współwięzień wspominał Czapskiego słowami:
„Był wysoki i chudy jak tyczka, a w jego wynędzniałej twarzy tkwiły głęboko osadzone niebieskie oczy, które wyrażały cierpienie i współczucie dla cierpień innych. Podczas jednej z naszych rozmów sięgnął do swojego plecaka i wyciągnął zeń swoje zdjęcie z pięcioma siostrami, wysokimi i szczupłymi jak on. Swoją posturą i niewinnością przypominali razem sześć gromnic”12.
W obozie Czapski notował i szkicował na każdym skrawku papieru, jaki udało mu się zdobyć. Poplamiona bibuła, stare gazety czy pudełka po papierosach były na wagę złota. Rysował kolegów, szkicował ludzi śpiących na twardych pryczach, tworzył autoportrety.
Podczas pobytu w sowieckim obozie stworzył esej znany dziś pod tytułem Proust w Griazowcu. Aby zachować godność w trudnych warunkach, więźniowie organizowali wieczorne wykłady, podczas których dzielili się wiedzą. Czapski wygłosił referat na temat W poszukiwaniu straconego czasu. Nie dysponował wówczas żadnym egzemplarzem powieści Prousta. Z pamięci odtworzył skomplikowaną strukturę i wielowątkową fabułę powieści. Nawiązał również do prądów i idei filozoficznych epoki, które wpłynęły na kształt dzieła.



Józef Czapski, Kwiaty w wazonie | 1966, Muzeum Narodowe w Krakowie
Kiedy odzyskał wolność, stanął na czele Biura Opieki nad Rodzinami i Poszukiwań Zaginionych Więźniów przy Dowództwie Armii Polskiej w ZSRR. Z czasem awansował do stopnia majora i został redaktorem codziennego biuletynu informacyjnego kwatery głównej Armii Polskiej oraz tygodnika „Orzeł Biały”. Został też oficerem oświatowym Armii Polskiej.
W listopadzie 1941 roku, jako osobisty wysłannik generała Władysława Andersa, ruszył do Związku Radzieckiego. Próbował odnaleźć ślad tysięcy zaginionych polskich intelektualistów, naukowców i wojskowych. Rozmawiał ze zwierzchnikiem NKWD, z naczelnikiem Gułagu i innymi wysoko postawionymi urzędnikami. Wszędzie słyszał kłamstwa. Informacja o odkryciu masowych grobów w Katyniu pojawiła się w kwietniu 1943 roku. Wszystkie ofiary zabito strzałem w tył głowy. Rozkaz wydał Ławrientij Beria.



Czapski w Egipcie | 1943, dzięki uprzejmości Wojciecha Karpińskiego / wojciechkarpinski.com
Trzy największe sowieckie obozy w Starobielsku, Ostaszkowie i Kozielsku przetrwało niecałe trzy procent uwięzionych oficerów. Niespełna 400 osób wyszło z nich żywych, wśród nich Józef Czapski. Jedną z największych wartości w życiu Czapskiego była pamięć. Nigdy nie uporał się z traumą ocalałego. Na jednej z ostatnich stron prowadzonych przez całe życie dzienników zanotował niezgrabnym pismem słowa Starobielsk i Katyń.
Joanna Pollakówna podsumowała doświadczenie wojny słowami:
„Nie ma powrotu do dawnego ładu wyobraźni dla oczu porażonych śmiercią. Nie ma powrotu do dawnego porządku wartości malarskich dla człowieka, który świadkował aktom zaprzeczenia wszelkim wartościom uznanym przez człowieczeństwo”13.
Sam Czapski zanotował: „Czasami mi się zdaje, że człowiek nie ma prawa istnieć, że żyjemy wszyscy tylko dzięki naszej bezmyślności, naszej niewierności, dzięki naszej niepamięci. Kto z nas mógłby oddychać, mógłby żyć, gdyby pamiętał naprawdę i pamiętał nieustannie”14. A jednak nosił to brzemię.
Pamięć o wydarzeniach wojny była dla Czapskiego otwartą raną, ale chciał pamiętać, uważał, że to jego moralny obowiązek. Jako świadek epoki, swoje przeżycia przelał na papier w książkach Na nieludzkiej ziemi oraz Wspomnienia starobielskie, o której Gustaw Herling-Grudziński powiedział: „Przeżył Polak, przemyślał Europejczyk, napisał malarz”.
Pisarz
„Mógłbym może wrócić do malarstwa bardzo szybko, bo jest we mnie prawie ciągle. Ale mam drugi głód i drugą potrzebę, dopóki jej nie nasycę, nie mogę się zabrać do malowania. Muszę pisać”15 – notował Czapski w liście do Heringa.
Wspomnienia starobielskie – jedną z pierwszych historycznych relacji opisujących wybuch wojny i niewolę w rosyjskich obozach, Czapski wydał jeszcze przed zakończeniem II wojny światowej. Jednak jego najbardziej znanym dziełem literackim pozostaje Na nieludzkiej ziemi. Ten wymykający się podziałom gatunkowym tom napisał, by przemówić w imieniu ofiar łagrów i zbrodni katyńskiej.
Nina Berberowa w recenzji książki napisała o Czapskim: „Gdyby spośród cudzoziemców, a dla nas Czapski niewątpliwie jest cudzoziemcem, trzeba było wybrać kogoś, by wysłać go do Rosji Sowieckiej, aby mógł «wszystko zrozumieć», to trudno by było znaleźć bardziej odpowiedniego człowieka”16.



Józef Czapski, Stara kobieta | 1965, Muzeum Narodowe w Krakowie, dzięki uprzejmości rodziny artysty
Z kolei Agata Janiak zwraca uwagę na fakt, że choć porusza temat ludzkiego cierpienia, marginalizuje własne krzywdy. Jego empatia i wrażliwość na los drugiego człowieka są wprost proporcjonalne do pokory.
Rękopis Na nieludzkiej ziemi wędrował od wydawnictwa do wydawnictwa. Nikt nie miał odwagi wydać książki, która w tak jawny sposób obnażała stalinowskie zbrodnie. Książka doczekała się publikacji w 1949 roku – autor wydał ją na własny koszt w językach polskim i francuskim. We Francji działacze Partii Komunistycznej skupowali dostępne w księgarniach egzemplarze i je niszczyli, w Polsce zaś książka była zakazana.
Na nieludzkiej ziemi jest swego rodzaju świadectwem. Czapski starał się zachować pamięć nie tylko o wydarzeniach, ale przede wszystkim o ludziach. Kreślił ludzkie portrety dosadnie, jednak bez przesadnego patosu.
„Nie robił już na nas wrażenia wygląd wynędzniałych jeńców w fufajkach. Byliśmy bardzo otrzaskani, ale oficer, który wszedł wówczas na naszą jasną empirową salę, nie był normalnie «wynędzniały». Małego wzrostu z głowiną okrągłą na chudziutkiej szyi, por. Sołczyński robił naprawdę wrażenie kościotrupa w porwanej fufajce. Drobne rysy, papierowobiała cera, głębokie oczodoły pod wysokim bardzo białym czołem, zupełnie zapadłe policzki – to nie była głowa żywego człowieka, to była czaszka, która, z niezrozumiałych powodów ożywiona jasnymi oczami, jeszcze żyła”17.
Janiak słusznie zauważa, że mimo traumatycznych doświadczeń wspomnienia Czapskiego są wolne od uprzedzeń wobec Rosjan. „Owszem jest on krytyczny wobec komunizmu i rozczarowany światem obojętnym na los jednostki, zbudowanym w oparciu o bolszewickie ideały, ale wciąż zachowuje w pamięci wielkość Rosji, jej wybitnych twórców, śmiałość filozofów i myślicieli”18.



Józef Czapski, Autoportret | 1951, kolekcja Krzysztofa Musiała, dzięki uprzejmości rodziny artysty
Miłość do literatury i pisarski talent Czapskiego ujawniają się nie tylko w dłuższych formach. Przykładem bystrej obserwacji połączonej z talentem językowym niech będzie fragment jego dziennika:
„Kawiarnia. Przede mną gruba kobieta w kobaltowej sukni z fioletem, włosy źle umyte, drobne zakręcone loczki. Opalone, silne ramiona. Mężczyzna w okularach z twarzą jak lampa i małymi oczkami przy stole na kanapie w tonie weneckiego różu. Naprzeciwko w lustrze moja głowa […]. Twarz zmęczona z ostrymi smugami, które idą od nosa w dół, z kośćmi policzkowymi, ostrymi świeczkami oczu, z tą cerą, która jest zawsze różowofioletowa. […] Ku górze lustro coraz różowsze z brązem. Świetność; u góry moja twarz jeszcze bardziej zaróżowiona przez czerwoność żaluzji przy wyjściu, chroniącej kawiarnię od słońca”19.
Czy trzeba kogokolwiek przekonywać, że Czapski malował nie tylko pędzlem, ale też słowem? Podwójne powołanie artysty jest tu wręcz namacalne. Pełen barw, świateł i faktur opis znakomicie oddaje malarską wrażliwość Czapskiego i jego niezaprzeczalny talent do posługiwania się językiem. „Czapski patrzył na każdego modela jak pisarz, znajdując odpowiednie pociągnięcia pędzlem, by opisać człowieka, jego otoczenie i stosunek do świata”20.
Kronikarz
„Od młodości myślał piórem, poddając życie miarom słowa. Owocem tego systematycznego zapisu przeżyć wewnętrznych jest jego idący w dziesiątki kajetów dziennik, okaleczony niestety o zaginione przedwojenne zeszyty”21.
Czapski od wczesnej młodości prowadził dzienniki, które można uznać za jego opus magnum. Tylko niewielka ich część została opublikowana, ponieważ odczytanie zapisków nie jest łatwe z uwagi na mało czytelny charakter pisma. Dzienniki mają unikatową, charakterystyczną formę. Czapski zmieniał kierunek pisma, zamieszczał dopiski i komentarze, wplatał w tekst rysunki i szkice. Pisał w języku polskim, przechodząc z nagła na francuski, a czasami też rosyjski. Notatki te stanowią połączenie wątków autobiograficznych z refleksjami na temat sztuki, malarstwa, a także szeroko pojętego życia i jego sensu. Obok opisu wydarzeń dnia codziennego czy zapisków na temat czytanych lektur znajdziemy w nich rozważania o filozofii oraz wierze. Sam autor określał swe intymne dzienniki jako formę modlitwy, rachunku sumienia.
„Dwieście siedemdziesiąt trzy zeszyty dzienników, które są elementem archiwum, sytuują Czapskiego wśród czołowych twórców gatunku. Jego diarystyka ma charakter intermedialny – łączy warstwę leksykalną i wizualną, stając się osobliwym przykładem prowadzenia dziennika przez pisarza-malarza”22.
Kiedy w podeszłym wieku wzrok Czapskiego osłabł, prosił przyjaciół, by odczytywali mu wybrane fragmenty dzienników. W ten sposób pragnął zatrzymać ulatujące wspomnienia.
Eseista



Józef Czapski, Autoportret z żarówką | 1958, kolekcja prywatna, ze zbiorów Michała Popiela de Boisgelin, dzięki uprzejmości rodziny artysty
Czapski pozostawił setki esejów na temat malarstwa, literatury i historii. Przez kilka dekad publikował je w czasopismach. Wiele z tych tekstów wydano w antologiach zatytułowanych: Czytając, Patrząc, Oko, Tumult i widma oraz Rozproszone.
Józef Czapski mówił, że nigdy nie chciał być zawodowym krytykiem sztuki czy literatury, ale czuł potrzebę dzielenia się swoimi spostrzeżeniami. Komentował także wydarzenia historyczne, a podczas licznych zagranicznych podróży zamieniał się w reportera i korespondenta.
Nie tylko sam był artystą i publicystą, ale też promował innych twórców. Zabiegał o publikacje polskiej literatury, współtworzył Instytut Literacki w Paryżu oraz czasopismo „Kultura”.
Jednym z najbardziej znanych esejów Czapskiego pozostaje Proust contre la déchéance (Proust przeciw zatraceniu). Tekst, który powstał w obozie jenieckim, jest we Francji uważany za zwycięstwo ludzkiego ducha nad horrorem wojny.
Miłośnik Prousta
Czapski zetknął się z pisarstwem Marcela Prousta pod koniec trzydziestego roku życia. Był to początek wieloletniej fascynacji twórczością francuskiego powieściopisarza. Siedmiotomowa, licząca około czterech tysięcy stron, powieść W poszukiwaniu straconego czasu wywarła na Czapskim tak ogromne wrażenie, że zostawiła na zawsze ślad w jego pamięci.
„Sam temat książki trafił mi wprost do serca. […] Głęboka wnikliwość psychologiczna wielkiego pisarza, przebijająca się poprzez gąszcz szczegółów i skojarzeń. Później dopiero dostrzegłem w tym sposobie pisania nowe narzędzie analizy psychologicznej o nieznanej precyzji, nowy świat poezji, klejnot literackiej formy. Lecz skąd znaleźć czas na czytanie, na przyswojenie sobie tysięcy tak skondensowanych stronic? Dopiero zachorowawszy na tyfus, skazany na bezczynne lato, mogłem przeczytać całość dzieła. Później nieskończoną ilość razy powracałem do tych książek”23.
Podczas choroby i rekonwalescencji Czapski tygodniami nie dotykał farb, czytał za to bez wytchnienia. Jedną z jego najwcześniejszych prób pisarskich stanowiła recenzja twórczości Prousta – jedna z pierwszych w Europie – ogłoszona w 1928 roku, w której pisał, że wybitne dzieła kryją w sobie dwa znaczenia: jedno bardziej oczywiste, dostępne szerokiemu gronu, i drugie enigmatyczne, dostępne tylko dla wtajemniczonych.



Józef Czapski, Jabłka | 1967, kolekcja Krzysztofa Musiała, dzięki uprzejmości rodziny artysty
„Poprzez swoją formę nową, odkrywczą i niepowtarzalną, wnosi cały świat idei, wizję życia, które pobudzając w czytelniku wszystkie zdolności myśli, czucia i wrażliwość, zmuszają go do rewizji własnej skali wartości”24 – pisał Czapski o Marcelu Prouście. Myślę, że identycznymi słowami można by scharakteryzować oddziaływanie samego Józefa Czapskiego. Nie mam wątpliwości, że to, jak Czapski odbierał, a następnie opisywał i malował ludzi oraz świat, może zmienić nasze spojrzenie na rzeczywistość, uczynić nas wrażliwszymi i uważniejszymi.
Człowiek
Podczas swojego długiego życia Czapski nawiązał wiele przyjaźni. Od Jerzego Giedroycia, przez Konstantego Jeleńskiego, po przedstawicieli młodszego pokolenia, których fascynowała jego osobowość i twórczość. Adam Zagajewski i Wojciech Karpiński zostawili czytelnikom książki, które są zapisem wieloletniej znajomości z Czapskim.



Czapski z Giedroyciem, redaktorem naczelnym czasopisma „Kultura”, dzięki uprzejmości Wojciecha Karpińskiego / wojciechkarpinski.com
Aż do śmierci, 12 stycznia 1993 roku, Czapski mieszkał w Maisons-Laffitte pod Paryżem. Czterdzieści lat zajmował dwudziestodwu metrowe mieszkanko, które było jego domem i pracownią. Pokój zastawiony sztalugami służył także za biblioteczkę, sypialnię i salon dla gości. We wspomnieniach przyjaciół, którzy nazywali go Józiem, zapisał się jako człowiek życzliwy, zawsze skłonny do rozmowy i dzielenia się swoimi fascynacjami.
„Był przede wszystkim obecnością. Człowiek żywy – taki jego obraz narzucał się przy pierwszym spotkaniu. Miał wiele warstw, wiele talentów, niektóre były łatwiej czytelne, inne mniej […] należał do wielu światów, lecz był bez zasłon. Człowiek bezpośredni, promienny”25.



Maria Paczowska i Józef Czapski, Maisons-Laffitte, fot. B. Paczowski | 1987, dzięki uprzejmości Wojciecha Karpińskiego / wojciechkarpinski.com
Niewiele wiemy na temat życia miłosnego Czapskiego. Choć przez pewien czas obracał się w towarzystwie paryskiej bohemy, bardzo różnił się od artystów, którzy wdawali się w romanse i uwodzili kolejne piękności. W biografii artysty pojawia się wzmianka na temat jego kilkuletniego związku z Kanadyjką Catherine Harrison. Podczas pobytu w Paryżu Catherine pierwsza wyznała Józefowi miłość. Artysta nie potrafił jednak w pełni zaangażować się w tę relację. Potrzebował autonomii, by rozwijać się i tworzyć. Czapski wspominał, że „o mały włos się nie pobrali”, ale zabrakło mu odwagi. Nie chciał robić nic wbrew sobie. Uważał, że Catherine nie pasuje do jego wizji ascetycznego życia, które skupia się wokół pracy twórczej.
Biograf Czapskiego, Eric Karpeles, poświęca sporo miejsca wieloletniej relacji artysty z pisarzem i krytykiem Ludwikiem Heringiem. Z ponad czterdziestoletniej korespondencji mężczyzn wyłania się obraz ogromnego przywiązania i duchowej więzi. Ta miłość i przyjaźń trwały dekady, mimo że dzieliły ich setki kilometrów. „W Heringu odnajdywał Czapski swoją drugą połowę, odciętą żelazną kurtyną, najbliższego, najbardziej zaufanego powiernika, swoje alter ego”26.



Józef Czapski, fot. Bohdan Paczowski | 1990, dzięki uprzejmości Wojciecha Karpińskiego /
wojciechkarpinski.com
Sam Czapski – szczególnie w młodości – wielokrotnie czuł się rozdarty z powodu swoich pragnień. Był człowiekiem głęboko religijnym, choć dalekim od prymitywnych dogmatów. Uczucia, jakimi darzył mężczyznę, były źródłem poczucia winy i konfliktu egzystencjalnego. Być może właśnie te tłumione popędy wpłynęły w pewnym stopniu na jego płodność jako artysty. Niespełnienie, poczucie wyobcowania, sekretne – zaklęte w listach – życie, znalazły ujście w ponadczasowej twórczości. W Wyrwanych stronach Czapski pisał:
„Zacząłem żyć fizycznie. Namiętnie się kochałem przedtem, ale nie pozwalałem sobie na nic. W wielu wypadkach nawet nie wiedziałem, czego pragnę, przerzucając wszystkie moje pożądania na ideologię. Druga droga, która mnie przez lata wysiłku […] wyzwoliła – to malarstwo”27.
Czapski stworzył wiele autoportretów. Często ukazywał swój wizerunek we wnętrzu pracowni malarskiej czy domowej biblioteki. Umieszczał na obrazie detal, jak lustro czy lampa, którym subtelnie odciągał uwagę od własnej podobizny.



Józef Czapski w Maisons-Laffitte, fot. B. Paczowski |1987, dzięki uprzejmości Wojciecha Karpińskiego /
wojciechkarpinski.com
Autoportrety te – szkice piórkiem, rysunki i obrazy olejne – są kolejnym po dziennikach sposobem, by zatrzymać upływ czasu i oswoić przemijanie. Odzwierciedlają one nie tylko zmieniającą się fizyczność, ale też stan duchowy artysty. Czapski pokazuje siebie prawdziwym, bez idealizacji czy kreacji. Z reporterską dokładnością kreśli pojawiające się zmarszczki i z zapałem filozofa kontempluje własną tożsamość. Z połączenia talentu, niezłomności, indywidualizmu i odwagi wykiełkował jeden z najgenialniejszych artystów minionego wieku.
Oblicza Czapskiego
18 września 2026 – 31 stycznia 2027 roku
Muzeum Narodowe w Krakowie
Wystawa jubileuszowa, powstała w 130. rocznicę urodzin artysty i w roku pod jego patronatem, staje się okazją do przyjrzenia się wielorakim obliczom sztuki Czapskiego – stąd jej tytuł. Kuratorka i autorka scenariusza wystawy dr Magdalena Ludera w centrum postawiła Czapskiego jako malarza i rysownika, a szczególne zainteresowanie skierowała na proces twórczy. Na drugi plan odsunęła lepiej znanego Czapskiego jako pisarza, diarystę i krytyka sztuki, a także Czapskiego jako świadka bolesnej historii Polski i Europy XX wieku.
Na wystawie zgromadzono ponad pięćdziesiąt dzieł malarstwa i rysunku głównie z kolekcji prywatnych (krajowych i zagranicznych), pochodzących zwłaszcza od bezpośrednich spadkobierców sióstr Czapskiego.


Bibliografia:
1. Berberowa N., Na nieludzkiej ziemi Józefa Czapskiego, „Zeszyty Literackie” nr 2, 2015.
2. Czapski J., Czytając, Kraków 1990.
3. Czapski J., Na nieludzkiej ziemi, Kraków 2026.
4. Czapski J., Wyrwane strony, „Zeszyty Literackie” nr 1, 2018.
5. Czapski. Malarstwo, red. S. Krzysztofowicz-Kozakowska, Olszanica 2022.
6. Gagnebin M., Czapski. Człowiek na podobieństwo swego dzieła, Warszawa 2026.
7. Janiak A., Ten, który widzi. O twórczości literackiej Józefa Czapskiego, Kraków 2020.
8. Karpeles E., Prawie nic. Józef Czapski. Biografia malarza, tłum. M. Fedyszak, Warszawa 2019.
9. Karpiński W., Portret Czapskiego, Wrocław 1996.
10. Pollakówna J., Czapski, Warszawa 1993.
11. Uchwycić życie. Obrazy i rysunki Józefa Czapskiego i Zbysława M. Maciejewskiego z kolekcji prywatnych, wystawa w Galerii aTAK, Warszawa 2026.
12. Zagajewski A., Najwyższy człowiek świata. O Józefie Czapskim, Kraków 2023.
- Oficjalnie za datę urodzenia Józefa Czapskiego uznaje się 3 kwietnia 1896 roku, tę datę podawał sam artysta i figurowała ona jego w dokumentach, jednak odnaleziono metrykę urodzenia, która wskazuje na to, że urodził się 2 kwietnia. ↩
- J. Pollakówna, op. cit., s. 5. ↩
- Ibidem, s. 7. ↩
- E. Karpeles, Prawie nic. Józef Czapski. Biografia malarza, tłum. M. Fedyszak, Warszawa 2019, s. 39. ↩
- E. Karpeles, op. cit., s. 55. ↩
- A. Zagajewski, Najwyższy człowiek świata. O Józefie Czapskim, Kraków 2023, s. 36. ↩
- E. Karpeles, op. cit., s. 92. ↩
- J. Czapski, Zagadnienia malarskie, w: Czytając, Kraków 1990, s. 47. ↩
- K. Jeleński, Oko i czas, cyt. za: E. Karpeles, op. cit., s. 399. ↩
- Czapski. Malarstwo, red. S. Krzysztofowicz-Kozakowska, Olszanica 2022, s. 6. ↩
- J. Czapski, Wyrwane strony, vide: „Zeszyty Literackie” nr 1, 2018, s. 69–70. ↩
- S.W. Slowes, The Road to Katyn. A Soldier’s Story, vide: E. Karpeles, op. cit., s. 151. ↩
- J. Pollakówna, Czapski, Warszawa 1993, s. 21–22. ↩
- J. Czapski, Rozproszone. Teksty z lat 1923–1988, Warszawa 2005, s. 162. ↩
- Cyt. za: E. Karpeles, op. cit., s. 289. ↩
- N. Berberowa, Na nieludzkiej ziemi Józefa Czapskiego, „Zeszyty Literackie” nr 2, 2015, s. 140. ↩
- J. Czapski, Na nieludzkiej ziemi, Kraków 2026, s. 134. ↩
- A. Janiak, Ten, który widzi. O twórczości literackiej Józefa Czapskiego, Kraków 2020, s. 32. ↩
- J. Czapski, wpis do dziennika z dnia 17 lipca 1965 roku, vide: J. Pollakówna, op. cit., s. 56. ↩
- E. Karpeles, op. cit., s. 368. ↩
- J. Pollakówna, op. cit., s. 18. ↩
- A. Janiak, op. cit., s. 55. ↩
- J. Czapski, Proust w Griazowcu, w: Czytając, Kraków 1990, s. 112. Tekst opublikowany oryginalnie po francusku, przytaczany w przekładzie Teresy Skórzewskiej. ↩
- J. Czapski, Proust w Griazowcu, op. cit., s. 147–148. ↩
- W. Karpiński, Portret Czapskiego, Wrocław 1996, s. 108. ↩
- E. Karpeles, op. cit., s. 283. ↩
- J. Czapski, Wyrwane strony, vide: „Zeszyty Literackie” nr 1, 2018, s. 69. ↩
A może to Cię zainteresuje:
- Artysta wielowymiarowy. Oblicza Józefa Czapskiego - 28 sierpnia 2026
- Gustave Courbet „Pochodzenie świata” - 10 stycznia 2025
- Strach w twórczości Edvarda Muncha - 15 grudnia 2024
- Sobowtór w sztuce dawnej i współczesnej - 6 grudnia 2024
- Sięgać tam, gdzie wzrok nie sięga – malarstwo Mary Cassatt - 21 listopada 2024
- Frida Kahlo „Ja i moje papugi” - 8 kwietnia 2024
- Jan Lebenstein i jego malarski bestiariusz - 8 września 2023
- Edvard Munch „Madonna” - 9 grudnia 2022
- „Epickie oko gruzińskiego życia”. Niko Pirosmani i jego dzieło - 4 września 2022
- Bruno Schulz. Malarz, pisarz, geniusz - 11 lipca 2022





































