




Pantera, detal z De Natura Avium | ok. 1270, Jean Paul Getty Museum
Podczas przeglądania średniowiecznych przedstawień zwierząt, można bardzo szybko dojść do wniosku, że coś jest z nimi nie tak – dziwnie wyglądają (jak na nasze dzisiejsze standardy i dziwnie się zachowują. Niejeden umysł może również opanować zwątpienie w zdolności artystyczne średniowiecznych artystów-rzemieślników w kontekście odwzorowywania rzeczywistości. Są to trafne spostrzeżenia, choć osądy przyczyn ich powstania to zazwyczaj stereotypy, które utrwalają wizję średniowiecza jako „wieków ciemnych”. Należy bowiem uświadomić sobie, że wierne odwzorowanie rzeczywistości wcale nie było głównym celem ówczesnych artystów. Podobieństwo, kształt i forma nie były najważniejsze.



L’histoire de Merlin, detal | ok. 1316, British Library, Londyn
To, co najbardziej się liczyło to treść, jaką miały te wizerunki przekazać. Średniowiecze operowało symbolami w sposób, jaki trudno nam sobie dzisiaj wyobrazić. Ludzie wszędzie w otaczającym ich świecie natury widzieli znaki od Boga. Wierzyli, że zwierzęta, rośliny czy minerały istnieją po to, żeby coś konkretnego ludziom przekazać. Średniowieczne symbole najłatwiej podzielić najpierw na dwie ogólne kategorie – zła i dobra. Ówcześnie bardzo głęboko zakorzenione było na przykład przeświadczenie, że to, co jest brzydkie, zdeformowane i odbiegające od ogólnie przyjętej normy, musi być związane z grzechem i złem.



Jeż, detal z Bestiariusz| 1270, Jean Paul Getty Museum, źródło: Getty’s Open Content Program
To wszystko, co piękne, spokojne, harmonijne – brane było za coś dobrego. Również zwierzęta dzielono na uosobienia dobra i zła. Ale żeby nie było tak łatwo, symbolika średniowieczna potrafiła być ambiwalentna – jakieś zwierzę mogło w jednym kontekście odnosić się do zła, a w innym być symbolem dobra. Do czego mogły się więc przydać rzeźby bądź ilustracje przedstawiające zwierzęta? Często dekorowano nimi architekturę kościołów, a księża wplatali zwierzęta w swoje moralizatorskie kazania. Na przykładzie zwierząt pokazywano ludziom, które cechy warto naśladować, aby być dobrym człowiekiem, a których zachowań należy unikać, gdyż prowadzą one do grzechu.



Tygrys, detal z Bestiariusza z Aberdeen | XII wiek, University of Aberdeen, Aberdeen
Apotropaion – chroniący od zła
Oprócz funkcji symbolicznej wykorzystywanej w moralitetach, zwierzęta w sztuce średniowiecza miały jeszcze funkcję apotropaiczną, czyli magiczną. Bestie kojarzone ze złem i grzechem umieszczano często na kościołach, aby odstraszały od ich wnętrz diabła. Takie rzeźby były strażnikami sfery sacrum i ostatnią granicą pomiędzy nią a sferą profanum. Często można je wypatrzeć przy przeróżnych otworach, którymi diabeł mógłby się dostać do wnętrza świątyni – przy oknach, drzwiach, balkonach. Nawet gargulce (rzygacze), które mają swoją praktyczną funkcję w postaci odprowadzania nadmiaru wody z budynku, przyjmują dziwne i straszne formy, aby przy okazji spełniać funkcję apotropaiczną i chronić przed złem.
Wiadomo już więc, po co między innymi zwierzęta pojawiały się w sztuce średniowiecza. Pozostaje pytanie dlaczego wyglądają tak, jak wyglądają. Artyści-rzemieślnicy często nigdy nie widzieli zwierząt, które mieli przedstawić. Musieli więc skorzystać z dostępnych im ówcześnie źródeł. Niestety nie były to źródła pokroju dzisiejszych atlasów zoologicznych i seriali z głosem Krystyny Czubówny. Gdzie więc mógł szukać informacji na temat zwierząt średniowieczny artysta? Źródeł wcale nie było tak mało, jak mogłoby się wydawać.



Sowa, detal z Bestiariusza | 1230–1240, British Library, Londyn
Do naszych czasów zachowało się wiele bestiariuszy oraz dzieł encyklopedycznych, w których całe partie poświęcone są faunie. Warto na chwilę zatrzymać się przy bestiariuszach – wbrew pozorom nie były to księgi bestii i dziwnych stworów, ale po prostu księgi o zwierzętach. Oprócz jednorożców i smoków, znajdywały się tam opisy dobrze nam dziś znanych zwierząt: słoni, jeleni, kotów, bobrów itp.
Nie taka bestia straszna jak ją malują



Ilustracja z Bestiariusza z Rochester | ok. 1230, British Library, Londyn
Nazwa „bestiariusz” pochodzi od łacińskiego słowa bestia, które można tłumaczyć jako po prostu zwierzę. Średniowieczne bestiariusze można więc rozumieć jak ówczesne atlasy zoologiczne – zbiory opisów zwierząt. Wszystkie bestiariusze i średniowieczne „encyklopedie” bazowały jednak na jednej świętej księdze, autorytecie autorytetów – Fizjologu. Był to starożytny grecki traktat powstały między II a IV wiekiem naszej ery. Fizjolog w tłumaczeniu łacińskim w każdym rozdziale podaje najpierw krótki opis cech danego zwierzęcia, a następnie tłumaczy, jak można te cechy odczytać w taki sposób, żeby jego zachowanie było dla nas moralną wskazówką jak postępować, a czego unikać.
Jako przykład przytoczę częsty zwyczaj umieszczania przed wejściami do budynków rzeźb lwów. Według wyżej wymienionych źródeł jedną z cech lwa jest to, że śpi z otwartymi oczami. Zawsze czuwa, jest więc idealnym strażnikiem świątyni. Lew budził szacunek i uznanie, często był porównywany do Chrystusa.



Lew | po 1200 roku, Metropolitan Museum of Art, Nowy Jork
Tetramorfa? A co to takiego?
Kiedy jednak lew byłby umieszczony w innym kontekście – w towarzystwie wołu, orła i anioła, to byłby już symbolem świętego Marka. Jeśli naprawdę chcecie zaimponować znajomym, możecie zapamiętać trudne słowo – tetramorfa. Jest to symboliczne przedstawienie czterech ewangelistów, które bardzo często pojawia się w sztuce średniowiecza. Jeśli gdzieś zobaczycie więc takie zestawienie: lew, anioł, orzeł i wół, to możecie być pewni, że w odpowiedniej kolejności chodzi o św. Marka, św. Mateusza, św. Jana i św. Łukasza. Kontekst jest więc wyjątkowo ważny w przypadku odczytywania symboli w średniowieczu.
Lew (św. Marek) • Anioł (św. Mateusz) • Orzeł (św. Jan) • Wół (św. Łukasz)



Warsztat Mistrza z Luki, Tetramorfa | XII wiek, Prado, Madryt
Boberek, czyli kastrat



Adam nazywający zwierzęta, detal z Bestiariusza z Aberdeen | XII wiek, University of Aberdeen, Aberdeen
Jednym z moich ulubionych średniowiecznych opisów zwierząt jest historia dotycząca bobra. Jak pewnie pamiętacie Adam nazywał wszelkie zwierzęta z wielkim rozmysłem. Bobrowi nadał łacińskie imię Castor, które odnosiło się do jego szczególnej cechy – samokastracji. Według średniowiecznych badaczy zwierząt, jądra bobra można było wykorzystać do zrobienia cennego lekarstwa. W związku z tym urządzano wiele polowań na te zwierzęta. Fizjolog mówi, że bobry były jednak na tyle przebiegłe, że znalazły sposób jak radzić sobie w tej sytuacji – kiedy orientowały się, że są tropione, odgryzały sobie jądra i rzucały je przed myśliwych, a same uciekały. Sprytne, prawda? Traciły jądra, bo wiedziały, że tylko na tym zależało myśliwym, ale dzięki temu ocalały życie. Dwunastowieczny encyklopedysta Brunetto Latini podaje również informację, że bóbr zwany był też „Psem Pontyjskim”, ponieważ po pierwsze mieszkał w Morzu Pontyjskim, a po drugie wyglądem miał przypominać psa. Po przeczytaniu tej informacji zaczynamy rozumieć czemu bóbr w średniowiecznych manuskryptach mógł wyglądać tak:



Bóbr, detal z Bestiariusza | 1270, Jean Paul Getty Museum, źródło: Getty’s Open Content Program
Poza zwykłymi zwierzętami, które coś symbolizują, bardzo ciekawy jest również świat monstrów, których dużo pojawiało się w średniowiecznej wyobraźni i sztuce. Można je w zasadzie podzielić na trzy kategorie: monstra zwierzęce, hybrydy ludzko-zwierzęce i monstrualni ludzie. Przykładem pierwszej kategorii może być jednorożec, drugiej – syrena, a trzeciej – cyklop.
Dalej już tylko smoki
Takie wyobrażenia mogły się wziąć z zakorzenionych w kulturze europejskich od antyku tekstów (na przykład Pliniusza), powtarzanych dalej przez średniowiecznych autorów, ale mogły też wynikać z błędnych wniosków wyciągniętych przez podróżników na temat obserwacji, jakich dokonali w „egzotycznych” (dla ówczesnych Europejczyków) krajach. Takie monstra i stwory bardzo często pojawiały się na średniowiecznych mapach na obrzeżach – krańcach znanego wtedy świata. Umieszczano je dla przestrogi, że tam jest coś nieznanego, czyli najpewniej niebezpiecznego i strasznego. Stąd wzięło się znane sformułowanie „Hic sunt dracones” (łac. Tu są smoki), którego używano do opisania nieznanych części świata i map.



Skrzydlaty smok, detal z Bestiariusza | 1270, Jean Paul Getty Museum, źródło: Getty’s Open Content Program
Średniowieczne przedstawienia zwierząt kryją w sobie wiele tajemnic. Każde z nich niesie symboliczną treść, ale też wachlarz przyczyn, dla których wygląda na ówczesnych przedstawieniach tak, a nie inaczej. Warto przyjrzeć się im bardziej wnikliwie i zapoznać z niektórymi symbolami, aby móc sztukę średniowieczną odszyfrować i lepiej zrozumieć. Badaczka Nurith Kenaan-Kedar pisze, że różne przedstawienia tworzą kod (na przykład gesty i miny), którego można się nauczyć i dzięki temu odczytać ówczesne dzieła sztuki. Są też oczywiście dzieła, które trudno nam dziś wyjaśnić, wiele iluminowanych marginesów średniowiecznych psałterzy może być związanyche z ówczesnym humorem i satyrą, których dzisiaj już nie zrozumiemy.
Niektóre z nich da się odszyfrować z pomocą umieszczonych obok podpisów, ale czasami odbiorcy stają się naprawdę bezradni i mogą jedynie podziwiać kunszt i tajemnicę tych dekoracji. Oglądanie średniowiecznych przedstawień zwierząt jest wspaniałym estetycznym doznaniem – kontrastowe barwy często zestawione w iluminacjach ze złotem albo niesamowite kształty zwierzęcych rzeźb pobudzają wyobraźnię. Warto poświęcić następnym razem trochę więcej czasu galerii średniowiecznej w odwiedzanym akurat muzeum i poszukać zwierząt, obserwując jak są złożone i nieoczywiste i zdając sobie sprawę, że na pewno coś głębszego się za tym kryje, a nie jest to jedynie brak talentu, jak przyszło wielu osobom dziś uważać.


Więcej informacji na temat przeciekawego
świata zwierząt ze średniowiecznych przedstawień
znajdziecie w książce autorki tekstu:
Maja Iwaszkiewicz, Świnia na sądzie ostatecznym, Poznań 2021 »


A może to Cię zainteresuje:
- Alchemia w sztuce - 10 października 2024
- Maszkarony, chimery, gargulce, rzygacze – średniowieczne brzydale - 12 czerwca 2022
- Nie taka bestia straszna jak ją malują, czyli o zwierzętach w sztuce średniowiecza - 2 kwietnia 2021
- Rudolf II. Cesarz cudowności - 15 października 2017

































Gdzie jest mowa o tym, że Adam jakoś konkretnie ponazywał zwierzęta? Z tego co wiem, wszystkie zwierzęta określił mianem “istota żywa”.