„Kwestia kobieca 1550–2025”
21 listopada 2025– 3 maja 2026
Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie
Kuratorka: Alison M. Gingeras
Współpraca: Ewa Klekot, Beata Purc



Wystawa Kwestia kobieca 1550–2025, Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie, fot. Fundacja Niezła Sztuka



Wystawa „Kwestia kobieca 1550–2025” w Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie, fot. Fundacja Niezła Sztuka
„Kwestia kobieca” to wystawa, która była dla nas bardzo mocnym doświadczeniem. To szeroki horyzont sztuki kobiet – od XVI wieku aż do dziś. Nie omija tematów trudnych podejmowanych przez artystki, ale nie to nas poruszyło najbardziej. Najbardziej poruszyło nas spojrzenie artystek z autoportretów. Często dumne, ale pełne jakiegoś smutku. Jakby w ich oczach odbijał się cały trud bycia artystką. Kiedy oceniamy ich drogę, musimy pamiętać z jakimi przeciwnościami musiały się mierzyć. Jak wyglądała ich sytuacja, ich dostęp do szkolnictwa publicznego, nawet jeszcze w początkach XX wieku.
Dziękujemy Muzeum Sztuki Nowoczesnej za zaproszenie na wystawę, bo odkryłyśmy tak wiele ciekawych artystek: Fahrünissa Şakir, Anita Rée, Hannah Höch, Inji Aflatoun, Lisa Brice, Tatiana Jabłońska, Felicja Curyło, Maria Korsak, Wanda Czełkowska, Maria Wnęk i wiele innych.
Spędziłyśmy na wystawie wiele godzin, wracając do niektórych obrazów, czytając uważnie opisy. Przy każdym z dzieł jest tabliczka informacyjna, która zawiera nie tylko suche dane na temat obrazu, ale również kilka kluczowych zdań na temat artystki. Co pozwala na głębsze zrozumienie dzieł i lepsze poznanie tych artystek. A często są to bardzo poruszające historie.
Artystki są przeróżne, te które dobrze znamy i te o których nigdy nie słyszałyśmy, a ich dzieła zatrzymały nas na dłużej. Są artystki profesjonalne oraz takie, które życie przypadkowo pchnęło do sztuki i stało się dla nich terapią, jak historia Genowefy Magiery, która zaczęła tworzyć po osiemdziesiątce, kiedy znalazła się w DP-sie. Swój bardzo trudny los i samotność, dzięki sztuce przekuła właśnie w swego rodzaju terapię. A jej dzieło, stworzone ze śmieci, odpadków i innych okruchów codzienności poruszyło nas mocno.
Naszą uwagę przykuł też autoportret Felicji Curyło, artystki ludowej z Zalipia. Pochodziła z bardzo biednej, wiejskiej rodziny, a razem z innymi artystkami z Zalipia przeszła nie tylko do historii sztuki ludowej, ale też zaistniała jako projektantka w Instytucie Wzornictwa Przemysłowego, dzięki inicjatywie Wandy Telakowskiej. Co ciekawe artystki ludowe nie tworzyły autoportretów, więc jest to unikatowy przykład świadomości bycia artystką.



































