
Celia Paul w jej studio w Londynie | 2022, © Gautier Deblonde, dzięki uprzejmości artystki i Victorii Miro, źródło: Online.victoria-miro.com
Na pierwszy rzut oka Celia Paul wygląda niepozornie, trochę jak istota z innej epoki, w której rzeczywistość nie mieniła się zbyt wieloma kolorami. Ma rozpuszczone włosy w naturalnym brązowym odcieniu, a jej twarzy nie zdobi makijaż. W delikatnych rysach wyróżniają się gęste brwi podkreślające spokojne spojrzenie oczu o nieodgadnionej barwie – momentami wydają się bursztynowe, a za chwilę, w innym świetle, są turkusowe. Ubiera się w długie suknie i spódnice o luźnym kroju, często poplamione farbą. Kiedy na nią patrzę, myślę o Oldze Boznańskiej, tak samo obojętnej na obowiązujące mody, tak samo skupionej na swojej sztuce.
Niepozorny wygląd Celii może być bardzo zwodniczy. Z jej sylwetki i ruchów bije niezwykła szlachetność, a gdy zaczyna mówić, okazuje się jedną z tych magnetycznych osób, których nie spotyka się na co dzień. Ma miękki, ciepły głos, słowa wypowiada powoli, jakby je ważyła i wybierała te najbardziej odpowiednie. Nie śpieszy się. W swoim spokoju i cichej pewności siebie jest hipnotyzująca. Dokładnie taka jak jej malarstwo.

Celia Paul, fot. Gautier Deblonde, © Gautier Deblonde, dzięki uprzejmości artystki i Victorii Miro, źródło: News.artnet.com
Przestrzeń ciszy w głośnym świecie
Mieszkanie Celii Paul, w którym znajduje się również jej pracownia, mieści się w budynku naprzeciwko British Museum. Ciekawe, jakie to uczucie – z własnych okien patrzeć na kapsułę, w której umieszczono artefakty i symbole każdej minionej epoki.

Portret Celii Paul | 2025, © Gautier Deblonde, dzięki uprzejmości artystki i Victorii Miro, źródło: Facebook.com/MuzeumSztukiNowoczesnej
Malarka mieszka przy jednej z najgłośniejszych londyńskich ulic, ale można o tym zapomnieć zaraz po wejściu do jej domu – tak tam cicho i surowo, wręcz ascetycznie. W pracowni najważniejsze są sztalugi i swobodnie porozstawiane obrazy. Wszędzie widać plamy zaschniętej farby – są na białych ścianach, podłodze z drewnianych desek, framugach okien, drzwiach, a nawet na kaloryferze, który przez swój nowoczesny wygląd sprawia wrażenie, jakby pojawił się tam przez przypadek i tak został. Stojące pod jedną ze ścian wysokie lustro w zdobionej ramie wydaje się tak zaśniedziałe, że chyba nie powinno się ufać odbiciu, które się w nim pojawia. W atelier znajduje się jeszcze stara kanapa, pokryta starymi tkaninami i szmatami, także pochlapanymi farbą, oraz dwa równie stare krzesła, na których przysiadają modelki i modele podczas pozowania.
Część mieszkalna jest tak samo skromnie umeblowana. Celia Paul nie dba o dobra materialne, nie potrzebuje mebli i wszystkich tych udogodnień współczesnego świata, bez których większość z nas nie wyobraża sobie życia. Artystka żyje i tworzy w tym mieszkaniu od ponad czterdziestu lat, od 1982 roku – i od tego czasu nic się tu nie zmieniło. Tylko ona, jako malarka, znacznie dojrzała.

Celia Paul | 1976, dzięki uprzejmości artystki
Może zamiłowanie do skromności i ciszy, w której najlepiej się kontempluje, wyniosła z domu rodzinnego? Urodziła się 11 listopada 1959 roku w Thiruvananthapuram (dawniej Trivandrum) w południowych Indiach. Jej rodzice przebywali tam wówczas na misji chrześcijańskiej. Ojciec Celii, Geoffrey, był anglikańskim misjonarzem, matka, Margery – nauczycielką i głęboko religijną kobietą. Celia dorastała więc w otoczeniu przesiąkniętym duchowością. Jako dziecko była bardzo cicha i spokojna, potrafiła godzinami siedzieć bez ruchu w ogrodzie, różniła się więc od przeciętnych maluchów, których wszędzie pełno. I dziś, jako dojrzała kobieta, nadal najlepiej się czuje w ciszy – w ciszy maluje, w ciszy pozują dla niej inni. Jest w tym jakaś intymność, prawda? Gdy nie otaczają nas żadne dźwięki, które tłumią emocje i zakrywają nasze słabości, musimy pozwolić sobie na odkrycie się, zaufanie sobie nawzajem. W taki sposób Celia Paul tworzy przestrzeń, w której może wybrzmieć jej sztuka o emocjonalnym zabarwieniu. Duchowość jest dla niej najważniejsza.
Tożsamość artystki
Celia od najmłodszych lat fascynowała się światem ekspresji wizualnej: rysowanie pomagało jej budować własną tożsamość, co może być trudne, gdy ma się cztery siostry. W wywiadach artystka często powtarza, że maluje niemal codziennie od piętnastego roku życia, co z jednej strony oznacza żelazną dyscyplinę, z drugiej – pokazuje, że malarka potrzebuje swojej sztuki jak powietrza, oddycha nią. Była nastolatką, gdy zafascynowały ją dzieła starych mistrzów – do dziś ceni Rembrandta, Fransa Halsa, Williama Turnera, Johna Constable’a, Giotta, Claude’a Moneta, Vincenta van Gogha, Cézanne’a. Jak sama mówi: myśli o nich bez przerwy1. W starych dziełach podoba jej się szczególnie mgliste światło wyłaniające się z ciemności. I patrząc na jej obrazy, nie sposób zignorować klasycznych inspiracji, które ukształtowały jej artystyczną tożsamość. Ale największy wpływ wywarł na nią Lucian Freud (tak, wnuk tego Zygmunta).

Celia Paul, Lucian i ja | 2019, dzięki uprzejmości artystki i Victorii Miro
Poznali się, gdy Celia Paul miała osiemnaście lat, on – pięćdziesiąt pięć. Młodziutka Celia studiowała wówczas w Slade School of Fine Art w Londynie, gdzie Lucian zaczął prowadzić wykłady. Paul znała już wtedy twórczość Freuda, widziała jego obrazy na wystawie w jednej z londyńskich galerii. Zebrała się na odwagę, by pokazać mu swoje pierwsze prace – a Freud zaprosił ją do siebie do domu. Powiedział, że na herbatę, ale na miejscu zaczął ją nachalnie całować. Niedoświadczona w relacjach z mężczyznami Celia była przerażona. Uciekła, a mimo to przyjęła kolejne zaproszenie od sławnego malarza. Po tym drugim spotkaniu byli już kochankami.

Lucian Freud, Dziewczyna w pasiastej piżamie | 1983–1985, © Lucian Freud Archive
Młodziutka artystka bardzo chciała wierzyć, że jest jedyną miłością w życiu Freuda, najważniejszą dla niego osobą. Ale nie była – Lucian już wtedy miał oficjalnie dwanaścioro dzieci (nieoficjalnie mówiło się, że może ich być ponad dwa razy tyle) i nie stronił od kolejnych miłostek ze studentkami. Dla Paul świadomość bycia zdradzaną była, co oczywiste, bardzo bolesna, mimo to trwała w relacji ze starszym o trzydzieści siedem malarzem aż dekadę, urodziła mu nawet syna Franka. Bez wątpienia była muzą Freuda – malarz uwiecznił ją na kilku portretach. Niektóre, jak na przykład Dziewczyna w pasiastej piżamie z połowy lat 80. XX wieku, są pełne czułości i udowadniają umiejętność uważnego patrzenia na bliską osobę. Paul przyznaje jednak, że pozowanie dla uznanego wtedy już artysty nie było łatwe, wręcz przeciwnie – wiązało się z nieprzyjemnymi uczuciami. Pierwszy raz Freud namalował ją na początku lat 80., gdy miała dwadzieścia lat. Powstał wówczas obraz Naga dziewczyna z jajkiem.
„Byłam wtedy bardzo nieśmiałą, pełną wątpliwości dwudziestolatką, niepewną swojej atrakcyjności i zszokowaną świadomością, że Lucian sypia z innymi kobietami – wspomina Celia. – Byłam w nim głęboko zakochana i czułam się bezbronna, odsłonięta i bezsilna. Młoda kobieta o przerażonych oczach i pokonanym wyrazie twarzy, przedstawiona przez Luciana, niewiele przypominała moje wewnętrzne «ja»”2.

Lucian Freud, Naga dziewczyna z jajkiem | 1980–1981, British Council Collection / Celia Paul, Duch dziewczynki z jajkiem | 2022, kolekcja prywatna
Podczas sesji Paul czuła się tak obnażona pod badawczym spojrzeniem malarza, że płakała. Siedem lat później Freud namalował jej ostatni wizerunek Malarz i modelka. Ukazana na obrazie Celia jest ubrana w poplamioną suknię, w dłoniach trzyma pędzel, a gołą stopą naciska na tubkę z wypływającą farbą. Przed malarką na sofie leży nagi mężczyzna. Tym dziełem Freud zdawał się dostrzegać zmianę w Celii, sugerować, że była gotowa przejść od bycia bierną muzą do postawy aktywnej artystki3.

Celia Paul, Duch dziewczynki z jajkiem | 2022, kolekcja prywatna
Przez związek z Freudem Celia Paul była postrzegana wyłącznie jako jego muza, nikt nie widział w niej artystki. Relacja ze starszym malarzem opierała się w dużej mierze na jego dominacji i jej uległości. Był dobrym mentorem i krytykiem, dzięki któremu rozwinęła się twórczo, ale uwielbiał też mieć kontrolę – w tym nad jej artystyczną autonomią. Gdy malarka zdała sobie z tego sprawę, wiedziała, że musi odzyskać swoją historię, na nowo stworzyć własny wizerunek. W tym celu namalowała swoje wersje dwóch wspomnianych obrazów Freuda. W 2022 roku stworzyła autoportret Duch dziewczyny z jajkiem, o którym napisała: „Na moim własnym obrazie… moje ciało otacza wirująca czarna tkanina, morze ciemnej wody, na którym się unoszę. Moje ciało jest bardzo białe. Przekształciłam mięsistość ciała w widmową i uduchowioną obecność”4. Malując, Paul odzyskuje prawo do własnego wizerunku, zdobywa sprawczość i autonomię.
Dziesięć lat wcześniej, w 2012 roku, stworzyła jeden z najważniejszych swoich wizerunków. Obraz Malarka i modelka to właściwie autoportret. Paul przedstawiła siebie siedzącą na krześle na wprost widza. Jest ubrana w luźną, typową dla jej stylu suknię z licznymi plamami po malowaniu. Stopy ma bose, a na drewnianej podłodze znanej z jej pracowni walają się puste tubki po farbie. Na tym autoportrecie Celia Paul jest jednocześnie malarką i modelką. Swoją własną muzą.
Autobiografka, nie portrecistka
Dla Celii Paul najważniejsze są portrety i autoportrety. Te drugie zaczęła malować dość późno, bo po czterdziestce, ale portrety bliskich jej osób, zwłaszcza matki i czterech sióstr, tworzyła od początku swojej artystycznej drogi. Określa siebie mianem autobiografki, a nie portrecistki, i uważa, że artysta powinien portretować tylko te osoby, z którymi łączy go jakaś więź. Nigdy nie mogła zrozumieć sensu malowania nagich modeli w ramach ćwiczeń.

Celia Paul, My Mother Facing | 1999, Piano Nobile, Londyn
Największym przełomem w jej twórczości okazało się portretowanie matki. „Zaczęła pozować dla mnie, gdy miałam 17 lat, i zdałam sobie sprawę, że to jest mój temat, moja matka jest moim tematem” – przyznała w jednym z wywiadów5. Matka pozowała dla Celii dwa razy w tygodniu przez trzydzieści lat, od 1977 do 2007 roku. Potem brakowało już jej sił, aby wspiąć się po schodach prowadzących do pracowni córki. Odeszła w 2015 roku. Celia do dziś za nią tęskni i wspomina, że matki nigdy nie interesował efekt jej pracy, po prostu była obecna dla córki malarki, w ten sposób wyrażając swoje wsparcie dla jej twórczości. Malarka odczytuje cierpliwe pozowanie matki jako akt prawdziwego oddania.
Zarówno w portretach, jak i autoportretach Celia Paul podkreśla wyjątkowość swoich modeli i przede wszystkim modelek. Tworzone przez nią wizerunki pozwalają zajrzeć w wewnętrzny świat uwiecznionych postaci, dzięki czemu sprawiają wrażenie tak intymnych i jednocześnie autentycznych. Podczas malowania artystka nie chce tylko uchwycić czyjejś fizyczności – chce zagłębić się w emocjonalne i psychiczne „ja” portretowanej osoby. Nie próbuje na siłę dodawać swoim bohaterkom i bohaterem przebojowości czy pewności siebie, nie szuka dla nich uznania, wręcz przeciwnie – jej twórczość przenika cichy spokój, melancholia i nieodgadniona tęsknota.
Za czym tak tęsknisz, Celio? – chciałoby się zapytać. – Albo za kim…?
Rutyna
Lucian Freud był jedynym artystą, dla którego Celia Paul pozowała, mimo to przylgnęła do niej łatka czyjejś „muzy”. Bycie tak zaszufladkowanym jest frustrujące, dlatego malarce tak bardzo zależy na tworzeniu unikatowego dorobku, w którym nie brakuje głębi. Chce tworzyć własne wizje artystyczne, uczciwe i autentyczne emocjonalnie, a nie być postrzeganą przez pryzmat czyjegoś cienia – nawet jeśli tym kimś jest Lucian Freud. O tym, że Celii Paul udało się wykroić dla siebie przestrzeń w świecie sztuki i wypełnić ją na swój sposób, niech świadczy uznanie krytyków i kolekcjonerów oraz obecność w najważniejszych muzeach świata. Jej prace znajdują się w zbiorach m.in. British Museum, The Courtauld Institute of Art, Metropolitan Museum of Art, National Portrait Gallery, Victoria and Albert Museum czy Yale Center for British Art, a także na wystawie Kwestia kobieca 1550–2025 w Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie. Pomimo tego wyraźnego symbolu odniesionego sukcesu Celia Paul niezmiennie pozostaje tą samą artystką, wierną swoim codziennym rytuałom.

Wystawa Kwestia kobieca 1550–2025, fot. Robert Głowacki, dzięki uprzejmości Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie
Wstaje wcześnie rano, zazwyczaj około piątej albo szóstej rano, w zależności od światła. Przed przystąpieniem do malowania wypija filiżankę lub dwie herbaty. Maluje do wczesnych godzin popołudniowych, potem odpoczywa i czyta. Wśród współczesnych pisarzy najbardziej podziwia Kazuo Ishiguro i Yijun Li, ale najwięcej znaczy dla niej Marcel Proust. Jego powieść W poszukiwaniu straconego czasu przeczytała kilka razy. Sama sięga też po pióro, napisała m.in. swoją autobiografię Self-Portrait. W słowach szuka tego, czego nie może znaleźć w obrazach. Przyznała, że zwróciła się ku pisaniu, ponieważ malując, nie mogła przepracować żałoby w sposób, w jaki tego potrzebowała6.

Celia Paul, Moje siostry w żałobie | 2015–2016, dzięki uprzejmości artystki i Victorii Miro
A straciła już najbliższe sobie osoby – nie tylko ukochaną matkę, lecz także męża, Stevena Kupfera, za którego wyszła w 2011 roku. Nie mieszkali razem – artystka od początku dawała swojemu partnerowi do zrozumienia, że potrzebuje własnej przestrzeni, a on to szanował. Steven dzwonił więc codziennie, punktualnie o godzinie piętnastej i dwudziestej pierwszej. Był „niezawodny jak zegarek” – powiedziała w jednym z wywiadów7. W relacji z Freudem nie mogła liczyć na taką niezawodność i stabilność, malarz często kazał jej bardzo długo czekać na obiecany przez niego kontakt. Malarka podkreśla jednak, że niczego nie żałuje. Teraz, kiedy jest sama, czuje się z tego powodu wyzwolona i podekscytowana. Może robić, co chce i kiedy chce – więc maluje.

Bibliografia:
1. Adams T., Celia Paul on life after Lucian Freud. ‘I had to make this story my own’, portal The Guardian, 27.11.2019, https://www.theguardian.com/artanddesign/2019/oct/27/celia-paul-self-portrait-memoir-interview-lucian-freud (dostęp: 15.01.2026).
2. Burzec M., Celia Paul. Artystka, która maluje w ciszy, portal Euronews, 22.12.2025, https://pl.euronews.com/culture/2025/12/22/celia-paul-artystka-ktora-maluje-w-ciszy (dostęp: 18.01.2026).
3. Celia Paul. ‘Colony of Ghosts’, strona internetowa galerii Victoria Miro, https://online.victoria-miro.com/celia-paul-london-2025/?ref=hyperallergic.com (dostęp: 17.01.2026).
4. Goodpasture E., Celia Paul Paints Her Place in the World, portal Hyperallergic, 27.03.2025, https://hyperallergic.com/celia-paul-paints-her-place-in-the-world (dostęp: 18.01.2026).
5. Parker D., ‘I Am No Longer Anyone’s Model’. Celia Paul on Why She Chose Art Over Love, portal Artnet, 06.03.2024, https://news.artnet.com/art-world/i-am-no-longer-anyones-model-celia-paul-on-why-she-chose-art-over-love-2445570 (dostęp: 10.01.2025).
6. Paul C., Painting Myself, portal The New York Review, 13.03.2025, https://www.nybooks.com/articles/2025/03/13/painting-myself-celia-paul/?lp_txn_id=1656739 (dostęp: 12.01.2026).
- D. Parker, ‘I Am No Longer Anyone’s Model’. Celia Paul on Why She Chose Art Over Love, portal Artnet, 06.03.2024, https://news.artnet.com/art-world/i-am-no-longer-anyones-model-celia-paul-on-why-she-chose-art-over-love-2445570 (dostęp: 10.01.2026). ↩
- C. Paul, Painting Myself, portal The New York Review, 13.03.2025, https://www.nybooks.com/articles/2025/03/13/painting-myself-celia-paul/?lp_txn_id=1656739 (dostęp: 12.01.2026). ↩
- T. Adams, Celia Paul on life after Lucian Freud. ‘I had to make this story my own’, portal The Guardian, 27.11.2019, https://www.theguardian.com/artanddesign/2019/oct/27/celia-paul-self-portrait-memoir-interview-lucian-freud (dostęp: 15.01.2026). ↩
- Celia Paul. „Colony of Ghosts”, strona internetowa galerii Victoria Miro, https://online.victoria-miro.com/celia-paul-london-2025/?ref=hyperallergic.com (dostęp: 17.01.2026). ↩
- M. Burzec, Celia Paul. Artystka, która maluje w ciszy, portal Euronews, 22.12.2025, https://pl.euronews.com/culture/2025/12/22/celia-paul-artystka-ktora-maluje-w-ciszy (dostęp: 18.01.2026). ↩
- E. Goodpasture, Celia Paul Paints Her Place in the World, portal Hyperallergic, 27.03.2025, https://hyperallergic.com/celia-paul-paints-her-place-in-the-world (dostęp: 18.01.2026). ↩
- T. Adams, op. cit. ↩
Artykuł sprawdzony przez system Antyplagiat.pl
© Wszelkie prawa zastrzeżone, w tym prawa autorów i wydawcy – Fundacji Niezła Sztuka. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części portalu Niezlasztuka.net bez zgody Fundacji Niezła Sztuka zabronione. Kontakt z redakcją ».

Dziękujemy Ci, że czytasz nasze artykuły. Właśnie z myślą o takich cudownych osobach jak Ty je tworzymy. Osobach, które lubią czytać i doceniają nasze publikacje. Wszystko, co widzisz na portalu jest dostępne bezpłatnie, a ponieważ wkładamy w to dużo serca i pracy, to również zajmuje nam to sporo czasu. Nie mamy na prowadzenie portalu grantu ani pomocy żadnej instytucji. Bez Waszych darowizn nie będziemy miały funduszy na publikacje. Dlatego Twoje wsparcie jest dla nas bardzo ważne. Jeśli lubisz czytać niezłosztukowe artykuły – wesprzyj nas.
Dziękujemy Ci bardzo, Joanna i Dana, założycielki Fundacji Niezła sztuka
A może to Cię zainteresuje:
- Celia Paul – autobiografka malująca w ciszy - 28 stycznia 2026
- Leonardo da Vinci „Salvator Mundi” - 27 listopada 2025
- Czułość artysty. Życie i twórczość Waldemara Cwenarskiego - 3 października 2025
- Johannes Vermeer „Widok Delft” - 25 września 2025
- Piękno czasami wyrasta z popiołów. Historia Catherine i Christiana Diorów - 24 sierpnia 2025
- Sarah Bernhardt – święty potwór o złotym głosie - 24 lipca 2025
- 5 miejsc, które musisz zobaczyć w Weimarze - 26 czerwca 2025
- Gustav Klimt „Portret Johanny Staude” - 29 maja 2025
- Weimar – miniprzewodnik ze sztuką w tle - 8 maja 2025
- Tworzyć modę po swojemu. Grażyna Hase i jej twórczość wychodząca poza schematy - 10 kwietnia 2025









