O czym chcesz poczytać?
  • Słowa kluczowe

  • Tematyka

  • Rodzaj

  • Artysta

Wyspiański. Dopóki starczy życia



Teodora Teofila Pytkówna, córka Feliksa i Anny z Kossmanów, jest o dziewięć miesięcy starsza od Wyspiańskiego. Urodziła się w Konarach, wiosce pod Żabnem niedaleko Tarnowa. Do Krakowa na służbę przyjechała po 1890 roku. Tutaj 31 października 1892 roku wydała na świat syna. W księdze urodzeń parafii św. Mikołaja chłopiec jest zapisany jako Teodor Szpytka1. Jest dzieckiem z nieprawego łoża, imię zwyczajowo otrzymał po matce.

Stanisław Wyspiański Portret żony w serdaku, 1902, Muzeum Narodowe w Warszawie

Stanisław Wyspiański Portret żony w serdaku  |  1902
pastel, papier, 63 × 47,3 cm, Muzeum Narodowe w Warszawie

W domu Stankiewiczowej na Zaciszu Teosia nie wnosiła samowaru, nie odbierała od Stankiewicza płaszcza w drzwiach. Jako tak zwana posługaczka, wykonywała najcięższe prace – przynosiła węgiel i wodę. Podobnie jak inne dziewczęta zatrudnione do posług, raz w miesiącu trzepała dywany, co sześć tygodni prała bieliznę stołową i pościelową.

W słowach Marii Waśkowskiej słychać emocje, gdy pisze po blisko czterdziestu latach do Jana Dürra-Durskiego: „była dziewczyną zupełnie ordynarną, bosą, brudną, rozczochraną, brzydką, niezgrabną. Typ – dla malarza zapewne ciekawy! – Nie nadawała się zupełnie jako stała służąca do domu porządnego, a cóż dopiero do domu cioci!”. I dalej: „Była przy tem Teosia zaczepną i wyzywającą”. Romans zawiązany pod okiem Stankiewiczowej Wyspiański kontynuuje po wyprowadzce z Zacisza.

O pożądaniu, kobietach, które pobudzają jego wyobraźnię, pisze w lutym 1896 roku w jednym z listów do Lucjana Rydla: „I ta pewność że wszystkie te Venery można by mieć tylko trochę fatygi – kilkanaście słów, komplementów żywo mówionych, nagłość rozmowy, szybkość idei podsuwanych osobie którą się chce posiadać, środki niezawodne miłości, po prostu nawet miłości…”.

Wczesną jesienią 1895 roku na Plantach nieopodal ulicy Wiślnej Waleria Wyspiańska dzieli się sekretem z Teodorą Waśkowską: Wyspiański zostanie ojcem. Na Poselskiej już wiedzą o tym kłopocie.

Przykre i bolesne szczegóły zajść Stankiewiczowej z Teosią Pytkówną odsłania brulion listu Witolda Wyspiańskiego do nieznanego z nazwiska radcy dworu administracji austro-węgierskiej:

I nagle na przekór wszelkim życzeniom i przewidywaniom własna jej służąca odbiera jej (Stankiewiczowej – M.Ś.) wychowanka, z którym tak silnie uczuciowo się związała. W tej kolizyi starała się p. Stankiewiczowa zbyt radykalnie rozciąć węzeł, sprawiła, że późniejsza żona Stanisława W., będąc w stanie odmiennym, była nagabywaną przez policyę, wiadomem zaś jest, jak niżsi funkcyonaryusze policyjni zabiera-ją się do tego rodzaju spraw. To spowodowało Stanisława do obrony, czem węzeł bardziej się zacieśnił, a zakończyło małżeństwo.

W którym momencie narodziła się plotka, że niebieskooka Helenka nie jest jego córką?

Rodzina Wyspiańskiego od początku jest nieprzychylna matce dziecka. Stankiewiczowa publicznie podaje w wątpliwość jego ojcostwo. Będzie sprzyjać tym pogłoskom błąd biografów: powtarzana przez dziesięciolecia mylna data urodzin dziecka 2.

W sobotę 30 maja 1896 roku Teosia Pytkówna rodzi Wyspiańskiemu córkę. Już nie w szpitalu, jak poprzednio, ale w domu przy ulicy Zielonej 8, pod opieką akuszerki Rozalii Nowak. 4 czerwca w kościele św. Mikołaja Wyspiański staje przed wikariuszem Władysławem Balą jako ojciec chrzestny, matką chrzestną jest Aniela Szafarz, służąca. Dziewczynka otrzymuje imiona Helena i… Zofia. Będzie nazywał ją Helunią, Helusią i będzie dla niego całym światem.

Helena Wyspiańska, ok 1901 roku, fot. Muzeum Historii Miasta Krakowa

Helena Wyspiańska, ok 1901 roku, fot. Muzeum Historii Miasta Krakowa

W sierpniu Wyspiański pisze do Henryka Opieńskiego: „wczoraj przy kołysaniu słyszałem tak piękne melodie i piosenki ponuro smutne, że mi zaczynają historie nowe po głowie chodzić”. Notuje słowa, zapamiętuje ludowe przyśpiewki i nastrojowe melodie nucone przez Teosię. Wykorzysta je później w Legendzie. Tradycja rodzinna mówi, że piosenka A jak będzie słońce i pogoda, wprowadzona do Wesela, była szczególnie lubiana przez Teosię.

Nie ma informacji o tym, kiedy dokładnie Teosia Pytkówna zdecydowała się wrócić z dziećmi do rodzinnej wsi. Na decyzji zaważyły z pewnością trudności finansowe. W archiwum Leona Płoszewskiego znajduje się jego odręczna notatka o odwiedzinach Wyspiańskiego w Konarach.

Nawet nie bieda, ale prawdziwa nędza. I nie wiadomo, co upokarza bardziej: zdarte buty, w których chodzi, czy nowa para kupiona przez Marię i Felicję Waśkowskie. Za te buty podaruje im później bluzę noszoną podczas lipcowych ćwiczeń wojskowych i wyrysuje krój gorsetu.

Lucjan Rydel rekomenduje Wyspiańskiego w redakcji „Tygodnika Ilustrowanego”. W maju warszawski tygodnik zamawia cztery rysunki do I pieśni Iliady w przekładzie Lucjana Rydla. Wyspiański dużo obiecuje sobie po tej współpracy. Pod koniec maja są ukończone dwa rysunki wykonane ołówkiem i czarną kredką: Apollo Łucznik oraz Achilles i Pallada. Rysuje kolejne: Tetydę i Achillesa nad morzem oraz Zeusa i Tetydę. 20 maja 1896 roku pisze do Lucjana Rydla:

„Do Warszawy chętnie przyjadę, ale nie mam literalnie ani grosza obecnie i prócz za te illustracje nie spodziewam się znikąd z Krakowa, i w ogóle z Krakowa się już niczego nie spodziewam ani od ludzi ani dla gmachów. Tu po prostu ja cały kapitał kilku lat pracy włożyłem w ludzi, którzy tego nie byli warci a innych lepszych prawdziwych nie mam prócz kilku kolegów. Na tych też wszystko dalsze buduję”.

Niepokoi go zwłoka w ocenie wysłanych rysunków, „to mi tak potrzebne jest do uspokojenia do swobody w rysowaniu w myśleniu, a ten niepokój co się tam z tymi rysunkami dzieje w Warszawie bardzo mię gnębi”.

Redakcja „Tygodnika Ilustrowanego” domaga się od Wyspiańskiego zmian w rysunkach, wytyka błędy anatomiczne i nierówne wykonanie. Lucjan Rydel prosi, aby nie brał sobie tych uwag do serca. W lipcu Wyspiański odpowiada: „Piszesz mi żeby nie brać sobie do serca tych zarzutów – ja przeciwnie bardzo sobie je biorę do serca, bo czuję gdzie one godzą. Tu chodzi o moję młodość, o to żebym ja przed kimś schylał głowę, a ja nie mam przed kim”.

Jest gotów zastąpić sporne ilustracje innymi albo zrezygnować z publikacji, ale przeróbek nie wykona. Dotyka go negatywna opinia rysownika Antoniego Kamieńskiego, o którym pisał niedawno: „Jaka to szkoda że ludzi których się kocha ma się od siebie ciągle i ciągle z daleka”.

Aby zadowolić krytykę – odpowiada Rydlowi – pod którą, zdaje się, jego prace są stworzone, musiałby zaprzeć się siebie, „(o)dejmować kolejno głowę, mózg, serce, czucie, zmysły, słuch, wzrok”. Tego zrobić nie może, choć tkwi pod pręgierzem, odkąd wrócił do Krakowa. W liście do Lucjana Rydla nazywa tę sprawę „warszawskim niepowodzeniem”.

Ilustracje do Iliady w przekładzie Lucjana Rydla wyjdą w niezmienionej formie. Apollo Łucznik ukaże się na okładce numeru 45 „Tygodnika Ilustrowanego” z 26 października 1896, Achilles i Pallada w kolejnym numerze, dwa ostatnie rysunki: Atrydzi (Agamemnon) oraz Zeus i Tetyda, zamiast Tetydy i Achillesa nad morzem – w numerze 47 z 9 listopada.

Janina Stankiewiczowa chciałaby, aby Wyspiański znalazł posadę. Mógłby uczyć malarstwa dekoracyjnego, o zdobnictwie rozmawiają godzinami. Nie potrafi skłonić go do zmiany, od dawna nie jest dla niego autorytetem. Jak przed laty, kiedy uczył się w gimnazjum, prosi o interwencję Wawrzyńca Waśkowskiego. Maria Waśkowska pisze w liście do Jana Dürra-Durskiego:

Ojciec na prośbę jej pojechał i poszedł do Stasia. Gdy wrócił wieczorem do Bochni, powiada: „Byłem u niego. Pokazywał mi takie śliczne rzeczy, które rysuje, ilustracje do Iliady, że nie miałem sumienia odmawiać i odradzać mu tego. Nic nie powiedziałem”.

W czerwcu Wyspiański pisze do Lucjana Rydla:

Mam zamiar starania się o profesorstwo w tutejszej Szkole Przemysłowej. Wspominał mi o tém Stryjeński i dodał że mnie bałby się ktokolwiek polecić i przedstawić bo ja bym chciał wszystko do góry nogami przewracać. Proszę Cię jakże z gruntu mylne zapatrywanie i jakże oparte na nieznajomości mnie wprost głębszej, ale bardzo płytkiej. Gdzieżbym był do tego stopnia dziecinny żeby przewracać wszystko a nie organizować tak jak się należy i jak być powinno.

***

Odkupienie

Na zdjęciu podpisanym ręką Wyspiańskiego „dnia 28ego Stycznia 1900. Kraków” Teosia nie ma na sobie stroju ludowego, który on tak lubi. Jest ubrana w ciemną suknię wizytową ze stójką i marszczonym żabotem. Pod suknią odznacza się ciasno zasznurowany gorset. Ciemne włosy zebrała na karku w węzeł. Pozuje z dziećmi Wyspiańskiego, bez Teodora. Prawym ramieniem podtrzymuje Mietka. Chłopiec ma cztery miesiące, nie potrafi siedzieć samodzielnie. Obok stoi Helenka w jasnej sukience z lamówkami, lekko wsparta o matkę.

Teodora Pytkówma z Heleną i Mieczysławem, Zdjęcie podpisane przez Stanisława Wyspiańskiego, fot. Muzeum Historii Miasta Krakowa

Teodora Pytkówma z Heleną i Mieczysławem, Zdjęcie podpisane przez Stanisława Wyspiańskiego, fot. Muzeum Historii Miasta Krakowa

W wykazie dzieł malarskich Wyspiańskiego, opracowanym przez Stanisława Świerza, w 1900 roku przeważają obrazy związane z rodziną. Powstają portrety: Helenki, Franciszka Wyspiańskiego, wuja Adama Rogowskiego, wynędzniałego i przedwcześnie postarzałego, rysunek zatytułowany Rodzina Wyspiańskiego w karykaturze, wreszcie kilka obrazów namalowanych w Konarach, gdzie wszyscy spędzają tegoroczne wakacje3.

Stanisław Wyspiański Główka Helenki - córki artysty

Stanisław Wyspiański Główka Helenki, córki artysty  |  1900
pastel, papier, Muzeum Narodowe w Warszawie

Związek Wyspiańskiego i Teosi barwią emocje: pożądanie, wstyd, żal, poczucie winy i odpowiedzialności, wdzięczność. Los i nieuchronność pewnych zdarzeń to zagadnienia, którym poświęci niejeden ze swoich utworów. W Krakowie jego decyzja będzie łączona ze Zmartwychwstaniem Lwa Tołstoja, które tego lata cieszy się nieprawdopodobnym rozgłosem.

W niepublikowanych papierach po Marii Waśkowskiej znajduje się notatka z rozmowy z Wandą Matejkówną, bratanicą Jana Matejki, zaprzyjaźnioną od lat z domem Stankiewiczów: „Ciotka jej mówiła na Poselskiej – że Staś pewnego razu czytał Zmartwychwstanie Tołstoja – rano go zobaczyła zapłakanego. On powiada: przyszedłem do przekonania, że muszę się z nią ożenić. Ona mu tłomaczyła – lecz on się upierał – na Poselskiej to było”.

W Zmartwychwstaniu arystokrata Dymitr Iwanowicz Niechludow, powołany na ławnika, rozpoznaje na ławie oskarżonych pokojówkę, którą uwiódł przed dziesięcioma laty. Katiusza Masłowa jest kobietą, wobec której czuje się winny. Podobnie jak Wyspiański czuje się winny wobec innej pokojówki. „Nie poradzisz sobie z tą kobietą – mówił ten głos – uwiążesz sobie tylko u szyi kamień, który cię zatopi i nie pozwoli ci być pożytecznym dla innych. Może byś dał jej pieniędzy, wszystko, co masz przy sobie, pożegnał się z nią i skończył z tym raz na zawsze”. Dymitr Iwanowicz wie, że skrucha musi dopełnić się poprzez moralne zadośćuczynienie. Wiara w odkupienie każe mu zaproponować Katiuszy coś więcej niż pieniądze. „Nie ją, tylko siebie chcę poprawić” – mówi4.

O kobietach, w których kochał się krótko lub dłużej, pisze w listach – milutka, śliczna, wcale ładna, cudowna. „Gust miał odrębny” – przyznaje Jan Bartosiński. „Raz wskazał mi na Plantach kobietę: «Patrz, jaka piękna». Wydała mi się brzydką”.

Patrycjat krakowski, rodzina i znajomi nie przyjmują Teosi Pytkówny w towarzystwie. Przywodzi im na myśl Pannę Głupią, płaskorzeźbę z portalu katedry w Amiens opisywanego w liście do Lucjana Rydla: „dziewka, silna – zdrowa – twarz bez wyrazu – miałaby wielką ochotę ustroić się za wielką damę”.

W 1934 roku Maria Waśkowska napisze w postscriptum listu do Jana Dürra-Durskiego: „Łatwo Pan Profesor sobie wyobrazi, jak wielkim ciosem było dla całej naszej rodziny, a głównie dla ciotki Stankiewiczowej, małżeństwo Stasia z jej dawną posługaczką!!… Jak wielkiem było jego poświęcenie się dla dobra swoich dzieci!!…”.

Roman Kubiński: „Zwlekał z daniem mu ślubu proboszcz kościoła św. Floriana. Wziął poetę na rozmowę w cztery oczy i tłumaczył mu, że kobieta, którą chce wziąć za żonę, nie odpowiada mu, powinien się namyśleć, a na pewno znajdzie się dość panien, które chętnie pójdą z nim do ołtarza. Te konferencje powtarzały się kilka razy, poeta jednak nie chciał o niczym słyszeć, uparł się i wziął wreszcie ślub z p. Pytko”5.

Maria Waśkowska w swoich notatkach zapisuje ołówkiem: to był początek września. Wspólnie z wujem Kazimierzem Rogowskim siadali do stołu, kiedy nieoczekiwanie złożył im wizytę Wyspiański. Po obiedzie poprosił Kazimierza Rogowskiego, aby został świadkiem na jego ślubie.

Wbrew informacjom powtarzanym przez kolejnych biografów ślub nie był utrzymywany w ścisłej tajemnicy, choć prawdą jest, że w początkowym okresie przygotowań Wyspiański prosił o dyskrecję. Już od połowy XVI wieku funkcjonował zapis o obowiązku wygłoszenia zapowiedzi przedślubnych. Według prawa cywilnego austriackiego opuszczenie wszystkich trzech zapowiedzi skutkowało cywilną nieważnością małżeństwa6. Dokumenty odnalezione w archiwach parafii św. Floriana pozwalają jednoznacznie wykluczyć spopularyzowaną dziś opinię o małżeństwie zawartym w tajemnicy przed krewnymi. Świadectwo wygłoszonych zapowiedzi wystawił 29 sierpnia 1900 roku ks. Antoni Siuda. Zapowiedzi zostały wygłoszone w kościele Mariackim trzykrotnie: 12 sierpnia w niedzielę, 15 sierpnia w święto Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny i 19 sierpnia, także w niedzielę7.

Wyciąg z Protokołu pytań zadanych zabierającym się do stanu małżeńskiego podpisanego 6 września 1900 roku w kościele pw. św. Floriana:

Narzeczony
Gdzie mieszkasz obecnie i jak dawno w tem ostatnim miejscu?
pl. Maryacki 9, od 2 lat
Czy to twoja dobra i nieprzymuszona wola, wziąć tę (N) za małżonkę?
tak jest
Czyś się nie zaręczył z jaką inną osobą, mając wziąć ją za małżonkę?
nie
Czyś się zaręczył z twoją tu obecną narzeczoną?
nie
Czy możesz to wszystko coś zeznał przysięgą stwierdzić?
tak jest

Narzeczona
Gdzie obecnie mieszkasz i jak dawno w tem ostatniem miejscu?
ul. Szlak 23, od roku
Czy jesteś stanu wolnego lub wdową?
bez zajęcia, panna
Czy to twoja dobra a nieprzymuszona wola pojąć tego (N) za małżonka?
tak jest
Czyś się nie zaręczyła z kim innym?
nie
Czyś się zaręczyła z twoim narzeczonym?
nie
Czy możesz te zeznania przysięgą stwierdzić?
tak jest

Świadkowie
Kazimierz Rogowski, zastępca prz. kół. rol., ul. św. Jana 14
Włodzimierz Tetmajer, art. malarz, Bronowice małe
Czy znacie dokładnie oblubieńców i ich stosunki?
tak jest
Czy możecie zeznania ich, któreście dopiero słyszeli, jako prawdziwe stwierdzić?
tak jest
Czy wam nie wiadomo o jakiej przeszkodzie, która przy tym protokole nie wyszła na jaw?
nie wiadomo
Czy możecie te wasze zeznania przysięgą stwierdzić?
tak jest

Pod protokołem podpisali się: Stanisław Wyspiański, wikariusz ks. Jan Minkiński, świadkowie: Włodzimierz Tetmajer i Kazimierz Rogowski. Obok litery X widnieje dopisek ks. Jana Minkińskiego: Teodora Pytkówna panna.

Pobierają się 18 września 1900 roku o godzinie 9 w kościele św. Floriana. Adam Grzymała-Siedlecki wspomina: „Dzień ślubu Wyspiańskich był dniem żałoby biednej pani Marii (Maciejowskiej – M.Ś.). Pamiętam ją dobrze z tego dnia. Rano otrzymałem wezwanie, bym jej asystował na uroczystości w kościele św. Floriana na Kleparzu. Ubrała się na ciemno i w suknię jak najbardziej domową, powszednią (na złość pannie młodej). Zasiedliśmy w ławce po lewej stronie od wejścia i czekaliśmy na nowożeńców. Kościół był napełniony głównie ciekawskimi sensacji. Nareszcie zjawili się. Wyspiański wyelegantował się, skręcił w sznurki swoje niesforne wąsy, przystrzygł brodę – był tego dnia naprawdę piękny”.

Stanisław Wyspiański z żona Dzięki uprzejmości Muzeum Literatury w Warszawie

Stanisław Wyspiański z żona
Dzięki uprzejmości Muzeum Literatury w Warszawie

Maria Waśkowska notuje: „Mówiła ciocia i opowiadał mi brat (cioci – M.Ś.) (wuj Rogowski), który był świadkiem przy ślubie Stasia, że Staś płakał przy ślubie (…) łkał i łkając wymawiał słowa przysięgi”.

Stanisław Wyspiański Autoportret z żoną | 1904, Muzeum Narodowe w Krakowie

Stanisław Wyspiański Autoportret z żoną  |  1904
pastel, papier, 47,7 × 62,2 cm, Muzeum Narodowe w Krakowie

Adam Grzymała-Siedlecki: „Skończył się obrzęd i oczom naszym ukazała się jego twarz – twarz rozpromieniona naprawdę nieziemskim uniesieniem”. Leontyna Bochenkówna wręcza Wyspiańskim w prezencie ślubnym srebra stołowe.

Adam Chmiel: „Wieczorem 18 września 1900 r., gdy siedziałem w cukierni (Michalika – M.Ś.), przyszedł Wyspiański i siadłszy przy stoliku, wyciągnął ku mnie prawą rękę i pokazując obrączkę ślubną na palcu, rzekł: «Dzisiaj był mój ślub». Uścisnąłem podaną mi dłoń, jako życzenia”8.

Jan Bartosiński: „W okresie ślubu bywałem u Wyspiańskiego często. Po ślubie zauważyłem – i chcę to podkreślić – wielką zmianę w jego uspo-sobieniu na korzyść. Jakby pełnym płomieniem rozbłysła jego dusza. Po-goda – jasność – ciepło. Nigdy nie rozmawialiśmy o tym, ale tłumaczyłem sobie tę wielką przemianę spełnieniem obowiązku: z kobietą, którą poślu-bił, miał dzieci. Kochał je i ją także. Że mu nie dorównywała umysłem…

Mój Boże – ale to nie było łatwe przebywać na wyżynach, które były jego codziennym poziomem”9.

Roman Kubiński: „Wtedy cały Kraków załamywał ręce, co też zrobił Wyspiański, biorąc sobie tak dziwną żonę. Kiwano smutno głowami, zastanawiano się w pojedynkę i «zespołowo» nad tą szaradą życiową poety lub kuto złośliwo-dowcipne żarciki i domyślniki”.

„Lecz jeżeli Lucio Rydel robi krok bardzo awanturniczy, to jego przyjaciel Wyspiański jeszcze go przewyższył. Ponieważ prowadził on romans z jakąś dziewczyną, nawet starszą od siebie, i miał z nią dzieci, doszedł do przekonania, kto wie, czy nie pod wpływem Tołstoja, że powinien się z nią ożenić. Ciotka jego Stankiewiczowa jest zrozpaczona, gdyż naturalnie małżeństwo to będzie kulą u jego nogi, on jednak nie zważał na nic, i niedawno odbył się jego ślub w Krakowie. Podobno wszyscy świadkowie, a między temi i Lucio Rydel płakali, pan młody także łkał, gdyż w żaden sposób nie może kochać tej już niemłodej kobiety, z tem wszystkiem nie cofnął się od spełnienia tego, jak uważał, obowiązku. Co do mnie, to nie mogę mu odmówić szacunku i muszę przyznać, że postąpił sobie bardzo szlachetnie, lubo znów z drugiej strony jest rzeczą bardzo smutną, że młodzi ludzie tak się prowadzą, iż muszą później ofiarą całego życia spłacać dawne błędy. Tyle panien siedzi i nie idzie za mąż, a tu młodzi ludzie z wybitnemi talentami, i mogący być bardzo dobremi partiami, żenią się jeden z dziewką, a drugi z istotą bez honoru i nazwiska!”

[Aleksandra Czechówna, Dziennik, 31 października 1900]

3 października 1900 roku w kancelarii kościoła św. Floriana, w obecności dwóch świadków, Mieczysław Bolesław zostaje uznany za dziecko z prawego łoża (thori legitimi). W rubryce Patris, dotąd pustej, pojawia się nazwisko Wyspiańskiego. O tym, że jego małżeństwo z Teosią jest nieważne, dowiedział się najpewniej przy próbie uznania Helenki za dziecko z prawego łoża. W świetle prawa kanonicznego pokrewieństwo duchowe, podobnie jak pokrewieństwo naturalne i powinowactwo, było przeszkodą małżeńską. „Ponieważ przyjęcie Sakramentu chrztu jest narodzeniem się duchowem na życie łaski (…) przeto ci, którzy w udzielaniu i przyjmowaniu tych Sakramentów udział biorą, zaciągają między sobą pokrewieństwo duchowne i na mocy tegoż stają się niezdolnymi do zawarcia ważnego małżeństwa”. Inaczej: „Jeżeli ktoś własne dziecię nieślubne chrzci lub trzyma do chrztu, choćby in necessitate, zaciąga przeszkodę z matką tegoż dziecięcia; zachodzi tu bowiem cognatio antecedens, quae vera inhabilitas est, podczas gdy superveniens jest karą”10.

W opracowaniach poświęconych Wyspiańskiemu pojawia się informacja o zatajeniu faktu trzymania do chrztu własnej córki w momencie spisywania protokołu przedślubnego. Krystyna Zbijewska dowodzi w skądinąd interesującej książce, że Wyspiański „nie przejmował się zbytnio biurokratycznymi formalnościami”. Swoją opinię popiera jednak niedokładnymi albo wręcz bałamutnymi informacjami.

Stanisław Wyspiański Helenka z wazonem | 1902, Muzeum Narodowe w Krakowie

Stanisław Wyspiański Helenka z wazonem  |  1902
pastel, papier, Muzeum Narodowe w Krakowie

„Oto wypełniając 6 września 1900 roku w kościele Św. Floriana Protokół pytań zadanych zabierającym się do stanu małżeńskiego, w rubryce: «Czy byłem chrzestnym ojcem dzieci swojej narzeczonej przy chrzcie lub bierzmowaniu?» napisał wyraźnie: «nie» – mimo że trzymał do chrztu ich pierwsze dziecko, Helenę”11.

Owe „wyraźne nie”, na które powołuje się autorka, nie istnieje12. Odpowiedzi narzeczonych zapisywał ks. Jan Minkiński. Linie ukośne postawione przy ośmiu z dwudziestu trzech pytań przeznaczonych dla narzeczonego – brak zdecydowanego „tak jest” lub „nie” – pozwalają przypuszczać, że zostały pominięte. Przy pytaniu oznaczonym cyfrą 19, którego dokładny zapis brzmi: „Czyś nie był chrzestnym ojcem dzieci twej narzeczonej przy chrzcie św. lub bierzmowaniu?” widnieje ukośna linia, podobnie jak w pytaniach sąsiadujących, oznaczonych cyframi 16–18 i 20–22.

Roman Kubiński: „Gdy się dowiedział o niebezpieczeństwie, grożącym jego związkowi małżeńskiemu, za poradą przyjaciół wniósł podanie do kancelarii parafialnej, tłumacząc się, iż zawarł małżeństwo, nie wiedząc o impedimentum matrimonii, i prosi obecnie o dyspensę od cognatio spiritualis i uczynienie małżeństwa ważnym”.

Pismo do biskupa krakowskiego Jana Puzyny z prośbą o udzielenie dyspensy od przeszkody kościelnej napisał 10 października proboszcz parafii Józef Krukowski. W odpowiedzi datowanej na 13 października czytamy:

„(…) na podstawie przedłożonego pisma, że Stanisław Wyspiański i Teodora Teofila Pytkówna, Twoi parafianie, którzy chociaż istnieje przeszkoda pokrewieństwa duchowego, po wygłoszonych zapowiedziach, przed obliczem Kościoła w dobrej wierze zawarli małżeństwo, bez wszelkich nagan, wyroków i kar kościelnych, jeśli jakimś podpadaliby, zwalniając się w wyniku osiągnięcia niżej wspomnianej łaski i mniemając, że zostaną zwolnieni, mimo tego rodzaju (przyczyn) Stanisławowi Wyspiańskiemu i Teodorze Teofili (dwojga imion) Pytkównie, pomimo pokrewieństwa duchowego (…), dyspensujemy w ten sposób, że po odnowieniu związku małżeńskiego przed Tobą lub Twoim wikariuszem i w obecności dwóch świadków, jednakże przy zamkniętych drzwiach Kościoła i bez wygłoszenia zapowiedzi, w małżeństwie, które nieważnie zawarli, za pozwoleniem i w dowolny sposób mogliby trwać i oznajmiamy, że potomstwo z nich zrodzone, jeśli jakieś byłoby, odtąd powinno być uznawane za prawowite”13.

Odnowienie małżeństwa odbywa się w sobotę 17 listopada 1900 roku za zamkniętymi drzwiami kościoła, w obecności wikariusza Jana Minkińskiego oraz Wojciecha Lupy i Pawła Piątka, pomocników kościelnych. W piątek 14 grudnia w kancelarii kościoła pw. św. Mikołaja Wyspiański formalnie poświadcza ojcostwo córki, Heleny Zofii adnotacją: „Oświadczam, że jestem ojcem tej dziewczynki”. Podobny, choć w tym przypadku formalny zapis pojawia się w księdze urodzonych z 1892 roku: „Oświadczam że jestem ojcem syna Teodora, ojciec Stanisław Wyspiański”.

Teodor Szpytko, Helena Pytka i Mieczysław Pytko, dzieci zapisane w księgach kościelnych pod różnymi wariantami nazwiska matki, będą odtąd nosiły nazwisko ojca.

Mieczysław i Stanisław Wyspiańscy w pracowni ojca 27 marca 1905 roku, fot. Muzeum Historii Miasta Krakowa

Mieczysław i Stanisław Wyspiańscy w pracowni ojca 27 marca 1905 roku, fot. Muzeum Historii Miasta Krakowa

W kamienicy kupca Fiszera przy ulicy Szlak 23 Teosia, Teodor, Helena i Mietek Wyspiańscy zajmują jednopokojowe mieszkanie z kuchnią na drugim piętrze. Na pierwszym piętrze mieszkają Kubińscy, obok Butrymowiczowie14. Nauczyciel gimnazjalny Bogusław Butrymowicz uchodzi w Krakowie za poetę symbolistę, odkąd jego wiersz Białe łabędzie wydrukował w „Życiu” Stanisław Przybyszewski. Podobny jest do Wyspiańskiego – obaj są jasnowłosi, niebieskoocy, niemal rówieśnicy. Sąsiedzi nazywają Butrymowicza cenionym lirykiem, Wyspiańskiego zdolnym malarzem i oryginalnym poetą. Córka Bogusława Butrymowicza, Alinka, urodziła się w sierpniu, jest o kilkanaście dni starsza od Mietka Wyspiańskiego. Matki niemowląt nie przyjaźnią się ze sobą.

Roman Kubiński: „Ze zdumieniem przyglądaliśmy się życiu p. Teodory Wyspiańskiej. Na obu piętrach ciągnęły się dość długie, drewniane chodniki (ganki), prowadzące do ubikacji. Cały ten ganek u p. Wyspiańskiej był gęsto zastawiony flaszkami z piwem, których zawsze w stanie pełnym lub już wypróżnionym znajdowało się kilkadziesiąt do stu sztuk. Ponad tymi butelkami wisiały grzędy na kury i kurki, które często z ogromnym hałasem protestowały przeciw pewnym niewygodom życiowym, sypiąc z siebie tumany lotnego pierza”.

Na długim drewnianym balkonie, którego dzisiaj już nie ma, jednym z tych, które ciągnęły się wzdłuż pięter od strony dziedzińca, Teosia często karmi syna. Nawet niechętni jej autorzy wspomnień przyznają po latach, że troskliwie opiekowała się dziećmi.

Stanisław Wyspiański, Macierzyństwo, 1905, Muzeum Narodowe w Krakowie

Stanisław Wyspiański Macierzyństwo  |  1905
pastel, karton, 58,8 × 91 cm, Muzeum Narodowe w Krakowie

Roman Kubiński pisze: „Ale nie można nie przyznać, że pani Wyspiańska jako gospodyni i matka miała również znaczne i cenne zalety. Przy niestałych i niewielkich dochodach, wcale niemających impetu do powiększania się, pani Teodora potrafiła prowadzić dom bez zadłużania się i narzekania. Pracowała sama i nic sobie nie robiła, że męża wystawiają w gazetach, a ona płucze garczki i szoruje podłogę. Grubsze prace wykonywały posługaczka («dochodząca») i praczka”.

Jesienią 1900 roku Wyspiański nadal zajmuje pracownię na placu Mariackim. W liście do Lucjana Rydla, już po ślubie, pisze: „jestem na placu Mariackim codziennie wieczór od godziny 8éj”. Sytuacja materialna małżeństwa nie ulega zmianie. Adam Chmiel wspomina: „Potrzeby pieniężne na leczenie i utrzymanie łatało się trochę sprzedażą rysunków, trochę pożyczkami, więcej wyczekiwaniem lepszych czasów. Rok 1900 był o tyle lepszy, że choroba zwolniła swe nasilenie”15. Słowa Chmiela potwierdzają karteczki do znajomych: Juliana Nowaka – „Tymczasem proszę o jakie 5 złr, abym mógł je rzucić niejako na pomost do dalszej egzystencji” i do Lucjana Rydla – „Mój kochany Lucku! Wytrzaśnij 20 guldenów, a tymczasem chociaż 5 na dzisiaj i przyślij na plac Mariacki 9 do puszki listowéj, albo na Szlak 23 na piętro drugie, drzwi na prawo”.

Roman Kubiński wspomina: „Poeta niekiedy, nie co dzień, zachodził do domu na jedzenie. Ulubioną jego potrawą były knedle z ciasta ze śliwkami. Jadał je na zimno, zawsze mu smakowały. W niczym nie grymasił. Przyjmował wszystko na tym świecie z jakąś buddyjską obojętnością i wzgardą. Pracował i spał najczęściej w swej pracowni malarskiej (zdaje się – nie jestem pewien – na pl. Mariackim)”.

Jest mało prawdopodobne, aby Wyspiański mieszkał przed ślubem wspólnie z rodziną w jednopokojowym mieszkaniu przy ulicy Szlak. Krystyna Zbijewska pisze w swojej książce: „Nigdy dotąd w rozlicznych publikacjach na temat krakowskich domów Wyspiańskiego nie uwzględniano tego adresu: Szlak 23. A przecież właśnie fakt wspólnego z Teofilą i jej dziećmi mieszkania najwymowniej określa poważny stosunek artysty do swej przyszłej żony”16. Spis ludności, na który powołuje się autorka, odbył się jednak po ślubie, w poniedziałek 31 grudnia 1900 roku.

Roman Kubiński: „To życie cygańsko-koczownicze nie bardzo podobało się p. Teodorze, która z braku zrozumienia techniki pracy malarskiej, kobiety-modelki i ich częstą bezszatowość uważała za rys nieobyczajności poety, jego chęci erotycznego wyżycia się. Już to w jej opowiadaniu twórca Sezamu nie wyglądał na tak wstydliwego i spuszczającego oczy nieśmiałka, jak go nieraz nam przedstawiają biografowie”.

Stanisław Wyspiański, Autoportret, 1907

Stanisław Wyspiański Autoportret  |  1907
20,5 × 16,7 cm, Muzeum Narodowe w Krakowie

Po latach Helena Wyspiańska wróci pamięcią do dni, kiedy życie rodziny toczyło się równolegle w mieszkaniu na Szlaku i pracowni na placu Mariackim: „Razu pewnego «wypuściłam się» samotnie szukać go w jego krakowskiej pracowni. Rwetes się podniósł w domu. Ojciec szalał, że «dziecko pewnie porwano», ale gdy zjawiłam się, umorusana jak nieboskie stworzenie, przyprowadzona przez jakiegoś dziada-poczciwinę (który wiedział przecież, «gdzie pan Wyspiański malujom»), zamiast klapsów – zostałam wyściskana i wycałowana w powietrzu, na rękach, a dziadobieżyświat dostał w nagrodę dziesięć koron w złocie, co było na owe czasy pokaźnym groszem”17.


Fragmenty pochodzą z książki:

wyspianski-dopoki-starczy-zycia

 

 

 

Monika Śliwińska

Wyspiański. Dopóki starczy życia

Wydawnictwo ISKRY
Warszawa 2017


  1. Szpytka, Szpytko jest fonetycznym wariantem nazwiska matki – Pytko – pojawiającym się w aktach kościelnych i urzędowych.
  2. Kwerenda przeprowadzona w księgach urodzeń parafii św. Mikołaja z 1895 i 1896 roku. Prawdopodobnie po raz pierwszy błędna data urodzenia Heleny Wyspiańskiej – 1895 – pojawiła się w dekrecie ustanowienia współopiekuna dla małoletnich dzieci po śmierci Stanisława Wyspiańskiego (w aktach pełnomocnika rodziny Józefa Skąpskiego).
  3. Zob. Stanisław Wyspiański. Dzieła malarskie, s. 119; por. Kalendarz życia i twórczości Stanisława Wyspiańskiego, t. 3, s. 104–105.
  4. L. Tołstoj, Zmartwychwstanie, tłum. W. Rogowicz, Warszawa 1986.
  5. R. Kubiński, Stanisław Wyspiański i jego żona, Pytko, „Tygodnik Ilustrowany” 1937, nr 3.
  6. J. Pelczar, Prawo małżeńskie katolickie z uwzględnieniem prawa cywilnego obowiązującego w Austryi, w Prusach i w Królestwie Polskiem, Kraków 1885, s. 122.
  7. Testimonium Bannorum nr 857, w archiwach parafii św. Floriana.
  8. A. Chmiel, Dom, w którym mieszkał i pisał Wesele Stanisław Wyspiański, „Kurier Literacko-Naukowy” 1932, nr 48, s. VI.
  9. J. Bartosiński, wspomnienia o Stanisławie Wyspiańskim, w: Wyspiański w oczach współczesnych, t. 1, s. 274.
  10. J. Pelczar, Prawo małżeńskie katolickie…, s. 233.
  11. K. Zbijewska, Orzeł w kurniku, s. 128.
  12. Wyspiański odpowiada „nie” na pytanie: Czy nie jesteś z twoją narzeczoną spokrewnionym i w jakim stopniu?
  13. Akta parafii św. Floriana. Z j. łacińskiego tłum. Helena Błazińska.
  14. W aktach spisu ludności przeprowadzonego w 1900 roku Butrymowicz figuruje jako Butryma h. Topór.
  15. A. Chmiel, Dom, w którym mieszkał…, s. VI.
  16. Krystyna Zbijewska pisze, że „w chwili narodzin ich drugiego dziecka, Mieczysława (rok 1899), Teofila wraz z dwójką synów i córką zajmowała nieduże mieszkanie przy ulicy Szlak 23, gdzie jako ojciec rodziny zameldowany był Stanisław Wyspiański”, Orzeł w kurniku, s. 125.
  17. H. Chmurska, Gdy myślę ojciec, notował S. Henel, „Świat” 1960, nr 21, s. 11.

One thought on “Wyspiański. Dopóki starczy życia

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *



ns-wspieram-post

Spodobał Ci się artykuł? Wesprzyj nas »