O czym chcesz poczytać?
  • Słowa kluczowe

  • Tematyka

  • Rodzaj

  • Artysta

Wiedeń – miejsca nieoczywiste



Z czym kojarzy wam się Wiedeń? Z walcem, Straussem i modrym Dunajem? Z miejscem, gdzie genialne utwory tworzyli Mozart i Beethoven? Secesją wiedeńską oraz Klimtem? Nieszczęśliwą, choć mającą wszystko, czego dusza zapragnie, piękną Sisi? A może z rozbuchaną wspaniałością dworu cesarskiego, z całą jego pompą i mimo wszystko dobrym gustem? Te klisze pojawiają się najczęściej, gdy mowa o Wiedniu, a bynajmniej nie wyczerpują fascynującej złożoności miasta uchodzącego za centrum kulturalne Europy Środkowej.

Dynamiczne i bogate, przez wieki cieszące się niemal nieprzerwaną prosperity, jest ono swego rodzaju tyglem, w którym stykają się i mieszają żywioły germański oraz słowiański – doprawione ostrym komponentem węgierskim. Gęste od zabytków, usiane prestiżowymi muzeami; dla osób zainteresowanych historią i sztuką stanowi swoistą mekkę.

Oczywiście gdy ktoś przyjeżdża do Wiednia pierwszy raz i na krótko, sensowne wydaje się zobaczenie przede wszystkim podstawowych pozycji z kanonu tutejszych atrakcji: czyli imponującej gotyckiej katedry św. Szczepana, pałacu cesarskiego Hofburg, Dolnego i Górnego Belwederu wraz z ogrodem francuskim, kościoła pw. św. Karola Boromeusza, letniej rezydencji cesarskiej Schönbrunn z parkiem, Stadtparku z pomnikiem Johanna Straussa, Naschmarktu, Kunsthistorisches Museum, Hundertwasserhaus. Wymieniać można by dalej, ale życzę powodzenia w „zaliczeniu” tylko wyżej wymienionych obiektów w jeden lub dwa dni i pozostaniu przy zdrowych zmysłach. Słyszeliście o syndromie Stendhala? W skrócie: jest to zespół niepożądanych reakcji psychofizycznych objawiający się dusznościami, kołataniem serca, bólem głowy, a nawet utratą przytomności, spowodowany zbyt intensywną, nadmierną ekspozycją na sztukę. Należy więc przestrzec ambitnych „zwiedzaczy”: w stolicy Austrii musicie na siebie uważać.

Jeśli natomiast ktoś zatrzymuje się na dłużej albo odwiedza to miasto nie pierwszy już raz, lub po prostu chciałby nieco zboczyć z utartych, zdeptanych przez miliony przybyszów szlaków (Wiedeń odwiedza ponad 8 milionów turystów rocznie), może zainteresować się miejscami mniej rozreklamowanymi, pozostającymi poza ścisłym kanonem i nie tak turystycznie oczywistymi, niemniej pięknymi lub interesującymi. Jest ich tu oczywiście multum. Na początek skupmy się na obiektach z XIX wieku oraz przełomu stuleci.

fleuron niezła sztuka pipsztok

Palmenhaus
Schönbrunn Palace Park

Zaczynamy od Palmenhaus, czyli cesarskiej palmiarni. Nie przegapcie jej, gdy będziecie spacerować (a powinniście, informacja dla zachęty: wstęp wolny, bez biletów) po parku otaczającym pałac Schönbrunn. Gdy już obejrzycie liczne dzieła architektury ogrodowej (fontanny, sztuczne groty z posągami, pawilony itd.) i wdrapiecie się na wzgórze, by z wieńczącej je Glorietty podziwiać piękny widok na Wiedeń, skierujcie się w stronę bramy niedaleko stacji metra U4 Hietzing. Miniecie ogród różany, gdzie kwiaty często dedykowane są konkretnym osobom wybranym przez donatorów; następnie traficie na konstrukcję ze szkła i stali, która przypomina – szczególnie o zmroku, gdy promienieje od wewnątrz – statek kosmiczny według wyobrażeń Jules’a Verne’a. To jedna z największych palmiarni w Europie. Gdy oddawano ją do użytku 17 czerwca 1882 roku, w ogóle była największym obiektem tego typu na świecie. Liczy sobie 113 metrów długości, 28 metrów szerokości i 25 metrów wysokości. Wykorzystano tu ponad 40 tysięcy tafli szkła, co sumuje się w powierzchnię o wymiarach 4900 metrów kwadratowych. Cały obiekt zajmuje 2500 metrów kwadratowych. Pomimo rozmiarów wygląda lekko i zjawiskowo, a to dzięki temu, że dominuje w niej przeszklenie podtrzymywane przez na oko delikatną, a w rzeczywistości bardzo mocną, żelazną konstrukcję.

Palmiarnia została zbudowana na zlecenie cesarza Franciszka Józefa. Zaprojektował ją Franz Xaver Segenschmid. Monarcha wykazywał wielkie zainteresowanie przedsięwzięciem, kilkakrotnie osobiście wizytował plac budowy, tym samym motywując wykonawców do jeszcze większego zaangażowania w pracę. Jakby fakt, że zlecenie pochodzi prosto od koronowanej głowy, nie wystarczał!

Piękny jak marzenie Palmenhaus, jeśli chodzi o kształt, nie jest jednak wyjątkowy. O formie zadecydowały tu bowiem nie tyle fantazje cesarza, co samo przeznaczenie obiektu, użyte materiały, w tym elementy prefabrykowane, i zastosowana – najnowocześniejsza jak na owe czasy – technologia. Udoskonalenie techniki wytopu żelaza w XIX wieku przyniosło architekturze nowe możliwości. Pozwoliło wznosić budowle zupełnie inne niż do tej pory: dzięki szkieletowej konstrukcji o dużej wytrzymałości można było bowiem zrezygnować z murowanych ścian i zastąpić je przeszkleniami, otworzyć wnętrza na otoczenie w stopniu do tej pory niespotykanym, a także zalać je dziennym światłem.

Palmiarnia z Schönbrunn to wyjątkowy przykład zjawiskowej architektury ze szkła i metalu – trendu, który początkowo realizował się w obrębie niemal wyłącznie ogrodowych cieplarni oraz obiektów tworzonych na specjalne okazje, przede wszystkim wystaw. Z tych ostatnich największą sławę zdobył gigantyczny Pałac Kryształowy – Crystal Palace, wzniesiony w 1851 rok przez Josepha Paxtona, notabene ogrodnika i inżyniera, na co dzień zajmującego się projektowaniem oranżerii.

Niestety dzieło to spłonęło w 1936 roku, została po nim pamięć jak o realizacji przełomowej, a także dziesiątki sztychów oraz fotografii. Zachował się za to (piszę o tym na marginesie, wszak artykuł dotyczy zabytków wiedeńskich) wzorowany na Pałacu Kryształowym, choć znacznie mniejszy, pawilon w parku Retiro w Madrycie, malowniczo ulokowany nad stawem. Znany jako Palacio de Cristal del Retiro lub Palacio de Cristal, składający się w całości ze stali i szkła, zbudowany został w 1887 roku, według projektu hiszpańskiego architekta Ricardo Velázqueza Bosco.

Jeśli zaś chodzi o szklarnie – już w XVIII wieku stały się odrębnym typem architektury. Do ich popularyzacji przyczyniły się epoka odkryć geograficznych oraz podboje kolonialne. Wzmogła się wtedy, na wielką skalę, potrzeba przechowywania, a nawet hodowania roślin z całego świata w klimacie znacznie odbiegającym od panującego w miejscu pochodzenia. W Anglii, która miała stać się największym imperium kolonialnym, tym, nad którym „słońce nigdy nie zachodzi”, na coraz częstsze konstruowanie coraz większych cieplarni wpływ miało też zniesienie w 1851 roku wprowadzonego pod koniec XVII wieku „podatku od okien”, czyli de facto szkła, oraz udoskonalenie produkcji. Do najbardziej prestiżowych szklarnianych realizacji zaliczały się palmiarnie, już choćby z racji samych rozmiarów (musiały przecież pomieścić tytułowe palmy!). Stanowiły oznakę wysokiego statusu społecznego swoich właścicieli – zwykle koronowanych głów Europy, bankowych krezusów, przemysłowych potentatów itd., którzy często, w zamian za chwałę, udostępniali je szerokiej publiczności (Palmenhaus można było odwiedzać w wybrane dni, w pozostałe był zarezerwowany do użytku rodziny cesarskiej oraz jej gości). Wśród palmiarni największą sławą, oprócz tej z Schönbrunn, cieszy się wybudowana w 1848 roku w angielskich Królewskich Ogrodach Botanicznych Kew Gardens. Kształtem przypomina kadłub statku.

Palmenhaus, Schonbrunn Palace Park, Wiedeń – miejsca nieoczywiste, Palmiarnia, Ogród Botaniczny, Wiedeń, Austria, Niezla Sztuka

Palmenhaus, fot. Joanna Dobkowska-Kubacka

To opinia subiektywna, ale wiedeńska jest jednak ładniejsza. Zachwyca efektem koronki z metalu, od wewnątrz pomalowanego na biało, dekoracyjnymi elementami odwołującymi się do estetyki późnego gotyku, ornamentalnymi łukami i ażurowymi galeriami pod szklanym sufitem. Kiedyś można było na te galerie wchodzić i patrzeć z góry na zgromadzone rośliny, obecnie, ze względów bezpieczeństwa, zlikwidowano tę opcję. Szkoda.

Oczywiście palmiarnia z założenia ma być przede wszystkim atrakcją dla osób zainteresowanych botaniką. W Palmhaus zgromadzono ponad 4500 gatunków roślin, dzięki czemu jest to jedna z najbogatszych kolekcji botanicznych na świecie. Ekspozycję podzielono na trzy części, każda z nich zajmuje osobny, aczkolwiek połączony przejściem z pozostałymi pawilon. W każdym utrzymywana jest inna temperatura. Środkowy pawilon, do którego wchodzimy z zewnątrz, to strefa klimatu śródziemnomorskiego – królują tu wielkie palmy. W pawilonie na lewo panują tropiki, a na prawo minimalna temperatura wynosi plus 6 stopni Celsjusza.

Burggarten Palmenhaus
Josefsplatz 1

Inna godna uwagi palmiarnia w Wiedniu to Burggarten Palmenhaus znajdująca się w ogrodach Hofburgu – budynek w stylu secesji został zaprojektowany przez Friedricha Ohmanna i ukończony w 1901 roku. Powstał na miejscu starszej cieplarni z 1822 roku. Nazywany jest „domem motyli” (Schmetterlinghaus), gdyż dużo ich lata w środku. Palmiarnię można obejrzeć przy okazji zwiedzania Hofburgu, a nawet napić się tam kawy. Podczas pobytu w Schönbrunn warto zajrzeć do Tiergarten Schönbrunn. Wejście znajduje się dosłownie parę metrów od Palmenhaus. Polecam zobaczyć to zoo, nawet jeśli nie zaliczamy się do entuzjastów trzymania zwierząt na wybiegach.

Tiergarten Schönbrunn
Maxingstraße 13b

Tiergarten Schönbrunn jest bowiem najstarszym wciąż czynnym ogrodem zoologicznym na świecie. Założony został w 1752 roku przez cesarza Franciszka I Lotaryńskiego, który wżenił się w rodzinę cesarską, poślubiając dziedziczkę tronu Austrii Marię Teresę. Małżonka nie dopuszczała go do rządzenia, zainteresował się więc nauką i w ten sposób przysłużył ludzkości, bo zgromadzone przez niego kolekcje przyrodnicze stały się podstawą zbiorów Naturhistorisches Museum (Muzeum Historii Naturalnej) w Wiedniu. Zoo zaś wzięło swój początek z prywatnej menażerii Franciszka. Dostępne najpierw tylko dla członków rodziny cesarskiej oraz ich wybranych gości, w 1778 roku otwarte zostało dla publiczności (z zastrzeżeniem, że wpuszcza się tylko „przyzwoicie ubrane osoby”). Do dzisiaj zachowało się kilka oryginalnych barokowych pawilonów właśnie z czasów cesarza. W jednym z nich, ośmiokątnym, wybudowanym w 1759 roku i przeznaczonym na miejsce spożywania posiłków przez eleganckie towarzystwo we frakach i perukach, mieści się obecnie restauracja, można więc powiedzieć, że funkcja budowli została zachowana. Inny zabytkowy, urokliwy pawilon służy za domek dla strusi i wygląda jak z bajki. A obok znajduje się podobny, w którym rezydują flamingi.

Hermesvilla
Lainzer Tiergarten

Po wyjściu z Schönbrunn można wrócić linią U4 do centrum miasta i wysiąść na Karlsplatz, by obejrzeć kościół pw. św. Karola Boromeusza, kolejną z kultowych atrakcji Wiednia, ale skoro już jesteśmy przy stacji Hietzing, lepiej wsiąść do autobusu numer 56B (który ma tam pętlę) i pojechać do „Pałacu Marzeń” cesarzowej Elżbiety Bawarskiej, zwanej Sisi, czyli do Hermesvilla.

To jedno z moich ulubionych miejsc w austriackiej stolicy. Znajduje się w Lainzer Tiergarten, na dawnych cesarskich terenach łowieckich, właściwie już poza miastem – na obrzeżach Wienerwald (Lasu Wiedeńskiego), jednak łatwo tam dotrzeć publiczną komunikacją. Jedziemy więc wskazanym autobusem około piętnastu, dwudziestu minut do przystanku końcowego, który nazywa się Lainzer Tor. Następnie idziemy, też mniej więcej kwadrans, szeroką, obrośniętą kasztanami aleją z widokiem na łąki i lasy. Wkrótce zza zakrętu wyłania się piękny pałacyk, który cesarz Franciszek Józef kazał zbudować dla swojej żony Sisi, w nadziei, że dzięki temu będzie rzadziej wyjeżdżała za granicę i spędzała więcej czasu w Wiedniu, którego notabene nie cierpiała. Nie znosiła również swojej cesarskiej teściowej oraz sztywnej dworskiej etykiety. Przeszła do historii jako niespokojny duch, buntowniczka, niemogąca nigdzie znaleźć sobie miejsca. Franz zaś miał nadzieję, że miejscem, które Sisi zaakceptuje jako dom, będzie właśnie otoczony lasami i łąkami „Pałac Marzeń” – jak sam go nazwał. Przez jakiś czas wydawało się, że istotnie tak się stanie. Jednak miesiąc miodowy z nową willą nie trwał długo. Sisi znów wyruszyła w świat. Mimo wszystko chętnie tu wracała – w willi pojawiała się regularnie każdego roku, pod koniec maja.

Rezydencja powstała w latach 1882–1886, zaprojektował ją w stylu francuskiego manieryzmu wzięty ówcześnie architekt Karl Freiherr von Hasenauer. Bryle dodają dekoracyjności i lekkości ażurowe galerie oraz ozdobne detale z kutego i odlewanego metalu.

W wykończenie willi zaangażowani byli cieszący się największą wówczas popularnością artyści imperium, m.in. Hans Makart, Gustav Klimt, a także Franz Matsch, Hugo Charlemont i Georg Klimt (brat Gustava).

Sama Sisi też się zaangażowała: osobiście zleciła popularnemu rzeźbiarzowi z Berlina Ernstowi Herterowi wykonanie rzeźby, którą nazwała Hermes der Wächter (Hermes Strażnik). Od tego marmurowego posągu ustawionego w ogrodzie pałacyk nazwano Hermesvilla (Willą Hermesa). Latem można ją wyczuć, zanim nawet się ją ujrzy, a to dlatego że kwitną tam setki róż i powietrze jest gęste od zapachu kwiatów.

Kiedyś zapewne czuć było też końmi, bo przy rezydencji wybudowano obszerne stajnie. Sisi była zapaloną amazonką i swobodniej czuła się w siodle niż na wyfroterowanych posadzkach salonów. Jej cesarski małżonek wziął te upodobania pod uwagę i nie tylko kazał wybudować owe stajnie (wciąż zachowane, nawet z oryginalnym wyposażeniem), ale też wyrównać okoliczne łąki i usunąć z nich kretowiska – wszystko po to, by zapewnić żonie jak najwyższy komfort jazdy konnej.

Poza tym willę wyposażono w najnowsze udogodnienia techniczne, w tym tak wówczas jeszcze ekstrawaganckie jak telefon czy światło elektryczne. Oświetlona została nawet prowadząca do willi aleja. Mało brakowało, by ten klejnocik architektury zniknął z mapy Wiednia. Po II wojnie światowej, w czasie rosyjskiej okupacji Austrii (1945–1955) w Hermesvilla stacjonowały oddziały Armii Czerwonej. Radzieccy żołnierze splądrowali, a następnie zdemolowali rezydencję. Nawet gdy już wyjechali, zapomniana Hermesvilla każdego roku popadała w coraz większą ruinę. Uratował ją dopiero film Disneya! Zatytułowany Miracle of the White Stallions (Cud białych ogierów), w romantyczny sposób opowiadał historię ewakuacji słynnych koni lipicańskich – Lipizzaner – z wiedeńskiej Hiszpańskiej Szkoły Jazdy, którym groziło, że staną się prowiantem dla armii. Wszystko zakończyło się oczywiście dobrze, amerykańskim happy endem: konie nie zostały zjedzone, miłość pary głównych bohaterów przetrwała wszystkie przeciwności itp., itd. Film wszedł na ekrany w 1963 roku, a jako że wiele scen kręcono właśnie w Hermesvilla, obudził na nowo zainteresowanie tym miejscem. Wkrótce więc znalazły się fundusze na renowację willi, przywrócono ją do świetności i otwarto w niej muzeum.

Wnętrze pałacyku udostępnione zostało do zwiedzania. Najbardziej interesujące są znajdujące się na pierwszym piętrze prywatne apartamenty Sisi. Ciekawi mogą zobaczyć, jak mieszkała cesarzowa, gdy udało jej się wymigać od dworskich obowiązków. Zachowało się wiele przedmiotów osobistego użytku oraz niektóre oryginalne meble. Wrażenie robią ulokowana za garderobą sypialnia z imponująco wielkim barokowym łożem pamiętającym czasy Marii Teresy, a także ściany ozdobione malowidłami Hansa Makarta obrazujące sceny ze Snu nocy letniej Szekspira. Warto też zwrócić uwagę na wiszący w salonie obraz zatytułowany Wiosna i mający aż trzech autorów: Franza Matscha, Gustava i Georga Klimtów.

Z ciekawostek: w pałacyku znajduje się nawet sala gimnastyczna, ozdobiona malowidłami ściennymi stylizowanymi na pompejańskie, a przedstawiającymi dyscypliny sportowe. Sala pierwotnie była wyposażona w sprzęt do ćwiczeń, m.in. w drążek do podciągania się, bo Sisi była zagorzałą zwolenniczką uprawiania gimnastyki. Spacerowała też często po okolicznym lesie, więc wędrując ścieżkami Lainzer Tiergarten, możemy sobie wyobrażać, że chodzimy po śladach nienawidzącej dworskich splendorów cesarzowej, może nawet potykamy się o ten sam kamień co ona…

Majolikahaus
Linke Wienzeile 40

Fasada Majolikahaus, majolika, Wiedeń, Wiedeń – miejsca nieoczywiste, Niezla Sztuka

Fasada Majolikahaus, fot. Joanna Dobkowska-Kubacka

Gdy już się przejdziemy, wdychając świeże powietrze, i zapewne zgłodniejemy, dobrze będzie wrócić do centrum miasta tym samym autobusem 56B, docierając do przystanku końcowego, czyli metra U4 stacji Hietzing. Stamtąd jedziemy U4 (w kierunku Heiligenstadt) i wysiadamy na Naschmarkt (stacja Kettenbrückengasse), które kiedyś było miejskim targowiskiem, a obecnie jest skupiskiem wielu restauracji i barów, gdzie bardzo chętnie stołują się turyści. Naschmarkt znajduje się na liście najchętniej odwiedzanych przez przyjezdnych miejsc w Wiedniu.

Skoro już tam jesteście, namawiam, by zboczyć jedynie odrobinę i zobaczyć Majolikahaus. Tę kamienicę z 1898–1899 roku łatwo rozpoznać po fasadzie pokrytej majolikowymi – stąd nazwa – płytkami o kwiatowych motywach. Budynek jest godny uwagi nie tylko z zewnątrz. W środku znajdują się prawdziwe perły: piękny hol w stylu wiedeńskiej secesji oraz absolutne cudo – wspaniała secesyjna klatka schodowa z dekoracyjnymi balustradami i pasującą do nich windą, która wciąż działa.

Wnętrze Majolikahaus, majolika, Wiedeń, Wiedeń – miejsca nieoczywiste, Niezla Sztuka

Wnętrze Majolikahaus, fot. Joanna Dobkowska-Kubacka

Kamienicę zaprojektował najsłynniejszy architekt austriacki końca XIX i początku XX wieku – Otto Koloman Wagner (1841–1918). Był czołowym przedstawicielem wiedeńskiej secesji, jej filarem i współtwórcą. Zasłużył się też jako pedagog – wykształcił wielu utalentowanych uczniów, dla których pozostał mentorem. Jednym z nich był Alois Ludwig, z którym Wagner współpracował właśnie przy Majolikahaus. To Ludwig wpadł na pomysł fasady pokrytej płytkami, a Wagner temu przyklasnął, bo podobało się mu, że są one odporne na warunki atmosferyczne i łatwe do mycia. Nowoczesność postrzegał jako m.in. przestrzeganie higieny, również w architekturze. Inwestor nie był jednak przekonany do fasady z kolorowych płytek, w końcu sam Wagner zapłacił za ich wykonanie fabryce cegieł Wienerberger, która zrobiła je na podstawie projektu autorstwa Aloisa Ludwiga.

Otto Wagner obwołany został tym, który stworzył Wiedeń przełomu XIX i XX wieku. Jeśli jest w tym stwierdzeniu przesada, to nie aż tak duża. Austriacka stolica istotnie stała się dla tego architekta rozległym polem do popisu; traktował ją zarazem jako poligon doświadczalny nowych protomodernistycznych architektonicznych idei. Idee te kontynuowali jego uczniowie. Budynków wzniesionych według projektu Wagnera jest w Wiedniu dużo (m.in. stare stacje metra – zwróćcie uwagę!), nie sposób omówić wszystkich, ale trzeba napisać o największym pod względem skali i rozmachu koncepcji dziele: kompleksie Steinhof nazwanym od imienia twórcy Otto Wagner Areal, wpisanym do austriackiego rejestru zabytków i objętym ochroną konserwatorską.

Otto Wagner Areal
Baumgartner Höhe 1

To miejsce o specyficznej atmosferze, która może przemówić do osób lubiących nieco niesamowite klimaty z gatunku liminalnych. W Steinhof do niedawna jeszcze działał szpital psychiatryczny oraz pulmonologiczny. Cały kompleks składa się z dwudziestu sześciu pawilonów przeznaczonych dla pacjentów, budynków pomocniczych – gospodarczych i administracyjnych, kościoła oraz teatru. W zamyśle miał to być najnowocześniejszy jak na czas swojego powstania (otwarto go w 1907 roku) zakład leczniczo-opiekuńczy oferujący chorym terapię zarówno ciała, jak i ducha (w tym celu wzniesiono kościół oraz teatr). Wagner odpowiadał tu za koncepcję miejsca, rozplanowanie terenu oraz projekt świątyni.

Wnętrze kościoła w Steinhof, kościół św. Leopolda, Otto Wagner Areal, zdjęcie, Niezla Sztuka

Wnętrze kościoła w Steinhof, fot. Joanna Dobkowska-Kubacka

Wczesnomodernistyczne pawilony o płaskich dachach i harmonijnych proporcjach wybudowali Carlo von Boog i Franz Berger. Wykonane zostały z cegły, z którą kontrastują kolorystycznie fragmenty otynkowane na biało. Część budynków uzupełniono o zakratowane werandy, które przybrały formy secesyjne, podobnie jak kraty okienne oraz klatki schodowe.

Na osobną uwagę zasługuje stojący na szczycie wzgórza, dzięki swemu położeniu oraz rozmiarom dominujący nad otoczeniem, kościół (1904–1907) pw. św. Leopolda. To jedno z najwybitniejszych dzieł wiedeńskiej secesji, a zarazem pierwszy modernistyczny kościół w Europie. Wybudowany na planie krzyża, z masywną niebiesko-złotą kopułą dominującą nad białą bryłą budowli, złotymi ornamentami ścian i kolumnowym ozdobnym portykiem z metalowym zadaszeniem pasującym bardziej do teatru niż świątyni katolickiej, stanowi Gesamtkunstwerk architektury, koncepcji wnętrza oraz jego wyposażenia. Witraże o żywych kolorach zaprojektował Koloman Moser. Ołtarz z białego marmuru z pozłacanym baldachimem, dzieło Wagnera, nawiązuje formą do znanej z synagog bimy. Wagner zaprojektował również naczynia liturgiczne oraz świeczniki. Ściany z przyczyn higienicznych zostały wyłożone łatwymi do mycia marmurowymi płytami aż do wysokości 3 metrów. We wnętrzu dominują biel oraz złoto.

Kościół licznie odwiedzają (wstęp płatny) turyści oraz miłośnicy architektury i wiedeńskiej secesji. Natomiast kompleks szpitalny jest opustoszały. Obecnie większość pawilonów stoi pusta, część jest remontowana i stopniowo przenosi się do nich wiedeński Universität für Musik und darstellende Kunst (Uniwersytet Muzyki i Sztuk Scenicznych). Oficjalnie nie zaczął jeszcze działalności w nowej lokalizacji, ale przechadzając się po terenie, czasami można usłyszeć dobiegające z uchylonych okien muzyczne wprawki i solfeże.

Jeden z budynków (pawilon numer 5) zamieniono w muzeum, by nie zapomnieć o ponurej karcie zapisanej w historii szpitala przez faszystów i hitlerowskich kolaborantów. W czasie II wojny światowej wielu pacjentów Steinhof, w tym również dzieci, zostało zamordowanych.

Willa Ottona Wagnera
Hüttelbergstraße 26

Na obrzeżach Wiednia znajduje się kolejna słynna realizacja Ottona Wagnera, aczkolwiek diametralnie już inna od Steinhof, jeśli chodzi o nastrój i wywierane wrażenie. Mowa o Willi Wagnera, znanej też jako Ernst Fuchs-Villa. To dom, który w latach 1886–1888 artysta wybudował dla siebie i swojej rodziny. Inspirował się przy tym słynną Villa Rotonda projektu swojego ulubionego architekta Andrei Palladia. Rezydencja ulokowana została na brzegu Wienerwald, na wzniesieniu; prowadzą do niej pomalowane na niebiesko schody. W fasadę z jońskimi kolumnami wkomponowana została loggia.

W tej właśnie willi kształtowało się oblicze secesji wiedeńskiej, spotykali się tu na ciągnące się do rana dyskusje o sztuce czołowi artyści tego kierunku, m.in. Gustav Klimt, Koloman Moser, Josef Hoffmann. Ale państwa Wagnerów odwiedzali też pisarze oraz muzycy, w tym kompozytor Gustav Mahler wraz ze swoją żoną Almą.

W 1912 roku Wagnerowie sprzedali willę Benowi Tieberowi, dyrektorowi teatru i producentowi wodewilów. Ten zaś kontynuował tradycję przyjęć dla artystycznej i towarzyskiej śmietanki Wiednia tak długo, jak mógł – w latach 30. musiał uciekać z Austrii przed przejmującymi tam władzę faszystami. Po II wojnie światowej willa zmieniała właścicieli i niszczała stopniowo, aż na początku lat 70. zainteresował się nią malarz Ernst Fuchs, gdyż obiecał to mamie! Ernestyna Fuchs miała do willi duży sentyment z czasów dzieciństwa i ponoć marzyła, by tam zamieszkać. Dobry syn spełnił jej marzenie. Przy tym przeprowadził remont według własnego gustu i uznania, w związku z tym wnętrza stały się przedziwnym melanżem wiedeńskiej secesji oraz barwnej fantazji Ernsta Fuchsa. Urządził tu też swoją pracownię. Ponadto willa ponownie zaczęła funkcjonować jak za czasów Wagnera, jako salon towarzyski i ośrodek życia kulturalnego, przyciągając wielu znamienitych gości.

Obecnie w willi mieści się Muzeum Ernsta Fuchsa, które warto zobaczyć choćby dla „odjechanych” wnętrz stworzonych przez tego artystę, a także sali z witrażami Adolfa Böhma, uchodzącej za najpiękniejszy w całym Wiedniu zachowany secesyjny pokój. Zwróćcie też uwagę na wannę projektu Kolomana Mosera znajdującą się w luksusowej łazience. Ciekawy jest również otaczający budynek park, w którym powstały według projektu Fuchsa fantazyjne, bajecznie kolorowe obiekty, m.in. Fontanna Mojżesza.

Arsenał
Kelsenstraße 4

Wiedeń to nie tylko miejsce, gdzie rozliczni artyści dawali wyraz swojej wybujałej kreatywności. To przede wszystkim ośrodek władzy politycznej i militarnej, czego wyrazem jest gigantyczny kompleks obiektów wojskowych (trzydzieści jeden budynków) z lat 1849–1856, ulokowany w trzeciej dzielnicy, za parkiem Schweizergarten. Znajduje się stosunkowo blisko głównego dworca kolejowego (Hauptbahnhof), jeśli macie więc trochę czasu do pociągu, warto go wykorzystać, by zobaczyć Arsenał (Arsenal). Jest imponujący. Powstał m.in. w reakcji na Wiosnę Ludów. Obawa przed rewolucją stanowiła pobudkę, która skłoniła wstępującego właśnie na tron dziewiętnastoletniego wówczas Franciszka Józefa do decyzji o budowie wielkiego cesarsko-królewskiego arsenału artyleryjskiego. Była to zarazem jedna z jego pierwszych decyzji jako władcy. Nadzór nad inwestycją powierzył generałowi artylerii Vincenzowi von Augustin, a ten z kolei zaangażował do pracy całą drużynę architektów: Carla Roesnera, Antoniusa Piusa de Riegela, Augusta Sicarda von Sicardsburg, Eduarda van der Nülla, Theophila von Hansena i Ludwiga Förstera. Efekt – spektakularna realizacja w stylu historyzującym: poszczególne obiekty – kilka z nich przypomina wręcz zamki – naśladują styl romański w wydaniu włoskim lub zainspirowane zostały architekturą gotycką, mauretańską, nawet bizantyjską naraz. W największej, najbardziej imponującej budowli, stanowiącej pierwotnie siedzibę generalicji, obecnie mieści się Heeresgeschichtliches Museum (Muzeum Historii Wojskowości).

Oczywiście omówione wyżej zabytki z XIX i początku XX wieku znacznie przyczyniły się do kształtowania charakteru Wiednia, choć współtworzą tylko jedno z jego wielu oblicz. Po I wojnie światowej powstały obiekty, które również – i to w ogromnej mierze – sprawiły, że miasto stało się specyficzne i niepowtarzalne. Ale to już temat na kolejną opowieść.


Wiedeń – miejsca nieoczywiste. Część druga »bibliografia, artykuły o sztuce, niezła sztuka

Bibliografia:
1. Witryna Bundesgärten, http://www.bundesgaerten.at/ (dostęp: 02.09.2025).
2. Witryna Ernst Fuchs Museum, http://www.ernstfuchsmuseum.at (dostęp: 02.09.2025).
3. Witryna Otto Wagner Areal, http://www.owa-wien.at/en (dostęp: 02.09.2025).
4. Witryna Palmenhaus w Wiedniu, http://www.schoenbrunn.at (dostęp: 02.09.2025).
5. Witryna Wien Museum, http://www.wienmuseum.at/ (dostęp: 02.09.2025).
6. Witryna zoo w Wiedniu, http://www.zoovienna.at/ (dostęp: 02.09.2025).

» Joanna Dobkowska-Kubacka

dr Joanna Dobkowska-Kubacka – doktor nauk humanistycznych, dziennikarka i pisarka. W pracy naukowej podejmuje zagadnienia związane z historią i doświadczeniem kobiet, sztuką użytkową, architektura wnętrz oraz praktykami zamieszkiwania. Jest autorką licznych artykułów naukowych oraz popularnonaukowych, a także dwóch powieści i współautorką dwóch pozycji popularnonaukowych, w tym W cieniu koronkowej parasolki. O modzie i obyczajach w XIX wieku i Przyszedł czas na ruch kobiet poważnych. W tym roku ukazała się jej kolejna książka, we współpracy z Anetą Pawłowską – Barbara Hoff. Królowa kreatywności.


Portal NiezlaSztuka.net prowadzony jest przez Fundację Promocji Sztuki „Niezła Sztuka”. Publikacje finansowane są głównie dzięki darowiznom Czytelników. Dlatego Twoja pomoc jest bardzo ważna. Jeśli chcesz wesprzeć nas w tworzeniu tego miejsca w polskim internecie na temat sztuki, będziemy Ci bardzo wdzięczni.

Wesprzyj »