O czym chcesz poczytać?
  • Słowa kluczowe

  • Tematyka

  • Rodzaj

  • Artysta

Teodora Wyspiańska. Chłopka od artysty



Teosia z Konar

Teodora Pytko, żona Wyspiańskiego, Stanisław Wyspiański, Niezła sztuka

Teodora Teofila Wyspiańska | po 1896, źródło: Biblioteka Narodowa, Polona.pl

Czy w krakowskich salonach o Teosi mówi się czasem „pani Wyspiańska”? A może, zgodnie z ówczesnym obyczajem, „Stanisławowa” – od imienia męża? Czy jednak najczęściej pada pełne zgorszenia „ona” – jak nazywa ją Stankiewiczowa? Teodora na salonach bywa równie rzadko, jak rzadko nazywana jest panią Wyspiańską. Choć niekiedy się to zdarza. Jest nią na przykład dla Elizy Pareńskiej, która w kamienicy przy ul. Wielopole 4 prowadzi modny salon artystyczno-literacki. Tu spotyka się śmietanka towarzyska miasta: artyści i inteligencja, krakowska cyganeria przełomu wieków. Wykształcona Pareńska nazywana jest „krakowską Aspazją”. Przyjaźni się z Heleną Rydlową, matką poety Lucjana. Być może to właśnie on poznaje Pareńską ze swoim przyjacielem Stanisławem Wyspiańskim, którego ona obdarza szczególną estymą i opieką, a jej zięć Tadeusz Boy-Żeleński nazywa ją nawet „fanatyczką Wyspiańskiego”. W trudnych chwilach finansowych tarapatów szuka zleceń dla artysty, sama również nierzadko kupuje jego prace. To w jej salonie po raz pierwszy autor czyta fragmenty Wesela, zanim pojawi się na scenie Teatru Miejskiego w Krakowie. Również na jej zlecenie tworzy serię niezwykle efektownych i bardzo niewygodnych mebli – żeby goście się nie zasiedzieli, a także dekoruje wnętrza krakowskiego mieszkania, w którym po ślubie z Tadeuszem Boyem-Żeleńskim mieszka jej córka Zofia. Gdy Wyspiański poprosi o poświadczenie kredytu w sklepiku przy Krowoderskiej, gdzie z kolei on po ślubie zamieszka razem z rodziną – poświadczy.

Pareńska to żona znanego krakowskiego lekarza, profesora Uniwersytetu Jagiellońskiego, wynalazcy powszechnie stosowanego pod Wawelem lekarstwa przeciwko kaszlowi, tzw. proszków doktora Stanisława Pareńskiego. Do Krakowa sprowadza się dopiero po ślubie. Jest tu obca, a hermetyczne miasto nie jest zbyt życzliwie nastawione do nowych mieszkańców. Jednak pozycja męża i dar zjednywania sobie ludzi, jaki ma Eliza, sprawiają, że jej salon tętni życiem, chociaż i to bywa przedmiotem plotek w mieście. Przyszła teściowa Tadeusza Boya-Żeleńskiego opinią konserwatywnego miasta nie kieruje się jednak w najmniejszym stopniu. Dom Pareńskich jest więc też jednym z nielicznych krakowskich salonów, w których Wyspiański bywa z żoną. Wprawdzie w korespondencji z bliskimi Pareńska nie wyraża się o Teosi najlepiej, ale służy jej pomocą wielokrotnie, gości razem z dziećmi podczas wakacji w rodzinnej posiadłości pod Krakowem, w czasie, gdy Wyspiański leczy się w uzdrowiskach.

Panią Wyspiańską tytułuje ją również Antoni Waśkowski, kiedy w swojej książce Znajomi z tamtych czasów wspomina życie Wyspiańskiego. Sam jest poetą, dramatopisarzem i malarzem, a także młodszym o szesnaście lat ciotecznym bratem Stanisława (ich matki były siostrami), nie kryje sympatii dla żony kuzyna. Jako jeden z niewielu współczesnych Wyspiańskiemu nie ocenia jego towarzyszki życia tak surowo, jak oceniali ją inni po śmierci artysty.

Stanisław Wyspiański z żoną, Teodora Pytko, Wyspiańska, Muzeum Literatury w Warszawie, Niezła sztuka

Stanisław Wyspiański z żoną, Muzeum Literatury w Warszawie

To spod jego pióra wyjdą słowa: „Stanisław Wyspiański bardzo kochał swoją żonę, rozmiłowany był w jej prymitywizmie i śpiewkach pełnych prostoty ludowej”. Również on we wspomnieniach nazywa Teosię żoną Wyspiańskiego, gdy uchyla czytelnikom drzwi do prywatnego świata tej pary z sielskimi scenkami rodzinnymi.

Kiedy ćwierć wieku po śmierci autora Wesela Ludwik Tomanek, dziennikarz „Ilustrowanego Kuriera Codziennego”, spotka się z wdową, przedstawia ją jako panią Wyspiańską, która „nie stanęła na wysokości zadania, do jakiego powołał ją los”. Dodaje jednak, wyraźnie ujęty i zaskoczony kobietą, która przed nim zasiadła, że „inną, całkiem inną była pani Wyspiańska dla swego męża, aniżeli dla reszty świata”. Patrząc na „starowinkę o twarzy wyżłobionej głębokim oraniem życia, o smutnych małych oczach”, dziennikarz wyraża zdumienie: „To ta pani Teosia, która była szczęściem i radością poety przez 15 lat? Ta sama, ta samiusieńka”.

Teodora ma wówczas 64 lata. To jej pierwszy i zarazem ostatni wywiad dla prasy. Współczesnych właściwie nie interesowała kobieta, z którą dzielił życie człowiek okrzyknięty przez nich czwartym wieszczem. Kraków zdążył już wyrobić sobie o niej opinię. A jednak ta jedyna, krótka rozmowa rzuca nowe światło na prywatne oblicze artysty. Tomankowi pani Wyspiańska wyjawia, że jej mąż lubił słodkie potrawy, mocną kawę i herbatę, ale „trunków nigdy nie pił”. Za to palił jak smok. To tym ciekawsze, że w tamtych latach dzieła Wyspiańskiego interpretowano z uniwersyteckim zacięciem, nie próbując jednak zajrzeć za kulisy jego życia prywatnego. O Stanisławowej Wyspiańskiej, nielubianej przez siebie – z wzajemnością zresztą – pisze pamflety Adolf Nowaczyński, literat, społecznik, autor m.in. skeczów „Zielonego Balonika”. Ale ani sąsiadki na Szlaku, ani na Krowoderskiej nie zwracają się w taki sposób do Teosi. Stanisławową mogłaby zostać na podkrakowskiej wsi, gdzie przenieśli się pod koniec życia Stanisława, gdyby tylko zdołała wrosnąć w tamtejszą społeczność. Jako żona Wyspiańskiego nie miała jednak na to zbyt wiele czasu. Nie zdążyła więc zostać Stanisławową.

Ona sama pod krótkim listem adresowanym do Lucyny Kotarbińskiej, żony dyrektora Teatru Miejskiego w Krakowie, podpisuje się jako Teodora Wyspiańska. Które z dwóch imion, którymi oficjalnie jest zapisywana, jest jej bliższe? Czy sama bardziej czuje się Teodorą?

„Wielmorzna
Pani
Kotarbieńska
derektorowa
teatru mieńskiego
proszę odebrać raczy

Szanowna Pani.
Proszę Pani dać dwadziejścia réjskich słórzący to Pani sobie potrąci. Szacónkiem Teodora Wyspiańska”.

Teosia pisze list najprawdopodobniej w willi Pareńskich w Tenczynku, gdzie razem z dziećmi spędza część wakacji 1903 roku. Jej mąż w tym czasie ratuje zdrowie w Rymanowie i włoskim Lido. Oryginał listu, który trafił do warszawskich archiwów przed II wojną światową, najprawdopodobniej zaginął podczas zawieruch historycznych. Jego treść znamy tylko z wiernych odpisów.

Nazwiskiem po sławnym mężu podpisuje się też na rewersach kilku prac Stanisława Wyspiańskiego, poświadczając po jego śmierci ich autentyczność. Zazwyczaj są to szkice, ale jest wśród nich też obraz olejny Śmierć matki inspirowany przeżyciami artysty. Przedstawia umierającą matkę malarza, zasłaniającego z rozpaczy twarz ojca i jego samego – chłopca klęczącego przy łożu śmierci razem z ciotką Stankiewiczową.

Obraz, namalowany w Paryżu w 1894 roku, artysta pokazuje później na wystawie swoich prac w Sukiennicach. Po surowych ocenach krytyków i publiczności w złości przecina go na pół. Zachowała się jedynie część dzieła bez autografu malarza. Na rewersie jest za to podpis: Wyspiaska, w którym brakuje litery „ń”, nakreślony „niezgrabnymi, naiwną, niewprawną ręką stawianymi literami”. W Krakowie szybko stanie się on przedmiotem drwin – Teodora nawet swojego sławnego nazwiska nie potrafi poprawnie napisać.

Kiedy w 1908 roku stanie przed ołtarzem z Wincentym Waśką, w księgach parafii w Raciborowicach ksiądz zanotuje: Teodora Wyspiańska, wdowa po zmarłym Stanisławie Wyspiańskim.

W podkrakowskich Węgrzcach, gdzie będzie mieszkać niemal do końca życia, mówiono o niej „poetessa” – żona poety. Trochę z przekąsem, trochę z uznaniem. Nie każdej trafił się przecież taki los. Nazwisko jej męża zna każdy, ale prawdziwą sławę Wyspiański zyskał dopiero po śmierci. Wtedy jednak Teodora będzie się posługiwać już innym nazwiskiem.

Na grobie na krakowskim Cmentarzu Rakowickim widnieje napis: „Teofila Wyspiańska, żona artysty”. Nie jest to jednak oryginalna tabliczka. Kolejne wymieniano w ciągu lat. Natomiast w rejestrze pochowanych w tej nekropolii figuruje pod nazwiskiem po drugim mężu – Waśko.

Babcią Teosią nazywa ją Iwona Michalska-Sosnowska, gdy opowiada mi o swojej prababce.


*ilustracje nie pochodzą z książki


Teodora Wyspiańska chłopka od artysty, książka o sztuce, biografie artystów, niezła sztuka

Fragment pochodzi z książki:

Anna Piątkowska

Teodora Wyspiańska. Chłopka od artysty »

Wydawnictwo Emocje Plus Minus
Kraków 2026



Portal NiezlaSztuka.net prowadzony jest przez Fundację Promocji Sztuki „Niezła Sztuka”. Publikacje finansowane są głównie dzięki darowiznom Czytelników. Dlatego Twoja pomoc jest bardzo ważna. Jeśli chcesz wesprzeć nas w tworzeniu tego miejsca w polskim internecie na temat sztuki, będziemy Ci bardzo wdzięczni.

Wesprzyj »