O czym chcesz poczytać?
  • Słowa kluczowe

  • Tematyka

  • Rodzaj

  • Artysta

Kwiat paproci. Opowieść o Barbarze Piaseckiej-Johnson



Potrzebujemy Twojej pomocy. Wesprzyj nas »

Jak Rockefeller, Frick i Guggenheim

Po kilkuletnim zamieszkiwaniu w nowej posiadłości Basia przekonała się, że na jej kolekcjonerskie potrzeby dom jest za ciasny. Od czasu, kiedy została trzecią panią Johnson, zachłannie gromadziła wszystko, co drogie i sławne: Modigliani, Monet i wielu innych impresjonistów, Picasso, Braque, rzeźby Arpa i Brâncuşiego a także polskie malarstwo z przełomu XIX i XX wieku. Zachłysnęła się możliwością posiadania przedmiotów artystycznych, o których kiedyś uczyła się na studiach. Rezydencja i wynajęte magazyny były zapełnione różnorodnymi obiektami o muzealnej wartości, a ulubiona klientka domów aukcyjnych wciąż licytowała nowe arcydzieła.

Barbara Piasecka Johnson, Kwiat paproci, książka, wydawnictwo Universitas, Niezła sztukaNie chciała ograniczać zakupów, więc na tyłach rezydencji zbudowała duży elegancki magazyn dostosowany architektonicznie do stylu budynku reprezentacyjnego. W jego wnętrzu przechowywała głównie meble i inne przedmioty rzemiosła artystycznego. W przyziemiu składowiska mieściła się też biblioteka. Na posesji stanęły warsztaty konserwatorskie, które dbały o obrazy i rzeźby oraz przywracały utracony blask wiekowym meblom. Część z nich po odrestaurowaniu wędrowała na antykwaryczny rynek z dopiskiem „Ze zbiorów Barbary Piaseckiej-Johnson”.

Z biegiem lat znudziła się swoją chaotyczną kolekcją i dlatego pod koniec lat 70. drastycznie przewartościowała zbiory. Pod aukcyjny młotek poszło polskie malarstwo i światowa sztuka współczesna, a ich miejsce zajęły europejskie arcydzieła religijne powstałe od XV do XVII wieku. Plan w zasadzie miała prosty – należało wykupić najlepsze płótna starych mistrzów (o wartości muzealnej), jakie oferowano na wolnym rynku. Kiedy się miało nieograniczone możliwości finansowe, taki scenariusz nie wydawał się szalony. Do pomocy przy kompletowaniu ambitnego zestawu zaangażowała między innymi wybitnego znawcę sztuki, sir Johna Pope-Hennessyʼego, zwanego w środowisku „papieżem renesansu”, który swego czasu był dyrektorem londyńskiego Victoria and Albert Museum. W krótkim czasie zbiory z okresu renesansu i baroku zaczęły nabierać rumieńców, a kolekcja Basi i Sewarda Johnsonów okrzyknięta została najbardziej wartościowym zestawem sztuki dawnej, jaka kiedykolwiek znajdowała się w prywatnych rękach.

Milionerka i historyk sztuki w jednej osobie miała ambicję zapisać się w pamięci potomnych niczym Rockefeller, Frick, czy Guggenheim. Marzyła, aby na terenie swojej posiadłości zbudować pinakotekę. Na deskach architektów pojawiły się szkice galerii doświetlonej dwiema kopułami. Zaplanowane muzeum miało na celu stworzenie zaplecza merytorycznego dla Instytutu Historii Sztuki, jako filia Uniwersytetu w Princeton. Z góry postanowiono, że placówka dydaktyczna będzie nosiła imię Barbary i Sewarda Johnsonów. Jednak z niejasnych powodów rozmowy mecenaski sztuki z władzami uczelni szły opornie. Do swojego pomysłu przekonała Czesława Miłosza, który na amerykańskim kontynencie cieszył się dużą estymą. Rodzimy wieszcz nie okazał się jednak zbyt pomocny. Rozmowy z przedstawicielami uniwersytetu trwały długo, ale żadna ze stron nie chciała pójść na kompromis i w końcu ambitne przedsięwzięcie upadło, pozostawiając u negocjatorów wzajemną niechęć.

fleuron niezła sztuka pipsztok

Dla imponujących zbiorów malarstwa sakralnego kolekcjonerka postanowiła wznieść na terenie własnej posiadłości godną tych dzieł kaplicę. Budowla miała być poświęcona ojcu Maksymilianowi Kolbe, polskiemu franciszkaninowi, który podczas II wojny światowej, w obozie koncentracyjnym w Auschwitz, dobrowolnie poświęcił swoje życie w zamian za życie współwięźnia. Wraz z bratem Grzegorzem przejechała pół Europy, aby znaleźć inspirację dla kształtu owej kaplicy. Ostatecznie zdecydowała się na jeden z projektów włoskiego architekta doby renesansu, Giacoma Vignioli. Wyprzedzając realizację przedsięwzięcia, zamówiła dzwon (dziś trudny do zlokalizowania) dedykowany „Największemu przyjacielowi Polski J. Sewardowi Johnsonowi i «Solidarności 80»”.

Chociaż Basia podczas trwania małżeństwa z Sewardem utrzymywała, że kolekcja sztuki to ich wspólna inicjatywa, to pomysł stworzenia muzealnego zestawu arcydzieł wypłynął od niej samej i był konsekwentnie przez nią realizowany. To przecież ona miała uniwersytecki dyplom z dziedziny historii sztuki i wyrobione oko kolekcjonera. W tym przedsięwzięciu widziała swoje posłannictwo. O Sewardzie zaś jego przyjaciel Keith Wold powiedział, że pojęcie Johnsona o sztuce sprowadzało się do kojarzenia wizerunku byka rasy Durham namalowanego na ścianie obory. Taka surowa ocena dotycząca zainteresowania multimilionera dziełami artystów niewiele różniła się od prawdy, bo przecież nie można było do kategorii arcydzieł zaliczyć słodkich obrazków, jakimi zdobiły domy jego żony z dwóch poprzednich małżeństw. Johnson miał jednak swoją prywatną kolekcję przedmiotów związanych z morzem i wielorybnictwem. Był to bardzo wartościowy zbiór, który po nastaniu Basi Piaseckiej zdecydowanie nabrał rumieńców.



Fragment pochodzi z książki:

Lila Dmochowska

Kwiat paproci. Opowieść o Barbarze Piaseckiej-Johnson »

Wydawnictwo Universitas
Kraków 2019



Portal NiezlaSztuka.net prowadzony jest przez Fundację Promocji Sztuki „Niezła Sztuka”. Wszystkie publikacje finansowane są dzięki darowiznom Czytelników. Dlatego Twoja pomoc jest bardzo ważna. Jeśli chcesz wesprzeć nas w tworzeniu tego miejsca w polskim internecie na temat sztuki, będziemy Ci bardzo wdzięczni. Nawet 1 zł ma dla nas ogromne znaczenie.

Wesprzyj »



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *




Niezła Sztuka?
Czytam. Lubię. Wspieram.
Spodobał Ci się artykuł? Wesprzyj nas »