O czym chcesz poczytać?
  • Słowa kluczowe

  • Tematyka

  • Rodzaj

  • Artysta

Raj utracony, raj odzyskany – Ogród rozkoszy ziemskich Hieronima Boscha



Potrzebujemy Twojej pomocy. Wesprzyj nas na PATRONITE »

Z Boschem jest ewidentny kłopot. Jego malarstwo, tak osobne i nieprzystające do żadnej wcześniejszej szkoły czy stylu, wymaga od odbiorcy nie tylko otwartej głowy, ale także sporej erudycji. Hieronimus Bosch bowiem pozostawił po sobie więcej pytań niż odpowiedzi, a jego twórczość można traktować jako niekończący się seans, na który składa się przypowieść o walce człowieka z jego słabościami i ogólną „marnością rzeczy świata tego”. Przypatrzmy się fragmentom jego najsłynniejszego obrazu – Ogrodu rozkoszy ziemskich.

Hieronim Bosch Ogród rozkoszy ziemskich, detal | ok. 1500, tryptyk, Museo del Prado, Madryt

Zakończona niedawno przekrojowa wystawa w rodzinnym mieście artysty, ’s-Hertogenbosch, poza imponującą liczbą zwiedzających – w trzy miesiące obejrzało ją ponad 400 tysięcy osób – uświadomiła także, jak nośne jest malarstwo artysty, jak wciąż istnieje na nie zapotrzebowanie i potrzeba dyskusji o nim.

A dyskusja to niełatwa – o artyście wiemy naprawdę niewiele – nie zachowały się żadne jego listy, pamiętniki, a jedynymi świadectwami jego istnienia są wypisy z księgi miejskiej, świadczące o tym, kto u niego zamówił obraz. Zatem jedynym punktem oparcia dla dyskusji o nim, jego osobowości, sile fantazji i o tym, kim był w istocie, są obrazy. Namalował ich 38 – tyle poświadczonych prac istnieje w zbiorach na całym świecie.

Wiadomo już, że było ich więcej – w kwietniu tego roku do wiadomości podano, iż istnieje kolejna wersja kuszenia świętego Antoniego, motywu, który Bosch malował najczęściej. Nie ma jej w Prado, mającym największy zbiór Boscha na świecie, a posiada ją Nelson-Atkins Museum of Art w Kansas City1.

boschek

Cornelis Cort Portret Hieronima Boscha | ok. 1572

Od lat 40. ubiegłego wieku, kiedy to ukazała się przełomowa praca Wilhelma Fraengera na temat malarstwa artysty, trwa dyskusja o zasadności oraz prawdziwości postawionych w niej tez. Fraenger nie miał dystansu do swojego bohatera, w wielu miejscach jego praca jest oparta na wątpliwej jakości przesłankach, jednak jest ona przede wszystkim wspaniałym popisem erudycji, szczerym zachwytem oraz zbiorem bardzo głębokich analiz, które pozwoliły na nowo spojrzeć na malarstwo Boscha.

Przede wszystkim Fraenger „uporał się” z najistotniejszą z punktu widzenia boschologów kwestią obecności fantastycznych postaci, rodem z koszmarnych snów, które jak odkrył badacz, artysta umieścił głównie na tryptykach, pozwalających mu na tak typowe dla niego panoramiczne ujęcie omawianego tematu. Dowiódł on, i jest to absolutnie fascynująca część jego pracy, że malarstwo Boscha nie jest pochodną choroby psychicznej, jak podejrzewali jedni, ani też próbą zagłuszenia swojego homoseksualizmu czy mniej lub bardziej jawnych grzechów, a głęboko erudycyjnym, teologicznym traktatem, w którym dochodzi do głosu istny konglomerat duchowych dróg. Zobaczmy co wpłynęło na ukształtowanie duchowości Boscha.

’s-Hertogenbosch to dziś miasto, jakich wiele – niewielkie, usytuowane pośrodku dzisiejszej Holandii, liczące obecnie nieco ponad 140 tysięcy mieszkańców. Tymczasem za życia Boscha był to kwitnący i świetnie prosperujący ośrodek handlowy i duchowo-religijny. W XV wieku w ’s-Hertogenbosch mieści się 18 klasztorów, zaś na przestrzeni czterech lat, w okresie 1496-1500 liczba mieszkańców wzrasta o 8 tysięcy. Za ten stan rzeczy z pewnością odpowiadała ożywiona wymiana handlowa, jaką ’s-Hertogenbosch prowadziło praktycznie od początków swojego istnienia, to jest od schyłku XII wieku.

Jak pisze Justin Lewis-Anthony w Circles of Thorns: Hieronymus Bosch and Being Human, miasto słynęło z wybitnych specjalistów: metalurgów, budowniczych organów oraz… targów2. Prasy drukarskiej używano tu już zaledwie 30 lat po wynalezieniu jej przez Gutenberga. W mieście działały prężnie zakony franciszkanów i dominikanów, które ponadto trudniły się prowadzeniem hospicjów, hoteli dla pielgrzymów, a także domów zakonnych dla kobiet. Działał również zakon kartuzów, słynący z wyjątkowej ascezy. „Klasycznych” propozycji było zatem wiele. Dość powiedzieć, że w latach 20. XVI wieku 20 procent mieszkańców ’s-Hertogenbosch należało do którejś z grup wyznaniowych. Z drugiej strony, do miasta wcześnie zawitały echa ruchów i filozofii devotio moderna w postaci konkretnych ugrupowań, jak Bracia i Siostry Wolnego Ducha.

W tym tyglu, w takiej rozmaitości propozycji, Bosch tworzy swoje obrazy, tak indywidualne i tak osobne – choć przecież malarstwo flamandzkie tamtego okresu nie było wolne od ukazywania potworów – które przestrzegały grzeszników przed pochopnym korzystaniem z doczesnych dobrodziejstw tego świata. Pieter Bruegel Starszy, zainspirowany Boschem, w cyklu rycin o siedmiu grzechach głównych, pod postaciami pożerających ludzi zwierząt-grzechów oraz monstrów czyhających na potknięcie człowieka, odmalowuje w 1558 roku ohydę ludzkiej egzystencji.

Pieter Bruegel Starszy Gniew, z cyklu rycin Siedem grzechów głównych | 1556 - 1558

Pieter Bruegel Starszy, Gniew, z cyklu rycin Siedem grzechów głównych | 1556 -1558

Pieter Bruegel Starszy Pożądliwość, z cyklu rycin Siedem grzechów głównych | 1556 - 1558

Pieter Bruegel Starszy, Pożądliwość, z cyklu rycin Siedem grzechów głównych | 1556 – 1558

Jan Madjin korzysta obficie z Boschowego bestiarium, malując wyraźnie inspirowaną nim wersję Kuszenia św. Antoniego.

Jan Mandyn (Mandjin) Kuszenie św. Antoniego | ok. 1550, Frans Hals Museum, Haarlem

Jan Mandyn (Mandjin), Kuszenie św. Antoniego | ok. 1550, Frans Hals Museum, Haarlem

W muzeum w ’s-Hertogenbosch zachowała się jeszcze inna wersja kuszenia świętego, pędzla anonimowego artysty, świadcząca nie tylko o popularności tej historii, ale także poświadczająca wpływ i swego rodzaju modę, jaka zapanowała na malarstwo Boscha. Robiły wrażenie te fantastyczne latające ryby (chyba najczęściej kopiowany motyw), postacie ludzkie o głowach ptaków i szczurów lub myszy.

A co przed Boschem? Malarze późnego średniowiecza i wczesnego renesansu szybko przyswoili sobie mądrość o tym, że potwory i bestie wszelkiego autoramentu, nie dość że robią wrażenie, to jeszcze, a może przede wszystkim, mają wpisany w siebie ozdrowieńczy dydaktyzm. U Boscha zdają się być namalowane dla czystej przyjemności cieszenia oka widza niecodziennym zestawieniem tak nieprzystających do siebie skojarzeń, jak oblicze kota o ludzkim ciele, czy przedstawienie szatana, jakże niespodziewanego, o twarzy ptaka obutego w dzbany (symbol żądzy, a tym samym upadku człowieka), pożerającego i wydalającego na oczach przerażonych piekielników kolejną ofiarę.

Zatrzymajmy się przy arcydziele mistrza. O Ogrodzie rozkoszy ziemskich napisano już bardzo wiele (jednym z ostatnich projektów jest interaktywna mapa obrazu, którą można zobaczyć tu: https://tuinderlusten-jheronimusbosch.ntr.nl/en). Główną osią, na której zasadzały się dotychczasowe komentarze dotyczące obrazu była grzeszność człowieka (Patrick de Rynck, Jak czytać malarstwo – rozwiązywanie zagadek, rozumienie i smakowanie dzieł dawnych mistrzów). Ostatnio ciekawą hipotezę wysnuł hiszpański pisarz Javier Sierra, autor powieści Mistrz z Prado, który zasugerował, aby czytać ten obraz wspak – począwszy od piekła, a skończywszy na otwierającym tryptyk przedstawieniu raju3. Taka interpretacja sprzyjała hipotezie, iż obraz to w istocie zakodowany przekaz, który jest tak naprawdę wyrażeniem myśli bractwa, do którego przynależał Hieronimus – Bractwa Najświętszej Maryi Panny.

Hieronim Bosch Ogród rozkoszy ziemskich, detal | ok. 1500, tryptyk, Museo del Prado, Madryt

Hieronim Bosch Ogród rozkoszy ziemskich, detal | ok. 1500, tryptyk, Museo del Prado, Madryt

To poważane zgromadzenie utworzone zostało w ’s-Hertogenbosch już w 1318 roku. Nie było sektą sensu stricto, a czymś na kształt loży masońskiej z jasno określoną hierarchią i systemem wartości, skupiającą w swoich szeregach najznamienitszych obywateli miasta i regionu (rodziny van Nassau, van Egmond, van Wassenaer, van Brederode, księcia Wiliamar, van Brederode, księcia Wiliama czy… Hieronimusa Boscha). Członkowie bractwa spotykali się w Katedrze św. Jana na tzw. łabędzich ucztach.

Najprawdopodobniej na początku lat 60. XV wieku Hieronimus poznaje Jacoba van Almaengiena (1440-1506), który, jak sugeruje Fraenger, miał przemożny wpływ na jego malarstwo. Rzeczywiście, szukając źródeł ogromnie erudycyjnego malarstwa Boscha, trafia się na swego rodzaju czarną dziurę. Nie wiemy co czyta artysta, do myśli jakich filozofów, poetów i wolnomyślicieli ma dostęp. Możemy jedynie przypuszczać, że Łabędzie Bractwo, składające się z elity brabanckiej tamtych czasów, ma dostęp nie tyko do najnowszych osiągnięć wiedzy, ale także żywo o nich dyskutuje. I właśnie wtedy na scenie pojawia się postać van Almaengiena, o którym wiemy jedynie, że w 1496 roku ochrzcił się w wieku 56 lat w Katedrze św. Jana i również był członkiem Bractwa. Pojawia się wyłącznie „z daty”, gdyż jak przypuszcza Rolf Gross, autor powieści The life and times of Hieronim Bosch, znajomość Boscha i van Almaengiena sięga momentu, kiedy to Jacob, jako nauczyciel Maximiliana Habsburga, miał mu towarzyszyć w inauguracji Karola Zuchwałego na diuka Brabancji, odbywającej się w ’s-Hertogenbosch. Gross zastrzega, że to fikcja, jednak jego powieść jest owocem wieloletnich badań nad życiem Boscha, a opisane w niej zdarzenia są jak najbardziej prawdopodobne. Skoro jego malarstwo przesycone jest wpływami przynajmniej kilku szkół duchowych i nie ma tu miejsca na przypadkowość, skąd ta rozległa wiedza?

Odpowiedź sama ciśnie się na usta – Hieronimus faktycznie musiał przebywać w towarzystwie jednego człowieka, bądź też w kręgu wielu osób, które obeznane z alchemią, kabałą, neoplatonizmem, rozmaitością propozycji z kręgu devotio moderna, żywo o nich dyskutowały i tym samym, wpłynęły na kształtowanie się duchowości samego artysty, jak i jego malarstwa. Fraenger wysnuł wręcz tezę, że malarstwo Boscha jest binarne – z jednej strony należy je rozpatrywać w kategoriach czysto chrześcijańskich, powiedzmy klasycznych, z drugiej strony ten sam obraz przesycony jest podskórnym, opozycyjnym przekazem, będącym pochodną szerokiej wiedzy jego mentora, uwzględniającym myślenie w kategoriach rozmaitych szkół duchowych. Jedną z nich, z pewnością znaną w ’s-Hertogenbosch, byli adamici.

Ta stara, bo sięgająca korzeniami II wieku, sekta, której założycielem był Karpokrates, głosiła pogląd, iż człowiek powinien powrócić do stanu pierwotnej czystości, stanu sprzed popełnienia grzechu pierworodnego. Adamici budzili zgorszenie ojców kościoła tym, że swoje misteria odprawiali nago, na znak powrotu do pierwotnego ładu i szczęśliwości panujących w raju. Jednak ich myśl była o wiele bardziej doniosła niż li tylko paradowanie nago – chcąc naśladować pierwszych rodziców, za wzór cnoty przyjęli ubóstwo. Nie dość na tym – słynęli z głębokiej choć nietypowo realizowanej ascezy, która nakazywała wyzbycie się cielesnych żądz – uznawali, że jeśli współbrat czy współsiostra używa odzienia, aby przykryć swą nagość, a nadto pożądliwie spogląda w stronę nagich konfratrów, to jeszcze nie może być mowy o całkowitym wyzbyciu się swych żądz. Jak łatwo przewidzieć, reakcja wspólnoty chrześcijańskiej była natychmiastowa – adamitów oskarżano o herezję i rozpustę, szerzono o nich nieprawdziwe pogłoski, jakoby podczas ich obrzędów dochodziło do orgii. Myśl adamicka została na wieki uśpiona. Jednak, na fali ruchu devotio moderna, odżyła w XV wieku, przede wszystkim na terenie Czech, gdzie adamici pod postacią pikardów wierzyli, że kieruje nimi Duch Święty i nazywali siebie Synami Bożymi.

Swoje poglądy szerzyli w oddziałach husyckich, co spotkało się z natychmiastową reakcją Jana Žižki, nieprzychylnego tego typu duchowości. Grupa po prześladowaniach uległa rozproszeniu, a część adamitów znalazła schronienie na terenie dzisiejszej Holandii. Adamici przeniknęli do innego sekciarskiego ruchu, jakim byli Bracia i Siostry Wolnego Ducha, którzy działali m.in. na terenie ’s-Hertogenbosch. Wiemy to z dokumentów. Jak pisze Virginia Pitts Rembert, zachowały się „relacje z rozprawy w sądzie biskupim we francuskim miasteczku Cambrai z 1411 roku przeciwko oskarżonemu o herezję karmelicie Willemowi van Hildernissenowi. Był on jednym z przywódców sekty homines intelligentiae z Brukseli, radykalnego odłamu ruchu religijnego aktywnego na terenach Nadrenii i Niderlandów”4. I dalej: „Jej członkowie nazywali siebie Braćmi i Siostrami Wolnego Ducha. Uważali się za wcielenie Ducha Świętego, który da im moc osiągnięcia stanu duchowości odpornej na wszelki grzech. Nawet ciało, podporządkowane pożądaniu, wyzwoli się i będzie można żyć na ziemi w stanie rajskiej niewinności (…). Zasadą grupy była równość między płciami zawarta w samej nazwie. Słowo homines oznacza ludzi w sensie ogólnym; to równoznaczne z uznaniem godności człowieka, opartej na fakcie, że Adam stworzony został na podobieństwo Boga. Nie ma tu rozróżnienia wieku, klasy, godności, majątku… nie ma tu też różnicy jakościowej między mężczyzną a kobietą”5. To właśnie na podstawie tego dokumentu Wilhelm Fraenger wysnuł tezę, jakoby Bosch namalował Ogród rozkoszy ziemskich właśnie dla tej grupy. Zobaczmy zatem co mówi sam obraz.

bosch-ogrod-rozkoszy-ziemskich

Hieronim Bosch Ogród rozkoszy ziemskich | ok. 1500, tryptyk, Museo del Prado, Madryt

Badacze są zgodni, że ten imponujących rozmiarów tryptyk 220 × 390 cm powstał około 1490 roku. Już pierwsze spojrzenie zaświadcza, że mamy do czynienia z dziełem szczególnym, osobnym. Jego lewą stronę wypełnia wizja raju, w którym Chrystus błogosławi Adamowi i Ewie – Chrystus właśnie, a nie Bóg. Pierwsi rodzice, nadzy, skromnie i z wielką atencją wysłuchują jego błogosławieństwa.

Hieronim Bosch Ogród rozkoszy ziemskich, lewy panel | ok. 1500, tryptyk, Museo del Prado, Madryt

Hieronim Bosch Ogród rozkoszy ziemskich, lewy panel | ok. 1500, tryptyk, Museo del Prado, Madryt

Otaczają ich fantastyczne zwierzęta – słonie, żyrafy, koziorożce i mnogość gadów, które Fraenger kwalifikuje jako te z dobrze znanego Boschowi traktatu Historiae Eusebii, przypisywanego Arystotelesowi, opisującego wyprawę Aleksandra Wielkiego do Indii6, tłumaczonego w średniowieczu na dolno- i górnołużycki. Opowieść o wielkim władcy, podbijającym Indie, ukazująca egzotykę i nieznane dotąd oblicze tego świata, zaowocowała wspaniałymi rycinami, na których przedstawiono dzikie zwierzęta – w tym słonie i żyrafy właśnie. Nieco ponad postacią Chrystusa wznosi się wprost z sadzawki fantastyczna budowla, będąca wariacją na temat drzewa życia, którym okazuje się być na obrazie okazała dracena. Wilhelm Fraenger stawia fascynującą tezę, jakoby przeistoczone drzewo życia stanowiło tak naprawdę punkt medytacyjny, a jego środek źrenicę –  w trakcie wpatrywania się w nią osiągano trans7. Byłżeby więc Ogród ośrodkiem transcendencji, punktem, poprzez który i dzięki któremu rozpoczyna się medytację? To jak najbardziej prawdopodobne – dowodzi badacz – który swą tezę oparł na wiedzy o przemożnym wpływie myśli Jacoba van Almaengiena na Boscha .

Spójrzmy na środkową część obrazu, na której nagromadzenie osób i symboli przyprawia o zawrót głowy. Kilkaset osób, na małej powierzchni i przede wszystkim bez odzienia, rozmawia, kosztuje owoców, ujeżdża dzikie zwierzęta, a nade wszystko oddaje się MIŁOŚCI.

Hieronim Bosch Ogród rozkoszy ziemskich, detal, lewy panel | ok. 1500, tryptyk, Museo del Prado, Madryt

Hieronim Bosch Ogród rozkoszy ziemskich, detal, lewy panel | ok. 1500, tryptyk, Museo del Prado, Madryt

Spójrzmy na górę: armia ludzi wypływa z fantastycznych budowli, niektórzy wychodzą z wody do JAJA – symbolu wszechświata, początku, życia. Pośrodku kula ziemska, już z kamieni (nawiązanie do zamknięcia obrazu), a na niej wsparte pary kochanków – a zatem fizyczność nie jest źródłem grzechu. Źródłem grzechu była POKUSA. Drzewa wyrastające z fantastycznych budowli pośrodku przypominają, że możliwy jest powrót do pierwotnego stanu, jeśli będziemy starali się stać drugimi Adamem i Ewą przed popełnieniem grzechu pierworodnego.

Hieronim Bosch Ogród rozkoszy ziemskich, detal | ok. 1500, tryptyk, Museo del Prado, Madryt

Hieronim Bosch Ogród rozkoszy ziemskich, detal | ok. 1500, tryptyk, Museo del Prado, Madryt

Poniżej widzimy sadzawkę, w której przebywają same kobiety, a wokół niej i wokół nich na zwierzętach krążą mężczyźni. Wilhelm Fraenger widzi tu gromadę „joachimowych chłopców” (Joachima z Fiore, jednego z twórców devotio moderna), którzy będą panować w erze Ducha Świętego. „Na planie środkowym szalona kawalkada jeźdźców na dumnych ze swej potencji zwierzętach krąży wokół sadzawki w kształcie jaja, która okazuje się zarodkiem i pępkiem tego rajskiego świata. Pary miłosne i erotyczne towarzystwa zaludniają nie tylko ziemię lecz także wodę i powietrze, co nadaje ogrodowi miłości kosmiczne ramy i religijno-uniwersalne odniesienie znaczeniowe. W tej adamickiej rodzinie panuje przy tym nastrój, który pozwala zachować równowagę między nieokiełznaną miłością zmysłową a cichą wstrzemięźliwością. Jedność części środkowej i lewego skrzydła podkreśla ostre odgraniczenie piekła. W zestawieniu z dwoma jednolicie jasnymi pogodnymi i harmonijnym rajami, inferno stanowi ich mroczną, ziemiście bladą karykaturę”8. I jeszcze: „Malarz wcale nie starał się o to by plemię Adamowe w raju napiętnować jako grzeszne; wręcz przeciwnie – istoty niewinne jak kwiaty bawią się w zacisznym ogrodzie, żyjąc w najlepszej harmonii ze zwierzętami i roślinami a przepełniająca je zmysłowość zdaje się czystą radością i rozkoszą”9.

icobosch

Hieronim Bosch Ogród rozkoszy ziemskich, detal | ok. 1500, tryptyk, Museo del Prado, Madryt

Nadto w środkowej części wszędzie widzimy owoce – maliny, jagody, poziomki i inne, przypominające o pierwszym grzechu, ale będące także źródłem rozkoszy, pożywienia i słodyczy. Przypatrzmy się kwestii fizyczności – Adam w raju nie ma zakrytego przyrodzenia, ale postać w najmniejszej sadzawce pośrodku już tak. Zatem grzech się dokonał – nie ma pełnej możliwości wrócenia do stanu sprzed – bo oczywiście jest śmierć – o czym przypomina piekło – ale namiastka istnieje. Tak jak z wody wychodzą zwierzęta po lewej, tak pośrodku ludzie. Tę część obrazu można czytać od góry do dołu. Na samej górze obserwujemy stan po grzechu pierworodnym, KTÓREGO BOSCH TUTAJ NIE POKAZUJE, ALE ON ISTNIEJE w postaci Chrystusa, którego obecność świadczy o tym, że odkupił on grzech pierwszych ludzi. Piękno tego przekazu tkwi w myśli, że nie ma ziarna, ale jest jego owoc. Ludziom towarzyszą ptaki, będące symbolem płodności i triumfu.

Hieronim Bosch Ogród rozkoszy ziemskich, detal, lewy panel | ok. 1500, tryptyk, Museo del Prado, Madryt

Hieronim Bosch Ogród rozkoszy ziemskich, detal, lewy panel | ok. 1500, tryptyk, Museo del Prado, Madryt

Z kolei na dole, przemieszani, kobiety i mężczyźni tworzą czysty raj, będący powrotem do stanu pierwotnego. Obserwujemy niczym nieskalaną miłość fizyczną, będącą immanentną częścią składową bycia człowiekiem. Zobaczmy – nie ma tu żadnego grzechu! Ludzie spożywają owoce grzechu – nie dlatego, że są grzeszni, a dlatego że przypominają sobie o nim ciągle, że mają pracę do wykonania. Jak pisał Giovanni Pico Della Mirandola (1463-1494) w Mowie o godności człowieka: „Otóż wydaje mi się, że teraz wreszcie zrozumiałem, dlaczego najbardziej szczęśliwą i najbardziej godną wszelkiej czci istotą jest człowiek i czemu zawdzięcza on swą niezwykłą sytuację i wybrany los we wszechświecie, którego zazdroszczą mu nie tylko zwierzęta, ale nawet gwiazdy i duchy ponadświatowe (…). Było tak. Już najwyższy ojciec i architekt Bóg, zgodnie z tajemnymi prawami mądrości, zbudował ten, który widzimy, dom świata, najwspanialszą świątynię boskości. Region ponadniebiański przyozdobił inteligencjami, znajdujące się w eterze globy ożywił, a szpetne i cuchnące części niższego świata wypełnił mnóstwem istot wszelkiego rodzaju. Po dokonaniu tego dzieła artysta zapragnął, aby znalazł się ktoś, kto by potrafił wniknąć w sens tak potężnego dzieła, kochać jego piękno i podziwiać jego wielkość. Przeto po stworzeniu już wszystkiego, rozmyślał (jak o tym świadczą Mojżesz i Timajos) nad powołaniem do życia człowieka. Ale nie było żadnego archetypu, którego nowy twór mógłby być naśladownictwem, ani nie istniało w skarbcu nic, co by powiększyć mogło dziedzictwo (…). Postanowił przeto twórca najwyższy, aby ten, któremu nie mógł dać nic własnego, miał wespół z innymi to wszystko, co każdy z nich dostał z osobna. Przyjął więc człowieka jako dzieło o nieokreślonym kształcie, a po wyznaczeniu mu miejsca w samym środku świata, tak się do niego odezwał: „Nie wyznaczam ci, Adamie, ani określonej siedziby, ani własnego oblicza, ani też nie daję ci żadnej swoistej funkcji, ażebyś jakiejkolwiek siedziby, jakiegokolwiek oblicza lub jakiejkolwiek funkcji zapragniesz, wszystko to posiadał zgodnie ze swoim życzeniem i swoją wolą”. (…) Natura wszystkich innych istot została określona i zawiera się w granicach przez nas ustanowionych. Ciebie zaś, nieskrępowanego żadnymi ograniczeniami, oddaję w twoje własne ręce, abyś swą naturę sam sobie określił, zgodnie z twoją wolą. Umieściłem cię pośrodku świata, abyś tym łatwiej mógł obserwować wszystko, co się w świecie dzieje. Nie uczyniłem cię ani istotą niebiańską, ani ziemską, ani śmiertelną, ani nieśmiertelną, abyś jako swobodny i godny siebie twórca i rzeźbiarz sam sobie nadał taki kształt, jaki zechcesz. Będziesz mógł degenerować się i staczać do rzędu zwierząt; i będziesz mógł odradzać się i mocą swego ducha wznosić się do rzędu istot boskich”. (…) Natomiast rodzącemu się człowiekowi dał Ojciec wszelkiego rodzaju nasiona i zarodki wszelkiego rodzaju życia, które zaś z nich uprawiać będzie, te dojrzeją i owoc swój w nim wydadzą”10.

Możemy wysunąć tezę, że manifest renesansowego filozofa z pewnością był jednym z ważniejszych pism, którymi posiłkowali się adamici. W De hominis dignitate Pico stawia na zjednoczenie człowieka z Bogiem, które stanowi powrót do dawnych, świetnych czasów pobytu w raju, kiedy człowiek był „podobien Bogu”.

Popatrzmy teraz na zamknięcie obrazu.

bosch-zamkniecie

Tryptyk zamknięty, Stworzenie świata

Jest nim kula ziemska, nie tak piękna jak Błękitna Planeta, którą znamy z fotografii NASA, ale szarobura, okolona od góry chmurami, przez które przebija się słońce, padające na fantastyczne budowle, które widzimy w środkowej części tryptyku. Obserwujemy bowiem ziemski glob w momencie kreacji, co uświadamia nam widniejąca w lewym górnym rogu postać Boga-Ojca oraz łacińska inskrypcja „Quoniam ipse dixit, et facta sunt; ipse mandavit et creata sunt” („Bo On przemówił, a wszystko powstało; On rozkazał, a zaczęło istnieć”), będąca cytatem z Psalmu 33, wers 9. Jak pisze o zamknięciu Fraenger: „Już samą koncepcją kuli Bosch stwarza wrażenie prapoczęcia. Jego glob jest biologicznie jednoznacznym odtworzeniem jaja, w którym ziemia, jako zapłodniona tarcza zarodka pływa w wodach morza i deszczowego nieba”11.

Motyw wody jako źródła życia pojawia się po raz kolejny, i nie ostatni – w części piekła również będziemy mogli ją obserwować, choć jak na piekło przystało, będzie ona zamarznięta. Mamy zatem do czynienia z barwną epicką opowieścią, która odsłania nam swój sens dopiero po otwarciu tryptyku i jego choćby pobieżnej analizie. Jak pisze Franger „Jedność części środkowej i lewego skrzydła podkreśla ostre odgraniczenie piekła. W zestawieniu z dwoma jednolicie jasnymi pogodnymi i harmonijnym rajami, inferno stanowi ich mroczną, ziemiście bladą karykaturę”12.

Wydaje się zatem, że Hieronimus Bosch odzyskał swój raj, a przynajmniej jego namiastkę.


Bibliografia:
W. Fraenger, Bosch, Warszawa 2010.
R. Gross, The life and times of Hieronymus Bosch, Pacific Palisades 2011.
J. Lewis-Anthony, Circles of Thorns: Hieronymus Bosch and Being Human, Mowbray 2008.
V. Pitts Rembert, Hieronim Bosch, Warszawa 2006.
P. de Rynck, Jak czytać malarstwo – rozwiązywanie zagadek, rozumienie i smakowanie dzieł dawnych mistrzów, Kraków 2005.


  1. www.tvn24.pl/kultura-styl,8/holandia-odkryto-obraz-hieronima-boscha,615572.html, dostęp: 28. 05. 2016.
  2.  J. Lewis-Anthony, Circles of Thorns: Hieronymus Bosch and Being Human, Mowbray 2008, s. 162.
  3. http://wyborcza.pl/1,75410,16280602,_Ogrod_rozkoszy_ziemskich__po_nowemu__Czy_slynny_obraz.html, dostęp: 28. 05. 2016.
  4. V. Pitts Rembert, Hieronim Bosch, Warszawa 2006, s. 43.
  5. Ibidem, s. 34.
  6. W. Fraenger, Bosch, Warszawa 2010, s. 37.
  7. Ibidem, s. 42.
  8. Ibidem, str. 13.
  9. Ibidem, str. 14.
  10. Giovanni Pico della Mirandola, Mowa o godności Człowieka, w:  https://filspol.files.wordpress.com/2011/10/giovanni-pico-della-mirandola-mowa-o-godnosci-czlowieka.pdf
  11. W. Fraenger, op. cit., s. 24.
  12. Ibidem, s. 25.
Joanna Jasikowska

» Joanna Jasikowska

Na co dzień pisze, po godzinach też pisze :) Gdy nie pisze - czyta i podróżuje.

Portal NiezlaSztuka.net prowadzony jest przez Fundację Promocji Sztuki „Niezła Sztuka”. Jeśli chciałbyś/chciałabyś wesprzeć nas w tworzeniu miejsca w polskim internecie na temat sztuki, które nie ma reklam możesz przekazać nam darowiznę, nawet 1 zł ma dla nas ogromne znaczenie.

Wesprzyj »


2 thoughts on “Raj utracony, raj odzyskany – Ogród rozkoszy ziemskich Hieronima Boscha

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *



ns-wspieram-post

Spodobał Ci się artykuł? Wesprzyj nas »