O czym chcesz poczytać?
  • Słowa kluczowe

  • Tematyka

  • Rodzaj

  • Artysta

Caravaggio. Ścigany i niedościgniony



Lubisz nas czytać? Wesprzyj nas na PATRONITE »

Nie potrafię powiedzieć, kiedy zaczęła się moja fascynacja Caravaggiem. Czy wtedy, kiedy zmęczona bogactwem Luwru, nie będąc w stanie nic odczytać z uśmiechu Mona Lizy, zamarłam w tłumie zagadkowo uśmiechających się turystów, głównie Japończyków, przystając samotnie, w ciszy adekwatnej do sceny umierającej Matki Boskiej, zmęczonej chłopki, odchodzącej w ciszy i rozpaczy żałobników, otulonej ostro czerwonym anturażem?

To jedno z wielu jakże charakterystycznych dla tego barokowego mistrza dzieł odrzuconych przez zamawiających. Rzymskiemu kanonikowi nie spodobało się, że modelką pozującą do postaci Madonny była kochanka malarza, prostytutka z Zatybrza, o urodzie tycjanowskiej piękności.

Caravaggio, Śmierć Marii | 1606, olej napłótnie, 369 × 245 cm, Luwr

Caravaggio Śmierć Marii (Zaśnięcie Marii) | 1606, olej na płótnie, 369 × 245 cm, Luwr

Zachwyciła mnie, wbiła w podłogę cisza i rozpacz żałobników, światło gładzące plecy i szyję Marii Magdaleny, sploty kunsztownej mocno karminowej draperii, zharmonizowanej kolorystycznie z suknią Marii. Jak zwykle u Caravaggia, święci to zwykli ludzie, umęczeni, o pooranych twarzach, spracowanych dłoniach, brudnych i utrudzonych od wiecznej wędrówki nogach. Mimo tych ziemskich atrybutów scena jawi nam się świętą, a światło boskim.

Caravaggio, Śmierć Marii | 1606, olej napłótnie, 369 × 245 cm, Luwr

Caravaggio Śmierć Marii (Zaśnięcie Marii), detal | 1606, olej na płótnie, 369 × 245 cm, Luwr

W okresie Świąt Wielkanocnych, kiedy po raz kolejny przeżywamy paschalną mękę, patrzę świeżym spojrzeniem na obraz, który odwiedzam niemal co tydzień. To Wieczerza w Emaus. Między słowami, między cieniami, między symbolami odczytujemy jego przesłanie, tak ciągle aktualne. Snujące opowieść o tajemnicy w Jerozolimie.

Caravaggio Wieczerza w Emmaus | 1601, olej i tempera jajeczna na desce, 141 × 196.2 cm, National Gallery w Londynie

Caravaggio Wieczerza w Emmaus | 1601, olej i tempera jajeczna na desce, 141 × 196.2 cm, National Gallery w Londynie

Widziałam niemal wszystkie dzieła Caravaggia. Mam bowiem taką manię, że ścigam dzieła ukochanych malarzy po całym świecie, potrafię wydać wszystko, co mam, by spędzić dzień obcując z dziełem ukochanego malarza. Tą miłość do sztuki wpoili mi rodzice. Wolę nie zjeść, ale obejrzeć wystawę i posilić się przy „wieczerzy w Emmaus”.

Długo mieszkałam na Zatybrzu, gdzie chadzałam zaułkami, którymi chodził Caravaggio, bywałam w miejscu, w którym mieszkał i wywoływał waśnie, w tawernie, w której odmówiono mu właściwie podanych karczochów, obsłużono niegrzecznie, w której dobył noża i zranił nieuprzejmego oberżystę. Odwiedziłam miejsce, gdzie mieszkał z kochanką, a potem z kochankiem.

Ottavio Leoni <em>Michelangelo Merisi da Caravaggio </em>| ok. 1621, Biblioteca Marucelliana, Florencja

Ottavio Leoni Michelangelo Merisi da Caravaggio | ok. 1621, Biblioteca Marucelliana, Florencja

Dotarłam do celu swej drogi, do Rzymu, do miejsca, gdzie zmarł ów wielki artysta, zawinięty w płótno, otruty toksynami, co ostatecznie potwierdziło jak umarł. Byłam w celi na Malcie, skąd zbiegł. Ówcześnie z tego więzienia trudniej było uciec niż dzisiaj z Alcatraz.

Właśnie na Malcie w tym roku kończyłam powieść Żona, w kraju na wskroś libijskim. Na początku XVI stulecia Malta była główną siedzibą zakonu Joannitów, którzy zgodzili się po raz pierwszy od kilkuset lat przyjąć kogoś w poczet zakonników, kogoś kto nie miał rekomendacji. Artysta-uciekinier czekał wtedy na papieskie ułaskawienie, za przestępstwa był bowiem wydalony z Rzymu.

Caravaggio Ścięcie św. Jana Chrzciciela, detal | 1608, olej na płótnie, 361 × 520 cm, Konkatedra św. Jana w Valletcie

Caravaggio Ścięcie św. Jana Chrzciciela, detal | 1608, olej na płótnie, 361 × 520 cm, Konkatedra św. Jana w Valletcie

Patrzyłam na jedyny sygnowany obraz artysty, na monumentalne Ścięcie św. Jana Chrzciciela podpisane krwią i widziałam tam Caravaggia podczas papieskiego sądu, upokorzonego i konającego. Wielkiego artystę, jednego z największych w dziejach historii sztuki, który swoim życiem, artyzmem i ściganiem wielkich chwil światłem i pędzlem, sprawił, że z żalem wychodzimy z muzeów.

aravaggio Ścięcie św. Jana Chrzciciela | 1608, olej na płótnie, 361 × 520 cm, Konkatedra św. Jana w Valletcie

Caravaggio Ścięcie św. Jana Chrzciciela | 1608, olej na płótnie, 361 × 520 cm, Konkatedra św. Jana w Valletcie

Rozdział XII

(fragment)

Owego dnia przyszli rano, by jak zwykle podać mu kawał suchara, wody bukłak i wino. „Mistrzowie byli nader łaskawi”, mawiał nadzorca o jednym oku, „powinni cię głodzić, głupcze, zagłodzić na śmierć”. Więzienie było położone u podnóży fortu św. Elma, miało potrójne zabezpieczenia, trzy bramy i mocne sztaby. „Nikt z niego nigdy nie uciekł”, podkręcał wąsa dumny dozorca.

Weszli o świcie i uderzyła ich smuga światła bijąca od okna. Promień słońca wpadał do izby, omiatał pustą pryczę niczym znak od anioła. Wyłamano kraty. Strażnicy przeżegnali się, wyglądało jakby ktoś, siłą boską, bo ludzką się nie dało?! wyważył drzwi.

– Gdzie on, gdzie? – Rozległo się wokoło. Strażnicy rozbiegli się, nawołując i krzycząc, zaglądając we wszystkie kąty.
– Nie ma, nie ma, – zakrzyknęli – przepadł jak kamień w wodzie!
– Zanieście nowiny do Wielkiego Mistrza, Caravaggio zbiegł dziś o świcie.

Wysłano za nim natychmiast pościg we wszystkie strony świata. A on… O świcie dobił do Gozo, a tu z dzikiej skały pod ostańcem wyruszył na Sycylię. Szybki kuter zawiózł go do najbliższego portu, a stamtąd prosto do Messyny. Tam spędził dziewięć miesięcy. Namalował Salome i wysłał do Mistrza Zakonu jako prezent, by mu wybaczył. Na Sycylii, jak wszędzie, znowu zachwycał wszystkich, posypały się zamówienia, wyrazy uznania. To uwierało malarza.

Są tacy ludzie, którzy, kiedy jest dobrze, muszą wszystko zepsuć. I taki był Caravaggio. Niszczył sukcesy. Ale ciągle odradzał się jak feniks z popiołów. I wracał do łaski świata. Kiedy było dobrze, zyskiwał przyjaciół i zamówienia, ale kiedy było świetnie, odzywał się anioł zniszczenia. Caravaggio wtedy wszystko burzył i, tak jak wcześniej w Rzymie czy na Malcie i na Sycylii, znowu musiał uciekać. Wrócił do Neapolu, pod skrzydła swych protektorów – rodzinę da Colonna. To oni wyciągali go zawsze z najgorszych opresji, byli jego najwierniejszymi mecenasami. I wreszcie tam, w Neapolu… zastała go wieść tak oczekiwana – papież mu wybaczył! Otrzymał papieskie ułaskawienie i mógł wrócić do Rzymu. Nareszcie, do Rzymu, tak, tam jest centrum świata i sens wszystkiego. Tam są przyjaciele w tawernach na Zatybrzu, kochanki i kochankowie. Tam wielbi się Prawdziwą Sztukę, jego sztukę. Zatem do Rzymu, wszystkie drogi prowadzą tam! Zorganizował naprędce transport. Pokasłując, w gorączce wsiadł na chabetę, a nabrzeżem puścił łódkę z jednym rybakiem i skrzynią obrazów.

Czy przedtem wyszedł na najwyższą wieżę bastionu św. Elma, skąd jak mówią, rozpościera się „najpiękniejszy widok na świecie”? Czy spojrzał na morze i zapytał się: „Zobaczyć Neapol i umrzeć?”. Nie wiemy, ale jeśli – to było to prorocze… Pod Toskanią kuter zajęli policjanci i zainteresowali się płótnami.

– To moje, nie wolno!! Nie ruszajcie obrazów! – wykrzyknął rozgorączkowany da Merisi. Coś musiał zrobić, bo po całym dniu puścili go wolno. Nocą… Obwinął się w obrazy, by przetrwać do rana i ochronić je. Przed świtem żeglarz podszedł do malarza śpiącego w kołdrze z własnych obrazów.
– Panie, czas w drogę, jedziemy do Rzymu, czy pan wsiądziesz na łódź, czy znowu będziesz szedł brzegiem? – Potrząsnął go za ramię. Bezskutecznie.
– On nie żyje, nie widzisz? – wykrzyknął kolega.
– Ten malarz… Ma oczy wzniesione ku górze, pianę w kącikach ust, patrzy w niebo, ktoś go otruł! A kołdra całunem mu się stała. – Żeglarz uwolnił ciało z płótna, którym Caravaggio był obwinięty niczym faraon. Rozpostarł obraz na toskańskiej plaży i poraził go blask bijący od świętej sceny.
– Jak żył, tak umarł, wśród obrazów – powiedział pierwszy.
– Amen – powiedział drugi i zamknął mu oczy.


Nike Farida, fragment powieści „Żona”
Wyd.: Filia, 2016

 

Nike Farida

» Nike Farida

Polska pisarka mieszkającą w Londynie. Wydała bestsellerową Pannę Młodą o dorastaniu w postkolonialnej Libii, w cieniu rodzącego się terroryzmu. Autorka porusza się wokół fundamentalnej obecnie kwestii cywilizacyjnej w jakiej żyjemy, w splocie bogactwa i udręki świata kultury trzech podstawowych religii monoteistycznych. W marcu 2016 roku ukaże się powieść „Żona”, kontynuacja libijskiej trylogii. Jest historykiem sztuki, przygotowuje doktorat na temat roli Muzy w twórczości znanych malarzy.

Portal NiezlaSztuka.net prowadzony jest przez Fundację Promocji Sztuki „Niezła Sztuka”. Jeśli chciałbyś/chciałabyś wesprzeć nas w tworzeniu miejsca w polskim internecie na temat sztuki, które nie ma reklam możesz przekazać nam darowiznę, nawet 1 zł ma dla nas ogromne znaczenie.

Wesprzyj »


2 thoughts on “Caravaggio. Ścigany i niedościgniony

  1. Marto. dziękuję:))) Nie byłam, czyli od razu wpisuję do sztambucha!Dziękuję za trop i przypomnienie:)) Napiszę!

  2. Pięknie napisane! 🙂 Ja ostatnio trafiłam na „Św. Hieronima” zupełnie niespodziewanie w Muzeum przy klasztorze Santa Maria de Montserrat Abbey w Hiszpanii. Może jeszcze tam nie byłaś… 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *



ns-wspieram-post

Spodobał Ci się artykuł? Wesprzyj nas »