O czym chcesz poczytać?
  • Słowa kluczowe

  • Tematyka

  • Rodzaj

  • Artysta

Polki na Montparnassie



Potrzebujemy Twojej pomocy. Wesprzyj nas »

Alicja Halicka

Doskonale zapamięta pierwsze wrażenie, jakie zrobił na niej Paryż wiosną 1912 roku: miasto pachniało „smażonym tłuszczem i benzyną”, zaś „urocze kobiety, strojne w wyszukane kolory, z olbrzymimi kapeluszami na głowie spacerowały po Polach Elizejskich w ostatnich promieniach słońca, które zachodziło już za Łuk Triumfalny”. Początkowo zajmuje pokój w dosyć drogim pensjonacie, z którego okien widzi katedrę Notre-Dame. „Majątek mojego ojca, oczywiście, pozwoliłby mi żyć wygodniej, ale miałam za punkt honoru prosić jedynie o niezbędne do życia pieniądze” – napisze.

Alicja Halicka, autoportret, sztuka polska, artystki polskie, kobiety w sztuce, polska malarka, niezła sztuka

Alicja Halicka, Autoportret kubistyczny | 1913, fot. pochodzi z książki Sylwii Zientek Polki na Montparnassie, Wyd. Agora, Warszawa 2021

W Paryżu od początku funkcjonuje pod nazwiskiem Halicka. Historia tego pseudonimu pozostaje niewyjaśniona – czy chodziło o ukrycie swoich żydowskich korzeni, czy była to próba zwrócenia na siebie uwagi paryskiego środowiska Polaków, trudno stwierdzić. Zimą Alicja poznaje starszego o jedenaście lat malarza Ludwika Markusa, który przyjechał do Paryża na początku wieku i tuż przed spotkaniem Halickiej przyjął pseudonimu Marcoussis (od nazwy francuskiego miasteczka). Pomysł podsunął mu zaprzyjaźniony z nim Guillaume Apollinaire. Wkrótce obrazy Marcoussisa staną się sławne.

Markus urodził się w Warszawie w zasymilowanej rodzinie żydowskiej, producentów dywanów. Studiował w krakowskiej Szkole Sztuk Pięknych pod kierunkiem Mehoffera, w Paryżu uczęszczał do Académie Julian. Debiutował na paryskich salonach sztuki w 1905 roku. Zaprzyjaźniony z awangardowymi twórcami z Montmartre’u zaczął tworzyć prace kubistyczne. Zanim poznał Alicję spotykał się z Evą Gouel, którą odbił mu jego przyjaciel Pablo Picasso.

W Paryżu prowadził skromne życie, zarabiając na codzienne potrzeby satyrycznymi rysunkami. Związany z kręgami sztuki nowoczesnej poeta i literat André Salmon wspominał:

„[…] podpisywał prawdziwym nazwi­skiem – Markus – żywe rysunki robione dla »Vie Parisienne«, to spotykałem go w Quartier Latin w piwiarniach, gdzie w towarzystwie egzaltowanych rodaków przedstawił mi się pod postacią konspiratora zachwyconego, że konspiruje, i przygotowującego zmartwychwstanie Polski”.

W paryskim klimacie, z powodu wilgoci i chłodu w niedogrzanych lokalach Halicka choruje i spędza czas w domu. Często odwiedza ją Marcoussis. Alicja nie olśniewa urodą – kompleksy wzbudza w niej zwłaszcza duży nos, o którym z pogardą wspominać będzie kiedyś Tamara Łempicka. Jest szczupła i ubiera się skromnie, ciemne włosy i oczy, drobne usta zdradzają ciekawość i wewnętrzną powagę, z jaką traktuje sztukę i swoje aspiracje. „Był doskonałym gawędziarzem, posiadającym zarazem wielki zmysł i obserwacji i zdumiewające poczucie komizmu” – wspominała Halicka. Elegancki, dowcipny, światowy, dużo starszy malarz kubista, którego prace pochwalił sam Degas, zapewne niezwykle imponował młodziutkiej artystce.

Alicja Halicka, Baletnice, kobiety w sztuce, Niezła Sztuka

Alicja Halicka, Baletnice | lata 30. XX wieku, fot. pochodzi z książki Sylwii Zientek Polki na Montparnassie, Wyd. Agora, Warszawa 2021

W 1913 roku Halicka przenosi się na stałe do Paryża – będzie tu żyła przez ponad sześćdziesiąt lat. Początkowo mieszka w pensjonacie przy rue Madame w pobliżu Ogrodu Luksemburskiego i uczęszcza na kursy malarstwa do Akademii Ranson przy rue Le Verrier na Montparnassie, gdzie wykładają nabiści Maurice Denis i Paul Sérusier. Za kilka lat w progach tej uczelni pojawi się Tamara Łempicka i – przez krótki okres – będzie uczyć się malarstwa.

„Nie lubiłam atmosfery Akademii Malarstwa, wolałam pracować sama i nigdy nie mogłam zrozumieć roli i przydatności profesorów. Nie mieli oni żadnego związku z dawnymi mistrzami. Maurice Denis bardzo mnie zachęcał do pracy; nauczanie Sérusiera sprowadzało się przede wszystkim do wykładu o chemii kolorów” – pisała Halicka w książce Wczoraj.

Podobny stosunek do nauki w tej szkole prezentowała Łempicka.

Alicja Halicka, Syreny z fontanny mórz na Placu Zgody w Paryżu, kobiety w sztuce, Niezła Sztuka

Alicja Halicka, Syreny z fontanny mórz na Placu Zgody w Paryżu | niedatowane, źródło: Agra-Art

Zamiast chodzić na zajęcia, Alicja woli kopiować obrazy starych mistrzów w Luwrze. Z kolonią polską nie ma wielu kontaktów. We wspomnieniach wymienia nazwiska kilku mężczyzn, których poznała na początku swojej paryskiej drogi, m.in. Pankiewicza, Zaka i Kislinga. Bywa na herbatkach u Władysława Mickiewicza, którego darzy wielkim szacunkiem.

„Widywałam też od czasu do czasu starą polską malarkę, pannę Olgę Boznańską. […] Wyprostowana, wyniosła, o twarzy zasmarowanej osobliwym zielonkawym makijażem, nosiła staroświecką mantylkę i niekiedy jej rogiem wycierała kurz z obrazu, który chciała właśnie pokazać” – wspomina we Wczoraj, nie odmawiając sobie szczypty złośliwości. Boznańska nie była jeszcze wówczas ani stara, ani zdziwaczała.

Wzmianka o Oldze jest tym bardziej ciekawa, że Halicka nie wspomina portretu, jaki namalowała Boznańska około 1909–1910 roku. Na obrazie zatytułowanym Portret trzech sióstr na pierwszym planie przedstawiona została według opinii ekspertów Maria Rosenblatt (w późniejszym okresie używała nazwiska Fredro-Boniecka), po jej lewej stronie widnieje ciemnowłosa Alicja, po prawej prawdopodobnie kuzynka Karola. Ubrana w jasną suknię Marynia sprawia wrażenie osoby dużo starszej i poważniejszej od Alicji i trzeciej kobiety, choć w istocie była najmłodsza.

Olga Boznańska, Portret trzech sióstr, Alicja Halicka, kobiety w sztuce, sztuka polska, Niezła Sztuka

Olga Boznańska, Portret trzech sióstr | między 1905-1915, Muzeum Narodowe w Krakowie

Bardzo możliwe, że Alicja znała Olgę jeszcze z Krakowa, być może za sprawą profesji swojego ojca. Młode kobiety zapewne pozowały do obrazu, a przynajmniej do początkowych szkiców. W 1913 roku studiująca w Krakowie filozofię Marynia odwiedza siostrę w Paryżu. Być może powodem przyjazdu był ślub Alicji. Doktor Rosenblatt nie był pozytywnie nastawiony do małżeństwa z dużo uboższym od córki artystą i wymógł na niej zawarcie intercyzy.

W lipcu tego roku w merostwie 6. okręgu dwudziestoczteroletnia Alicja bierze ślub z trzydziestopięcioletnim Ludwikiem Markusem. Małżeństwo zostaje też zawarte w katolickim kościele, po uprzednim przyjęciu chrztu przez oboje narzeczonych. Chcąc ułatwić sobie życie we Francji, chrzest przyjęło wielu zasymilowanych artystów żydowskiego pochodzenia, między innymi malarz Roman Kramsztyk, rzeźbiarz Marek Szwarc i jego żona Eugenia, która w swoich wspomnieniach określiła przyczyny konwersji jako „zewnętrzne”, czyli czysto pragmatyczne.

Po ślubie Alicja nie używa nazwiska Markus. Nowy status podkreśla pseudonim „Halicka”, którym konsekwentnie będzie się posługiwać przez resztę życia. W podróż poślubną państwo młodzi udają się na południe Francji (Roussillon), a następnie do Hiszpanii. Po powrocie do Paryża wynajmują małe mieszkanie z pracownią na wzgórzu Montmartre, usytuowanym w wysokiej, stosunkowo nowej kamienicy przy rue Caulaincourt 61. Dom ten oddalony jest zaledwie o kilkaset metrów od bazyliki Sacré-Coeur i pracowni Ba­teau-Lavoir, gdzie znajdowało się atelier Picassa i innych wiodących prym awangardowych twórców.

Alicja Halicka, pejzaż, sztuka polska, artystki polskie, kobiety w sztuce, polska malarka, niezła sztuka

Alicja Halicka, Pejzaż kubistyczny | ok. 1930, fot. pochodzi z książki Sylwii Zientek Polki na Montparnassie, Wyd. Agora, Warszawa 2021

„Za olbrzymią przeszkloną ścianą pracowni rozciągała się północna część Paryża” – wspominała Halicka. W miejscu tym pozostaną aż do 1940 roku.

„Pierwszy rok naszego małżeństwa upłynął spokojnie. Urządzeniem domu zajmował się wyłącznie Marcoussis, który miał dużo gustu i który w wielu wypadkach okazał się prekursorem nowoczesnego wnętrzarstwa. Jako jeden z pierwszych, z Vlaminckiem i Derainem, odkrył i zbierał – jako artysta, szukając jedynie jakości – rzeźby murzyńskie i rzeźby z Oceanii” – wspominała Halicka, nie precyzując, skąd jej mąż czerpał środki finansowe na designerskie szaleństwo.

Alicja jest nie tylko zauroczona mężem, ale też podporządkowana mu we wszystkich kwestiach życiowych. Mieszczańskie lokum i warunki życia na wysokiej stopie prawdopodobnie zawdzięczają wsparciu finansowemu rodziny Alicji. Mąż lubi się dobrze ubierać, przebywać w wygodnie i stylowo urządzonym mieszkaniu – dzięki związkowi z bogatą krakowianką mógł prowadzić życie na odpowiednim poziomie i zajmować się sztuką.

alicja halicka, niezła sztuka

Na obiadach w ich mieszkaniu bywał często Apollinaire, dzięki któremu poznawali wszystkie liczące się osoby ze świata artystycznego. Państwo Markusowie spotykają się też z całą śmietanką artystyczną awangardy: z Picassem, jego ówczesną towarzyszką życia Fernande Olivier, Maxem Jacobem, Juanem Grisem i wielu innymi. Ale chociaż Alicja obok narzeczonej Apollinaire’a, malarki Marie Laurencin, jest jedną z nielicznych kobiet, która funkcjonuje w środowisku awangardy, jej mąż skutecznie ją izoluje.

„Miałam o to lekki żal – napisze po latach – gdyż myślałam, że od razu wejdę w to, co zdawało mi się artystycznym życiem Paryża. (…) Ale niekiedy żałuję, że byłam w życiu widzem, a nie aktorem, że nigdy nie miałam towarzyszy młodości i walki; stąd uczucie odosobnienia i samotności, które napiętnowało mnie na całe życie”.

W owych latach, u progu kariery, Alicja z dużą rezerwą odnosi się do innych kobiet twórczyń. Zawarte we wspomnieniach okrutne komentarze na temat tuszy i wyglądu nielicznego grona artystek, jakie w ówczesnym Paryżu znajdują rozpoznawalność – Suzanne Valadon (matkę malarza Utrillo, byłą modelkę m.in. Henriego de Toulouse-Lautreca) oraz Marie Laurencin, świadczą o tym, że konkurencja wśród kobiet była zajadła. Mężczyźni zostawiali im niewiele miejsca na rynku nowoczesnej sztuki. O ten skrawek terytorium walczono zaciekle, najczęściej wspomagając się pozycją u boku docenionego w środowisku partnera. Niestety, mąż Halickiej pilnował, aby jego małżonka przypadkiem nie podkopała jego własnej pozycji.

„Oboje bardzo dużo pracowaliśmy w latach 1913–1914. […] Nie prowadziliśmy życia światowego, zbyt zajęci pracą. Raz na tydzień chodziliśmy do cyrku Medrano, rzadko do teatru, jak całe pokolenie zwane kubistycznym […], natomiast często do kina, gdzie śledziliśmy przygody Fantomasa, któremu Max Jacob poświęcił wiersz”.

Nowa sztuka, początkowo przyjmowana przez opinię publiczną z dużą rezerwą, zaczyna znajdować amatorów. „Kubizm nie straszył już tłumów, ale też – i to nigdy – nie podbił całkiem burżuazyjnego snobizmu, tak jak to uczynił później surrealizm” – wspominać będzie Halicka.

Alicja Halicka, Martwa natura, kubizm, kobiety w sztuce, Niezła Sztuka

Alicja Halicka, Martwa natura | 1914-1915, Muzeum Narodowe w Warszawie

Zainspirowana pracami męża i poszukujących nowej dyscypliny artystów, młoda malarka także próbuje swoich sił w konwencji kubistycznej. Wkrótce jednak okaże się, że dominujący wpływ starszego i uznanego męża stanie się czynnikiem hamującym jej sztukę. Jak bowiem powiedział Marcoussis, „jeden kubista w rodzinie wystarczy” i tym kubistą jest właśnie on.


Sylwia Zientek, Polki na Montparnassie, kobiety w sztuce, sztuka polska, książka, niezła sztuka

Fragment pochodzi z książki:

Sylwia Zientek

Polki na Montparnassie »

Wydawnictwo Agora
Warszawa 2021



Portal NiezlaSztuka.net prowadzony jest przez Fundację Promocji Sztuki „Niezła Sztuka”. Wszystkie publikacje finansowane są dzięki darowiznom Czytelników. Dlatego Twoja pomoc jest bardzo ważna. Jeśli chcesz wesprzeć nas w tworzeniu tego miejsca w polskim internecie na temat sztuki, będziemy Ci bardzo wdzięczni. Nawet 1 zł ma dla nas ogromne znaczenie.

Wesprzyj »



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *




Niezła Sztuka?
Czytam. Lubię. Wspieram.
Spodobał Ci się artykuł? Wesprzyj nas »