O czym chcesz poczytać?
  • Słowa kluczowe

  • Tematyka

  • Rodzaj

  • Artysta

O dwóch pastelach Stanisława Wyspiańskiego



Obydwa opisywane tutaj dzieła są uważane za jedne z najbardziej rozpoznawalnych pasteli Stanisława Wyspiańskiego. W jego rodzinnym Krakowie był nazywany malarzem kwiatów i dzieci. Jednak artysta nie tylko zajmował się sztukami plastycznymi. To także dramaturg, poeta, twórca witraży, scenograf, jednym słowem wybitna postać okresu Młodej Polski.

Macierzyństwo

Nauki w dziedzinie sztuk plastycznych pobierał u samego Jana Matejki. Nie był jednak artystą, który przejmował wypracowane już wzory. Owszem, ogólne zasady nowej sztuki przyswoił sobie dobrze, równocześnie jednak tworząc swój własny styl. Nie miejsce tutaj na omawianie życia i twórczości Stanisława Wyspiańskiego. Zainteresowanym polecam zapoznać się z powieścią biograficzną pióra Władysława Bodnickiego pt.: Z rodu tytanów.

Stanisław Wyspiański Autoportret

Stanisław Wyspiański Autoportret  |  1894
pastel, papier, Muzeum Narodowe w Poznaniu

Niemniej o jednym wydarzeniu należy wspomnieć, z uwagi na opisywany w tym szkicu obraz. Wyspiański wracając pewnego razu z „nocnej rodaków rozmowy” spotkał na moście wiślanym dziewczynę, która niechybnie chciała się utopić. Odwiódł ją od tego czynu, zaopiekował się nią, a kilka lat później, mimo sprzeciwu otoczenia, pojął za żonę. Tą kobietą była Teofila Teodora Pytko, chłopka z podkrakowskiej wsi, zwana przez artystę Teosią. Miał z nią troje dzieci, w tym najmłodszego Stasia, urodzonego w 1901 roku.

Stanisław Wyspiański, Macierzyństwo, 1902, Muzeum Narodowe w Warszawie

Stanisław Wyspiański Macierzyństwo  |  1902
pastel, papier, 62 ×  46,5 cm, Muzeum Narodowe w Warszawie

W twórczości malarskiej Wyspiańskiego ważne miejsce zajmowały portrety rodzinne, które były ukierunkowane przede wszystkim na motywy związane z macierzyństwem. Powstała cała seria obrazów, na których artysta umieszcza żonę i własne potomstwo. Jedną z takich prac jest dzieło Macierzyństwo, (inne jego tytuły poniżej) powstałe w 1902 roku, gdzie widzimy Teosię Wyspiańską karmiącą synka Stasia. Choć wiadomo było, że małżeństwo ich jest nadzwyczaj niedobrane i to nie ze względu na mezalians, gdyż śluby inteligentów z chłopkami były wówczas w modzie, ale z uwagi na całkowitą odmienność charakterów (on delikatny intelektualista, ona gburowata chłopka), to jednak we wszystkich „rodzinnych” portretach Wyspiańskiego widoczna jest wielka czułość i miłość, jaką darzył on najbliższych. Wykonywał je techniką pastelową i dlatego teraz, gdy oglądam ten obraz w Muzeum Narodowym w Warszawie, to ledwo mogę dojrzeć jego szczegóły, ponieważ w miejscu gdzie jest prezentowany, unosi się bardzo lekkie światło. Mocne bowiem oświetlenie szkodzi pastelom.

Macierzyństwo Wyspiański

Macierzyństwo w Muzeum Narodowym w Warszawie

Gdy Wyspiański zaczął rysować ten portret, Teosia protestowała. Jak to, taka nieuczesana, nieładnie ubrana, dlaczego akurat teraz? Ale on chce właśnie tak, bo w tej chwili nad wyraz dobrze widać siłę macierzyństwa, rozczulającą bliskość dziecka i matki. – Niech ci będzie Stasicku, jeżeli tak uważasz. „Usiadła żona na stołeczku i wzięła malutkiego Stasia na kolana. Kaprysi, popłakuje, trzepie rączkami. Ale już podsuwa mu matka do rozwartych ustek pierś. Uspokoił się w jednej chwili. Przymrużył oczki, paluszki u nóżek kurczy z wielkiego zadowolenia. Ojciec sięga po blok i pastele” 1.

Chochoły

Wyżej wspomniałem, że artysta nazywany był w swym rodzinnym Krakowie „malarzem kwiatów i dzieci”. Trzeba także pamiętać, że stworzył on kilka ciekawych pejzaży posługując się przy ich malowaniu najczęściej techniką pastelową. Pejzaż jednak nie był główną domeną twórczości Wyspiańskiego. Mówiąc wprost, wszystko co tworzył, od malarstwa, poprzez sztukę witrażu, polichromii, projektowania mebli czy wnętrz, po działalność ilustratorską czy scenograficzną, aż do literatury, stawia go w rzędzie osób, które odcisnęły swoje piętno na całej kulturze narodowej przełomu wieków. A już w rodzinnym Krakowie na pewno wzruszył wiele osób swoimi pełnymi nastroju pastelami pokazującymi Planty i Wawel, malowanymi o różnych porach dnia i roku. Stworzył też symbol chochoła. To różany krzew owinięty otuliną ze słomy, która chroni go przed zimowymi mrozami. Sen zimowy, to uśpione życie, które narodzi się na wiosnę, ale także metafora uśpionego w niewoli narodu.

Stanisław Wyspiański Chochoły | 1898-99, Muzeum Narodowe w Warszawie

Stanisław Wyspiański Chochoły  |  1898
pastel, papier, 69 × 107 cm, Muzeum Narodowe w Warszawie

Działalność artystyczna Stanisława Wyspiańskiego to wzajemne przenikanie się twórczości literackiej z malarską. Pojęcie chochoła od razu przywołuje nam na myśl osobę z dramatu Wesele. Jednakże sam obraz powstał przynajmniej dwa lata przed napisaniem przez artystę tego utworu. Czyżby antycypował on wtedy już jego powstanie? Być może, ale jeżeli weźmiemy pod uwagę fakt, że sam twórca pierwotnie zatytułował go Pałuby na Plantach tańczące, a obecny tytuł Chochoły pochodzi dopiero z 1927 roku (zanotowany przez twórcę katalogu dzieł wszystkich artysty), to można co do tego nabrać wątpliwości. Natomiast pewne jest wydarzanie, które zainspirowało Wyspiańskiego do namalowania tego pastelu. Jeden z jego znajomych tak to wspomina: – „Pamiętam, jak idąc raz w nocy Plantami z Wyspiańskim zauważyliśmy naprzeciw muru tzw. „Świętego Michała” grupę krzewów różanych. Było to bardzo wczesną wiosną (…) i róże stały jeszcze w zimowym owinięciu ze słomy. – Niech pan patrzy, one tańczą, one zupełnie tańczą – mówił Wyspiański. Wkrótce potem wymalował tę grupę krzewów w słomianych owijakach, wiodącą prawie że ludzki taniec wśród plantacyjnych kasztanów przy świetle latarni. Całość emanuje aurą niesamowitego snu, wywołując efekt dotknięcia czegoś wymykającego się racjonalnemu poznaniu, czegoś nie z tego świata” 2.

Wyspiański Chochoły

Chochoły w Muzeum Narodowym w Warszawie

Obraz prezentowany jest w osobnej sali Muzeum Narodowego w Warszawie, wśród dwudziestu innych prac artysty. W zdecydowanej większości to pastele, dlatego też eksponowane są one niejako w półmroku, co nadaje im jeszcze większej tajemniczości. Nokturn Chochoły, ten swoisty „sen natury” wyróżnia się moim zdaniem na tle pozostałych dzieł Wyspiańskiego tu zawieszonych, przede wszystkim przezroczystością tonów oraz ich głębokością. Patrząc na owe dzieło z pewnej odległości mamy wrażenie, że widzimy ludzkie figury, które, tak jak to sam Wyspiański powiedział, tańczą, bądź do tego tańca są już gotowe. Tak postrzegał otaczający go świat, prawie że realistycznie, a jednak nie do końca, bo ot choćby ten nokturn, który nasycony jest poezją, refleksją i nostalgią nie pozwala Chochołów jednoznacznie sklasyfikować. Ale nic w tym zaskakującego, bo takie też było całe, nadzwyczaj twórcze, choć krótkie życie tego wybitnego artysty, który żadnym regułom się nie poddawał.


Stanisław Wyspiański Macierzyństwo; Matka karmiąca dziecko; Macierzyństwo, portret żony artysty Teofili z synem Stasiem, 1902,
technika/materiał: pastel, papier żeberkowy z filigranem,
wymiary: 62 × 46 cm.

Stanisław Wyspiański Chochoły; Pałuby na Plantach tańczące, 1898-1899,
technika/materiał: pastel/papier żeberkowy (na tekturze),
wymiary: 69 × 107 cm.


  1. J. Stępniowa, Krajobraz z tęczą. Sylwetki artystów od Wita Stwosza do Dunikowskiego, Warszawa 1976.
  2. Cyt. za: Konrad Niciński Stanisław Wyspiański, Chochoły, www.culture.pl.
Leszek Lubicki

» Leszek Lubicki

Ogromny pasjo­nat sztuki, zawo­dowo z nią nie zwią­zany, ale jak widać praw­dziwa miłość nie wybiera, nasz cudowny ese­ista, zain­te­re­so­wany malar­stwem pol­skim XIX w. oraz fran­cu­skim impre­sjo­ni­zmem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *



ns-wspieram-post

Spodobał Ci się artykuł? Wesprzyj nas »