O czym chcesz poczytać?
  • Słowa kluczowe

  • Tematyka

  • Rodzaj

  • Artysta

♫ Sekrety „Autoportretu” Wojciecha Gersona



Podziel się:

Pośród autoportretów prezentowanych w Galerii Mistrzów Polskich znajduje się wizerunek Wojciecha Gersona. Artysta ten bez wątpienia zasłużył sobie na miejsce w gronie najwybitniejszych twórców XIX-wiecznych – zarówno jako malarz, jak i wieloletni organizator życia kulturalnego. Mimo to jest dziś postacią raczej niedocenianą, a jego dorobek – choć łatwo rozpoznawalny dla specjalistów – jest niemal nieznany szerszej publiczności.

Wojciech Gerson Autoportret

Wojciech Gerson Autoportret  |  1893
olej, płótno, 49 × 38,5 cm, Muzeum Miasta Łodzi, © Kolekcja Krzysztofa Musiała

Wojciech Gerson urodził w 1831 r. Jego rodzice – Wojciech i Antonina z Dietrichów – nie mieli polskich korzeni: przodkowie ojca wywodzili się z Belgii i Francji, zaś dziadek od strony matki przybył do Warszawy z Niemiec. W domu Gersonów kultywowano jednak polskie tradycje patriotyczne i w takim też duchu wychowywał się przyszły malarz, co niewątpliwie wpłynęło na jego późniejszą twórczość.

wojciech gerson

Wojciech Gerson, fot. CBN Polona

Wojciech Gerson przez całe życie związany był z Warszawą. Tam rozpoczynał swoją edukację w Szkole Sztuk Pięknych, tam – z wyjątkiem kilku lat poświęconych na studia w Petersburgu i Paryżu – tworzył oraz rozwijał działalność kulturalną. Właśnie w Warszawie znajdowała się przed II wojną światową większość dzieł malarza, spośród których do naszych czasów dotrwała zaledwie niewielka część. W trakcie powstania warszawskiego spłonęły m.in. rodzinne archiwalia, a także liczne szkice i obrazy.

Obecnie najlepsze wyobrażenie o twórczości artysty daje spisany przez niego samego katalog obejmujący ponad 500 pozycji. Wiele z wymienionych tam prac to wielkoformatowe płótna o treści historycznej, wpisujące się w dominującą w XIX stuleciu konwencję malarstwa akademickiego. Zgodnie z obowiązującymi wówczas zasadami, podstawowym kryterium oceny dzieła był jego temat –  szczególnie ceniono zaś wątki historyczne, stąd ich ogromna popularność. Wśród polskich malarzy sięganie do dawnych dziejów było ponadto podyktowane współczesnymi realiami politycznymi.

W kraju, który od kilkudziesięciu lat znajdował się pod zaborami, artyści za swój obowiązek uważali walkę o zachowanie ojczystej kultury, sztukę traktując – zgodnie ze słowami Jana Matejki – jak „pewnego rodzaju oręż”. Podobnie rolę artysty postrzegał Gerson i właśnie dlatego, zwłaszcza po upadku powstania styczniowego, poświęcił się niemal wyłącznie przywoływaniu ważnych momentów z historii Polski, tworząc dzieła, takie jak Opłakane apostolstwo (1866) czy Śmierć Przemysława (1881).

wojciech gerson, smierc przemyslawa

Wojciech Gerson Śmierć Przemysława  |  1881
olej, płótno, 154 × 231 cm, Muzeum Narodowe w Warszawie

Jego obrazy były zawsze starannie zakomponowane i odznaczały się perfekcyjnym rysunkiem, jednak już niektórzy ówcześni krytycy oceniali je jako zbyt teatralne i sztywne, zwłaszcza w porównaniu z ekspresyjną twórczością Matejki. Nie wywołując tak silnych emocji, o wiele szybciej popadły w zapomnienie i nie weszły do kanonu narodowych wyobrażeń z taką siłą, jak dzieła krakowskiego malarza.

cmentarz w gorach, wojciech gerson

Wojciech Gerson Cmentarz w górach  |  1894
olej, płótno, 67 × 100 cm, Muzeum Narodowe w Warszawie

Znacznie większą oryginalność osiągnął Gerson w malarstwie pejzażowym, które – nie stanowiąc przecież jego głównej działalności – okazało się najbardziej inspirujące dla następnych pokoleń. Artysta zaczął studiować krajobrazy na początku lat 50. XIX w., kiedy wraz z kolegami z warszawskiej Szkoły Sztuk Pięknych wszedł w skład nieformalnej grupy, nazwanej później przez badaczy „grupą Olszyńskiego” lub „warszawską cyganerią”. Młodzi twórcy, buntując się przeciw idealizującej, sielankowej konwencji dominującej w malarstwie, pragnęli poszukiwać w sztuce prawdy, głównie poprzez bezpośrednią obserwację natury. Wspólnie organizowali wycieczki krajoznawcze, podczas których zbierali materiały – przede wszystkim szkice, wykorzystywane później do tworzenia obrazów ukazujących rodzimy, nieupiększony krajobraz. Na ich płótnach rozpoznać można doskonale znane – choć dotąd mało zajmujące malarzy – elementy,  na przykład pospolite drzewa, jak wierzby czy topole. Wyraźne akcentowanie polskości przedstawianych widoków stało się wyróżnikiem ich twórczości, nadającym jej charakter narodowy – tak istotny w okresie zaborów.

(od lewej stoją) Wojciech Gerson, Józef Simmler, Marcin Olszyński, (od lewej siedzą) niezidentyfikowany mężczyzna, Franciszek Kostrzewski i Juliusz Kossak | 1858-60, fot. Polona

(od lewej stoją) Wojciech Gerson, Józef Simmler, Marcin Olszyński, (od lewej siedzą) niezidentyfikowany mężczyzna, Franciszek Kostrzewski i Juliusz Kossak | 1858-60, fot. Polona

Choć artyści z grupy Olszyńskiego nie posunęli się do rewolucyjnego kroku, jakim byłoby malowanie wyłącznie w plenerze, a swoje pejzaże ostatecznie komponowali w pracowniach, to ich podejście było zjawiskiem zupełnie świeżym na gruncie polskim. Nawet krytyczny wobec starszego pokolenia Stanisław Witkiewicz uważał ich działalność za właściwy początek rozwoju polskiej sztuki.

Do malarstwa pejzażowego Gerson powrócił na dobre już jako dojrzały artysta w latach 80. XIX w. Zafascynowały go wówczas Tatry, których urok odkrył dla polskiego malarstwa jako jeden z pierwszych. W swoich późnych pracach z dużym realizmem odtwarzał podhalańską przyrodę, ukazując jednocześnie jej romantyczną aurę tajemniczości i potęgi. Według Andrzeja Pieńkosa w tatrzańskich widokach udało się Gersonowi połączyć „drobiazgową obserwację przyrody, wrażliwość na jej zmienność […] z wizjonerstwem”.

wojciech gerson, zwal skalisty w dolinie

Wojciech Gerson Zwał skalisty w dolinie Białej Wody w Tatrach  |  1892
olej, płótno, 80,5 × 65,5 cm, Muzeum Narodowe w Warszawie

Poza ogromnym dorobkiem malarskim, obejmującym także sceny rodzajowe czy religijne, tym co zapewnia Gersonowi trwałe miejsce w historii polskiej sztuki jest jego działalność publicystyczna (swoje artykuły i recenzje zamieszczał aż w dwudziestu czasopismach) oraz organizatorska. Jeszcze w trakcie paryskich studiów malarz podejmował starania, aby zintegrować tamtejszą Polonię, m.in. organizując w Caffé de la Regence zebrania polskich inteligentów. Jego niespożyta energia okazała się jeszcze bardziej potrzebna w rodzinnej Warszawie, dokąd wrócił po zaledwie dwóch latach spędzonych we Francji. W czasach, gdy władze rosyjskie blokowały większość artystycznych inicjatyw, warszawscy twórcy przez lata praktycznie nie mieli gdzie się kształcić ani pokazywać swoich prac. Ogromną zasługą Gersona była chociażby walka o utworzenie Towarzystwa Zachęty Sztuk Pięknych – instytucji wystawienniczej, która wspierała artystów, m.in. poprzez stypendia. Jeszcze bardziej znacząca wydaje się jednak trzydziestoletnia działalność pedagogiczna Gersona, która wypełniła lukę po zlikwidowanej w 1863 r. Szkole Sztuk Pięknych.

wojciech-gerson-z-uczniami

Wojciech Gerson z uczniami

O tym, że Gerson stał się swego rodzaju instytucją, świadczy częste używanie sformułowania „szkoła Gersona”, mimo że malarz nigdy żadnej placówki nie założył. Udało mu się natomiast zgromadzić dookoła siebie spore grono uczniów. Był tak popularnym nauczycielem, że „ktokolwiek […] w Warszawie i Królestwie marzył o karierze artystycznej dla siebie lub swego dziecka, udawał się od razu do pracowni Gersona”. Pracę pedagogiczną malarz rozpoczął w 1860 r. w Instytucie Głuchoniemych, siedem lat później otworzył dla studentów prywatną pracownię, a od 1871 r. związany był z Klasą Rysunkową – instytucją powołaną w miejsce zamkniętej Szkoły Sztuk Pięknych. Trudno oszacować dokładną liczbę uczniów Gersona, było ich jednak co najmniej dwustu pięćdziesięciu. Wśród nich wymienić można wielu słynnych później artystów, m.in. Józefa Chełmońskiego, Józefa Pankiewicza, Władysława Podkowińskiego, Jana Stanisławskiego czy Leona Wyczółkowskiego. Do swojej pracowni przyjmował także kobiety, które miały wówczas niewiele możliwości artystycznej edukacji na wysokim poziomie. Nic dziwnego, że niemal wszystkie polskie malarki, którym udało się odnieść sukces zaczynały naukę u Gersona.

Wojciech Gerson ze studentami, fot. asp.waw.pl

Wojciech Gerson ze studentami, fot. asp.waw.pl

Studenci Gersona zgodnie uważali go za doskonałego, pełnego pasji pedagoga, który uczył nie tylko perfekcyjnego warsztatu, ale także zdolności obserwacji. „Zalecał, aby nie opuszczać żadnej sposobności, nastręczającej się do studiowania natury, tak w stanie spokoju, jak i w stanie ruchu”, wspominał Józef Chełmoński. Choć Gerson był zdecydowanym przeciwnikiem impresjonizmu, to przekazywał uczniom swoją wrażliwość na oświetlenie. Szanował przy tym ich indywidualność, pozwalając w swojej pracowni na dużą dowolność w zakresie wykorzystywanych technik czy tempa pracy. Zdając sobie sprawę ze skromnych możliwości kształcenia w Warszawie, zachęcał studentów do dalszego rozwoju, wspierając ich zagraniczne wyjazdy, szczególnie do Paryża, który w końcu XIX wieku na dobre przejął funkcję artystycznej stolicy świata. Według słów Chełmońskiego, jego zaangażowanie w pracę nauczyciela wychodziło poza mury pracowni: „(…) będąc nad wszelki wyraz zapracowanym i strudzonym, przychodził jeszcze nieraz do tych różnych nor nadwiślańskich, w których mieszkaliśmy, aby nas uczyć i zachęcać do wytrwania”. O zdolnościach pedagogicznych Gersona najdobitniej świadczy jednak fakt, że pośród jego uczniów znalazło się tak wiele wybitnych indywidualności, które miały decydujący wpływ na rozwój polskiej sztuki w końcu XIX stulecia.

Na portrecie własnym prezentowanym w Galerii Mistrzów Polskich Gerson przedstawił się jako starszy już mężczyzna. Obraz powstać musiał niedługo przed jego śmiercią w 1901 r. Całkowicie posiwiałe włosy i broda wyraźnie wskazują, że wizerunek jest późniejszy niż dwa inne autoportrety artysty namalowane w latach 1875 i 1885, a obecnie przechowywane w warszawskim Muzeum Narodowym.

Poza zmianami wynikającymi z wieku malarza, opisywane obrazy są do siebie dość podobne: na wszystkich postać ukazana jest w popiersiu, na ciemnym, neutralnym tle. Co więcej – na przedstawieniach z 1885 r. i z Muzeum Miasta Łodzi artysta przybiera niemal taką samą pozę, z sylwetką w trzech czwartych zwróconą do widza, postawę bardzo naturalną, gdy maluje się swoje lustrzane odbicie. Tym co nade wszystko łączy opisywane wizerunki jest jednak poważny, a wręcz surowy wyraz twarzy. Pasuje on poniekąd do zachowanych wspomnień na temat Gersona, który cieszył się ogromnym autorytetem, a swoją rolę traktował niezwykle serio, twierdząc, że artysta winien być „kapłanem i apostołem swoich idei w sztuce”. Mimo owych pozorów srogości, malarz zapisał się w pamięci uczniów jako człowiek bardzo ciepły: „Poważny, lecz serdeczny w obejściu, gdy zrzucił z siebie profesorską togę, stawał się gościnnym gospodarzem i w domu swym ugaszczał kochającą go młodzież, bawiąc się z nią wesoło”.

W ciągu 70-letniego życia Wojciecha Gersona sztuka doznawała gwałtownych przemian, do głosu dochodziły coraz to nowe tendencje, nieraz bardzo odległe od jego dość konserwatywnych przekonań. Gerson nade wszystko uważał się za twórcę obrazów historycznych, które u zarania XX stulecia mogły wydawać się już nieco anachroniczne. Mimo przywiązania do akademickiej tradycji, nie można jednak artyście odmówić ogromnego wpływu na rozwój polskiego malarstwa przełomu wieków. Zwłaszcza swoją twórczością pejzażową, jak i pracą pedagogiczną położył podwaliny pod to, co uważane jest obecnie za największe artystyczne osiągnięcia epoki. Chociażby dlatego należy przypominać o jego dorobku i dlatego warto nieco dłużej zatrzymać się przy jego wizerunku.


Dzieło do zobaczenia w Muzeum Miasta Łodzi:



Poczytaj inne artykuły na temat dzieł z Muzeum Miasta Łodzi »

 

Joanna Jaśkiewicz

» Joanna Jaśkiewicz

Absolwentka historii sztuki i pedagogiki, zawodowo zajmuje się edukacją muzealną. Zafascynowana polskim malarstwem XIX w., a zwłaszcza twórczością kobiet w tym okresie. Miłośniczka autoportretów.


ns-wspieram-post

Spodobał Ci się artykuł? Wesprzyj nas »