O czym chcesz poczytać?
  • Słowa kluczowe

  • Tematyka

  • Rodzaj

  • Artysta

♫ Kobieta zaklęta w obrazie, czyli o autoportrecie Olgi Boznańskiej



Play

Melancholijne spojrzenie dużych oczu, lekki uśmiech, włosy upięte w staroświecki kok, ciemna suknia zapięta wysoko pod szyję. Tak Olga Boznańska prezentuje się na swoim autoportrecie z kolekcji Krzysztofa Musiała. Niemal tak samo wygląda na licznych swoich podobiznach malarskich oraz fotograficznych. I choć jej wizerunek jest doskonale znany, a twórczość na wskroś przebadana, to najsłynniejsza polska malarka pozostaje do dziś postacią niezwykle enigmatyczną.

Olga Boznańska Autoportret z pędzlem i kwiatami, ok. 1906

Olga Boznańska Autoportret z pędzlem i kwiatami  |  ok. 1906
olej, deska, 48,7 × 36,3 cm, © Kolekcja Krzysztofa Musiała


Olga Boznańska urodziła się w 1865 r. w Krakowie. Jej rodzicami byli: Eugenia Mondan, nauczycielka o francuskich korzeniach, i inżynier Adam Boznański. Matka wcześnie dostrzegła talenty swoich córek – plastyczny Olgi oraz muzyczny jej młodszej siostry, Izy – i konsekwentnie je rozwijała. To dzięki niej malarka od dziecka pobierała systematyczne lekcje rysunku, które kontynuowała na Wyższych Kursach dla Kobiet Adriana Baranieckiego. Rodzice wspierali kształcenie zdolności Olgi nawet po osiągnięciu przez nią dorosłości, co nie było częste w przypadku XIX-wiecznych adeptek sztuki. Przeciwnie, podjęli bardzo odważną, jak na ówczesne realia, decyzję o wysłaniu 21-letniej córki na zagraniczne studia artystyczne. Na miejsce jej pobytu wybrali Monachium, które wydawało się bezpieczniejsze niż Paryż i gdzie działała liczna polska kolonia artystyczna, do której należeli znajomi Boznańskich: Józef Brandt i Alfred Wierusz-Kowalski 1.

Mimo wyjątkowej troski o talent Boznańskiej, wpływ rodziny na jej osobowość nie był jednoznacznie pozytywny. Już pierwsza biografka malarki, Helena Blum, opierając się na opiniach jej przyjaciółek, zauważała, że „artystka wyniosła z domu rodzicielskiego nalot melancholii i pewien balast przestarzałych konwenansów. (…) matka Olgi była (…) istotą przewrażliwioną i przeczulenie to przekazała obu córkom”2. Podobny pogląd prezentują współcześni badacze, na przykład Joanna Sosnowska, według której „(…) oboje Boznańscy odgrodzili swoje córki od świata, młodsza przypłaciła to chorobą psychiczną, starsza dziwaczała latami (…). Klucz do zagadki życia Boznańskiej tkwi w jej dzieciństwie, co do tego byli zgodni wszyscy badacze”3.

Olga Boznańska z japońską parasolką, 1839, Muzeum Narodowe w Krakowie

Olga Boznańska z japońską parasolką, 1839, Muzeum Narodowe w Krakowie

Tymczasem jednak młoda malarka po wyjeździe do Monachium, w oddaleniu od rodzinnego domu wyraźnie rozkwitała. Wiadomo, że prowadziła dość bujne życie towarzyskie, zapisując się w pamięci znajomych jako „miła i wesoła panienka”4. Również jej kariera rozwijała się pomyślnie: już w trzy lata po przyjeździe zaczęła prowadzić własną pracownię i za radą Józefa Brandta zaprzestała regularnych studiów5, a zaledwie kilka lat później, w 1895 r., została zaliczona przez berlińskie pismo „Bazar” do dwunastki najlepszych artystek europejskich6.

W okresie monachijskim nie brakowało w życiu Boznańskiej wielbicieli, ale tylko z jednym z nich połączyła ją poważniejsza relacja. Mowa o Józefie Czajkowskim, z którym nawet się zaręczyła. Związek ten nie przetrwał jednak długo, zerwany w 1900 r. przez Czajkowskiego za pomocą nieprzyjemnego w tonie listu. Właśnie to wydarzenie Helena Blum uważa za przełomowe w życiu malarki. Z pewnością nie otrząsnęła się po nim łatwo, wiadomo, że wykonany przez siebie portret Czajkowskiego przechowywała w pracowni do końca życia7.

Olga Boznańska Portret Józefa Czajkowskiego | 1894, Muzeum Narodowe w Krakowie

Olga Boznańska Portret Józefa Czajkowskiego | 1894, Muzeum Narodowe w Krakowie

Olga Boznańska, Wnętrze pracowni, ok. 1894, Muzeum Narodowe w Warszawie

Olga Boznańska Wnętrze pracowni ok. 1894, Muzeum Narodowe w Warszawie

Jeszcze przed rozstaniem z Czajkowskim artystka podjęła dwie ważne decyzje. Po pierwsze, nie przyjęła proponowanej jej przez Juliana Fałata posady w krakowskiej Szkole Sztuk Pięknych. Choć propozycja była atrakcyjna, a Boznańska byłaby pierwszym wykładowcą-kobietą, to zdecydowanie nie zamierzała wracać do rodzinnego miasta, obawiając się „wpadnięcia w ręce całej tej zgrai, która mi mojej swobody i wyobrażonego szczęścia zazdrości”8. Malarka postanowiła natomiast przenieść się do Paryża, ówczesnej stolicy kulturalnego świata. Decyzja o przeprowadzce podyktowana była przede wszystkim względami artystycznymi, bo właśnie do stylu twórców francuskich było Boznańskiej bliżej niż do „ciemnych sosów monachijskich”.

Malarka zamieszkała w Paryżu w roku 18989, co zbiegło się z osiągnięciem przez nią artystycznej dojrzałości. Mniej więcej wtedy porzuciła całkowicie technikę oleju na płótnie, wypracowując charakterystyczny dla siebie sposób malowania na sucho na tekturze, co pozwalało stłumić barwy i uzyskać efekt swoistej dematerializacji10. Warto dodać, że malarka nie przywiązywała wagi do starannego przygotowania podobrazia i narzędzi, a wybrana przez nią technika nie należała do trwałych, co jest dziś dużym problemem dla konserwatorów11.

W Paryżu Boznańska poświęciła się głównie malarstwu portretowemu, któremu nadawała niezwykle oryginalny styl. Postacie z jej obrazów wydają się zawsze lekko przymglone, niemalże niematerialne. Uwydatnione są tylko ich dłonie i twarze, a przede wszystkim oczy, które „same w sobie stanowią (…) dzieło”12. Charakterystyczny styl artystki wynikał poniekąd z przyjętej przez nią techniki, jak i z otoczenia, w jakim pracowała. Wiadomo, że najchętniej malowała w godzinach popołudniowych, w świetle przytłumionym zasłonami, a w jej atelier nieustannie unosił się dym papierosowy.

W późniejszych latach na postępującą dematerializację postaci na obrazach Boznańskiej mogła wpływać także pogłębiająca się choroba oczu13.

Kariera Boznańskiej po przyjeździe do Paryża rozwijała się pomyślnie. Wiele wystawiała, ciesząc się na ogół uznaniem krytyków, zdobywała liczne nagrody. Nie narzekała także na brak zamówień, w szybkim tempie udało jej się bowiem pozyskać międzynarodową klientelę14. W rezultacie tuż przed I wojną światową znajdowała się u szczytu swojej kariery.

Wojna zmieniła bardzo wiele w najbliższym otoczeniu artystki – wielu znajomych opuściło Paryż, samo miasto zaczęło dynamicznie się przekształcać, rynek sztuki doznał załamania, a sama malarka zaczęła mieć problemy materialne15. Symbolicznie zakończył się wiek XIX, którego częścią Boznańska zdecydowała się pozostać już na zawsze. Właśnie w okresie międzywojennym zrodził się owiany legendą wizerunek artystki – zdziwaczałej, osamotnionej, otoczonej psami i oswojonymi myszkami.

Olga Boznańska w pracowni paryskiej, fot. nieznany, ok. 1930, Towarzystwo Historyczno-Literackie, Biblioteka Polska w Paryżu

Olga Boznańska w pracowni paryskiej, fot. nieznany, ok. 1930, Towarzystwo Historyczno-Literackie, Biblioteka Polska w Paryżu

Niewątpliwie malarka pozostawała niebywale odporna na zmiany: do końca życia nosiła XIX-wieczną suknię, a lampę naftową pozwoliła wymienić na elektryczną dopiero w 1937 r.16 Nie do końca prawdziwe jest jednak twierdzenie o jej całkowitej izolacji od świata zewnętrznego. W dalszym ciągu uczestniczyła w życiu kulturalnym miasta, zaś przez jej pracownię przewijali się liczni znajomi, miłośnicy jej talentu, a nawet uczniowie17. Rzeczywiste były natomiast pogłębiające się kłopoty materialne artystki, która nawet u szczytu sławy nie była w stanie utrzymać się z malarstwa, a dochody czerpała z kamienicy w Krakowie18.

Swój ekscentryczny wizerunek Boznańska w dużej mierze wypracowała sama, świadomie decydując się na niepodążanie za aktualnymi modami. Stąd archaiczna suknia „pełna szpilek, którymi (artystka) spinała rozłażący się materiał” i staroświecka fryzura19. Całości obrazu dopełnia melancholijny wyraz twarzy i nieodłączny papieros. Taki obraz utrwalały liczne fotografie i autoportrety, które rozpowszechniane były przez prasę. Jak pisze Renata Higersberger „artystka doskonale wykreowała swój wizerunek medialny”20.

Olga Boznańska

Olga Boznańska, fot.: tuttartpitturasculturapoesiamusica.com

Portrety własne odegrały w owej autokreacji szczególną rolę, bowiem Boznańska uwieczniała siebie tak, jak chciała być postrzegana. Autoportretów stworzyła przy tym wyjątkowo dużo, bo co najmniej trzydzieści21. Pierwsze z nich powstały jeszcze w okresie monachijskim, ostatnie pod koniec życia. Część z nich stworzyła wyłącznie na własny użytek, np. na odwrociach wcześniejszych obrazów; wiele pełniło jednak funkcję reprezentacyjną – malowane były na zamówienie albo w celu eksponowania na wystawach22. Bez wątpienia odegrały więc dużą rolę w kreowaniu charakterystycznego wizerunku malarki.

Potwierdzać to może fakt, że obrazy te są zaskakująco mało różnorodne. O ile prace powstałe w okresie monachijskim prezentują jeszcze różne rozwiązania kompozycyjne, o tyle te z Paryża różnią się jedynie detalami, takimi jak obecność pędzli, fartucha malarskiego czy kapelusza. Do ostatecznego wypracowania przyjętego przez Boznańską schematu doszło około roku 1906, kiedy to stworzyła wyjątkowo dużo autoportretów. Właśnie w tym czasie namalowany został obraz,  znajdujący się w kolekcji Krzysztofa Musiała, który jest bardzo dobrym przykładem stosowanych przez malarkę rozwiązań. Obraz utrzymany jest w dość stonowanej gamie barwnej. Artystka prezentuje się na nim w swojej ciemnej, staromodnej sukni, na którą narzucony jest roboczy fartuch. W ręku trzyma pędzle, w dolnej części obrazu pojawiają się także czerwone kwiaty, stanowiące wyrazisty akcent kolorystyczny. Te ostatnie elementy nie są jednak szczególnie istotne – stanowią po prostu część otoczenia artystki i nie zawsze występują na jej autoportretach. Cała sylwetka zaznaczona jest niedbałymi pociągnięciami pędzla i zlewa się z tłem. W centrum uwagi zawsze pozostaje twarz, której wyraz na wszystkich portretach własnych pozostaje niezmienny. Malarka wpatruje się w widza, „smutna, z błyszczącymi, jakby wilgotnymi oczyma i nikłym uśmiechem na ustach”23. Na kolejnych autoportretach zmienia się tylko wiek artystki – choć na co dzień odejmowała sobie konsekwentnie kilka lat24, to na obrazach nie ukrywała zmian spowodowanych upływem czasu.

Olga Boznańska Autoportret z pędzlem i kwiatami

Olga Boznańska Autoportret z pędzlem i kwiatami, detal | ok. 1906

Można by sądzić, że ktoś, kto maluje tak często własną twarz, czuje szczególną potrzebę ekspresji. Trudno jednak posądzić o to Boznańską, która na swoich wizerunkach wydaje się wyjątkowo niedostępna. Jej niezmienna mimika jest rodzajem maski skrywającej sekrety malarki. Nic dziwnego, że Zygmunt Pusłowski, oglądając jeden z jej autoportretów, odniósł wrażenie, że „jest wspaniały (…) – jako styl. Ale to może być równie dobrze jakaś aktorka jak panna Olga, kiedy zna się rzeczoną pannę Olgę”25.

Dlaczego artystka tak chętnie malowała swoją twarz, nie pozwalając sobie zarazem na wyrażanie emocji? Badacze życiorysu malarki od lat szukają odpowiedzi na to pytanie. Być może wskazówką jest okres, w którym stworzyła wyjątkowo dużo portretów własnych, nadając im zarazem jeden, niezmieniany odtąd schemat, czyli okolice 1906 roku. Właśnie wtedy zmarł jej ojciec, z którym zapewne łączyła ją silna więź i który w ostatnich latach życia, wymagając stałej opieki, mieszkał z nią w Paryżu. Trudno jednak potwierdzić, czy ten trop jest trafny. Pewne jest jedynie, że mniej więcej w tym samym okresie malarka „zatrzymała się w czasie”. Mimo wyjątkowo licznych opracowań biograficznych Boznańska pozostaje postacią niezwykle tajemniczą, a jej autoportrety – zamiast rozjaśniać, tylko bardziej gmatwają obraz.


  1. H. Blum, Olga Boznańska. Zarys życia i twórczości, Kraków 1964, s. 7-13.
  2. Ibidem, s. 11.
  3. J. Sosnowska, Poza kanonem. Sztuka polskich artystek 1880-1939, Warszawa 2003, s. 94.
  4. H. Blum, Olga Boznańska 1865-1940. Materiały do monografii, Warszawa 1949, s. 11.
  5. H. Blum, Olga Boznańska. Zarys… op. cit., s. 13-16.
  6. Słownik artystów polskich i obcych w Polsce działających. Malarze, rzeźbiarze, graficy, t. I, Warszawa 1971, s. 222.
  7. H. Blum, Olga Boznańska. Zarys… op. cit., s. 36, 56.
  8. J. Sosnowska, op. cit., s. 93.
  9. H. Blum, Olga Boznańska. Zarys… op. cit., s. 45.
  10. Ibidem, s. 66.
  11. Więcej o problemach konserwatorskich z malarstwem Boznańskiej: A. Lewandowska, „Paleta złamana na dwoje…” Malarstwo Olgi Boznańskiej okiem konserwatora, w: Olga Boznańska (1865-1940), Warszawa 2015, s. 55-61.
  12. A. Potocki, Listy z Paryża (Olga Boznańska), „Kurier Warszawski” 1903, nr 216, s. 3.
  13. A. Lewandowska, op. cit., s. 55, 60.
  14. E. Bobrowska, Wymarzony Paryż, w: Olga Boznańska (1865-1940), Kraków 2014, s. 60.
  15. Ibidem.
  16. R. Higersberger, W świetle lampy naftowej. Intymistyczne malarstwo Ogi Boznańskiej, w: Olga Boznańska (1865-1940), Warszawa 2015, s. 18.
  17. E. Bobrowska, op. cit., s. 59-50.
  18. H. Blum, Olga Boznańska. Zarys… op. cit., s. 55. W końcu lat 30. sytuacja malarki była na tyle trudna, że jej przyjaciele założyli w Polsce komitet opieki nad Boznańską.
  19. Cyt. za: M. Rostworowska, Portret za mgłą. Opowieść o Oldze Boznańskiej, Kraków 2005, s. 262.
  20. R. Higersberger, op. cit., s. 18.
  21. Ibidem, s. 17.
  22. A. Bagińska, „Nie widziałam siebie w lustrze inaczej…” Twórczość autoportretowa Olgi Boznańskiej, w: Olga Boznańska (1865-1940), Warszawa 2015, s. 35.
  23. M. Wallis, Autoportrety artystów polskich, Warszawa 1966, s. 202.
  24. H. Blum, Olga Boznańska. Zarys… op. cit., s. 15.
  25. Ibidem, s. 136.
Joanna Jaśkiewicz

» Joanna Jaśkiewicz

Absolwentka historii sztuki i pedagogiki, zawodowo zajmuje się edukacją muzealną. Zafascynowana polskim malarstwem XIX w., a zwłaszcza twórczością kobiet w tym okresie. Miłośniczka autoportretów.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *



ns-wspieram-post

Spodobał Ci się artykuł? Wesprzyj nas »